Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Blog aktualnie nieaktywny. Zapraszamy na Discord.

Zapraszamy w Nasze szeregi!

16 grudnia 2012

Wbrew pozorom...
WYGLĄD :
















MIANO : Dalia Seron
WIEK : Hm... Niedużo, ale wystarczająco by wiedzieć co to jest cierpienie.
PŁEĆ : Każdy widzi, że ta tutaj to w 100% Samiczka.
CHARAKTER : Tak, jak kwiat, z którym dzieli imię, jej charakter jest wręcz tęczowy.
Wadera na pewno jest uparta. Do nieznajomych nieufna. Na początku znajomości nieśmiała. Czasami tajemnicza. Czuj się zaszczycony, jeżeli Cię zaczepi. Zaczepność to jej sposób na pokazanie, że Cię bardzo lubi. Masz rany ? Jeśli nie chcesz widzieć zatroskanej miny, uważaj żeby ich nie wypatrzyła. Troskliwość bierze nad nią górę. Jest w jednej osobie niepoprawną optymistką i pesymistką. Jak chcesz wiedzieć więcej musisz ją poznać.
LUBI : Wyprawy, patrzeć w niebo nocą, grzmot wodospadu, zimę (śnieg), szaleństwa, ,,bawić'' się żywiołem powietrza.
NIE LUBI : Kłótni, wtrącania czyjegoś nosa w jej sprawy, błagań o życie.
HISTORIA : Była jedynym dzieckiem pary Alpha : Krotona i Lilai. Gdy tylko ukończyła 6 miesięcy, ojciec zaczął ją szkolić na wojowniczkę. Brała udział w przeróżnych polowaniach i walczyła z najsilniejszymi basiorami. Walki nie zawsze kończyły się zwycięstwem. Uczyła się astronomii i magii. Jednak jej ulubionym zajęciem było wsłuchiwanie się w grzmot wodospadu. Rodzice często brali ją na wojny. Widziała jak giną jej bliscy i wrogowie. Matka i ojciec wbrew pozorom kochali ją. Ona nie wyobrażała sobie bez nich życia. Los jednak postanowił odebrać jej ich szybciej niż ktokolwiek mógłby się tego spodziewać.
Pewnego dnia, wstała jeszcze przed świtem. Postanowiła wyruszyć na swe pierwsze samodzielne polowanie. Zazwyczaj towarzyszył jej ojciec lub inny z dorosłych wilków.
Polowanie było udane. Wróciwszy na Polanę chciała od razu biec do ojca by mu wszystko opowiedzieć. Jednak gdy tylko weszła do jaskini... Ojciec, matka i inne wilki leżały w ogromnej kałuży krwi. Jej przednie łapy niechcący zanurzyły się w szkarłatnej posoce. Wybiegła z groty i zaczęła pędzić przed siebie. Dobiegła aż na wzgórze, gdzie po raz pierwszy zawyła. Tamto wycie było pokrzepiające i zachęcające do walki. Tym razem z jej pyska wydobyło się wycie rozpaczy. Nie płakała. Ojciec wpajał jej, że nie wolno okazywać słabości. Siedząc na wzgórzu postanowiła się zemścić. Szybko wytropiła ludzi i pozabijała, gdy spali.
Włóczyła się długie miesiące, aż znalazła się na terenach HOTN i postanowiła tu zostać.

LUDZKA POSTAĆ :
WYGLĄD :




















DODATKOWE INFORMACJE : Dalia w ludzkiej postaci ma czarne skrzydła, rude włosy i szmaragdowe oczy, które zmieniają kolor, gdy jest zła na szkarłat. Jako człowiek włada żywiołem ognia. Rzadko ukazuje się w tej postaci. Skrzydła może ,,chować''. Jako człowiek nie musi bać się ognia, gdyż jest on dla niej nieszkodliwy. Jest ona swoim przeciwieństwem.
___________________________________________________
Kontakt : GG : 45262167
Wybaczcie, ale jak chciałam zaktualizować to mi lapek strajka strzelił dlatego tak.

111 komentarzy:

  1. *Podeszła do śnieżno-białej Wadery i skinęła jej łbem* Widzę że tobą jak i mną również, kieruje zemsta... i też z utraty rodziców... *machnęła delikatnie ogonem* A tak po za tym, to witaj, Kayoko jestem...

    OdpowiedzUsuń
  2. [Jedno stanowisko na raz, proszę, zdecyduj na które zadanie chcesz jako pierwsze i napisz w zakładce 'hierarchia', proszę.]
    Lisica skłoniła się lekko, oddając szacunek skrzydlatej wilczycy, której futro niemal oślepiało bielą. - Witaj, Dalio. Miałam już okazję Cię poznać. Orientujesz się w tym terenie? Jeżeli miałabyś jakiekolwiek pytania, nie krępuj się. - Rzuciła jej niemrawy uśmiech.

    OdpowiedzUsuń
  3. - Śnieżnobielico - Przywitał ją, nazywając tak, jak mu wygodnie, jak miał w zwyczaju. - Dalio Seron. - Upewnił ją jedynie jeszcze, że jej realne imię nie umknęło mu, jakby się zdawać mogło. - Widzielimy się już raz, jednak o wiele razy za mało, by się poznać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Spoglądała przez chwilę na śnieżnobiałą wilczycę, siedzącą spokojnie na polanie i patrzącą w niebo. Jej ślepia na chwilę zatrzymały się na jej skrzydłach, po czym postanowiła wyłonić się z mroku i dosiąść do nieznajomej, podchodząc do niej bezszelestnie. Ot, takie przyzwyczajenie.
    - Witaj, wyglądasz jak zupełne przeciwieństwo mnie - powiedziała z lekkim, niewidocznym niemal uśmiechem, jakby chciała jej powiedzieć co miłego. - Jestem Raksha - przedstawiła się i również spojrzała na niebo.

    OdpowiedzUsuń
  5. - Oby mi było dane, bo każde z poznanych mi osób, to jak nowa książka w mej bibliotece wiedzy i wspomnieć, Śnieżnobielico Dalio Seron.

    OdpowiedzUsuń
  6. - Cóż nie znamy się jeszcze, dlatego nie mogę tego powiedzieć z całą pewnością, jednakże z wyglądu na pewno przeciwieństwo jest między nami - powiedziała, jakby tylko chciała uściślić co miała na myśli, jednak postanowiła tematu tego nie ciągnąć, zacząć nowy.
    - Czego tak wypatrujesz na niebie? Czyżbyś dostrzegła tam coś interesującego? - zapytała, ciekawa czego tak szuka na nieboskłonie.

    OdpowiedzUsuń
  7. - Bardzo mądre są treści, jakie zawiera każda z tych ksiąg. Nawet te błahe, a takie cenne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj *skinął do niej łbem* jak na poszukiwaczkę zemsty i wojowniczkę wyglądasz bardzo niewinnie *spojrzał na nią krwistymi ślepiami*

    OdpowiedzUsuń
  9. Popatrzyła na białą samicę. Rany, takie niewiniątko, a tyle już doświadczyło.. Pokręciła ze zrezygnowaniem łbem i podeszła bliżej.
    - Witaj, Dalio. Oby udało Ci się osiągnąć swój cel. I obyś się tu zadomowiła. - Posłała jej ciepły uśmiech, zdecydowanie najbardziej szczery z tych, które posłała komukolwiek na terenach tego stada.

    OdpowiedzUsuń
  10. Spojrzała na owy gwiazdozbiór, jednak wypowiedziane przez nią słowa sprawiły, że zerknęła na nią kątem oka, by potem znów wrócić spojrzeniem na nieboskłon.
    - To chyba zależy od tego co uznajemy za dom - mruknęła, sama próbując doszukać się jakiegoś kształtu na niebie, jednak nigdy jakoś się nad tym specjalnie nie zastanawiała i szło jej to dość opornie.

    OdpowiedzUsuń
  11. *uniosła lekko kącik pyska* to masz o tyle dobrze... *mruknęła pod nosem* ja swoją zemstę muszę jeszcze dokonać... *nie spuszczając z niej oka*

    OdpowiedzUsuń
  12. Uśmiechnęła się lekko pod nosem, jakby przypadło jej do gustu, co wilczyca powiedziała.
    - Dużo jest racji w tym co mówisz, jednak wydaje mi się, że nasi bliscy już zawsze pozostają z nami, jeśli tylko tego pragniemy - rzekła, jednakże z jej głosu niewiele można było odszyfrować, tyle tylko, że przyjaźnie się ozwała. I jej obraz rodziców stanął przed oczyma, jednak odgoniła go, skutecznie nie dopuszczając od siebie żadnych innych wspomnień.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeżeli chcesz mogę pokazać Ci miejsce, w którym regularnie pojawia się tutejsze stado rogatych kopytnych, to miejsce może najbardziej ci się przydać, bo wbrew pozorom trudno o tej porze roku wytropić zwierzynę która nadawałaby się na posiłek. - Zaproponowała, przechylając rdzawą mordkę. Paciorkowatymi ślepiami wciąż wpatrywała się w wilczycę.

    OdpowiedzUsuń
  14. - W nich są zapisany Wasze słowa, nie moje. - Odpowiedział.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie oceniam, na to jeszcze za wcześnie. Jednak nie zaprzeczysz chyba, że pierwsze wrażenie odgrywa spora rolę w poznawaniu *uśmiecha się delikatnie*

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj wśród Nas, Dalio Seron *Rzekła wilczyca o ciemnoszarej maści, po czym posłała doń lekki uśmiech, który oznaczał 'Czuj się jak u siebie, jesteś wśród swoich'*

    OdpowiedzUsuń
  17. Widząc białą niczym spoczywający na ziemi śnieg wilczycę, Lisbeth zawahała się. Rzadko kiedy widywała całkowicie białe stworzenia, istoty, które wstępowały do szeregów Cieni zazwyczaj stawały się szare lub czarne w przeciągu miesiąca. Porzuciwszy swe uprzedzenia, wystąpiła z cienia, by wadera mogła ją ujrzeć. - Witaj, nieznajoma. Na imię mi Lisbeth.

    OdpowiedzUsuń
  18. - Jeśli uwierzysz w siebie, będziesz ćwiczyć ciało i umysł, dążyć uparcie do celu, to go osiągniesz, co do tego nie ma wątpliwości. Chyba, że ktoś wcześniej ten sam cel sprzątnie, ale nie wydaje mi się, żebyś była bardzo rozczarowana taką ewentualnością, prawda, Dalio..? - Spytała, zerkając na nią ledwie kątem zielonego oka.

    OdpowiedzUsuń
  19. - Myślisz, że chcę ubarwiać historię, które piszą czyjeś słowa? Pragnę szczerości, nie uformowanych przeze mię, choć czyichś odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  20. - Nie obraziłem się, co Cię zasmuca, Dalio Seron?

    OdpowiedzUsuń
  21. *zauważyła że ją tym uraziła, spuściła łeb* wybacz... nie powinnam tak rzucać mych słów na wiatr...

    OdpowiedzUsuń
  22. - Rad mi to słyszeć. - Odpowiedział. - Czy chcesz może o czymś rozprawić, coś Cię męczy? Jaki problem, kłopot?

    OdpowiedzUsuń
  23. Na kocim pyszczku zagościł nikły, nieco chłodny uśmiech. - Jak tu trafiłaś? Do Stada Nocy.- Kotka usiadła, owijając łapki chuderlawym ogonkiem.

    OdpowiedzUsuń
  24. - Każde z Was ma problemy, do których przyznać mi się nie chce. - Zaczął. - Ja wiem, jak one brzmią, ale póki sami nie zechcecie mej pomocy; nie pomogę.

    OdpowiedzUsuń
  25. *strzygła uchem, czując jej dotyk i uśmiechnęła się lekko* ah, to dobrze. Już myślałam że to ja palnęłam jakieś głupstwo, które cię uraziło. Ciszę się że jednak nie. A jak nie masz co robić, to może byś chciała się ze mną gdzieś przejść? albo i nawet zapolować, jakbyś miała ochotę?

    OdpowiedzUsuń
  26. - Błahe lub niebłahe, jednak to wciąż problemy. - Odpowiedział. - Skoro tak sądzisz, nie będę naciskał na nic. Kiedy coś Cię będzie dręczyło to wiedz, że możesz mi się do wszelkiego czynu przyznać.

    OdpowiedzUsuń
  27. - To zrozumiałe. Nikomu nie ufa się za czułe słówka. - Powiedział.

    OdpowiedzUsuń
  28. Oczywiście że jest, jest piękny, zwłaszcza przy pełni księżyca *skinęła łbem w kierunku w którym trzeba się udać* tędy dojdziemy, jest nie dość daleko

    OdpowiedzUsuń
  29. - Oby jeszcze zdarzały mi się mądrzejsze, kiedy będzie tego trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  30. - Dalio Seron? - Pozwolił Jej mówić.

    OdpowiedzUsuń
  31. Spojrzał w ziemię, jakby nie wiedział, co mówić, choć tylko tak się zdawało, bo słów nigdy mu w gardle nie brakło. - Wiem, Dalio Seron, nie jesteś pierwsza, która tak mówi i na pewno nie ostatnia. A ja nie pierwszy i nie ostatni raz muszę powiedzieć, że nie zajmę tego miejsca, choć ta idea staje się coraz lepszym pomysłem. Jednak ja nie chcę. A mimo, że nie chcę, i tak robię to, co winien robić przywódca, tylko brak mi tego miana. - Przyznał.

    OdpowiedzUsuń
  32. - Cel w życiu, powiadasz... Nie mam. Chociaż właściwie to mam. Moim celem jest przetrwać jak najdłużej. Moim celem jest także ochraniać tych, co są mi bliscy, zagrażać tym, co zadarli ze mną.

    OdpowiedzUsuń
  33. *skinęła jej głową i poszła przed nią, prowadząc nad wodospad*

    OdpowiedzUsuń
  34. Przechyliła lekko pysk, spoglądając na wilczycę kątem oka, a w jej fiołkowych ślepiach zamigotały przez chwilkę iskierki. Domyślała się, co teraz działo się w głowie jej towarzyszki i sama musiała walczyć ze wspomnieniami.
    - Trzeba na nią uważać, może ona nas wzmocnić albo sprowadzić zgubę - mruknęła, jakby bardziej do siebie, jednak trąciła Dalię końcówką swego długiego ogona, jakby chcą ... pocieszyć? Sama nie wiedziała do końca, co nią kierowało.

    OdpowiedzUsuń
  35. Cieszę się, podobno nie wyglądam zbyt przyjaźnie *unosi kącik pyska*

    OdpowiedzUsuń
  36. - Że też trafiłaś akurat na Stado Nocy... - zainicjowała cichutko, niby jej myśli zajęte były czymś innym. Postarała się odegnać zbędne rozterki na bok. Zawiesiła wzrok na anielskich skrzydłach wilczycy. Skojarzyły jej się z ptakiem i polowaniem. Bardzo dużym "ptakiem", co prawda, ale jednak.

    OdpowiedzUsuń
  37. -Witaj, Dalio - omiotła ją wzrokiem - Jestem Tiffany Tara III, ale mów mi Tiff.

    OdpowiedzUsuń
  38. Podniosła pysk, spoglądając na Dalię. Jej skrzydła rozprostowały się lekko, jakby poruszone wiatrem.
    - Mówiłam, iż na tęsknotę trzeba uważać. Może ona nas wzmocnić lub zgubić - powiedziała, zwracając wzrok na rozgwieżdżone niebo.

    OdpowiedzUsuń
  39. - Niestety, prawda zwykle bywa bolesna - powiedziała, przyglądając się jej poczynaniom. Uśmiechnęła się lekko.
    - Masz piękne skrzydła - stwierdziła.

    OdpowiedzUsuń
  40. To jak? podoba ci się w stadzie? *zagadnęła do Wadery*

    OdpowiedzUsuń
  41. - Nie mogę i nie mam Ci tego za złe. - Odpowiedział jedynie.

    OdpowiedzUsuń
  42. *zaśmiał się lekko* no to zupełne przeciwieństwo co do Twojej osoby *uśmiecha się* chyba taki też był cel, nadać mi nieprzyjemny wygląd.

    OdpowiedzUsuń
  43. - Skromność, to bardzo dobra cecha. Jednak musisz przyznać, że są piękne, jak u ptaków - powiedziała z uśmiechem, spoglądając na jej skrzydła. Przez chwilę zerknęła na swoje, ogromne i błoniaste, jednak zaraz znów spojrzała na Dalię z uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  44. - Nie rozumiem za co, Dalio Seron.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ah tak bezpieczeństwo... *powtórzyła ciszej* każdy z nas pewnie tego szuka, wybierając stado, które ma być twoją kolejną rodziną...

    OdpowiedzUsuń
  46. Błoniaste skrzydła, jakby same w sobie żywe były, poruszyły się lekko, a pstry pazur błysnął w słońcu. Pantera podążyła ślepiami za wzrokiem wadery, jednak zaraz ponownie spojrzała na nią.
    - Co w nich takiego niesamowitego? - zapytała, lekko rozbawiona, sama nie widziała w nich nic specjalnego.

    OdpowiedzUsuń
  47. Pan? Przestań *zaśmiał się* czuję się wtedy strasznie staro *uśmiecha się* No te czerwone ślepia dodają jakiejś takiej nutki mroku mojej osobie *wzruszył barkami* czasem mam wrażenie, że dziwnie wyglądam jak się tyle śmieje i uśmiecham.

    OdpowiedzUsuń
  48. - Odejdę już, byśmy wymuszać rozmowy nie musieli, Dalio Seron. Bywaj.

    OdpowiedzUsuń
  49. Masz rację *ominęła drzewo zerkając na nią* ja długo, dobre parę lat szukałam w różnych stadach, akceptacji... dopiero tu ją znalazłam, widać nie wszyscy chcą mieć do czynienia z Waderą która już dawno, nie jest częścią tego świata...

    OdpowiedzUsuń
  50. Zaśmiała się cicho i rozłożyła swe, niemal dwa razy większe od niej samej, skrzydła. Spojrzała na nie z uśmiechem.
    - Może wyglądają na cienkie, jednak są bardzo wytrzymałe, w dodatku rozciągliwe i elastyczne - powiedziała, ponownie skierowując wzrok na waderę.

    OdpowiedzUsuń
  51. A więc nie mam zamiaru przestać *uśmiechnął się szeroko* Tak właściwie to jak Ci się tu podoba? *rozejrzał się dookoła i zatrzymał na niej wzrok*

    OdpowiedzUsuń
  52. Miła? ja? *przystanęła na chwilę* dziękuję ci, aczkolwiek bardzo mnie to zdziwiło, teraz widzę że jednak na tym świecie żyją osoby godne zaufania.

    OdpowiedzUsuń
  53. Uśmiechnęła się, widząc jej reakcję.
    - Tak, są nieco duże, jednak muszą takie być, by mnie utrzymać - mruknęła rozbawiona. Cóż, tyle mięśni jednak trochę ważyło. Ponownie zwinęła skrzydła przy swych bokach i spojrzała na wilczycę.
    - Jak ci się tu podoba Dalio? - zapytała.

    OdpowiedzUsuń
  54. Pięknie *powtórzył za nią z uśmiechem nadal się patrząc* To chyba niezbyt ciekawe wspomnienia, ale i tak Ci ich zazdroszczę *dodał nadal się uśmiechając, jego wzrok powędrował ku niebu*

    OdpowiedzUsuń
  55. - Rzeczywiście, krajobrazy są piękne, choć wydaje mi się, iż wiosną prezentują się o wiele lepiej - powiedziała, uśmiechając się lekko. Zima nie była zła, jednak jak na panterę przystało, znacznie bardziej wolała ciepło i słońce.

    OdpowiedzUsuń
  56. Na przykład ty *powiedziała czułym głosem* Rkasha, Seth, Baru... nikogo tak naprawdę dobrze nie znam ale czuję jakbym znała ich zawsze *spojrzała w niebo*

    OdpowiedzUsuń
  57. Mylisz się, każde wspomnienia czegoś uczą, dzięki temu co przeżyjesz możesz dowiedzieć się jak nie popełnić tego samego błędu. Nie ważne czy złe, dobre, straszne albo prze szczęśliwe. Wiesz co czułaś, wiesz, że Cię to bolało, nie chcesz tego. A ja? *patrzy na nią* uśmiecham się, rozmawiam, ale za cholerę nie wiem co czuję. Jestem jak szczenie, nieco zagubiony w tym wielkim świecie. Wolałbym mieć złe wspomnienia niż problemy z uczuciami *uśmiecha się delikatnie* wybacz, jeżeli Cię uraziłem.

    OdpowiedzUsuń
  58. Nie chciała jej urazić w żaden sposób. Kotka przysiadła, bacznie obserwując śnieżnobiałą samicę. - Może pozostawić Cię w spokoju? - Zapytała cicho.

    OdpowiedzUsuń
  59. - Co racja to racja, a tobie jaka najbardziej przypadła do gustu? - zapytała, spoglądając nań fiołkowymi ślepiami.

    OdpowiedzUsuń
  60. - Ja i tak idę własną drogą. Nie chcę jedynie, by moje działania działały na Twoją niekorzyść w jakikolwiek sposób. - Ozwała się cicho.

    OdpowiedzUsuń
  61. Widząc uśmiech towarzyski, ona również zdobyła się na ów przyjazny gest. - Jak dobrze znasz treny Stada Nocy? Zostałaś już oprowadzona, czy ktoś o to zadbał?

    OdpowiedzUsuń
  62. Uśmiechnęła się lekko.
    - Późna wiosna, wszystkie to rośliny kwitną, świat wydaje się taki spokojny i ... - zawahała się na chwilę, jakby szukając dobrego określenia - wesoły. No i lato, oczywiście. Wychowałam się w ciepłych stronach, więc chyba dlatego - dodała, nadal uśmiechając się lekko.

    OdpowiedzUsuń
  63. Chyba będzie już z trzy tygodnie *zastanowiła się chwilę* i mam nadzieję że zostanę tu do końca albo jeszcze dłużej *uśmiecha się pod nosem*

    OdpowiedzUsuń
  64. Na pysku pantery pojawił się jeszcze szerszy, nieco niepokojący uśmiech, jednak w jej ślepiach iskrzyła się radość.
    - Zawsze - odpowiedziała tylko i rozpędzając się, wskoczyła na wysoką gałąź, by z niej się wybić. Skrzydła w mgnieniu oka rozłożyły się i pochwyciły wiatr, jakby witając starego druha. Wzbiła się wysoko i wyrównała lot, spoglądając na Dalię z uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  65. Mimo iż wiatr był mroźny, nie umniejszało to przyjemności lotu, błoniaste skrzydła poruszały się tylko czasem, zapewniając stabilny lot.
    - Chętnie, pewnie nie zamarzł jeszcze, ale i tak wygląda pięknie wśród śniegu - odparła, uśmiechając się do towarzyszki. Prawdę mówiąc, nigdy nie latała z kimś i było to przyjemnym doświadczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  66. - Nie znam zbyt dobrze terenów stada, ale sądzę, że możemy się przejść i razem je odkryć. - Na kocim pyszczku zagościł delikatny uśmiech. - Co o tym myślisz?

    OdpowiedzUsuń
  67. -Jeśli się nie mylę to 3 ludzkie lata i 3 miesiące. - przeciągnęła się.

    OdpowiedzUsuń
  68. Eh... *westchnęła trochę ze smutku i trochę ze szczęścia* skrzydła... to wspaniały dar, już mówiłam to Rakshie, zazdroszczę wam tego *patrząc na nią doszła do jeziorka które było gdzieniegdzie pokryte nie roztopionym jeszcze lodem, i spojrzała na lecącą z góry wodę z Wodospadu* No i jesteśmy

    OdpowiedzUsuń
  69. Uśmiechnęła się, dbając by zachować odpowiednią odległość między ich skrzydłami.
    - Oczywiście. Wiesz, to dla mnie nowość, lecieć z kimś skrzydło w skrzydło - powiedziała, nieco rozbawiona własnym stwierdzeniem, spoglądając na rozległy las, ciągnący się pod nimi.

    OdpowiedzUsuń
  70. -Ano, stara jestem i nic na to poradzić nie mogę - zaśmiała się cicho.

    OdpowiedzUsuń
  71. *wstał i szturchnął ją lekko pyskiem w bok* przykro mi z powodu twojej straty *uśmiechnął się* ale głowa do góry. Zawsze mogło być gorzej, może to kiepskie pocieszenie, ale prawdziwe *ruszył kilka kroków w przód i spojrzał się za nią* to gdzie idziemy?

    OdpowiedzUsuń
  72. Jasne, tędy proszę. Jest dokładnie za Wodospadem *obeszła jeziorko i zaszła za wodospad który obijał się o wystające większe głazy a pod nimi znajdowała się średniej wielkości jaskinia* wspaniałe miejsce żeby się położyć i wsłuchać w dźwięk spadającej wody

    OdpowiedzUsuń
  73. -Nie, okej, zdaję sobie sprawę, że mam już sporo psich lat za sobą. - zamachnęła żwawo ogonem - Nie uraziłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  74. Mówię co myślę, taki już chyba jestem, chociaż nie do końca wiem, jak to się nazywa *zaśmiał się* Hm, wodospad to zdecydowanie najprzyjemniejsze miejsce naszych terenów ale mamy też góry, las śmierci, bo w mieszanym to chyba już byłaś co? *uśmiecha się* sam jeszcze dobrze się nie orientuję.

    OdpowiedzUsuń
  75. Uśmiechnęła się i podążyła za wilczycą. Mimo, że wzbijają się w górę, nie rozwijała prędkości zbyt szybko, to wielkie skrzydła okazały się pomocne. Już chwilę potem dogoniła białą. Uśmiechnęła się do niej z błyskiem w oku.
    - Wiesz jak wysoko możesz polecieć? - zapytała, nieco już ją wyprzedzając. Znała granicę, której nie powinna przekraczać zimą, ale póki co się nią nie martwiła.

    OdpowiedzUsuń
  76. Spojrzała na jej pierzaste skrzydła i skinęła, rozumiejąc. Zaraz potem jednak uśmiechnęła się do wilczycy wesoło.
    - No to może dzisiaj spróbujemy ją pokonać? - zapytała, sama była ciekawa, jak wysoko skrzydła Dali mogły ją ponieść.

    OdpowiedzUsuń
  77. *Spojrzała na nią* nie myślę że nie, wszyscy się zawsze spotykamy w głównej jaskini, każdy ma swoje miejsce w niej, więc myślę że ta jest tylko głównie w roli schronienia, lub miejscem do odpoczynku

    OdpowiedzUsuń
  78. Uśmiechnęła się, a w jej fiołkowych ślepiach pojawił się błysk, który nigdy nie powinien w nich zagościć.
    - Czyżbyś rzucała mi wyzwanie? Przekonajmy się - szepnęła złowieszczo, jednak na tyle głośno, iż była, że wilczyca ją usłyszała.
    Wyrwała w górę dwa razy szybciej niż wcześniej, jej skrzydła współpracowały z wiatrem, jakby za sprawą magii, a Raksha nie dbała już o wyznaczoną sobie wcześniej granicę.

    OdpowiedzUsuń
  79. Z lekkim uśmiechem podążała za nią, nie forsując skrzydeł zbyt mocno, choć energii i siły akurat miała zanadto. Czuła jak powietrze robi się coraz zimniejsze, po chwili nawet zaczęła odczuwać jego lodowatość w płucach. Zerknęła na błony, jednak ruch sprawił, że nawet nie były oszronione, mimo iż tego się spodziewała. Spojrzała na wilczycę lecącą trochę przed nią, poczuła jak coś nieodpowiedniego się w niej budzi, ale nie mogła nad tym zapanować. Przyspieszyła, bez problemu ją doganiając. Tłumaczyła to sobie tym, że chciała sprawdzić czy na tej wysokości, Dalia nie miała już problemów.
    - Wszystko dobrze? - zapytała, jednak jej głos był dziwnie napięty, a pantera wcale nie spoglądała na towarzyszkę.

    [Ale mi tasiemiec wyszedł...]

    OdpowiedzUsuń
  80. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  81. Przerażenie. Dokładnie tak można było teraz jednym słowem opisać wszystko, co działo się w umyśle pantery, pomimo tego jej ciało zareagowało instynktownie. Zatrzymała się, kiedy tylko padły ostatnie słowa wilczycy i momentalnie obróciła się pyskiem w dół, składając skrzydła przy bokach. Nie miała pojęcia co mogło się stać z Dalią i to ją przeraziło, przecież nie były wcale tak wysoko. Niczym jastrząb zaczęła pikować w dół, zbliżając się do bezwładnie spadającej wadery. Nie minęła chwila, a już ją dogoniła. Mocniej przycisnęła skrzydła do boków, podleciała pod ciało wadery, a kiedy ta uderzyła o jej grzbiet, z głuchym stęknięciem wyprostowała skrzydła i wyrównała lot. Od razu spojrzała na towarzyszkę.
    - Co się tam stało? - zapytała bez owijania w bawełnę, oddech pantery był nieco bardziej przyspieszony niż zwykle, bardziej ze strachu niż zmęczenia. - Wszystko dobrze? - dodała jeszcze, nieco spokojniejszym tonem, uważnie obserwując Dalię.

    OdpowiedzUsuń
  82. *zaśmiał się* czy wszystkie skrzydlate istoty tak ciągnie w góry? *uśmiecha się i rusza w ich stronę* Niech więc będą góry.

    OdpowiedzUsuń
  83. *uśmiecha się* no, powiedzmy, że ewentualnie uznam tę odpowiedz za dobrą i zaprowadzę Cię do owego miejsca *mrugnął okiem i przyspieszył tępa do lekkiego truchtu*

    OdpowiedzUsuń
  84. *zerknęła na gest Dalii i uśmiechnęła się lekko do siebie* Dla mnie nie ma problemu, aczkolwiek nie wiem czy inni w stadzie odwiedzają te miejsce. Jeśli tak, to może rzadko. A jeśli nie, to tym lepiej

    OdpowiedzUsuń
  85. Pokręciła łbem, próbując wyrzuć z głowy to przedziwne uczucie, którego doświadczyła, lecąc za wilczycą.
    - Jak to możliwe, że tak nagle straciłaś całą energię? - zapytała, spoglądając na nią. Nie rozprostowała całkiem skrzydeł, by mogła lecieć bliżej wadery, sama nie wiedziała czemu.

    OdpowiedzUsuń
  86. Chyba lepiej będzie jak powiem gdzie byłem *uśmiechnął się* bo prawdę mówiąc nie wiem jeszcze dokładnie z jakich to okolic ten nasz teren się składa *zerka na nią* Jako strażnik często chadzam po granicach terytorium. Wiem, że byłem w Górach i przy wodospadzie, na polanie, w jaskini i lesie mieszanym, pewnie przypadkowo odwiedziłem też całą resztę, ale nie mam o tym zielonego pojęcia *zaśmiał się lekko*

    OdpowiedzUsuń
  87. - Przygoda... Można to i tak nazwać. - Wąsy kocicy zadrżały, gdy ta uśmiechnęła się do rozmówczyni. - Jakieś ulubione rodzaje miejsc? Las, polany, brzegi jezior...? A może ogromne przestrzenie?

    OdpowiedzUsuń
  88. Nie masz odwagi? *patrzy na nią* Na pewno masz. *uśmiecha się* Może o tym jeszcze nie wiesz, albo po prostu Twoja przeszłość spowodowała tą niepewność. Nie dziwne, większość woli przebywać w towarzystwie, ja też. Jak powiększy się grono obrońców to może będziemy chodzić grupami. *na jego pysku wciąż gości uśmiech*

    OdpowiedzUsuń
  89. *zastrzygł uchem* rób to, co uważasz za słuszne, nie oczekuje Twojej osoby w tych samych szeregach. *uśmiechnął się* Wiem o czym mówisz, sam sobie do końca nie ufam, ale najwyraźniej nie uznałem tego za przeszkodę w dążeniu do jakichkolwiek swoich celów. Tak chyba musiało być i tyle. Może kiedyś Ty zaufasz sobie w pełni, a ja sobie. Chociaż w tej kwestii widzę dla Ciebie bardziej świetlaną przyszłość. *ponownie się uśmiechnął*

    OdpowiedzUsuń
  90. Heh *uśmiechnął się szerzej* Wydaje mi się, że na to po prostu potrzeba czasu. Pewnie kiedyś to i ja się sparzę, ale co tam, będę próbował dalej. *spojrzał w jakiś pusty punkt na chwilę, potem wrócił do niej wzrokiem* Nie mam zamiaru Cię nauczać, bo nie od tego tu jestem, ale myślę, że nie warto poddawać się po jednym nieudanym razie.

    OdpowiedzUsuń
  91. *zaśmiał się i szturchnął ją lekko w bok* możliwe, ale pewnie nie Ty jedna sprawiałabyś problemy *uśmiecha się*

    OdpowiedzUsuń
  92. Pokręciła łbem, trochę zła, jednak bardziej na siebie niż na wilczycę. Wypuściła ze świstem powietrze.
    - Nie strasz mnie tak, myślałam, że coś ci się stało - powiedziała z małym wyrzutem wyczuwalnym w jej głosie.

    OdpowiedzUsuń
  93. *skoczył na wilczycę przyduszając ją lekko do ziemi, uśmiechnął się pod nosem* Jakoś bym Cię okiełznał. *zaśmiał się i zszedł z niej, przysiadł* Jestem cierpliwy, ale po głowie nie dam sobie skakać. *uśmiecha się szeroko*

    OdpowiedzUsuń
  94. -Ładne skrzydła - dotknęła ich nosem.

    OdpowiedzUsuń
  95. *zaśmiał się i podniósł powoli* Wywołanie bójki z nauczycielem? *spojrzał na nią z powagą i otrzepał się* Bezczelność! Zero szacunku ! *uśmiechnął się szeroko słysząc jej śmiech i rzucił pędem w jej stronę też się śmiejąc*

    OdpowiedzUsuń
  96. *kiedy doganiał wilczycę wykonał kilka większych skoków i wylądował na jej grzbiecie, z rozpędu zaczęli koziołkować, a kiedy się zatrzymali basior wylądował na białej z łobuzerskim uśmiechem* Skoro tak dbasz o kondycję nauczyciela to może powiesz jakie jeszcze masz rozgrzewki? *zaśmiał się patrząc na nią*

    OdpowiedzUsuń
  97. *długie łapy i smukłe ciało pozwalało mu na równie szybki bieg z przeszkodami co zwykły, uśmiechnął się, podniósł i ruszył za wilczycą, zwinnie pokonywał przeszkody, zmrużył ślepia i skupił się na dogonieniu jej* Czuję się jak na wf-ie *zaśmiał się*

    OdpowiedzUsuń
  98. *przyspieszył nieco kiedy zauważył, że się wywala* Żyjesz? *zaśmiał się lekko spoglądając na jej łapę* Oho, komuś udzieliła się ciapowatość. *ponownie się zaśmiał* Dasz radę iść czy nastawić Ci tą łapę? *przysiadł patrząc na nią pytająco*

    OdpowiedzUsuń
  99. *uśmiechnął się i stanął przy jej boku* W razie potrzeby możesz się podeprzeć. *spogląda na nią* Myślę, że w tym stanie skończymy z wf-em i pomyślimy o jakimś PO, albo po prostu o przerwie. *zaśmiał się lekko*

    OdpowiedzUsuń
  100. Jesteś pewna? *patrzy na nią pytająco* Nie wydaje mi się, że spacer ze skręconą łapą należy do najlepszych pomysłów. *przekręca lekko łeb na prawo*

    OdpowiedzUsuń
  101. To ja tu jestem nauczycielem więc ja decyduje. *uśmiecha się pod nosem* Chcesz wracać czy podsunęłaś ten pomysł z innych powódek hm? *patrzy na nią z uśmiechem*

    OdpowiedzUsuń
  102. *zmruży ślepia patrząc na wilczycę* Chyba mam symulantkę w klasie. *zaśmiał się i ruszył w stronę drzewa, zaczął się na nie wspinać co mogło wyglądać dziwnie bo wilk szedł po pionowym pniu jak po podłodze* Skoro latanie po drzewach nie sprawia Pannie Dalii problemu to myślę, że przechadzka w moim towarzystwie tym bardziej nie zaszkodzi. *ponownie się zaśmiał*

    OdpowiedzUsuń
  103. Zaskoczył ją nieco widok śniegu zlatującego z drzewa. Od kiedy to niby śnieg ma prawo latać? Ale co ona tam wie. Dopiero po chwili zorientowała się, czym jest ten płynący w powietrzu śnieżnobiały obiekt i dech jej zaparło w piersi z wrażenia. Przez moment nie odzywała się, próbując ogarnąć wzrokiem promieniującą bielą sylwetkę. - Mnie również miło poznać kogoś tak... - Przechyliła łeb na bok szukając odpowiedniego określenia. - Zjawiskowego. - Na jej pysku pojawił się lekki uśmiech, gdy ruchem głowy wskazała skrzydła samicy. - Piękne.

    OdpowiedzUsuń
  104. *uśmiechał się do niej równie zadziornie i szedł wyżej bez większego oporu, zaśmiał się lekko widząc jej zdziwienie* Planujesz wzlecieć jeszcze wyżej? *uśmiecha się szeroko*

    OdpowiedzUsuń
  105. -Miło mi cię poznać, Kali. - uśmiechnęła się - Ładne z ciebie ptaszysko.

    OdpowiedzUsuń
  106. *zaśmiał się pod nosem, zeskoczył dwie gałęzie niżej, wybił się i wylądował na ziemi, spoglądając z zadziornym uśmiechem na wilczycę* Czy to jakiś test? *uśmiecha się szerzej*

    OdpowiedzUsuń
  107. *zaśmiał się i skoczył w jej stronę* Prawdę mówiąc testy mi nie w głowie. *uśmiechnął się szerzej*

    OdpowiedzUsuń
  108. *spojrzał jej w oczy* Hm... Nie do końca wiem jak nazwać to co siedzi mi w głowie. *uśmiech jak zwykle nie znika z jego pyska, ale w oczach można dostrzec lekkie zakłopotanie*

    OdpowiedzUsuń
  109. Po prostu nie robi mi różnicy co będziemy robić. *powiedział po chwili namysłu* Lubię spędzać z Tobą czas. *wzruszył barkami i uśmiechnął się do niej*

    OdpowiedzUsuń
  110. Możemy razem pogłówkować i przy okazji gdzieś się przejść. *uśmiecha się do niej* Mów tylko jakie miejsca lubisz, a postaram zabrać Cię w takie, najbardziej odpowiadające Twojej wyobraźni. *uśmiechnął się szerzej* Jako strażnik naszego stada, mogę zapewnić, że tereny mam obeznane.

    OdpowiedzUsuń