Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Mamy mały zastój, jednak blog nadal jest aktywny.
- Proszę zgłaszać się po zadania do hierarchii pod odpowiednią zakładką

Zapraszamy w Nasze szeregi!

Nieobecni:
- Tin
- Dalia

26 marca 2013

"Nie dawaj wilkowi paść owiec i nie noś ognia w podołku. "

 Imię: Asmodeusz
 Pseudonim: Asmosia, Smosia, Menda, Ciocia Asmo, Ćpun, Debil.
 Wiek: W ludzkich to będzie 21 lat.
 Gatunek: Wilk/Wampir
 Charakter: O Smosi można powiedzieć jedno: jest zdrowo kopnięty. Możliwe, że przez to ćpanie zrobił się z niego taki wiecznie wesoły osobnik. Śmieszą go dziwne rzeczy, takie które śmieszyć nie powinny. Często robi z siebie idiotę, tylko po to, by rozśmieszyć innych lub żeby zwrócić na siebie uwagę. Nie potrafi trzymać języka za zębami, nie umie zachowywać się odpowiednio do sytuacji. Ale jeśli się postara może zachowywać się spokojnie, jednak jest to rzadkie zjawisko. Asmo jest osobą niezwykle upartą. Tylko cudem można go nakłonić do zmiany decyzji bądź też skończenia drążenia jakiegoś tematu. W zależności od nastroju może się strasznie wstydzić bądź też zmieniać w zboczeńca. Uważa się za gorszego od innych i jeśli ktoś go zrani, mówi, że nikt go nie kocha oraz że idzie powiesić się na drzewie/utopić w jeziorze. Są to jednak tylko zwykłe słowa. Można go łatwo wytrącić z równowagi, co dosyć często kończy się atakiem, w łagodniejszym przypadku zwyzywaniem. Zdarzyło mu się nawet zaatakować i zranić ukochanego. Niby błahy powód, ale skutek poważny.

 Opis:

Zwierze: Normalnej, wilczej wielkości wilk. Wzrostu ma 83 centymetry, długość ciała niecałe 122 centymetry. No i problem z wagą teraz. Asmodeusz przez swoje ćpanie, głodówki i inne stany doprowadził do znacznego wychudzenia, osłabienia kości i ogólnego brzydkiego wyglądu. Więc jego waga jest dużo za mała, waży około 37 kilogramów, wygląda jak kościotrup obciągnięty skórą z ciemno szarym futrem. Jedynym, pełnym życia punktem w ciele wilka są dokładniej oczy. Zielone, wiecznie rozświetlone wesołymi ognikami. Często też macha ogonem i właśnie w takich chwilach przypomina psa, a nie wilka za którego się uważa i którym jest. Robi z siebie po prostu idiotę.

Człowiek: Normalnego wzrostu jak na kogoś kto ma dwadzieścia jeden lat, o wychudzonym ciele, z widocznymi żebrami. Włosy najczęściej są kolorowe, zielone, niebieskie, a to znów jakieś inne. Zależy od okazji. Na święta bożego narodzenia maluje na czerwono na przykład, ale jego ulubionym kolorem jest zielony, który teraz ma. Zielone oczy, szeroki uśmiech, lekko spiczaste kły. Drżą mu dłonie.  Najczęściej ubrany jest w zniszczone, obdrapane glany o zielonych, neonowych sznurówkach, normalne spodnie, czasami trafi się coś innego np. szorty do kolan w hawajski wzorek. Koszulki czarne, rzadziej w innym kolorze, trafiają się też jakieś z nadrukami różnego rodzaju. Ubiera się dosyć lekko, nigdy nie jest mu zimno, z powodu benzyny płynącej w jego żyłach. No i tych kilku iskierek ognia, w końcu jakoś trzeba podpalać paliwo.

 

Historia: Kilka faktów. Jego rodzina to patologia, matka pije, ojciec pije, siostra pije i ćpa, sam Asmo, jak tylko ma okazję, upija się na umór. No i był uzależniony od amfetaminy, sam sobie zafundował odwyk w specjalnym ośrodku. Nie wytrzymał i po wyjściu z niego, zaczął ćpać na nowo. Z czasem przeszedł na cięższe narkotyki, kolejny odwyk. I znów się nie udało. Ale po kolejnym wyjściu powrócił do swojej ukochanej fety i przy niej został. Założył nawet swoją własną fabryczkę amfetaminy. Jego kumple w niej pracują, kilku jest dilerami na mieście, ćpają dzieci, buehe. Zaczynając tak jakby od początku  jego historii będzie to tak. Urodził się, mieszkał szczęśliwy z rodzinką, troszczył się o młodszą siostrę, słuchał kłótni rodziców. Gdy tylko trafił do gimnazjum, znalazł sobie fajnych kolegów, zaczął z nimi robić wypady na miasto, często męczyli ludzi, ale nigdy nic im się nie stało. W wieku około  piętnastu lat odkrył bardzo odkrywczo, że może zmienić postać na wilczą. Opanowanie tego zajęło mu rok, zaczął to wykorzystywać. Włamy różnego rodzaju, tropienie i napady na dilerów. Nie miał pieniędzy, więc trzeba było sobie jakoś radzić. I oto dilerzy połączyli siły i, gdy tylko dowiedzieli sie co ich atakuje, zrobili na niego zasadzkę. Asmodeusz dosyć porządnie oberwał, nawet miał złamaną rękę/łapę. Wiele siniaków, nawet zagrożenie wylewem było. Ale, no cóż, ślady zostały. Kilka blizn na ciele, jedna z tyłu głowy zasłaniana przez włosy. Gdy tylko się wylizał z ran, postanowił się zmienić. Przez około dwa miesiące żył jak na dobrego obywatela przystało, było to po pierwszym odwyku. Wyniszczony organizm, chęć dalszego ćpania nie dawały mu spokoju. Kolejny napad zakończył się powodzeniem, ale był tragiczny w skutkach. Zaćpany chłopak jakimś cudem zmienił się w wilka i zasnął w jakimś zaułku. Znalazła go trójka dzieci w wieku gimnazjalno-podstawówkowym. Idealnym celem dla nich był nic nie ogarniający, śpiący, wychudzony wilk, wyglądający na psa, o spowolnionych reakcjach. Oblany benzyną, następnie podpalony, wycierpiał się za całe swoje życie. W jakiś sposób łatwopalne paliwo połączyło się z krwią i ciałem Asmodeusza, pozwalając mu w każdej chwili wywołać zapłon. Kolejnego dnia znaleziono ciała trójki dzieci z rozszarpanymi gardłami i licznymi ranami gryzionymi. Zemścił się ćpun. Przez to wydarzenie Asmo zyskał umiejętność i zaczął towarzyszyć mu smród benzyny. Zawsze, gdy używa tego, by coś podpalić lub po prostu, by się pochwalić, zapach staje się intensywniejszy, gdyż na co dzień jest ledwo wyczuwalny. Gdy Smosia używa "magicznego ognia" wygląda tak, jakby płonął. A dokładnie, jakby płonęły mu dłonie, oblane benzyną i podpalone. Nie dzieje mu się wtedy żadna krzywda. Według Asmosi najszczęśliwszym okresem w jego życiu było od tego, jak poznał i zaczął być z Serem, aż do teraz. Mimo tych kilku spięć, które między nimi występują, kocha Sera. Ot, cała tajemnica. Syriusz sprowadził go na dobrą drogę, zresocjalizował go. I namówił do dołączenia do Stada Nocy.

Miejsce w hierarchii: Uczeń Strażników
Powiązania: Ma siostrę, Alcarin, z którą kilka razy się przespał. Ot, wspólne ćpanie i picie zrobiło swoje.
W związku z Syriuszem od ponad roku.

84 komentarze:

  1. -Asmoooś. -podszedł do niego w ludzkiej postaci, szczerząc się jak głupi. - No w końcu dołączyłeś. Miło, że mogę Cię powitać jako pierwszy, o.

    OdpowiedzUsuń
  2. -Czuję się zaszczycony i takie tam. I się cieszę, podejrzewam że będzie fajniej niż przed, jak nie należałem do HOTN, o. Ale Was szpiegowałem, buehe.

    OdpowiedzUsuń
  3. -No i dobrze, że czujesz się zaszczycony. I mam nadzieję, że będzie fajniej. -rozejrzał się wokół jakoś automatycznie. -Cieszę się, że jesteś tu już pełnoprawnie. Dużo to dla mnie znaczy. -poklepał go po głowie. Może trochę jak dziecko, ale to nic.

    OdpowiedzUsuń
  4. -Oj no. Nie będzie tak źle. Przynajmniej będziesz bliziutko. No i pewnie to ja będę Cię pilnował, nikt inny się nie podejmie tego. - Zamyślił się na chwilę. -Chciałbyś gdzieś iść czy coś? Pewnie znam duuużo miejsc. Tak myślę. A jeśli nie, to najwyżej je odkryjemy, o.

    OdpowiedzUsuń
  5. -No dobra. Liczę na ten medal. Masz kilka dni na zrobienie, znalezienie czy cokolwiek tam innego wymyślisz. I się nie zgubię noo. - powiedział z wyrzutem, ciągnąc go za rękę w stronę lasu. A jak coś to się wymyśli sposób na powrót. Z głodu nie umrzemy w każdym bądź razie.

    OdpowiedzUsuń
  6. -Może mam silnych znajomych? Albo chociaż dużo. Dałbym jakoś radę. - wydął dolną wargę, patrząc na niego. -I na pewno nie wrócisz beze mnie, bo byś chyba umarł z tęsknoty. Jestem tego całkowicie pewien. - nawet dał mu buziaka w policzek. Niech się cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mruknął z niezadowoleniem, słysząc go. -Na pewno byś mnie nie zostawił! - chociaż właściwie nie miał tej pewności. W końcu taki Asmoś to może wszystko wymyślić. -Chciałbym przypomnieć, że jestem lisem, więc także leśnym zwierzęciem...

    OdpowiedzUsuń
  9. -Nie jestem aż taki mały nooo.. - jęknął, choć właściwie to była prawda. I wszyscy mu o tym przypominali. To niesprawiedliwe, chciał być duży. -Nic na to nie poradzę. Małe jest piękne i kochane. Jakoś bym sobie poradził. Nawet jeśli miałbym uciec. Bo na Ciebie to raczej liczyć bym nie mógł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Spojrzał przez ramię na niego i uśmiechnął się niczym niewiniątko. -Ja cham? Przecież ja jestem jak aniołek. Nigdy nic złego nie zrobiłem, każdy Ci to powie.- pokazał mu koniec języka. -Wiem, wiem. Na pewno byś przyszedł. Mam taką nadzieję przynajmniej. Było by mi ogromnie miło.

    OdpowiedzUsuń
  11. No cóż, witaj wśród nas, przedstawiać chyba już się nie muszę *uśmiecha się lekko*

    OdpowiedzUsuń
  12. Zasępił się, zatrzymując. Odwrócił się do niego i przytulił tak mocno, jak tylko się dało. -Głupoty opowiadasz. Nie jesteś żałosny. Jesteś kochany. I jesteś najlepszy w poprawianiu humoru. Poza tym Cię kocham, więc na pewno nie jesteś byle kim. Zrozumiano?

    OdpowiedzUsuń
  13. -Jeśli umarłeś to trafiłeś do nieba. -zaśmiał się, patrząc na niego. Po chwili go puścił i pociągnął dalej. -No doobra.. Właściwie gdzie idziemy? Pewnie zaraz będzie coś ciekawego, ale nie mamy tej pewności.

    OdpowiedzUsuń
  14. -Nie no... Od dawna w niebie to może nie. Bez przesady. - podrapał się po głowie, ale uśmiechnął pod nosem. Schował dłonie w kieszeniach spodni. -Najwyżej będą nas szukać. Albo i nie. - wskazał głową na wodospad. -Haa.. Może masz ochotę na kąpiel?- To by był jakiś masochizm. Ale on lubił wodę. Niestety nie aż tak zimną.

    OdpowiedzUsuń
  15. A no Baru. *zaśmiał się wyczuwając lekkie zakłopotanie wilka* Widzę, że nie jestem sam, co do problemów z pamięcią.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przechadzała się, jak to miała w zwyczaju, pośród cieni zapadającego wieczoru. Jej fiołkowe ślepia przeczesywały teren lasu, aż w końcu natrafiły na sylwetkę, dobrze znanego jej, wychudzonego wilka. Podeszła bezszelestnie, przecież wypada się przywitać.
    - Witam Asmo, jednak postanowiłeś dołączyć - było to bardziej stwierdzenie, niż pytanie, przy którym uśmiechnęła się nieco ironicznie, ale przyjaźnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. -Niee. Musisz pokazać jaki to z Ciebie mężczyzna. Wchodzisz pierwszy do wody. No wiesz, zapunktujesz. - zaśmiał się cicho, spoglądając na niego zaraz z uroczym uśmieszkiem. -Będę Cię bardziej kochał.

    OdpowiedzUsuń
  18. - Żyją i najwidoczniej mają się dobrze, skoro właśnie widzisz jednego przed sobą - odpowiedziała, uśmiechając się z rozbawieniem, coś ostatnio za dużo się uśmiechała. Tak, zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  19. -No widzisz. To możesz wskakiwać. - podszedł bliżej wodospadu, siadając przy wodzie. Nie mógł powiedzieć, że był chętny do pływania. Wręcz przeciwnie. Lubił wodę, ale raczej nie aż tak bardzo. -To jak? Wskakujesz?

    OdpowiedzUsuń
  20. -Razem? Tylko, że mi to akurat będzie zimno. Zamarznę i co wtedy? Będę chory i będziesz musiał robić mi za pielęgniarkę. Nie żebym Ci nie ufał, ale myślę, że się do tego nie nadajesz za bardzo. - oparł głowę o jego ramię, wpatrując się w wodę. -A póki co możemy po prostu posiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  21. -Ufaaam. Tylko jakoś tak.. Będę musiał ciągle leżeć. A nie lubię. No i nie jestem przyzwyczajony do tego, że ktokolwiek się mną opiekuje. - złapał jego dłoń w swoje i zaczął bawić się jego palcami. Zajmująca czynność. Podniósł zaraz wzrok. - Wczoraj była pełnia czy dzisiaj jest?

    OdpowiedzUsuń
  22. -A nie wiem. Tak tylko pytam, bo strasznie widno jest. - przetarł dłonią powieki, tłumiąc w sobie ziewnięcie. -Łaa.. Od takiego siedzenia będzie chciało mi się spać. - uśmiechnął się pod nosem, chociaż i tak wtulił się bardziej w jego ramię.

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj Asmodeusz *skinęła łbem i lekko zamachała ogonem na powitanie*

    OdpowiedzUsuń
  24. -Ty się i tak jakoś ogrzejesz przecież. No i lubię Twoje ciepełko. A zapach benzyny mi nie przeszkadza. - wymruczał, nadal męcząc jego dłoń swoimi.

    OdpowiedzUsuń
  25. -Sam jesteś głupi, kurde. -mruknął z niezadowoleniem, przymykając powieki. -Wiesz coo? Zimno się robi kurde. Wracamy już? Albo chociaż poróbmy coś, co nas rozrusza.

    OdpowiedzUsuń
  26. Lisica uśmiechnęła się półgębkiem dostrzegając znajomego. Teściowa. To brzmiało bardzo niewyjściowo, zwłaszcza, że nie poczuwała się do swojego wieku. Oblizała mordkę i skinęła, kiedy ją dostrzegł. - Widzę, że zdecydowałeś zostać na stałe. Wedle moich obiecywań, znalazłam dla Was jaskinię w której zmieści się łóżko.

    OdpowiedzUsuń
  27. -Oczywiście. Jesteś najmądrzejszym stworzeniem na świecie. - pokazał mu język i podniósł się, ciągnąc go za ręce do góry. -Nie wiem czemu, ale z tym rozgrzaniem się mam jakieś dziwne skojarzenia. Noo.. Bezsensu. Zniszczyłeś mi psychikę.

    OdpowiedzUsuń
  28. *zaśmiał się* Musimy jeszcze znaleźć więcej członków do grupy i urządzić jakiś bankiet, bo widzę, że hasłem reklamowym już się zająłeś. *uśmiechnął się szerzej*

    OdpowiedzUsuń
  29. Tak, krótko trochę rozmawialiśmy w jaskini *uśmiecha się lekko do niego*

    OdpowiedzUsuń
  30. - Czemu? Mi tam taki scenariusz bardzo odpowiada, chociaż jest niezwykle wątpliwy - powiedziała z rozbawieniem.

    OdpowiedzUsuń
  31. -Oj tam.. Fakt. Ja zacząłem. Ale z czasem przerosłeś mnie z tym. - uśmiechnął się szeroko z wyraźnym rozbawieniem. -Zniszczyliśmy się nawzajem, ale nie mogę narzekać. Już się do tego przyzwyczaiłem i nie marudzę, więc nie może być aż tak źle. To jak...? Gdzie idziemy?

    OdpowiedzUsuń
  32. - Chyba kolorów nie odróżniasz - powiedziała, uśmiechając się z nutką sarkazmu. - Po za tym, czyżbyś twierdził, że śmierć sama w sobie może umrzeć? Ciekawe - dodała, jakby poważnie się nad tym zastanawiając.

    OdpowiedzUsuń
  33. - Naprawdę chcę zniszczyć świat? - zapytała, jakby wielce zdziwiona. - Nie miałam pojęcia, w takim razie muszę się zaraz wziąć za przygotowania - dodała, niby poważnie i złowieszczo.

    OdpowiedzUsuń
  34. -Ja wiem...? Żeby to było takie proste.. - jęknął z niezadowoleniem, ale zaczął usilnie myśleć nad miejscem, w które można by było się udać. Może... Do Lasu Śmierci? Jeszcze nigdy tam nie byłem,a jest dość blisko. Wieje grozą.. - uśmiechnął się wesoło.

    OdpowiedzUsuń
  35. -O miło mi słyszeć, że chciałbyś mnie obronić, żeby zapunktować. Chociaż w sumie nie wiem co te punkty by miały dać, skoro już z Tobą jestem. Chyba, że chciałbyś się zaobrączkować. - pokazał mu język, ciągnąc go w stronę Lasu Śmierci.

    OdpowiedzUsuń
  36. -Szczerze? Chyba czułbym się dziwnie tak ze zmienionym całkiem stanem cywilnym. - podrapał się po głowie, myśląc o tym. Uśmiechnął się jednak prawie niewidocznie. -Też Cię kocham.

    OdpowiedzUsuń
  37. Zmarszczył brwi, patrząc na niego. -No chyba nie. Sam sobie zakładaj kieckę. To Ty jesteś ukesiem kurde. I w ogóle nie. Nie jestem kobietą. No i nigdy, przenigdy. NIE. Nie myśl o tym nawet. - trzeba było długo odmawiać, żeby nie pomyślał, że są na to jakieś szanse.

    OdpowiedzUsuń
  38. Jego wzrok wyrażał naburmuszenie. Pokręcił głową, że na pewno się nie zgadza, później odsuwając jego dłoń od ust. -Cicho. Nie. Nie zakładam żadnej kiecki. Nawet nie masz co marzyć.

    OdpowiedzUsuń
  39. - A mogłeś tego nie robić. Widzisz, skoro zamierzam zniszczyć świat, zacznę o tego co jest najbliżej, więc znajdujesz się w dość kiepskiej pozycji - powiedziała, niby ze smutkiem w głosie.

    OdpowiedzUsuń
  40. - Problem w tym, że znasz już mój plan i dobrze wiesz, co to dla ciebie oznacza - powiedziała nieco złowieszczo, patrząc na niego poważnie.

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie odpowiedział na ten fakt o "żonie". Nie widział się po prostu w tej roli. -Spełniają się...? A o czym takim mogłeś marzyć, mój Luby? Pozwól mi poznać rąbek tajemnicy. - powiedział poważnie, wczuwając się w nie wiadomo jaką rolę. Po prostu to brzmiało tak podnośnie.

    OdpowiedzUsuń
  42. Przechyliła pysk na jedną stronę, powstrzymując śmiech. Wysunęła jeden pazur ze swego skrzydła i trąciła nim bok Asmo, uważając jednak by tylko lekko go ukłuć, a nie zranić.

    OdpowiedzUsuń
  43. -Nie no... Proszę, proszę, proooooszę. - spojrzał na niego z iskierkami w oczach. Nie miał zamiaru teraz odpuścić. -Powiedz mii. No nie bądź taki. -wgapia się w niego starając się być przy tym jak najbardziej uroczym. Pewnie wyglądało to komicznie, ale miał to gdzieś.

    OdpowiedzUsuń
  44. Wydął dolną wargą, przypatrując mu się. -No prooooszę. Powiedz mi, powieedz. - uwiesił mu się na szyi jak jakieś dziecko. Byle tylko pomogło. -Powieedz. Będę Cię bardziej kochał.

    OdpowiedzUsuń
  45. - Jaka szkoda, a już myślałam, że będę mogła cię wziąć na tortury - powiedziała z udawanym smutkiem, po czym usiadła i przyglądała mu się z przechylonym pyskiem.

    OdpowiedzUsuń
  46. -No i cooo. Królikiem zajmiemy się później. No Asmoś, Kochanie... Powiedz mi co to za marzenia Ci się spełniają. -nawet mu dał buziaka, o. Się kurcze biedny Ser musi podlizywać. A jak się nie uda to będzie baaardzo zły.

    OdpowiedzUsuń
  47. - A nic ciekawego, wracają wspomnienia, prawdopodobnie jestem już którymś wcieleń siebie, takie tam - powiedziała, wzruszając barkami. - A u ciebie, Asmo?

    OdpowiedzUsuń
  48. Puścił go wyraźnie zły. On tu się tak starał, a ten nawet nie chciał mu powiedzieć. Komu jak komu, ale jemu? To niedopuszczalne wręcz. Skrzyżował ręce na torsie, obrażony.

    OdpowiedzUsuń
  49. - Zauważyłam, nie są zbyt... no nie wiem, drewniane? - mruknęła, uśmiechając się lekko. - Widzisz, prawdopodobnie chodzi o tak zwaną reinkarnację. Moja dusza nie umiera, a odradza się w innej postaci po jakimś czasie. Aktualnie powracają mi wspomnienia z pierwszego życia - wyjaśniła.

    OdpowiedzUsuń
  50. Co kto przyniesie to będzie, jak to jest na bankiecie. *zaśmiał się* No jeżeli zbierzemy sporą grupkę to zapewne tak, będzie fajnie. *kiwnął łbem z szerokim uśmiechem*

    OdpowiedzUsuń
  51. *pokiwała łbem, uśmiechając się do siebie* ah cóż tu ciekawego mam o sobie mówić, nie jestem zbyt godnej uwagi Waderą *uniosła łeb do góry* wolałabym o innych więcej się dowiedzieć, niż tylko o sobie mówić *zerkła na niego*

    OdpowiedzUsuń
  52. Zaśmiała się.
    - Też tak myślałam, ale spotkałam kogoś, kto upewnił mnie w przekonaniu, że to jednak są wspomnienia mojej duszy - powiedziała, uśmiechając się z rozbawieniem.

    OdpowiedzUsuń
  53. Po raz kolejny zaśmiała się.
    - Asmo, mistrz intryg - mruknęła, kręcąc pyskiem z rozbawieniem. - Nie kłamał, bo go pamiętam, jego dusza również ulega reinkarnacji. Po za tym dusza taka jak moja potrafi rozpoznać swoje wspomnienia - wyjaśniła spokojnie, jak małemu dziecku.

    OdpowiedzUsuń
  54. - Jakoś bardzo dużo o mnie wiesz, mimo że wcale mnie nie znasz... Jesteś jakąś wróżką, czy coś? - Wstała i obeszła go, jakby sprawdzając czy na pewno jest wilkiem.

    OdpowiedzUsuń
  55. - Chyba wróżkiem, jak już, chociaż nie słyszałam, że wróżki mogą być też płci męskiej - powiedziała, niby głęboko się nad tym zastanawiając.

    OdpowiedzUsuń
  56. Przechyliła pysk, spoglądając na niego.
    - Tak? To ja ich jeszcze nie spotkałam - mruknęła, a potem uśmiechnęła się lekko. - Ale to pewnie wyszło mi na korzyść, kiedy tak na ciebie patrzę - dodała z rozbawieniem.

    OdpowiedzUsuń
  57. Na polowanie mogę się wybrać spoko, ale w kwestii miastowych wycieczek nie spisuję się najlepiej, nie spodziewałem się, że tak się płaci. *zaśmiał się*

    OdpowiedzUsuń
  58. Mh... *skuliła się nieco* specjalizuje się dawnej sztuce zabijania i Nekromancji... mam brata, którego nienawidzę z całego serca bo zabił mi moich rodziców, partnera i mnie... *pokręciła łbem* za długo by o tym opowiadać

    OdpowiedzUsuń
  59. - To bardzo dobrze, nie mam zamiaru w najbliższym czasie wracać do miasta - powiedziała, krzywiąc się, po czym na jej pysku zagościł rozbawiony uśmiech.

    OdpowiedzUsuń
  60. Nie mogę się zabić, nie chce go tu sprowadzać, *poparzyła gdzieś w bok*

    OdpowiedzUsuń
  61. Ma wiele wspólnego, ponieważ to on mnie wskrzesił, dzięki czemu może wyczuć gdy jego klątwa osłabnie, czy też zniknie, kiedy się zabiję...

    OdpowiedzUsuń
  62. *przechyliła łeb na bok* huh? *pierwszy raz, nie wiedziała jak zareagować, ale teraz zareagowała dość nietypowo dla niej samej, zaśmiała się głośno, wychylając łeb do tyłu* hahaa, naprawdę jesteś bezpośredni... *pokręciła łbem*

    OdpowiedzUsuń
  63. *momentalnie przestała się śmiać* nie naśmiewam się z ciebie... przecież *opuściła łeb* jeszcze nigdy nie spotkałam nikogo z takim charakterem

    OdpowiedzUsuń
  64. Co nie wcale nie uważam, Cię za takiego, myślę że w głębi duszy jesteś dobry, i że znajdę sposób na dogadanie się z Tobą *uśmiecha się lekko*

    OdpowiedzUsuń
  65. *znów się krótko zaśmiała, i spojrzała na niego wyszczerzając kły w złowrogim uśmiechu* zabicie dzieci, to i nawet mnie by sprawiło przyjemność... czy chciałbyś mi opowiedzieć jak to się stało? *patrzy z zaciekawieniem*

    OdpowiedzUsuń
  66. To miałeś widzę wielkie szczęście, ja też jestem mściwa, i nie odpuszczam tak łatwo *przechyliła łeb na bok*

    OdpowiedzUsuń
  67. - O tak, ci wszyscy ludzie byli tacy... dziwni, zupełnie inni od tych, których pamiętam - stwierdziła, śmiejąc się cicho.

    OdpowiedzUsuń
  68. Asmosia. c:
    Hahah, prawda. Notka wydaje się strasznie długa, ale w sumie nie ma w niej aż tak dużo treści. To znaczy... Mogłabym napisać o niej jeszcze dwa razy tyle. T_T Ale już mi się nie chciało, szczególnie tej historii.
    Hah, zapylenia nic nie pobije. XD Nadal nie ogarniam jak mogłam się na to zgodzić. XDD"
    Dziękuję, bardzo mi miło. <3 ///Aldieb

    OdpowiedzUsuń
  69. [ Phew. Dużo mniej niż planowałam. Ale to dobrze, że dużo.~
    Hahah. Coś w tym jest. XD
    c:'
    Oj tam, nawiasy. ] /// Aldieb

    OdpowiedzUsuń
  70. Cholera. Zawalił na całej linii. Praktycznie dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, jak mało poświęcał mu czasu. Wyrzuty sumienia przewiercały go już praktycznie na wylot, dlatego też biegając po okolicznych terenach, szukał go. Był już zmęczony, ale nadal go nie mógł znaleźć, co go martwiło znacznie. Prawie już zrezygnował z poszukiwań na dzisiaj, gdy wtem niespodziewanie po prostu na niego wpadł. Odskoczył momentalnie, przestraszony tą nagłą przeszkodą na drodze, jednak gdy zdał sobie sprawę, kto przed nim się znajduje poczuł jak ślepia zachodzą małą mgiełką, zwiastującą wypłynięcie strużek łez. Czuł się jak idiota, ale nie mógł na to nic poradzić, nie kontrolował tego i karcił się tylko w duchu, że pokazuje się z tak słabej strony.

    OdpowiedzUsuń
  71. Przez dłuższą chwilę po prostu mu się przyglądał, zaraz jednak rozklejając na dobre. Podszedł bliżej i schował rudy pysk w sierści na jego boku. -Przepraszam... Zostawiłem Cię praktycznie samego, ale to ja sobie nie radzę sam. - powiedział cicho, nie mając zamiaru na niego spojrzeć.
    -Jesteś zły..? A może już mnie nie lubisz? - każda ewentualność może być prawdziwa, więc musiał być tego pewien.

    OdpowiedzUsuń
  72. Grzecznie wysłuchał Asmosia, chociaż fakt, że Asmodeusz przyzwyczaił się do samotności trochę go zmartwił.
    -Obiecuję, że będę przychodził... I nie tylko wtedy, gdy będę miał problemy. Muszę częściej dawać o sobie znać. - spojrzał na niego i uśmiechnął się nieznacznie. Zaraz jednak się wzdrygnął lekko. -Eeej no. Gdzie Ty mnie liżesz. Ciarki, ciarki, ciaarki.. Bu.

    OdpowiedzUsuń
  73. -No raczej, że żyję. Nie mam zamiaru dać się zabić ani nic w tym stylu. Jeszcze tak długo z Tobą nie przebywam, żeby mieć myśli samobójcze. - odparł wesoło, trącając go łapą. Zaraz jednak umknął na jakieś pół metra, gdy poczuł asmosiowy jęzor na swoim karku. Pod postacią lisa to było równie dziwne uczucie, jeśli nie dziwniejsze niż pod postacią humanoidalną. Gdy mu się coś przypomniało, parsknął cichym śmiechem.
    -Asmosiuuu... Yiff~ Czy jak to Ty mówiłeś...

    OdpowiedzUsuń
  74. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  75. -Gratulacje też mogą być, będzie mi bardzo miło. - naburmuszył się, gdy ten zaczął się z niego po prostu nabijać. Wredne to to, Asmosiowe... Odbił się zaraz od podłoża, wskakując na niego i gryząc w ucho. Taka mini zemsta, a co tam.
    -Nie yiff? To jak to kurde brzmiało... Musisz mi przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  76. Nie miał zamiaru dać się strącić z jego grzbietu, trzymając tak mocno, by tylko się na nim utrzymać. A gdy Asmoś się już położył, on rozwalił się na nim wygodnie.
    -No to musisz mi dokładnie wytłumaczyć. Ja poczekam, o. Nigdzie się nie wybieram, nie spieszę... Mamy czas.

    OdpowiedzUsuń
  77. Słysząc o niewinnych uszach i duszy, zaczął się śmiać jak głupi.
    -Że co proszę...? Ty jesteś świadom tego, co do mnie mówisz? Do kogo jak do kogo, ale do MNIE? - trącił go nosem za uchem. -No już... Nie wstydź się, Kochany i powiedz mi co takiego skrywa to yiff...

    OdpowiedzUsuń
  78. -Ach taak...? - spytał z wielkim zainteresowaniem, zaraz samemu się śmiejąc. Zaraz jednak powstrzymał swoje rozbawienie i odchrząknął cicho.
    -A skąd wiesz, że ja nie chcę, co..? - podpuszczał go trochę, ale co z tego? Miał prawo.

    OdpowiedzUsuń
  79. -Sery nie chcą, powiadasz...? I nie w dziwnych momentach... Jaki to u Ciebie jest dziwny moment, co? - zaczął mu się przyglądać uważnie.
    -I masz rację.. Nie chce mi się. - palnął, wtulając się w niego chętnie.

    OdpowiedzUsuń
  80. -Molestuję Cię jak śpisz...? Nie przypominam sobie, ale może to prawda.. - zaczął nad tym myśleć. Zaraz zsunął się z jego ciała, kładąc się przed nim i ciesząc jak głupi.
    -I tak mnie przecież kochasz.

    OdpowiedzUsuń
  81. -Gwałcony mówisz..? - zasępił się, spoglądając na niego zaraz. -No dobra.. Skoro tak uważasz. To nie będę robił nic, przez co będziesz tak się czuł. -uśmiechnął się po chwili, kręcąc głową.
    -Nie każdy mnie kocha. I nie potrzebuję miłości każdego. Choć oczywiście to miłe.

    OdpowiedzUsuń
  82. -No wiem, że każdy. - Ten narcyzm... Czemu nie? Zaraz jednak zaśmiał się.
    -Nie mam pojęcia czy każdy, miło by mi było, gdybym był lubiany. Jestem raczej mało problemowym liskiem, nie? - uśmiechnął się uroczo, słodko i niewinnie.

    OdpowiedzUsuń
  83. Skrzydlata wilczyca przechadzała się po lesie rozmyślając. Rozrastające stado cieszyło jej dusze i serce, ale czuła się trochę nieswojo. Bowiem większość dołączających to powrotny starych członków. Przed jej odejściem kiedy stado jeszcze kwitło, nie miała z nikim mocno zacieśnionych więzi i czuła się tu obco. Jednak postanowiła to zmienić i wyjść z inicjatywą, poznać nowych członków i tych starym. Stać się prawdziwą częścią tej społeczności. Nagle poczuła znany jej zapach, ale nie pamiętała skąd go zna, więc ruszyła w jego kierunku. Źródłem zapachu okazał się Asmodeusz. Arjuna kojarzyła go, ale nie pamięta czy kiedykolwiek z nim rozmawiała, ale postanowiła coś zmienić i się nie odpuści, nawet jak zostanie zlana. Przynajmniej spróbowała. - Witaj Asmodeuszu z powrotem. - Powiedziała wychodząc z cienia.

    OdpowiedzUsuń