Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Mamy mały zastój, jednak blog nadal jest aktywny.
- Proszę zgłaszać się po zadania do hierarchii pod odpowiednią zakładką

Zapraszamy w Nasze szeregi!

Nieobecni:
- Tin
- Dalia

31 października 2015


Niebieskie, niemalże szare tęczówki oczu, które w tej formie różnią się od psowatych, jasno-niebieskich (choć czasem zdają się świecić cyjanowym blaskiem). Włosy długie, równie białe, co sierść. Nieodgadniony, delikatny uśmiech na twarzy, spokojnie spojrzenie. Metr sześćdziesiąt wzrostu, chuda. Blada. O całkowicie innym zapachu, niźli wilk. Na oko 17-18 letnie dziewczę. Ostrożniejsza. Wie doskonale, że to ciało jest bardziej podatne na rany. Nie pokazuje się członkom stada w tej formie z własnego widzimisię.


Paint the visions there inside
with emotions of the palette in my mind.



Baru Saya
[ ciemny fiolet ]
Odcięłam się od Ciebie w chwili, gdy wszystko znów upadło, gdy straciłam Cię po raz drugi. Znów nie ma Cię w moim życiu. Nie z mojej winy. Sam zdecydowałeś. Tato dlaczego? Chciałabym Cię teraz wypytać o wiele rzeczy, poznać odpowiedzi. Tato to boli. Znów zostanę sama, z milionem pytań, na które nie dostanę odpowiedzi, z żalem minionych wydarzeń wyrytym na dnie niedbale poskładanego serca. Zobaczę Cię jeszcze kiedyś?

On an afternoon without the wind
The echoes become even more distant,
I can’t hear the whispers of everyday life.
just the shimmer of hot air swaying.



Dalia Seron
[ brudny róż ]
Mamo. Chciałabym cofnąć się w czasie i powstrzymać Cię przed zabraniem mnie od Baru, gdy jeszcze byłam zaledwie malutką kulką białej sierści. Uratowałabym go, byłabyś z nami, ze mną. On również by był. Jedyny syn, który jest Twoim oczkiem w głowie. Wszystko byłoby tak doskonałe. Byłoby. Nie znam Cię, nie pamiętam Twojego dotyku, zapachu, wzroku, jakim mnie obdarowywałaś. Mam po Tobie jedynie kocyk, którym co noc będę otulała moje przyszłe dziecko. I zero wspomnień. Garstka uczuć. Nienawiść wymieszana z żalem. Nic takiego.

What do you seek, and what do you accept?
Pick one. As for me, the answer is still "I don't know".
You are laughing next to me.



Tristan
[ biały ]
Pożądanie wymieszane z niepewnością i ciągłym strachem. Jednostronna miłość, która walczy o zrozumienie. Jednostronna miłość, która swoją siłą spowodowała ciągłą potrzebę przebywania przy sobie. Nie sądziłam, że tak wszystko się rozwinie. Nie sądziłam, że będziesz w stanie się we mnie zadurzyć, nie mówiąc o pokochaniu mnie. Jeśli Twoje wszystkie słowa są kłamstwem i któregoś dnia stwierdzisz, że życie u mojego boku nazbyt Ci ciąży - wtedy poproszę Cię o ostatnią rzecz, którą chciałabym, byś zrobił bez względu na wszystko. Tymczasem pozwól mi się jeszcze nacieszyć z tej bliskości. Śnieżna przestrzeń zimowego krajobrazu. Nienaruszona.

I'm certain, the future
From the days we spent together back then,
Can be found right here.



Liam
[ granatowy ]
Chciałabym Cię poznać. Dowiedzieć się, jaki jesteś, by w końcu przestać się Ciebie bać. Mieć w Tobie jakiekolwiek oparcie, móc się wygłupiać, przedrzeźniać Cię. Nie potrafię. Nie przełamię się, skoro spotkałam Cię zaledwie kilka razy w życiu. I ani ja, ani Ty nie dążymy do lepszego zapoznania się. Znikasz. Pojawiasz się. Znów znikasz. Choć raz zostań. Na dłużej. Na dzień, dwa, tydzień, miesiąc. Bądź przy mnie, poznajmy się. Jesteś w końcu moim bratem. Jedynym, jakiego mam. Chcę Cię poznać.

I've got you brother
And if we hit on troubled water
I'll be the one to keep you warm and safe
And we'll be carrying each other
Until we say goodbye on our dying day



Aldieb
[ szary ]
Zasłona zapadającego zmierzchu. Istoto owiana mgłą, tajemnicą. Mam wrażenie, że kryjesz się ze wszystkimi emocjami przed światem, modląc się w duchu o odpowiedzi na nurtujące Cię pytania. Możesz na mnie liczyć - pomogę, nawet jeśli nie będziesz o to prosiła. I choć mnie nie znasz, mnie, szczeniaka, zwykłego Kwiatka, który Cię znalazł pośród śniegu i zaopiekował się - możesz mi zaufać. Wygadać się lub zwyczajnie ze mną porozmawiać. Będzie mi niezmiernie miło.

what you are basically
deep deep down
far far in
is simply the fabric and structure of existence itself



Vendela
[ jasny pomarańcz ]
[ w budowie ]

---



Valkkai
[ zielony ]
[ w budowie ]

---

Aimer | One Ok Rock | Luck Life | Kodaline | Nuages |

tu jeszcze będzie parę innych osób, ale za cholerę nie wiem, jakie przypisać kolory.

27 października 2015

Ściśle tajne... (zawiera treści +18)

Basior siedział nad jeziorem wpatrzony w swoje odbicie, wyglądał na nieobecnego. 
Wróciła. Po długiej nieobecności znów zawitała na tereny stada i co zastała? Pustkę. Nie wyczuła prawie żadnego znajomego zapachu. Prawie, gdyż ten jeden, który był jej szczególnie bliski, należący do ukochanego przychodził razem z wiatrem. Wabił ją niczym miód. Łapy same pokierowały nią nad jezioro i nim się obejrzała - nim on się zorientowała również - wskoczyła mu na grzbiet z radosnym śmiechem i okrzykiem bojowym. Była to niesamowicie zabawna mieszanka, która na pewno go ostrzegła, lecz nie w porę. 
Wyraźnie zszokowany całą sytuacją padł płasko na ziemie mocząc przednie łapy w wodzie. Rozpoznał jej zapach dopiero, gdy na nim lądowała, obejrzał się na wilczycę i zaśmiał głośno. - W końcu Cię widzę... - Wyszeptał. Jego wzrok był radosny, jednak po chwili trochę jakby zblakł. On jednak cały czas miał uśmiechnięty pysk. 
Zlazła z niego, pełna radości, że go widzi i szturchnęła pyskiem na powitanie. Ogon kołysał się na boki, niczym u zwykłego psa. Przebywanie wśród ludzi dało jej się we znaki, lecz on o tym nie wiedział, a ona nie wiedziała czy mu powiedzieć. Na pewno wyczuł ludzki zapach. Chociaż jego resztki, gdyż ona nadal go czuła mimo przyzwyczajenia do niego. Skrzydeł nie miała, lecz nie miała też blizn. Była od krwi i nie wszędzie jej własnej. Nie wiedział, lecz na pewno zaraz zauważy, że ma podpalone ucho. Wyglądała strasznie, lecz była pełna wigoru co gryzło się z tym. Nie mówiła też. Dlaczego? O tym mu za chwilę powie. Za chwilę, jeżeli będzie chciał wiedzieć.
Na jego sierści też dało się wyczuć ludzi, a raczej ich negatywne emocje. Spojrzał po wilczycy. - Co robiłaś u ludzi? - W jego oczach pojawiła się lekka nieufność i ciekawość.
Uśmiechnęła się. Tak jak zawsze tylko do niego się uśmiechała, z miłością. Nie zbliżyła się, wyczuwając jego nieufność. - Byłam... zobaczyć. - Odparła z lekkim wahaniem, lecz spokojnie i bez większych emocji. On nie wiedział czemu była. Ona dopóki tam nie poszła, sama nie wiedziała czemu tak robi. Ale zrobiła i mimo tego co jej się potem przytrafiło, nie żałowała. Może miała lekkie poczucie winy, że nie powiedziała nic nikomu, ale była to niewielka cena za to czego była świadkiem i uczestnikiem. - Oni... nadal nie rozumieją. Nie... nie umieją zrozumieć. - Powiedziała. On też nie umiał zrozumieć jej. Wiedziała o tym, ale to nic. Za chwilę zrozumie. Ona mu powie. Niech tylko dobrze zapyta. 
Zastrzygł uchem i wstał. Obszedł Ją dookoła i usiadł naprzeciw. - Zobaczyć? W takim razie co takiego zobaczyłaś, że jesteś w ludzkiej krwi? - Spojrzał na ucho. - A ucho? Kto Ci je przysmażył? - Patrzył na Nią pytająco. - Nadal nie rozumieją? Czego? Tego kim jesteś?
Spojrzała gdzieś w dal. Lazur jej oczu się zamglił, jakby w napływie łez, lecz po chwili zmienił odcień na szmaragd. To była dziwna zmiana. Nagle jej głos też się zmienił. Był przerażająco spokojny. - Oni nie rozumieli jak to boli. Nie rozumieli, że ogień sprawia ból. Uratowałam ją, a oni mówili, że odebrałam jej szansę... - Potrząsnęła głową i spojrzała na niego już normalnie. - Szansę na śmierć. - Dodała cicho. Poruszyła się, a krew na jej sierści błysnęła. - To jej krew i moja. Musiałam oddać jej trochę własne, bo nie przeżyłaby tego. Ucho... - Zawahała się, jakby zastanawiała się czy mu powiedzieć. Przecież to co zrobiła było głupotą, prawda? - Wskoczyłam w ogień by zobaczyć jak boli... Jak boli, gdy on Cię trawi. Skończyło się na uchu. Więcej nie byłam w stanie znieść. - Odwróciła się od niego zawstydzona. 
Potrzepał łbem. - Czekaj, czekaj... Chcesz powiedzieć, że chcieli spalić jakąś dziewczynę, a Ty ją uratowałaś? Czy skoczyłaś w ten ogień tylko z ciekawości? - Otworzył szeroko oczy. 
Westchnęła. - To było małe dziecko. Drobna dziewczynka, która nawet nie wiedziała co ją czeka. - Spojrzała na niego z niedowierzaniem, lecz łatwo było się domyślić, że chodziło o to co oni chcieli zrobić. - Chcieli zabić dziecko! - Krzyknęła i znów odwróciła wzrok. - Skoczyłam by ją ratować, a potem drugi raz... - Spuściła łeb. - Żeby poczuć. - Dodała o wiele ciszej.
Wstał na cztery łapy i zrobił kółko dookoła miejsca, w którym przed chwilą siedział. - Oszalałaś?! - Krzyknął lekko. - Uratowałaś dziecko, fajnie, ale po co ten drugi skok?! - Walnął łapą w taflę wody, tak, że rozprysła się w różne strony. Znowu usiadł i spojrzał na poruszoną wodę. - Co kolejne sprawdzisz, hm? - Dodał po chwili ciszy. - Wydłubiesz sobie oko, żeby zobaczyć jak to jest być ślepą? - Obejrzał się na Nią z surową miną. 
Skuliła uszy. - Nie krzycz na mnie. - Powiedziała cicho. Wyglądała jakby była przerażona, lecz ona czuła tylko żal. Żal za to, że ludzie nie rozumieją. - Jej matka błagała, by oddali jej dziecko, a oni się śmiali i wiwatowali. Ona płakała. Jako jedyna płakała. - Znów to spojrzenie w dal. Widział je na pewno. Nieruchome i pełne zamyślenia i złych myśli. - Jeżeli to w przyszłości pomoże, to wydłubię sobie oko. - Odpowiedziała po bardzo długiej chwili ciszy. Spojrzała na niego. - Bo mój skok pomógł. Pomógł mi zrozumieć. 
- Tak?! - Wstał i zaczął wchodzić do wody. - To teraz może pora na wodę. Z ogniem dałaś radę... - Wchodził coraz głębiej. - Zaraz nie będę miał gruntu i uwierz... - Patrzy na Nią. - Nic z tym nie zrobię, będę szedł na dno. - Woda dosięgała mu do szyi. - Uratujesz mnie, a przy okazji zrozumiesz jak to jest się topić, same plusy. - Mówił dość agresywnie, szczególnie jak na niego, słowa były przepełnione sarkazmem. 
Dalia uniosła dumnie łeb. Próbował ją? Miał pecha. Była w tym momencie wściekła na niego i nie miała zamiaru go ratować. Ani tym bardziej się topić. - A idź na to dno! - Wrzasnęła na niego gniewnie i odwróciła się do niego tyłem, dając tym znak, że je to wisi, choć nie do końca była to prawda. Nie przyzna się i nie uratuje go. Umie pływać? To niech z tego korzysta!
Zrobił kilka kroków w tył. - Ty możesz robić głupoty, to czemu ja miałbym nie móc. A do tego ja nie mam prawa się gniewać na Ciebie, więc zapamiętaj, że jak przeżyję, to nie masz się na mnie gnie... - Chciał dokończyć, lecz nagle stracił grunt pod łapami i zniknął pod wodą. Zachłysnął się i zaczął kaszleć, przez co połykał jeszcze więcej wody. 
Usłyszała, że nagle urwał i odwróciła się. - Głupi... - Mruknęła pod nosem i skoczyła za nim. Ona przynajmniej była uważna na to co robi. Dopłynęła do niego i utworzyła wokół niego bańkę z powietrza. - Idiota! - Wrzasnęła na niego, zła. - Mnie nikt nie ratował z płomieni. Sama wyskoczyłam, ale ty nie pilnowałeś dna. - Wyskoczyła na brzeg i go na nim również osadziła. Otrzepała futro z wody i odeszła trochę dalej. Czekała, aż on się wysuszy i łaskawie sam do niej podejdzie. 
Kiedy wylądował na suchym lądzie przestał kaszleć, wypluł trochę wody i spojrzał na Nią. - Głupi idiota udawał... - Otrzepał się i podszedł do Niej. Usiadł za jej plecami. - Nie mam za złe, że ratowałaś to ludzkie coś. Pasożyt prawie mnie spalił żywcem, więc okaż trochę zrozumienia. Gdybym ja ci powiedział, że skoczyłem sobie w ogień ot tak, żeby zobaczyć jaki to ból, to zapewne byś biła brawa... - Skrzywił się.
Spojrzała na niego z wyrzutem. - Wiele spraw jest dla mnie niezrozumiałych, a najlepszym sposobem by się czegoś dowiedzieć jest sprawdzenie tego samemu. - Jej słowa były zbyt poważne jak na nią. Ona to wiedziała i on zapewne też.
Pokręcił łbem i wstał. - Jak tam chcesz. Dowiaduj się w takim razie po swojemu. Sory, że się martwię... - Odwraca się do niej plecami. - To się więcej nie powtórzy. - Patrzy za Nią i rusza znowu na brzeg jeziora, tam siada i dalej patrzy w swoje odbicie. 
Warknęła pod nosem. - Czyli będziesz zły tylko dlatego, że przyjarałam sobie ucho? - Spytała, nadal na niego nie patrząc. Wolała, żeby nie widział jak ją boli jego niezrozumienie. Niech się domyśla. Ona lepiej mu tego nie wytłumaczy, ewentualnie poda więcej szczegółów. Jeśli by chciał, w co zaczynała poważnie wątpić. 
Westchnął. - Tak, Dalia, tylko dlatego, bo mam dosyć...
Wściekła wstała i zaczęła krążyć. - Zacznijmy od tego, że po raz pierwszy odkąd się znamy, widzisz mnie w... - Zawahała się. - W gorszym stanie, niż ty po takich wypadach, choć ja Ciebie nigdy po czymś takim nie widziałam. Tylko ślepe szczęście - lub nieszczęście,(zależy jak na to patrzeć) - sprawiło, że ci się trafił ten... - Warknęła po raz kolejny. - Zaszczyt! - Podeszła do niego i wpatrywała się gniewnym wzrokiem w jego czerwone ślepia. 
Spojrzał na nią, jakby te krzyki wcale go nie ruszyły. - W starym stadzie jestem wygnańcem... - Powiedział spokojnie. - Mój ojciec wyrzeka się mnie, bo zabiłem swoją byłą. Nie mam prawa zbliżyć się do matki... - Mówił coraz głośniej. - Stado w którym żyję zniknęło, a gdy po długim zniknięciu pojawiasz się Ty, to uświadamiasz mnie, że wskoczyłaś w ogień, bo chciałaś zobaczyć jaki to ból płonąć... - Mówił, zaciskając zęby. - Mam dosyć tego, że wszystkich powoli tracę, więc może oszczędź mi krzyków i też postaraj się zrozumieć, co?! - Słowo "co" wykrzyczał jej w pysk i spojrzał gniewnie.
Wzrok jej nieco złagodniał, lecz nadal był w nim gniew. - Staram się. - Powiedziała cicho, niemal tak, że sama siebie nie słyszała. Jakby te słowa były tylko jej myślami. Odwróciła się, żeby nie zobaczył jej łez. - Staram się, ale jest ciężko zrozumieć cokolwiek, czego nie przeżyło się na własnej skórze. - Spojrzała gdzieś w dal przed siebie. - To boli kiedy tych, których kochasz najmocniej, tracisz bezpowrotnie, bo już nie żyją. - Spojrzała na niego smutno. - A boli jeszcze bardziej, gdy żyją, a ty ich straciłeś. Wiem, że boli, ale nie wiem jak bardzo. - Odwróciła się i odeszła trochę dalej. Nie chciała, by na nią krzyczał. Przecież nie musiał. Mógł po prostu powiedzieć, ale rozumiała, że niekiedy nad emocjami nie da się zapanować. 
Podszedł do niej powoli. - Tak Dalia, boli. Wiem, że nie jesteś w stanie tak dobrze tego zrozumieć, ale zrozum, że zostałaś mi tylko Ty... - Sztura jej pysk. - Tylko Ty jesteś już teraz powodem dla którego walczę z tym pajacem, który siedzi w mojej głowie. - Liznął jej pysk i spojrzał w oczy. - Mogę zrozumieć dlaczego to zrobiłaś, ale nie wymagaj ode mnie abym to tolerował, bo nie będę. 
Zerknęła na niego spode łba. - Nie chcę byś to tolerował. Chcę byś rozumiał i nie prawił mi kazań o mojej głupocie. Ja doskonale zdaję sobie z niej sprawę. Jestem - jak to mówią - młoda i głupia. To chyba normalne, prawda? - Nikle się uśmiechnęła.
- Tak, zdecydowanie jesteś. - Wtulił pysk w jej szyję. - Nie wiem jak tam z Twoją młodością, ale co do głupoty mam pewność. - Uśmiecha się pod nosem. - To co? - Patrzy jej w oczy. - Może opowiesz mi na spokojnie jak to było z tym uchem? 

26 października 2015

"Tajemnicza notka"

Aldieb

     Długo by wymieniać to, co zrobiłaś dla Stada Nocy. Równie długo wymieniać by to, co zrobiłaś dla Dzieci Nocy. Twoja obecność tutaj była, jest i zawsze będzie wyczuwalna. Nawet kiedy Ciebie nie było, My wiedzieliśmy, że zawsze gdzieś tam jesteś. Jesteś fundamentem, na którym powstała Nasza Rodzina. Tak, wiem, wiele osób mogło mieć do Ciebie pretensje, wiele skoczyłoby za Tobą w ogień, jedni traktowali Cię jak matkę, a inni po prostu znali Cię czy widywali. Teraz to jest nie ważne, walić te wszystkie podziały... Mimo to, że nie ma już Ciebie z nami ciałem, zawsze będziesz z nami duchem, tutaj, w Twoim domu.

Kendal
"Z Aldieb tak nie na temat HOTN zdarzyło mi się pogadać tylko raz i wydaje mi się całkiem w porządku, nawet bardzo. Tyle co byłam na HOTN kiedy była ona to wyrobiła sobie u mnie opinie bardzo ogarniętej i odpowiedzialnej osoby. Wydaje mi się zorganizowana, o fajnie było z nią pograć, czy popisać. Szkoda, ze już jej nie ma, ale jak napisała nie ma czasu i szanuje to. Jeśli wróciłaby ucieszyłabym się mimo, ze nie znam jej za dobrze."

Seiye
"Nie znałem Aldieb zbyt dobrze, nie było okazji do tej pory tak po prostu porozmawiać, ale na tyle co ją zdążyłem poznać nie była zła. Wydaje mi się, że byłoby można z nią normalnie porozmawiać i zapewne byłaby pomocna."

Dalia
"Ja? Hm... słabo ją znałam, ale zawsze gdy z nią grałam było ciekawie. Zawsze wyczekiwałam aż odpisze, bo czułam taki dreszczyk ciekawości."

Syriusz
"Alutka to chyba najbardziej kochana osoba, którą miałam okazję poznać w HOTN. Widziałam się z nią i co kilka minut miałam ochotę ją przytulać. Zawsze można jej się wygadać, wątpię, żeby kogoś zbyła. Jest wrażliwa i czasem łatwo ją zranić. No i narysowała mi lisiałka, za co ją kocham. Nie sądzę, żebym miała jakiś powód, żeby myśleć o niej negatywnie. Żałuję tylko, że mieszka tak daleko."



Oficjalnie Aldieb zapisuje się w szeregi Zasłużonych naszego stada jako Wieczny Ślad.

Wybacz, że dopiero teraz.

Niestety nie jest mi dane przydzielić jej żadnego demona, w zaświatach raczej się nie przyda.

***

A w kwestii spraw dotyczących Stada Nocy:

1. Pomyślałam o odświeżeniu, mam propozycję trzech grafik, wybierzcie najlepszą poprzez komentarze. Gdyby był ktoś chętny pokazać swoje pomysły to pisać  na gg (1096765).

A














B













C




















2. Poza tym, wyszły dwie propozycje od Seiye:

- Playlista na blogu - Co o tym sądzicie?
- Stworzenie czterech różnych grafik (zima, wiosna, lato, jesień) i zmiana wizerunku bloga zgodnie z porą roku. Oczywiście grafiki nie muszą być przypisane na stałe, mogą się zmieniać. - Co o tym sądzicie?