Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Mamy mały zastój, jednak blog nadal jest aktywny.
- Proszę zgłaszać się po zadania do hierarchii pod odpowiednią zakładką

Zapraszamy w Nasze szeregi!

Nieobecni:
- Tin
- Dalia

26 czerwca 2014

ryj ci wykrzywi od tego uśmiechu


   lis    |       VES      |   baba 
zwiadowca


kłębek kontrowersji. chaotyczna postać, kłócąca się ze swoją głową;
 zaburzoną percepcją, rzeczywistością. mimo figli umysłu, cieszy się światem i korzysta
 z chwili – otwarta, sympatyczna, pełna szczęścia i optymizmu, przepadająca
za świecidełkami i nieznosząca nudy. często nierozważna, działająca na żywioł
 i nie myśląca o sobie. psychiką bliżej dziecka, niż dorosłego.

25 czerwca 2014

Wyprawa do miasta. 25.06.2014r.



[19:55:24] <_Baru_> *Czarny basior wchodzi na polanę i rozgląda się za zainteresowanymi wycieczką, siada wygodnie przy wypalonych pieńkach z ogniska i obserwuje tereny*
[20:02:57] <Ves_> Obładowana w dziarskie kijki Ves parodiowała starego mędrca, podpierając się badylem większym od niej. Udawała, że patyki w spodniach to sztylety, a ten wielki badyl to różdżka. Poganiała im wlokącego się Fujarę. - No chodź, dziadzie! Chcę w końcu znaleźć tę polankę.
[20:06:44] <Fujo> Naprawdę miał jej już dość. Dzielnie znosił te jej wszystkie odpały, dręczenie i inne wygłupy przez większość drogi. Też miał swoje granice które tylko Ves mogła przekroczyć. Wyrwał jej z dłoni kij i złamał go na dwie ładne połówki. Wiedział, że teraz sobie zrobi z nich miecze. - Idź jak trzeba, a nie jak dzieciak. Gdbyś nie zatrzymywała się po te kije to bylibyśmy już wcześniej. - Mruknał, rozgladajac się. Zaczarodziejska polanka, hm, ładnie. Zwłaszcza, że jeszcze łatwo dało się ja znaleźć. Wyszedł na nia,
[20:07:07] <Fujo> zatrzymujac się i spogladajac na Baru. - He, udało się.
[20:09:07] <_Baru_> *spojrzał zaciekawiony na obie postacie wchodzące na polanie, nie kojarzył ani Jej, ani Jego. Czuł, że nie są to zwykli ludzie, ale dla pewności wstał i bacznie ich obserwował* A wy to?
[20:11:35] <Syriusz_> Wszedł na polanę już w ludzkiej postaci. Z rękoma w kieszeniach, rozejrzał się po okolicy. Widział już kilka postaci, ale znał tylko Baru. -No cześć. - przywitał się, podchodząc bliżej. Zasłonił dłonią usta, by ziewnąć.
 [20:12:24] <Ves_> - O nie, ooo nie, jak żeś mógł?! To mój najlepszy badyl! - pisnęła. Wygięła usta w podkówkę, przejęta utratą różdżki. Pociągnęła nosem. Zaraz jednak wpadła na kolejny genialny pomysł: pochwyciła połówki magicznej laski i złapała je buntowniczo, celując dookoła i bijąc pobliskie pnie. I oczywiście Fujo. - HA-JA, HIIIII-JA! - Udawała nindżę. Znudziło jej się szybko, bo przed nimi ukazał się cel drogi. Ucieszona wyleciała przed siebie. - O, piesek! Gadający! Patrz, Fujoś, jak osioł ze Shreka.
[20:12:25] <Ves_> Wyszczerzyła się. - My jesteśmy dzielnymi wędrowcami ze Śródziemia  powiedziała poważnie, głośniej, żeby piesek ją słyszał.
 [20:15:16] <Fujo> - Fujo, a to Ves. - Mruknał, wskazujac dłonia potwora. - Mieliśmy w planach dołaczyć do tego.. Stada. -Zasłonił dłonia usta Ves, żeby nie wyskoczyła z kolejnym debilnym tekstem.
[20:15:23] <_Baru_> *wilk przybrał ludzką postać i spojrzał na nowych* Em... no nie do końca piesek *zaśmiał się i spojrzał na wchodzącego Serka* O jakaś znajoma twarz. Hej Ser. *uśmiechnął się szeroko*
 [20:17:56] <Ves_> Chciała już palnąć kolejne głupie uwagi, ale wielka dłoń Fujo zasłoniła jej pół ryja. Parsknęła w nią, obśliniła, ale ten dalej uparcie trzymał. Poddała się. Pomachała wesoło do Pieska, a kiedy zauważyła kolejną osobą, do niej również ochoczo pomerdała ręką.
 [20:23:12] <Fujo> Skinał głowa kolejnej osobie która zawitałana polanie i zabrał dłoń z twarzy żonki. No tak, mógł się tego spodziewać. Wytarł dłoń o spodnie, wzdychajac ciężko. Na razie nic nie mówił bo nic nie przyciagało na tyle jego uwagi bardziej niż pilnowanie pomarańczowłossego upiora.
 [20:23:23] <Syriusz_> Uśmiechnął się, widząc tę dwójkę. A fakt, że ta dziewczyna była taka narwana, po prostu go bawił, przez to uśmiechnął się szerzej. -Jestem Syriusz. Ale mówcie mi Ser, Serek bądź Seru. Miło mi Was poznać.
[20:24:11] Syriusz_->Ale i tak mam pustkę w głowie szczerze mówiąc. xD Lol. Zwykle pamiętam kogo Ser całował o-o
[20:24:53] <_Baru_> *zaśmiał się widząc zachowanie dziewczyny* Tak, a ja jestem Baru, również miło Was poznać. A skoro planujecie dołączyć to zapraszam na nasz stadny wypad do miasta.
[20:29:06] <Ves_> - Dziękuję, mości książę ciemności - parsknęła, kiedy zabrał rękę. Oczywiście wygłupiała się, ale lubiła robić Fujarze dramy, tak po prostu. - Chodź, co będziesz tak stać jak debil do końca roku. - Pociągnęła go za ubrania, za nogi, za ręce, za wszystko, ale ten kolos ani drgnął. Tupnęła nogą. - DOBRA, jak sobie chcesz, dobra! - Żachnęła się i samodzielnie poszła bliżej morfującego pieska i Syriusza. - Ser? - Rozejrzała się za myszami albo szczurami, które według niej powinny się kłębić wokół jego nóg.
[20:29:07] <Ves_> - Ciekawie. - Wyciągnęła rękę, żeby przybić z nim żółwika. Szczerzyła się przy tym jak głupi do... Sera. Zerknęła na Baru. - Do miasta? 
[20:31:15] <_Baru_> Tak do miasta, dobrze trafiliście, jutro jest impreza z jeszcze jednym stadem *uśmiechnął się do Niej, był już w ludzkiej formie* Właśnie chcieliśmy iść po zakupy.
[20:31:49] <Fujo> Poszedł za nia dopiero wtedy gdy ta podeszła do chłopaka który mianował się mało wymyślnym imieniem. Pokręcił głowa, nic nie mówiac. Wolał oczywiście nikogo nie obrażać, zwłasszcza, ż był obcy. Przygladał się wszystkiemu, pozwalajac by to Ves czyniłv honory rozmowne.
[20:32:28] <Ves_> - No to świetnie. Idę z wami, idę! - Zaczęła skakać w miejscu z tej radości. Równie szybko skończyła. - A po co konkretnie idziemy?
[20:32:44] <Syriusz_> -Ooo, no tak. Idziemy do miasta. Seks, dragi, rock'n'roll~ - zaśmiał się, spoglądając z zaciekawieniem na Baru. -Jeszcze jedno? A kto właściwie będzie? Bo ja to jak zawsze taki niedoinformowany jestem. - wzruszył ramionami, odgarniając włosy z czoła.
 [20:33:59] <_Baru_> Alkohol, no i... *wskazał na Sera* kolega mnie uprzedził *zaśmiał się* Po prostu idziemy po to na co mamy ochotę *wzruszył ramionami i skierował wzrok na Sera* HOLS też jest zaproszone.
[20:34:40] <Fujo> - Więc też idę, wyboru nie mam. - Podrapał się po policzku, patrzac znów na Ves i jej reakcję. Dragi, jasne, i co jeszcze.
[20:35:47] <_Baru_> Będzię weselej w czwórkę *patrzy na Fujo, później znowu na Ves* Zdecydowanie weselej *zaśmiał się i ruszył w strone miasta* Nie ma co wielce czekać, raczej juz nikt więcej nie przyjdzie.
[20:35:59] <Syriusz_> -Aa... No okej. W sumie raczej ich nie znam, ale chętnie poznam. Przygarnę sobie kogoś na umilenie wieczoru i będzie super miło. - no tak. W końcu nie może sobie pozwolić, żeby się zestarzeć. Musiał korzystać, póki mógł.
 [20:36:41] <_Baru_> Jak będzie Dali to też mogę mieć super miło *spojrzał na Sera i znowu się zaśmiał*
 [20:36:47] <Ves_> - Eeej, to moje klimaty. - Wymierzyła Syriuszowi kuksańca łokciem, kiedy wspomniał o seksie, narkotykach i muzyce. Uśmiechnęła się wesoło. Zerknęła na Fusię. - Czemu udajesz drzewo? Idziesz, idziesz, samego Cię nie zostawię, przecież się boisz ciemności. - Pokiwała mądrze głową. - Na co czekamy? - zwróciła się do nowo poznanych panuw. - Chooodźmy.
[20:38:36] <Fujo> - Uważaj lepiej. - Mruknał z naciskiem w stronę Vesi. - Kto się boi ten się boi. - Westchnał ciężko, przesuwajac dłonia po twarzy. Już miał dość.
[20:39:27] <_Baru_> *skieorwał wzrok na Fujo* Chyba masz ciekawe życie dzięki towarzyszce *uśmiecha się szeroko* Skąd włąciwie przybywacie?
[20:39:54] <Ves_> - Niezwykle ciekawe! - poprawiła szybko Baru. - Ale on tego nie docenia.
[20:40:51] <_Baru_> *patrzy na Ves* No tak, jak to wy baby mówicie "ci faceci" *udaje kobiecy głos przy dwóch ostatnich słowach, a uśmiech nie znika mu z twarzy*
[20:41:18] <Fujo> - Tak bardzo ciekawe, że czasami aż go nie chcę mieć. - Uniósł kacik ust w uśmiechu. - Z miasta. Innego, dalszego.
[20:42:53] <Ves_> - Ciiii faaaaacecii! - sparodiowała parudiącego Baru, machnęła teatralnie ręką. Zaśmiała się. Słysząc, co mówi Fujo, podeszła bliżej i przykleiła się do jego ramienia. Była dość wysoka, ale przy nim wyglądała na śmiesznie małą. - Tak, tak, moje kochane jest za mądre na życie, tak.
[20:43:15] <_Baru_> *pokiwał głową* Coś o tym wiem, też jestem z wulkanem energii, ale szczerze mówiąc to mój wulkan wymieka przy Ves *zaśmiał się*
[20:44:11] <Fujo> - Uważaj na to co mówisz, wszędzie znajdzie podtekst. - Poradził Baru, stanowczo odsuwajac od siebie przyklejona dziewczynę. Która znów się przykleiła. Drugi raz już nie próbował.
[20:45:32] <_Baru_> *dopiero teraz dotarło do niego, że "wulkan" mógł zostać opacznie zrozumiany i po prostu wybuch śmiechem* Wybacz, często walne jakiś tekst tego typu, a później się zastanawiam co innych tak bawi.
[20:46:30] <Ves_> Oparła wygodnie policzek o męskie ramię. Jedyny plus był taki, że nie skakała jak pojebana na wszystkie strony. Jedynie uśmiechała się do Baru. - Przy mnie każdy wymięka.
 [20:47:18] <_Baru_> Możliwe *uśmiecha się lekko* A jak z waszymi drugimi formami? Czym jesteście?
[20:48:37] <Fujo> - Jagurar w melanistycznej wersji potocznie zwany czarna pantera. - Odpowiedział dość formalnie i wskazał Ves. - a to lis.
[20:49:40] <_Baru_> O, kolejna czarna pantera, ciekawie. Obstawiałem, że jesteście tego samego gatunku.
[20:50:14] <Ves_> Potajemnie wyciągnęła kij ze spodni. Ograniczała ruchy ręki do minimum, nie chcąc, by Fujo cokolwiek wyczuł. Pozwoliła mu skupić się na rozmowie z Baru, specjalnie milknąc. W każdym swoim działaniu miała coś za kurtyną. Niespodziewanie palnęła Fujarę patykiem. - HA! Nie żyjesz! - Zanim zdążył zareagować, Ves już uciekła. Stała parę metrów dalej, śmiejąc się.
[20:51:17] <_Baru_> *zaśmiał się lekko* Jest młoda? *spojrzał roześmianym wzrokiem na chłopaka*
[20:51:56] <Fujo> - Tak wypadło, że nie. - Westchnał, sstojac wciaż ze stoickim sspokojem. - Ma okolo trzydziestu lat, ja również. - Pokręcił głowa. - Ona po prostu nigdy nie spoważnieje.
 [20:53:15] <_Baru_> *wyraźnie się zdziwił, spojrzał na Ves kiedy się do niej zbliżali* Kij w spodniach? Wolę nie wiedziec co tam jeszcze chowasz.
[20:56:52] <Syriusz_> -Trzydzieści? Serio? - zdziwił się trochę. Przedten szedł obok nich bez słowa. -Ej, Baru. A w sumie to ile Ty masz, co? Tak na ludzkie.. Chcę porównać czy jestem tu najmłodszy pod tym względem. - chociaż w sumie... On to już będzie miał ciągle swoje lata, a Baru musiał by być praktycznie dzieciakiem, jakby miał być najmłdoszy.
[20:57:21] <Ves_> Rzeczywiście Ves i Fujo byli w tym samym wieku, z tą różnicą, że Ves wyglądała na nastolatkę i zachowywała jak dziecko. Chichocząc, przytruchtała do nich z powrotem. Dopiero zmierzchało, ale to wystarczyło, by Ves trzymała się niebezpiecznie blisko Fujary. - Chowam wszystko. Mam drugi! - Wyjęła z drugiej strony kolejny kij i podała go Baru, przybliżając się doń.
[21:00:08] <Fujo> - Niedługo zobaczycie co ja muszę znosić. - Zerknał na kryjaca się Ves i rozejrzał. No tak, ciemność. - Będzie dobrze. - Poklepał ja po głowie jak pieska.
[21:01:58] <_Baru_> *podrapał się po głowie i spojrzał na Sera* Jak mam być szczery to dopiero w tym stadzie zacząłem używac tej postaci i ... nie wiem ile mam lat w niej *zaśmiał się, po cheili spojrzał na kij* Ym... To dla mnie czy na mnie?
[21:02:49] <_Baru_> [po chwili*]
[21:03:40] <Ves_> - Broń się! - Palnęła swoim kijem jego kij, po czym odskoczyła. Pogłaskana przez Fujarę nabrała pewności siebie, więc będzie skakać, hasać i biegać, dopóki nie przypomni sobie, że zaraz płachta nocy otuli niebo. Śmiała się, próbując dźgnąć drewnianym mieczem Baru.
[21:04:16] <Syriusz_> Spojrzał na niego, nibym okiem znawcy. -Dobra... Powiedzmy, że to ja zatrzymałem się na wieku jeszcze gówniarza i jestem najmłodszy. - odparł, przyglądając się nowopoznanej dwójce. -Ves... tak? - nie do końca był pewny czy pamięta imię. -Byłem kiedyś naprawdę wesołym dzieciakiem, ale do Ciebie to sporo mi brakuje.
[21:06:38] <Fujo> Szedł spokojnie za nimi, przygladajac się Ves i innym. Dziwił im się tak naprawdę, że przyjęli ich bez zbędnych pytań czy zastrzerzeń, W końcu tamci z natury byli zwierzętami, najwidoczniej bez instynktu ssamozachowawczego.
[21:06:41] <_Baru_> *zaśmiał się i spojrzał na kij dziewczyny, po chwili dookoła jego kija pojawiło sie wiotkie pnącze, które chwyciło kij dziewczyny przy jednym z obronnych zderzeń i kije zostały połączone. Uśmiechnął się szeroko* Całkiem spoko to machanie kijkami.
[21:10:55] <Ves_> Ta macki Baru wybiły ją z równowagi i z rytmu. Potknęła się o własne buty i wyrżnęła się, obijając dupę o ziemię. Skrzywiła mordkę, patrząc przez chwilę na te dzikie cuda, które Piesek powyczyniał. - Jak żeś to zrobił? - spytała, ochoczo podnosząc się z ziemi i wycierając tyłek z piachu. Zerknęła też na Syriusza. - Chcesz się ścigać o miano gówniarza? - zagadnęła całkiem poważnie, po czym uśmiechnęła się po jego dalszym komentarzu. Zwróciła uwagę na Baru.
[21:12:28] <_Baru_> A... *oddaje jej oba kije* Takie tam wrodzone umiejętności *uśmiecha się, a pnącze jakby wraca do jego dłoni. Kiwa głową stronę granicy lasu* Zaraz będziemy w mieście.
[21:13:18] <Syriusz_> Uniósł brew, śmiejąc się. -Nieee. Chyba wolałbym nie. Jestem za leniwy i już dawno nie biegałem. Jeszcze bym się kontuzji nabawił i chętnych by nie było do ratowania.
[21:13:59] <_Baru_> *zaśmiał się patrząc na Sera* Chyba zbyt dosłownie zrozumiałeś słowo wyścig.
[21:14:12] <Fujo> Czyli te zwierze były jeszcze mutantami. O lepszch warunkach nie mógł sobie wyobrazić. Uśmiechnał się pod nosem, milczac wciaż.
[21:16:28] <Ves_> - Dziwny jakiś jesteś - stwierdziła, odpowiadając Baru. - No jak chcesz, Serku. Czyli przegrałeś. - Pokazała mu język. Miała w nim parę kolczyków. - O, to już? Fujo, Ty mnie musiałeś prowadzać specjalnie po jakichś kurde bagnach lasach łąkach chuja rzekach! A phi! - Walnęła go obydwoma kijami naraz.
[21:18:22] <_Baru_> Nawet nie wiesz jak bardzo *dodał z lekkim uśmiechem, który znikł kiedy ich oczom ukazało się miasto. Zaraz jednak uśmiech wrócił na swoje miejsce, obejrzał się na parę* To co? Jakieś konkretne pomysły czy kupujemy na spontana?
[21:19:17] <Fujo> - Ja kupuję wódkę. - Mruknał i pacnał Ves delikatnie w ramię. - Wstym mi robisz, siedź cicho no.
[21:19:26] <Syriusz_> -Do przegrywania też się przyzwyczaiłem. - podrapał się po głowie, wzdychając ciężko. Widząc granicę lasu, czuł się coraz lepiej. Jakoś ostatnio odzwyczaił się od tego, żeby przebywać w lesie. -Przydał by się alkohol, napoje i przekąski. Tylko jak my to wszystko zabierzemy, co? - zaśmiał się.
[21:19:36] <Ves_> - Ja biere wszystko! - Z tym okrzykiem bojowym Ves pobiegła przed siebie, celując kijami w niebo.
[21:20:37] <Fujo> - Reklamówek sklepowych nie masz? - Parsknał śmeichem i poszedł za Ves. - Idę z nia, wolę jej pilnować.
[21:20:59] <_Baru_> Chyba mają jakieś worki co? *spojrzał ze biegnącą dziewczyną, zaraz jednak oczy skierował na Sera* Jak nie mają, to coś wykombinuję, uplote tam z krzaków koszyki *zaśmiał się*
[21:23:22] <Syriusz_> -Do reklamówek to się nie zmieści wszystko. A nawet jeśli, to my możemy nie dać rady wszystkiego zabrać ze sobą. - skomentował, kręcąc głową. -No, ale ja tam i tak pomogę, co byście nie wymyślili.
[21:23:55] <Fujo> - Geniusz coś wymyśli, spokojnie. - Tu wskazał głowa, hasajaca dziewczynę.
[21:24:35] <_Baru_> Idziemy chyba do tego molocha *wskazał widoczny market* Przynajmniej wydaję mi się, że Ves tam biegnie...
[21:25:20] <Ves_> Wparowała do marketu przez samo otwierające się drzwi, oczywiście krzycząc pradawne zaklęcia, by się otworzyły. Wróciła się jednak, przypominając sobie wózku; wzięła jeden z wózkowego parkinku i z kijkami w środku zaprowadziła go z powrotem do sklepu. Zaraz jednak rozmyśliła się i sama wpakowała do wózka. - Popchaj mnie ktoś!
[21:26:47] <_Baru_> *zaśmiał się, nigdy nie był w takim miejscu więc starał sie ogarnąć wzrokiem budynek, a zarazem spoglądał na dziewczynę, co wyrabia. Kiedy podszedł do wuzka popchnął ją jednorazowo, bardziej zainteresowany działaniem dziwnego pojazdu*
[21:28:05] <Syriusz_> Był naprawdę zdziwiony zachowaniem dziewczyny. Chyba pierwszy raz widział kogoś tak roztrzepanego, a przecież chodził z Asmo. Odetchnął znów, uśmiechając się. W sumie to mogła być fajna zabawa. Więc, gdy tylko Baru puścił wózek, on za niego złapał i zaczął popychać do przodu, praktycznie biegnąc.
[21:29:22] <Fujo> Boże. Co za ludzie. Jak ta można? Nie rozumiał ich. Szedł znów z tyłu za nimi, nie przyznajac sie. Posłał przepraszajace sspjrzenie obssłudze sklepu. Żałował, że tu zawitał.
[21:29:32] <_Baru_> *teraz spojrzał na Sera, tym bardziej zdziwiony jego nagłym wyskokiem, znowu się zaśmiał* No pięknie, wszyscy się patrzą.
[21:30:35] <Ves_> - WOOOOO-HOO! - Podniosła ramiona ku górze, ciesząc ryj. Ani trochę nie bała się; może trochę, kiedy o mały włos mieli rąbnąć o półkę sklepową, ale co tam. Zgarniała każdą rzecz, która miała ładne opakowanie.
[21:32:25] <_Baru_> *ruszył za nimi, po chwili zaczął biec* Ejże! Stop z tym need for spidem!
[21:32:57] <Syriusz_> Parsknął śmiechem, nagle zatrzymując. -Oj, sorka. -w końcu tam była czekolada. Wrzucił jej do wózka kilka różnych czekolad. I żelki. Odwrócił wzrok, patrząc na Baru. -Spokojnie, chyba nas nie wygonią, nie?
[21:33:50] <_Baru_> *dogonił ich i przystanął* Chyba nie, dopuki nie wyjedziemy z tym całym towarem bez płacenia to po prostu będa pewnie dziwnie się patrzeć *rozgląda się po markecie*
[21:34:32] <Fujo> On za to, jako jedyny z tej bandy normalny sobie posszedł do działu z alkoholem. Wbrał zwykła czyssta, kilka butelek. Wział jeszcze trochę piwa dla Ves i to wszystko wpakował do wózka. Uroczo dla Ves musssiał wygladać. - Idźcie lepiej do kasy bo mi pieniędzy zabraknie..
[21:34:44] <Fujo> [ Baru też zbyt zacieszny na Fujo XD]
[21:35:06] <Ves_> I wraz z momentem, jak Ser spytał o wygonienie, nadciągnął pan ochroniarz, informując o zagłuszaniu ciszy sklepu (wtf?) i poprosił Ves o zejście z wózka, ponieważ nie jest dzieckiem. Chciała się upierać i kłócić, ale gdzieś przed oczami mignęła jej surowa mina Fujo i potulnie wylazła z wózka. No nie do końca. Wywróciła się razem z nim.
[21:35:23] <Theoden> *starał się zakryć swoje rajstopy za stosami puszek i udawał, że ten kolorowy pyłek wszędzie wokół to nie jego*
[21:38:00] <_Baru_> *ładny facepalm kiedy wózegł legł na ziemi, spojrzał za oddalającym sie ochroniarzem i posłał mu głupawy uśmiech* Ser postaw ten wózek *zaśmiał się i zaczął zbierać rzeczy z podłogi* Połowa z tego raczej się nie przyda... *chwycił ładnie zapakowane rolki papiero toaletowego i spojrzał pytająco na Ves*
[21:39:12] <Theoden> *chyba rozpoznawał niektóre twarze, ale nie miał na tyle odwagi żeby się przywitać. Trochę nieswojo czuł się w miejscu, w którym nie mógł swobodnie lewitować*
[21:39:13] <Syriusz_> Widząc przewracający się wózek, zacisnął powieki, jakby dzięki temu ten upadek miałby nie dojść do skutku. Podniósł zaraz wózek, wkładajac tylko serio potrzebne rzeczy do środka. -Ej, Fujo. W razie czego to ja mam kasę. Głupio by było, jakbyś płacił, a nawet tu nie należysz.. - podrapał się po głowie.
[21:39:42] <Ves_> Podniosła dupę z ziemi. - No co? Patrz jakie ładne, ma lisa na opakowaniu. - Pokazała, stając obok Baru. - To ja!
[21:40:21] <Fujo> - Kurwa, wódka! - No tak, tylko to go interesowało. Mimo wszystko, dał radę ogonem wszystko zgarnać żeby się nic nie pobiło. I szybko to włożył sobie w dłonie, coby ogona nie widział nikt nieodpowedni. - Sam zapłacę.
[21:40:45] <Ves_> - Wódka śmierdzi!
[21:43:13] <_Baru_> *odłożył niepotrzebne rzeczy na półkę* Myslę, że Ty jako lis i Ser w zupełności wystarczycie, nie potrzebujemy tego z opakowania *uśmiecha się szeroko i patrzy na wódkę* Ojej, pamiętam jak to pierwszy raz piłem *zrobił głupią minę*
[21:44:21] <Theoden> *zauważył owocowe soczki z rurką w kartonikach z Piotrusiem Panem. Osobiście go nie znosił, więc kartonik zniknął. Zachichotał złowieszczo*
[21:45:46] <Ves_> - Lis? - Spojrzała na Sera. - Kurde, byłam przekonana, że się zmieniasz w ser, ale... Siema bracie! - Doskoczyła do niego od razu i wyszczerzyła twarz. - Choooodź po żaaarcie - wyszeptała mu do ucha. Zakradła się po tony słodyczy.
[21:46:12] <_Baru_> *jego uwagę przykuły nagle znikające kartoniki z półki, rozejrzał się i zatrzymał wzrok na wróżku* Mam wrażenie, że jest tu więcej nadprzyrodzonych...
<Syriusz_> -W ser? Nieee. Chociaż słyszałem takie teksty jak "Serek nam dojrzewa". - zaśmiał się i poczochrał ją po włosach. Ot, taki nawyk. Zaraz poszedł za nią po te słodycze.
[21:48:07] <Theoden> *poczuł się zdemaskowany i zawstydził się. Nie mógł latać, więc czuł się jakby był zamknięty w klatce*
[21:48:45] <Fujo> Stał przy wózku czekajac na wszystkich.
[21:49:06] <_Baru_> *zmarszczył wzrok i dopiero teraz skapnął się, że stoi tylko z Fujo* O... *rozejrzał się* A reszta gdzie?
[21:49:29] <Theoden> Cześć! *zawołał głośno, zauważając że ktoś stoi w pobliżu*
[21:50:08] <Fujo> - Jest debilami.
[21:50:45] <Ves_> Jej włosy wyglądały na ułożone i rozczesane, ale tak naprawdę było tam najwięcej kołtunów świata. Głównie dlatego nie przejęła się czochraniem. Kazała Serowi zrobić kołyskę z koszulki i pakowała do pseudokangurzejalelisiejtorby wszystkie słodycze, które napatoczyły jej się pod ręce. Szybko nie starczyło miejsca, więc zaczęła je pakować wszędzie - a to Serowi do kieszeni, a to sobie do cycków, a to mu pod brodę.
[21:50:52] <Theoden> *kichnął pyłkiem*
[21:50:59] <_Baru_> *znowu skierował wzrok na podejrzanego typa* Chowasz się w tych puszkach? *zapytał zaciekawiony i zerknął kątem oka na Fujo, jednak nie skomentował*
[21:51:58] <Theoden> Słyszałem, że normalni faceci nie chodzą w rajtkach i nie chcę się zanadto wyróżniać. *zaśmiał się niespokojnie*
[21:53:30] <_Baru_> *zaśmiał się i ruszył w jego stronę, przestał się smiać kiedy zobaczył, że On serio stoi w rajtkach, spojrzał na Niego podejrzanie* Czyli Ty nie jesteś normalny... *wypalił tylko*
[21:54:28] <Theoden> A normalni umieją latać? *zapytał niepewnie. W tych czasach już niczego nie można być pewnym*
[21:55:28] <_Baru_> *uznał go za niezbyt zdrowego więc uśmiechnął się delikatnie* Nie, chodzą twardo p ziemi, ogólnie są dosyć prymitywni...
[21:56:01] <Syriusz_> W sumie pozwalał wpychać te wszystkie słodycze na siebie. W końcu pewnie i tak by z nią nie wygrał, a wózek został z tamtymi. -W sumie przydało by się jeszcze coś oprócz słodyczy, bo nas tam zmuli...
[21:56:56] <Theoden> Co wy tu robicie? To miejsce jest straszne.
[21:57:55] <_Baru_> *rozejrzał się za Serem i Ves, spojrzał jeszcze na minę Fujo i stwierdził, że jednak spędzi jeszcze chwilkę z typem w rajtkach* Zakupy na imprezę *skierował na Niego wzrok i zamrugał szybciej* Zaraz... skąd wiesz, że nie jesteśmy stąd?
[21:58:37] <Ves_> - To zaraz, są przecież priorytety. Chodź, odłożymy. - Ostrożnie wróciła do wózkowego postoju i wypakowała wszystko z siebie, wrzucając słodycze do wózka. Uśmiechała się niewinnie do Baru i Fujary, dobrze wiedząc, że to właśnie ona ciągle go ograbia z pieniędzy. Pomogła Syriuszowi rozpakować się i szybko zabrała go, biegnąc do innego działu. Właściwie nie wiedziała, gdzie konkretnie. - To co teraz?
[21:59:31] <Theoden> A no wiesz *chciał zachowywać się szarmancko, żeby odciągnąc uwagę od swoich rajstop* Bywam tu i tam, potem znam parę osób, co nie. *oparł się ręką o puszki, co skończyło się tragicznie, bo cały stos zwalil się na ziemię*
[22:01:53] <_Baru_> *nie wytrzymał, wybuch śmiechem. Dopiero kiedy zauważył tego samego ochroniarza biegnącego w jego stronę cofnął się do wózka* Wiaaać! Chyba wzieli nas za jakąs huligankę *wraz z ochroniarzem byli jego koledzy, Baru chwycił wózek i zaczął z nim zwiewać między półkami, wyraźnie uhahany*
[22:02:08] <Syriusz_> W sumie nie miał nawet serio czasu, żeby się odezwać. Zakupów osobiście nie lubił, ale jako facet musiał pomóc. -Jakieś chipsy, paluszki i takie tam różne? Będziemy pić, więc będzie trzeba trochę jeść jednak. - złapał ją za łokieć i zaprowadził do działu z przekąskami.Puścił ją wtedy i zaczął brać różne smaki chipsów. -A później trzeba wziąć napoje.
[22:02:41] <Theoden> *pstryknął palcem, na ziemię spadło trochę pyłku i włala, był niewidzialny*
[22:03:38] <_Baru_> *wjechał w dzia ze słodyczami* ścigają mnie, szybko pakować to żarcie *prawie wjechał Serowi wózkiem w dupe, nie bardzo umiał tym prowadzić więc biegł sporym slalomem*
[22:03:51] <_Baru_> z przekąskami*
[22:05:19] <Ves_> - Ej, moment. Słyszysz? - Zamarła z paczkami paluszków i chipsów w rękach. Ściągnęła brwi. Wydawało jej się, że słyszy krzyk Baru, a ten zaraz wyleciał zza rogu. Zgarnęła Syriusza na bok, a Piesek przeleciał obok, uciekając przed strażnikami. Zaczęła się tak śmiać, że zapomniała o tym, że wypadałoby pomóc.
[22:06:02] <Theoden> *gwizdał sobie pod nosem, ale stwierdził że to jednak kiepski pomysł. Rzucił okiem na pozostałe kartoniki z Piotrusiem Panem, ale stwierdził, że nie będzie już robił zamieszania*
[22:07:48] <_Baru_> *leciał między półkami, w końcu wskoczył na wózek* Jesu! Gdzie tu są hamulce?! *zaczął macać ścianki wózka z zakłopotaną miną, nie zauwarzył, że jedzie prosto na jedną z półek, ocknął się, gdy był naprawdę blisko, wyskoczył przed wózek i zdążył go zatrzymać opierając się o półkę*
[22:08:38] <Fujo> Mu, jako jedynemu ogrniętemu wypadało wytłumaczyć ochronie sytuację, że rodzina jakaś przyjechała, powiedzmy z arktyki, laponii czy inych Indii i że ie mvja tam czegoś takiego Jakoś udało mu się to ogarna ale zotali wyproszeni ze sklepu. Podszedł do Baru, zgarna wózek i poszedł do kasy.
[22:09:22] <Syriusz_> -Kurcze... To jest trochę kłopot. Co byśmy nie zrobili, mamy problemy. -pociągnął Ves za sobą. W końcu nie mogli zostawić tak Baru samego. -Ej, chłopie. Nic Ci nie jest. - zaczął się śmiać pod nosem. -To była godna przejażdżka. Jak się czujesz?
[22:10:14] <_Baru_> *dumny z faktu, że ocalił zakupy i półkę ruszył za wyraźnie zirytowanym Fujo, po drodze zgarneli Ves i Sera, zaśmiał się* Powiem Ci, pierwsza moja taka, ale niezapomniana.
[22:10:40] <Theoden> *przechadzał się po sklepie, chichocząc. Korzystając z tego, że jest niewidzialny, pstryknął Syriusza w ucho*
[22:12:16] <Ves_> Baru, to nie ma hamulców - zaśmiała się. - Nie szarżuj tak z wózkiem, bo zrobisz wziułułuu. - Pokręciła palcem w powietrzu, tocząc kółka. Widząc Fujarę, odstawiła żarcie do wózka i uciekła, biorąc ze sobą tragarza Syriusza. Poleciała z nim szybko po picie, zgarniając po drodze kolorowy kocyk. Nie mogła przebiegnąć obok niego obojętnie.
[22:13:32] <Fujo> Milczał,ae był wyraźnie niezadowlony, zdenerwowany i miał ochotę im wszystskim skopac dupy. I wciaż mu coś dokładali do tego wózka jakby nie miał nic innego do roboty.
[22:14:35] <_Baru_> To dobrze, bo myślałem, że dodatkowo będzie trzeba płacić za urwanie hamulca czy coś ... *szedł już grzecznie przy wózku i spogladał na podbiegających i odbiegających usmiechając się pod nosem*
[22:14:38] <Syriusz_> Czując dotyk na uchu, zdziwił się i aż podskoczył, rozglądając się wokół. Stwierdził jednak, że musiało mu się wydawać, więc to zignorował. Tylko i tak dołożył Fujo pieniędzy, uśmiechając się przepraszająco. -Sorka, jakoś tak samo wyszło... Mogłeś bawić się z nami.
[22:16:18] <Fujo> - Nie jestem dzieckiem. Wy też ine. Jesteśmy w miejscu publicznym gdzie sa ZWYKLI ludzie. Powinniście wziać do pod uwagę. - Warknał cicho, pakujac teraz to wszystko do reklamówek. Oby tylko się ine rozerwały. Zapłaił ładnie, nic nie mówiac już na tema tych dołożonych pieniędzy.
[22:16:50] <_Baru_> W sumie lepiej, że się nie bawił, pewnie mielibyśmy nie małe problemy gdyby nie jeden... normalny. *zaśmiał się mimowolnie pomagając w pakowaniu*
[22:19:53] <Theoden> *podśpiewywał sobie pod nosem, skacząc po sklepie. Coraz bardziej zaczęło mu sie tu podobać*
[22:27:17] <Syriusz_> -Noo.. Niech Ci bedzie. Ale myślę, że więcej już tu nie będziemy mogli przychodzić... Chyba, że w innej grupie, bardziej ogarniętej. -Pokazał Ves język i już był grzeczny. W końcu nie chciał, by reszta się na niego złościła.
[22:29:28] <_Baru_> No znajdzie się kilku bardziej ogarniętych w stdzie *uśmiecha się szeroko i łapie reklamówki, kieruje się do wyjścia* Pamiętam jak pierwszy raz polazłem do miasta na tego typu zakupy, dobrze, że ktoś przy mnie był, bo nie znałem wtedy pojęcia płacenia za jedzenie *zaśmiał się na wspomnienie* Wtedy chodziliśmy po sklepikach, ale też było zabawnie.
[22:30:20] <Fujo> On też był obadowany torebkami, a sszedł milczac. Ves jednak potrafi wzędzie wprowadzić anarchię i wesołość.
[22:32:19] <Ves_> - Jestem najbardziej ogarniętą osobą świata - burknęła. Skrzyżowała ramiona i szła jak naburmuszone dziecko, owinięta swoim nowym, kolorowym kocykiem, którego kupno perfidnie wymusiła na mężu. Szła małymi kroczkami, nie oddalając się od grupy jak poprzednio. Chyba jako jedyna niczego nie niosła.
[22:33:12] <_Baru_> Dyskutowałbym na ten temat *zaśmiał się zerkając na dziewczynę*
[22:33:32] <Syriusz_> Zaczął przyglądać się Fujo. -Chyba jesteś cholernie zły, co? - wziął od niego część zakupów. W sumie, on tam się cieszył, że ich poznał. Już nie pamiętał, kiedy ostatnio tak dobrze się bawił i miał nadzieję, że następnym razem też będzie tak fajnie.
[22:35:32] <Fujo> - Tak, jestem zły. Dorośli, którzy zachowuja się jak dwuletnie dzieci. - Mruknał, zerkajac na żonę.
[22:35:43] <_Baru_> Przeciwieństwa się podobno przyciągają, to chyba jeden z takich przykładów *spojrzał na Fujo i Ves nadal z uśmiechem. Nie należał do osób wnikających czy komuś dane zachowanie się podoba czy nie.*
[22:36:08] <Ves_> - Żeby ogarnąć chaos, trzeba być geniuszem - powiedziała mądrze do Baru. - Ogarniam chaos, czyli jestem mędrcem. - Zerknęła na Syriusza i Fujo. - On jest zdegustowany - poprawiła go. - Chociaż wkurza go cały świat.
[22:37:35] <_Baru_> *posłał Jej uśmiech* Mądrze powiedziane. Bez tych bardziej gburowatych świat też byłby nudny więc co tu dużo gadać *wzruszył ramionami*
[22:39:19] <Syriusz_> -Chyba trochę po nim ciśniecie, wiecie? - zaśmiał się, sprawdzając, co właściwie niesie. -Teraz idziemy już na polanę, nie?
[22:40:52] <_Baru_> Ciśniemy? *przekrzywił głowę zaciekawiony* Ja raczej głośno myslę, nie uważam, że powiedziałem coś nieodpowiedniego *rozgląda się i wchodzi do lasu* Tak, na polanę, trzeba gdzieś to wszystko pochować.
[22:40:53] <Fujo> - Nie robi to na mnie wrażenia. - Się Serkowi trafiło akurat zapas różnego rodzaju słodyczy i przysmaków które sam rzucał do wózka. - Ves, chodź bliżej.
[22:41:36] <Ves_> Uśmiechnęła się pod nosem i zrównała krok z Fujo. Opatulała kocykiem ramiona, którymi w dalszym ciągu się obejmowała. Nie mogła wejść mu pod ramię ani przykleić się jak rzep, bo miał zajęte ręce. Więc jedynie szła. - Oj, nie denerwaj się. Cóż chciałeś?
[22:43:30] <Theoden> *powlókł się za nimi na polanę i uśmiechnął się szeroko. Wreszcie mógł sobie trochę polewitować. Pstryknął palcami i znów był zauważalny. Następnie położył się w powietrzu, zakładając ręce za głowę*
[22:44:39] <Syriusz_> Nagłe pojawienie się jakiegoś latającego człowieczka sprawiło, że znów podskoczył. Trzymał jednak mocno reklamówki, więc nic mu nie wypadło. -Matko... Idzie zejść na zawał. A Ty to kto? - spytał nieznajomego, przyglądając mu się uważnie.
[22:44:40] <Fujo> - Chcę Cię pilnować. -Uśmiechnał się delikatnie, nie mvjac zamiaru jej mówić, że jest już ciemno. - Rzucvmy to gdzi wszystko?
[22:45:48] <_Baru_> *spojrzał na typka w rajtkach* Wiedziałem, że coś z Tobą nie tak *zaśmiał się i położył worki pod jedno z drzew* Walnijcie to tutaj, resztą ja się zajmę*
[22:47:17] <Ves_> Skuliła się, trochę kryjąc za Fujo, kiedy jaki dziwny pan się nagle pojawił z dupy. Przypomniała sobie dziwnego kota z Alicji w Krainie Czarów. Upewniwszy się, że Fujara jest obok, wyprostowała się i pewniej spojrzała na dziwnego pana (ze stocku). - Co to?
[22:49:15] <Theoden> *usiadł po turecku w powietrzu* Jestem Theoden *powiedział nieco zasmucony. Myślał że jest fejmem, a tu nikt go nie pamięta*
[22:50:41] <_Baru_> Theoden? *spojrzał na Niego pytająco* obiło mi się to imię o uszy... *zastanowił się chwilę i nagle złapał za głowę* O matko... *zamrugał kilka razy oczyma* Pasożyt też Cię kojarzy, coś jest na rzeczy.
[22:51:26] <Ves_> - Twoje imię brzmi jak "bęben" - zauważyła inteligentnie. Zerknęła na Baru, kiedy wspomniał o pasożycie. Niekoniecznie chciała wiedzieć, o co chodzi. Robaki są... ble.
[22:51:46] <Fujo> - Latajaca mucha. - Wesstchnał cicho, kładac torby pod drzewem. Gdy już to zrobił, wział koc od Vess, poprawił go i cała ja nim otulił.
[22:52:49] <Syriusz_> -Ser. Znaczy Syriusz.. - przedstawił się, uśmiechając. Położył reklamówki i zaczął w nich szperać, wyciągając czekoladę. Już nawet nie pamiętał, kiedy ją jadł. W sumie zaczął ją pałaszować, nie pytając czy też chcą. Taki z niego samolub.
[22:53:50] <_Baru_> *spojrzał na Sera i i zaśmiał sie pod nosem* Widzę, że niektórzy zaczynają dzisiaj imprezę
[22:54:05] <Theoden> *zastanawiał się, kim jest pasożyt, ale stwierdził, że lepiej udawać że wiadomo o co chodzi* Byłem tu jakieś dwa lata temu, przez co zostałem niemal wywalony przez Matkę wróżków
[22:55:44] <Theoden> *spojrzał na czekolady, zastanawiając się czy serio po to była ta cała akcja w sklepie. Wzruszył ramionami, pstryknął, i po chwili w jego rękach pojawiła się tabliczka czekolady*
[22:56:39] <Ves_> Zrobiła śmieszną minę. Wyglądała jak chińczyk, kiedy tak mrużyła oczy. Wysunęła czubek języka i wlazła w końcu Fujarze pod ramię, zginając się trochę. Była owinięta kocykiem w taki sposób, że przypominała chodzący, kolorowy kokon, chociaż w ciemności niezbyt był widoczny. Jej entuzjazm przygasł właśnie z tego powodu: Ves po prostu bała się ciemności.
[22:58:33] <_Baru_> Wiem *klasnął w dłonie* Znasz Padmę? *spojrzał pytająco na Theodena*
[22:58:39] <Syriusz_> -Serio? To ja Cię w ogóle nie kojarzę... Może akurat byłem gdzie indziej... Albo może się nie poznaliśmy. -odparł, cicho pomrukując. Dla niego jedzenie czekolady, było po prostu przyjemnością i pewnie nikt nie mógłby tego zrozumieć.
[22:59:33] <Fujo> Objał ramionami Vess, przytulajac ja i głaszczac po głowie zupełnie jak dziecko. Mimo, że normaine wygladał strasznie, teraz nabra wygladu kochajaego i opiekuńczego ojca.
[23:02:48] <Ves_> - Zrób ogień - poprosiła. Spoglądnęła do góry, na jego twarz. Mógł się spodziewać, że jeśli Ves zostanie dłużej w mroku, zacznie zwyczajnie świrować. Zerkała też w stronę głosów, próbując rozpoznać, który do kogo należy, a także usiłowała zobaczyć zarysy postaci.
[23:03:34] <Theoden> Znam *powiedział trochę niepewnie, trzymając czekoladę w dwóch rękach trochę za blisko twarzy*
[23:04:52] <_Baru_> *dopiero teraz odszedł od worków i przysiadł obok paleniska, posłał Fujo i Ves lekki uśmiech i ponownie patrzy na wróżka* To już wiem, skąd koajrzę to imię *pokręcił głową* Ciesz się, że już jej tu nie ma *zaśmiał się*
[23:06:25] <Theoden> Czemu nie ma? *kichnął pyłkiem* Coś chyba kwitnie *pociągnął nosem*
[23:08:16] <Syriusz_> Przysłuchiwał im się uważnie. Miał dziurę w pamięci, jeśli chodzi o tamte wydarzenia. Zwykle był, ale nie udzielał się, dlatego też mało co zapisało się w jego głowie.
[23:08:39] <Fujo> Uniósł dłoń, zginajac nieznacznie palce. Kulka ognia była na tyle duża by rozświetlić mrok dookoła nich, a także rozpędzić koszmary Ves. Pocałował ja w czoło i zaprowadził ja do ogniska i usiadł obok paleniska, kulę zawieszajac nad nim.
[23:09:54] <_Baru_> Mieszka w lesie z ... *patrzy na Sera* Neban to jej narzeczony czy chłopak? A może mąż... *podrapał się po głowie* No w każdym bądź razie ostatnio kiedy tu była to z córką i tylko na chwile.
[23:11:45] <Syriusz_> -Ee... Nie mam pojęcia. Jakoś nie wnikałem w ich relacje. - podrapał się po głowie, padając zaraz na trawę. Zaczął bawić się trawą, nadal im przysłuchując.
[23:12:34] <_Baru_> *wzruszył ramionami* Mniejsza, byle by się im układało.
[23:12:41] <Theoden> *znów połozył się w powietrzu* Neban? Chyba coś kojarzę... A może nie... *kichnął* No nic. Muszę się zbierać. Już po ciszy nocnej! *pstryknął palcami i zniknął*
[23:13:43] <_Baru_> *spojrzał na puste miejsce po wróżku* Typek w rajtkach *zasmiał się lekko* Ciekawe kogo jeszcze spotkam w swoim życiu.
[23:14:01] <Ves_> Uśmiechała się, mimo że oczy paliły ją od wgapiania się w blask ognia. Światło było jak włącznik jej wesołości. Natychmiast wyprostowała się i zamiast kulturalnie usiąść, zrzuciła kocyk i poleciała po zostawione przez Fujarę torby. Chciała je przytargać, ale jej siła na to nie pozwoliła; dogrzebała się więc do piwa i wzięła jedną puszkę. Przybiegła w podskokach, ale potknęła się o leżącego Syriusza. Zaliczyła kolejną glebę tego dnia.
[23:15:30] <_Baru_> *wpatrzony w ogień zdziwił się kolejną wywrotką Ves* Żyjesz? Piwo całe?
[23:15:57] <Syriusz_> Syknął cicho, gdy Ves praktycznie glebnęła się na niego. A raczej na szczęście tylko częściowo. -Kobiety też na mnie lecą, ale zwykle robią to delikatniej.. -mruknął, starając się dzielnie znieść fakt, że przy okazji coś mu się wbiło w bok. Pewnie jakiś patyk. -Nic Ci nie jest?
[23:16:35] <Fujo> Podparł brodę na dłoni, patrzac w ogień. Jakoś się nie przejał gleba Ves, ale tekstem Syriusza już tak. - Nie radzę Ci się nawet do niej zbliżvć.
[23:18:29] <_Baru_> *zaśmiał się* Spokojnie Fujo, Ser chyba nie jest zainteresowany płcią tak zwaną "piękną" *chwycił jakiś patyk i pogrzebał w palenisku*
[23:19:29] <Ves_> - Całe! - Zeszła z Syriusza, ale usiadła obok. Obejrzała dokładnie puszkę, czy aby na pewno nic jej się nie stało. Uśmiechnęła się. - Tak, całe. Mniejsza ze mną, ja jestem życiową kaleką. - Pokazała blizny na ryju jako dowód. -  No widzisz, mnie zapamiętasz, Sereł. - Dla odwetu teraz ona poczochrała Syriusza. - Fujoś, spokojnie. Ja się zbliżam, on leży. - Po komentarzu Baru wyszczerzyła się do Syriusza dwuznacznie.
[23:21:26] <_Baru_> *spojrzał w ich stronę z uśmiechem* Mam nadzieję, że jutro też się pojawicie co?
[23:22:00] <_Baru_> Nie jesteście w sumie jeszcze jednymi z nas, ale im nas więcej tym lepiej.
[23:22:13] <Fujo> Mimo wszystko miał zamiar bronić swojego. Mruknał coś i prychna. Już jako pantera swoimi rozmiarami przekraczajaca stadardy o ponad połowę podzedł do Ves, zirytowanie okazujac machnięciami długiego, niekociego ogona. Wepchał wielki łeb pod ramię Vesi położył się z niezbyt wesoła mina patrzac na Sera. Ot, groźba śmierci widniała wypisana mu namordzie.
[23:26:11] <_Baru_> *chłopak też przybrał formę czarnego wilka, fiołkowe oczy zostały zastapione krwistoczerwonymi. Również był większy od typowego wilka, jednak szału nie robił. Przeciągnął się i ziewnął szeroko*
[23:26:48] <Ves_> - Kocie, kocie, no co Ty robisz. - Wygięła kąciki ust, chcąc uchronić się przed uśmiechem. - Jaki terytorialny koteł. Zamiaucz. Zrób miau! - Złapała go za policzek, telepiąc jego łbem dopóki nie wydał z siebie agresywnego dźwięku. Wtedy uniosła ręce, udając, że to nie ona. - Wpadniemy, wpadniemy. Tylko we dwójkę jesteście? Ah, i co to za zjawisko w rajtkach było? - Otworzyła piwo.
[23:28:31] <_Baru_> Hm w jakim sensie we dwójkę? *zastrzygł uchem i skierował swoje slepia na dziewczynę, nie bardzo zrozumiał pytanie* Ach, ten... to męska wersja wróżki, też dziś go dopiero poznałem, ale słyszałem o nim nieco.
[23:30:04] <Ves_> - Dziwne to niesłychanie. Też do was należy? Chodzi mi o to, czy... - Przez chwilę zapomniała, jak miało brzmieć jej pytanie. - Czy oprócz was ktoś tutaj jeszcze przychodzi? 
[23:32:04] <_Baru_> Nie, to taki gość, najwyraźniej bywał tu już wcześniej *uśmiecha się lekko* Powinni pojawić się jeszcze inni, od nas i z sąsiedniego stada, ale czy będą trudno stwierdzić…

[Rozmowa toczyła się dalej, ale ekscesów już nie było, a więc publikowanie zakończę w tym miejscu. Dzięki całej czwórce za przybycie i udaną grę.]

ZAPRASZAM NA JUTRZEJSZĄ ZABAWĘ!

24 czerwca 2014

Z pamiętnika młodego mordercy. /Scena pierwsza\


      Wysoki mężczyzna stał na granicy lasu. Ubrany w bojówki i luźną koszulkę przyglądał się miastu, położonemu u jego stóp. Właśnie wybiła dziewiąta w nocy, ulice rozświetlały jedynie latarnie, a ludzie powoli schodzili się do domów. Dla nielicznych zaczynał się dzień i dopiero teraz opuszczali swoje ciasne pokoje. Byli idealni…

     Chłopak szedł wybrukowanym chodnikiem, nad miastem zbierały się chmury, wiało. Mimo wszystko grupki nastolatków, wychodzących wieczorem, narastały. Co chwilę wymijały go roześmiane dziewczęta, najczęściej chodziły trójkami. Chłopacy woleli większe grupy. On szedł sam, jednak nie bał się. Zaczepki zaczynały się o późniejszych porach, gdy zabawa dobiegała końca. Szedł więc spokojnym krokiem i oglądał wystawy sklepowe. Wiedział co musi zrobić, wiedział bardzo dobrze i był aż nad wyraz spokojny. Idąc w lesie nie mógł zapanować nad emocjami, jednak tutaj wszystkie ucichły. Wyłączył je, zrobił to dla Ich dobra, dla dobra własnej rodziny. Zatrzymał się nagle. Spojrzał na jedną z wystaw. Szyba sklepowa okryta była czarnym płótnem, przez co idealnie odbijała twarze przechodniów. Chłopak zastygł w bezruchu, jego źrenice rozszerzyły się pod wpływem ekscytacji. Podszedł do budynku i przyłożył dłoń do szyby. Wiatr rozwiewał jego krótkie, białe włosy. Dwa dłuższe warkoczyki tańczyły dookoła jego głowy. Uśmiechnął się delikatnie i odsłonił oczy spod grzywki. Błękitne tęczówki wwiercały spojrzenie w odbicie, kolor był równie zimny, co wyraz samych oczu. Ciemne obramowanie i blada cera. Dłoń chłopaka powoli zjechała po szybie. Odepchnął się od niej delikatnie i rozejrzał dookoła. Przez chwilę jakby nie wiedział gdzie jest. Z tego transu wyrwała go filigranowa dziewczyna. Kiedy zobaczył jej białe włosy, świat zwolnił. Znał tą twarz. Wybiegała zza zakrętu, roześmiana. Nie wiedząc kiedy, pojawił się na jej drodze. Wpadła na niego. Chwycił ją nad łokciem i nie mógł oderwać wzroku. Szok, to jedyne co było można wyczytać z jego twarzy. Mówiła coś, jednak głos był zbyt stłumiony. Dopiero kiedy wyszarpała się z uchwytu i podbiegła do koleżanek, ten ocknął się i odwrócił za nią.
- Jakiś wariat… - usłyszał tylko i poczuł na sobie pogardliwe spojrzenia.
- Ciacho, ale wariat… - dodarło jeszcze do jego uszu. Te spojrzenia. Chwycił się za głowę i jeszcze raz obejrzał na swoje odbicie. Tym razem na tle bordowego materiału. Miał wrażenie, że z materiału wynurzają się szkarłatne oczy. Dobrze znał te oczy, ale nie wiedział co myśleć. Te spojrzenia… Przypomniało mu się po co tu jest. Raz jeszcze odwrócił się za roześmianymi dziewczynami i ruszył w jeden z ciemniejszych zaułków. Nie musiał długo czekać. Siedział na starych oponach ułożonych na sobie, siedział przed jednym z tych miejsc spotkań młodzieży. Wyszła pierwsza grupa podchmielonych kolesi. Na chwiejnych nogach zaczęli odpalać od siebie papierosy. Chłopak spojrzał w ich stronę, siedział i uśmiechał się pod nosem. Zaraz sam się znajdzie. Koledzy gadali miedzy sobą rzucając kur*ami i podobnymi słowami. Nagle wybuchli śmiechem, każdy po kolei milkł. W kierunku chłopaka skierowano kilka kiwnięć głową i dyskretne spojrzenia. On nadal siedział, nie zmieniał ani pozycji, ani wyrazu twarzy. W końcu jeden z grupki obrócił się w jego stronę.
- Patrzysz mi na tyłek pedale? – spojrzał na kolegów i zaśmiał się. Chłopak skierował oczy tylko i wyłącznie na niego. Znalazł się. Patrząc na innych ten był w miarę trzeźwy. Żwawszym krokiem ruszył w stronę siedzącego. Zatrzymał się jednak z siedem kroków przed, kiedy ich spojrzenia się skrzyżowały.
- Zadałem ci pytanie, białogłowo! – powiedział podniesionym głosem i znowu spojrzał na kolegów, którzy oczywiście zaśmiali się jak na zawołanie. Chłopak nadal milczał, lecz jego uśmiech rozszerzył się bardziej. Nagle wybuchł śmiechem.
- Ujarany… - któryś się odezwał.
- Morda! – stojący przy chłopaku fuknął do swoich kompanów, znowu spojrzał na chłopaka i szybkim ruchem rozbił trzymaną w ręku butelkę, tak, że został mu sam „tulipan”.
- Bawi cie to?! – zaśmiał się wymachując popękanym szkłem blisko sylwetki chłopaka. Ten przestał się śmiać, chwycił nadgarstek napastnika i wstał. Kilka przekleństw poleciało w ich stronę. Chłopak okazał się wyższy od podpitego chojraka, który zesztywniał na chwilę. Do grupy pod drzwiami dołączyło kilka dziewczyn, również odpaliły papierosa i spojrzały co się dzieje. Akcja była szybka, druga ręka białowłosego zacisnęła się na szyi podpitego i podniosła wysoko w górę. Kolejne przekleństwa, kilka głośnych „puść go”. Nikt już nie ośmielił się choćby włożyć ustnika do ust. Wszyscy stali z otwartymi buziami. Potłuczona butelka wypadła z ręki wiszącego. Chłopak podniósł wolną dłoń i szybkim ruchem wbił w ciało trzymane w górze. Czas zwolnił… Cienkie krzyki dziewcząt, odgłos tłuczonego szkła, wypuszczone butelki z dłoni, przekleństwa. Papieros spada na ziemię… Z nieba zaczyna padać deszcz, a jego żar gaśnie. Nie spalony do końca, młody, leży. Jeden w kałuży deszczu, drugi w kałuży krwi. Chłopaka już nie ma. Tak samo jak życia w podpitym ciele. Syrena, czerwono-niebieskie światła rozświetlają zaułek.

     Chłopak idzie ulicą, idzie brukowanym chodnikiem, spogląda na latarnię, tak ciemną przy światłach syren. Patrzy na radiowozy, na ciało leżące przy oponach.
- Matko, co się tu stało? – pyta sam siebie. Kręci głową i idzie dalej, spogląda jeszcze na wystawę za jedną z szyb. Niezwykle elegancka, na jasnym materiale. Przygląda się jednemu z wisiorków, spogląda w swoje odbicie. Fiołkowe oczy, a w nich jak zwykle tańczące radośnie iskierki. Uśmiecha się do siebie, czuje się niezwykle lekko. Odwraca jeszcze raz głowę w stronę wypadku.
- Dlatego wolę stado – dodaje trochę zniesmaczony widzianą sceną. Wiatr rozwiewa jego czarne włosy na różne strony. Zasłania twarz przed gwałtownym podmuchem. - No Baru, czas do domu - dodaje i udaje się w stronę lasu.

19 czerwca 2014

Rozpoczęcie wakacji!

Impreza z okazji powitania wakacji!

Dnia 26.06 (czwartek) godz. 19:00 zbieramy się, by razem powitać wakacje.  
Razem z HOLS będziemy świętować, jakby jutra miało nie być (chociaż oczywiście zakładamy, że będzie - w końcu witamy wakacje). 
 
Przewidziane atrakcje to:
- wspólne polowanie na samo rozpoczęcie dobrej zabawy;
- wielkie ognicho, wokół którego zbierzemy się, by wspólnie tańczyć, rozmawiać i snuć domysły, czy cokolwiek przyjdzie Wam do głowy;
- mile widziane przebranie pod hasłem "Wakacyjne Szaleństwo": odbędzie się pokaz przebierańców, a najlepsze na pewno zostanie nagrodzone niewielkim podarkiem;
- zabawy z magią, czyli każdy chętny pokaże, jakie niesamowite sztuczki potrafi zrobić z magią;
- o godz. 22:30 pokaz magicznych, sztucznych ogni, coby godnie powitać wakacje.

Dodatkowo:
Organizujemy niewielki konkurs na obmyślenie tematu przewodniego eventu, innego konkursu, gry na chacie, które miałoby odbyć się w wakacje i z nimi być związane. Chcemy, byście ruszyli z burzą mózgów i zaproponowali coś, czego jeszcze nie było, a nadawałoby się na wspólne spędzenie czasu czy przyjacielską rywalizację. Musicie także obmyślić wszystkie atrakcje, jakie miałyby temu towarzyszyć. Słowem - zrobić plan zorganizowania takiego eventu, czy co tam wpadnie Wam do głowy.
 Najciekawszy i najbardziej oryginalny, a także najlepiej przemyślany pomysł wygra i będziecie mogli go zorganizować, kiedy zechcecie - oczywiście w czasie wakacji, jako że cała impreza pod tym hasłem się odbywa. Prezentacja pomysłów odbędzie się podczas naszej zabawy Powitania Wakacji, po pokazie, a przed magiczną zabawą. Jeśli z różnych powodów nie będziecie chcieli podjąć się organizacji, ale będziecie chcieli pomysł przedstawić i on wygra, wtedy Aldieb bądź ja możemy zająć się organizacją, także - do boju!

Macie jeszcze jakieś propozycje, pomysły na zabawy podczas imprezy? Napisz, chętnie je dodam. 
Obecność nie obowiązkowa, chociaż nagrodzona na pewno zostanie świetnym towarzystwem, genialną zabawą i niezapomnianymi wspomnieniami. Później pojawi się notka, by ci, co nie przybyli, mogli zobaczyć, jak się bawiliśmy (i nam pozazdrościć).


Dzień wcześniej odbędzie się wyprawa po inne ingrediencje, niezbędne podczas zabawy.
Zorganizowana jest przez Baru - godz. 19-20:00 na Flashu bądź Chatzy (zależnie, które będzie działać.)

Zapraszam serdecznie, cobyśmy mogli się znów zintegrować i bawić, jakby jutra miało nie być.


[Za pomysł na konkurs dziękuję Aldieb oraz Baru za zajęcie się wypadem na zakupy. Kochani, zapraszam serdecznie na naszą imprezę!]

18 czerwca 2014

Alkohol!

Obstawiam, że tytuł co niektórych zachęcił do przeczytania, a więc czytać do końca! 
Dnia 25.06 (środa) 
organizuję wyprawę do ludzkich osiedli. Robimy zakupy na stadną imprezę.
Flash-chat -> godz. 19-20.00. 
Kto się na to pisze?

17 czerwca 2014

Shoutbox //// Powrót flasha

Niestety nie dostałam od Was zbyt dużego odzewu jeżeli chodzi o ten temat... Tylko dwie osoby wyraziły swoje zdanie.
Ale jako, że flash-chat w dalszym ciągu nie działa, postanowiłam jednak spróbować z shoutboxem. Zobaczymy jak to będzie wyglądało. Jeżeli okaże się niepraktyczny i nie będzie używany, to po prostu go usunę.

...właśnie się zorientowałam, że flash-chat znów działa. Jeszcze wczoraj nadal nie był do użytko, więc nie zauważyłam.
W takim razie, zostaje pytanie do Was, czy chcecie, żebym zostawiła shoutbox na próbę, czy mam go od razu usunąć?


Przy okazji, przypominam, że pojawiły się nowe zadania do hierarchii. Nadal myślimy z Rakshą nad kolejnymi.



Swoją drogą, żeby miło zacząć długo wyczekiwane wakacje, moglibyśmy zorganizować jakąś wspólną imprezę/polowanie/ognisko/event. Co o tym myślicie?

6 czerwca 2014

Chatzy

Ponieważ flash-chat znowu padł, przypominam o chacie, który założyła Dalia. Co prawda to nie jest to samo, ale na pewno lepsze niż nic;




Zastanawiałam się też nad utworzeniem shoutboxa (takim jak np. na HOLS) - przynajmniej dopóki flash nie wznowi działalności. Co o tym myślicie?

4 czerwca 2014

Nowy szablon + parę innych spraw.

W końcu udało mi się zebrać i zrobiłam nowy szablon.
Można go uznać za tymczasowy.
Nadal mi nie do końca wszystko pasuje, więc będę jeszcze poprawiać.
Po za tym nadal myślę nad jakimś innym szablonem, który by lepiej pasował, ale zrobiłam na razie ten, bo już na poprzedni bałagan nie mogłam patrzeć. @_@

W każdym bądź razie, mówcie co myślicie. Wszystko pasuje? Czy trzeba coś jeszcze pozmieniać?



A teraz jeszcze jedna sprawa. Mam pytanie odnośnie fabuły.
Rzecz w tym, że kiedy ja zaczynałam grać(a właściwie przez jakieś 5 lat jak należałam do stada) fabuły nie było i po prostu nie potrafię brać jej pod uwagę. Jednakże z Wami jest inaczej.
Dlatego chciałam się tylko zapytać, czy chcecie, żeby została? Jeżeli tak, to nie ma problemu. Po prostu dla mnie jest raczej zbędna..' Ale to tylko takie moje osobiste zdanie.


Kolejną rzeczą jest konkurs(?) na opowiadanie, o którym jest mowa w ogłoszeniach. Tak jak już chyba kilka razy mówiłam nie wiem o co w nim chodzi. Ale z tego co widzę nikt już raczej nie jest tym zainteresowany. Dlatego jeżeli nikt nie ma nic przeciwko uważam, że należy go zakończyć.
Zawsze można zorganizować kolejny.


Kolejne pytanie, to czy ma ktoś jakieś pytania/prośby organizacyjne. Jakieś plusy, zadania na hierarchię, czy cokolwiek innego. Jeżeli tak, piszcie, postaram się wszystko uzupełnić.
(A ja po raz kolejny bym prosiła o pomoc w wymyśleniu dla mnie zadania na maga powietrza.)


Hm... i było coś jeszcze, ale nie pamiętam już co. Ff. Przypomniałam sobie.

Nie. Znowu zapomniałam...' A, już wiem.

Chciałabym w końcu ogarnąć jakoś mapę terenów stada. Tylko nie wiem, czy mam wykorzystać już jakąś istniejącą, czy raczej na podstawie już zrobionych, stworzyć nową.
Pytanie też czy wolicie wersję czarno białą (na papierze, tuszem; papier stylizowany na stary i zużyty), czy raczej w kolorze, robiona w wersji cyfrowej. (Osobiście wolę pierwszą opcję.)

Także, czekam na Wasze opinie.