Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Blog aktualnie nieaktywny. Zapraszamy na Discord.

Zapraszamy w Nasze szeregi!

29 lipca 2014

Z pamiętnika młodego mordercy. /Scena druga\



       Chłopak siedzi, siedzi na krawędzi kamiennej fontanny. Znowu miasto, fiołkowe oczy, zwykle tak wesołe, teraz skrywa zaduma. Ciężko mu się skupić, do głowy docierają same złe wspomnienia. To jak jakaś klątwa.
      Spogląda na grupkę dzieci, grają w jakąś wyliczankę. Nie bardzo rozumie co tu robi, ale miasto zaczęło go w pewien sposób przyciągać. Tutaj mógł uwolnić swoje demony na wolność, tutaj mógł ponieść się wyobraźni. Z zamyślenia wyrwał go grosz, grosz wrzucony przez kolejnego człowieka do wody. Głupcy… sądzą, że to naprawdę przynosi szczęście. Zaśmiał się pod nosem. Jedyne osoby czerpiące z tego korzyści to żule, którym brakuje groszy do kolejnego piwa. Mimo wszystko obrócił się, ciekawość wygrała i chciał zobaczyć kto jest tym naiwniakiem. Zastygł. Jakim zdziwieniem było dla niego, kiedy zobaczył znajomą twarz, z zamkniętymi oczyma i dłońmi złożonymi do modlitwy. Patrzył na Jej brzoskwiniową cerę i białe włosy otulające twarz. Po chwili wzrok przeniósł na równie białą i zwiewną sukienkę. Nie wiedząc czemu, do głowy wpadło mu parę nieczystych myśli, szybko więc potrzepał głową i wrócił do kobiecej buzi. Teraz Jej oczy były otwarte, przyglądała mu się, jakby również go kojarzyła. Zastygli na chwile, gdy ich spojrzenia się skrzyżowały.  Po chwili jednak dziewczyna odwróciła wzrok i truchtem pobiegła w przeciwną stronę, obejrzała się tylko za nim i zaraz zniknęła. Ruszył kilka kroków w przód, za dziewczyną,  jednak natrafił na postument fontanny i z głośnym sykiem stanął w miejscu. Zacisnął zęby. Chwilowe pożądanie przerodziło się w złość. Zacisnął pięści. Przecież dziewczyna nie żyje. Spojrzał za Nią ponurym wzrokiem. Ktoś znowu wrzucił grosza do fontanny. Wzrok chłopaka skierował się w stronę tonącego krążka. Błękitne tęczówki odbiły się w tafli wody, a na ustach pojawił się cyniczny uśmiech.
- Musisz trafić tam, gdzie powinnaś być… - dodał szeptem i ruszył w stronę, gdzie zniknęła białowłosa.
Znalazł Ją szybko, była niedaleko. Stała z czarnowłosą dziewczyną i rozmawiały. Zatrzymał się niedaleko Niej. Oparty o drzewo przyglądał się ich dziwnym gestom. To się szturchnęły, to pociągnęły za włosy, wskazywały na oczy i robiły rozmarzoną buzie. Stroiły dziwne miny i śmiały się. W pewnej chwili białowłosa spostrzegła chłopaka. Wyraźnie się speszyła, kiedy ich spojrzenia znowu się skrzyżowały. Uśmiechnęła się pod nosem i założyła włosy za ucho, zaraz później pożegnała się z koleżanką i ruszyła w stronę jednego z budynków. Najwyraźniej udało mu się zaintrygować dziewczynę. Ruszył za Nią. Weszła w drzwi jednej kamienicy, chciał też wejść, ale w framudze pojawił się mężczyzna, wynosił lustro, a wraz z nim jeszcze jeden facet. Chłopak zatrzymał się gwałtownie, utkwił spojrzenia w odbiciu. Białe włosy powiewały na lekkim wietrze.
- Uważaj jak łazisz dzieciaku! – krzyknął jeden z mężczyzn, lecz szybko zamilkł. Chłopak spojrzał na niego chłodno, od razu znalazło się miejsce w drzwiach więc żwawo wskoczył do środka budynku. Zaczął wspinać się po schodach, nie zaszedł wyżej niż na drugie piętro, dziewczyna stała na końcu kolejnej klatki schodowej.
- Śledzisz mnie? – zapytała spoglądając na chłopaka niewinnie. Chciał odburknąć, jednak wywęszył dobrą okazję. Zrobił zakłopotaną minę i podrapał się po tyle głowy.
- Uciekniesz jak powiem, że tak? – zapytał. Uśmiechnął się lekko, zaśmiała i pokręciła głową. Patrzeli tak na siebie dłuższą chwilę.
- Chcesz coś ode mnie? – zapytała. Oj pewnie… „Chcę abyś pozwoliła mi ochłonąć” pomyślał, lecz zdusił to w sobie.
- Może się przejdziemy? – wydusił jedynie. Zdziwiła się, było późno i ulice powoli pustoszały. Po chwili namysłu kiwnęła jednak głową i ruszyła za nim. Milczeli większość czasu, dopiero krótko przed fontanną znaleźli jakiś temat, dokładniej rozmawiali o tym co przy kamiennej ozdobie robili. Tam też się zatrzymali. Nikogo nie było.
- … tak więc pomyślałam, że warto spróbować z fontanną szczęścia – dokończyła jakieś zdanie, którego nawet nie słuchał, uśmiechnął się sztucznie, jednak Ona tego nie zauważyła i odwzajemniła uśmiech.
- I udało się? – zapytał od niechcenia.
- Ty mi powiedź – uśmiechnęła się i zawstydzona spojrzała w ziemię. Łatwiej być nie mogło. Przejechał dłonią po Jej policzku i podniósł głowę dziewczyny trzymając za brodę. Wpatrywała się w niego jak zaczarowana.
- Nie wiem – dodał patrząc Jej w oczy.
- Masz niezwykłe oczy… - wyszeptała. Nie wiedział co niezwykłego w błękitnych oczach, ale wiedział, że ludzkie dziewczyny bywają dziwne, uśmiechnął się więc tylko i wplątał palce w Jej włosy.
- Nie zapytasz o moje marzenie? – wyszeptał Jej do ucha. Ciężko oddychała, była napalona i nastawiona na jakiś gorący pocałunek. Nastolatki…
- No tak, głupia ja… - zaśmiała się, jednak dłonią powędrowała na tors chłopaka. – Spełniło się? – zapytała.
- Właśnie się spełnia – dodał z tajemniczym uśmiechem. Rozgrzało to dziewczynę jeszcze bardziej.
- Bardzo tego chciałeś? – wysapała. Szybka była, nie ma co.
- Oj, bardzo, w końcu… - złapał Jej włosy mocniej, syknęła podniecona – w końcu musisz trafić tam, gdzie twoje miejsce – uśmiechnął się pod nosem i spojrzał na Nią zimnym wzrokiem.
- Matko… - wyszeptała – Ja cie znam… - Jej głos zadrżał, chciała się wycofać, jednak nie zdążyła powiedzieć nic więcej.
– Do piekła zdradziecka szma*o! – krzyknął i machnął kilka razy ręką.

Chłopak siedzi, siedzi na krawędzi kamiennej fontanny, centrum miasta. Opiera dłonie i czuje, że jedna z nich jest mokra. Wyciera ją w znoszone bojówki i odskakuje przestraszony. Czerwona ciecz odznacza się bardzo wyraźnie na piaskowych spodniach. Odwraca głowę w stronę fontanny, przy której leży ciało. Syreny, niebiesko-czerwone syreny oświetlają coraz bardziej brukowany plac.
- Wszystko dobrze? – ktoś łapie go za ramię, odwraca się gwałtownie, mundurowy. Nic nie odpowiada, mężczyzna patrzy przez chwilę na chłopaka dziwnym wzrokiem. Po chwili jednak zostawia go i podbiega do zwłok. Ślady krwi na fontannie i rozbita głowa.
- Poruczniku! – krzyczy policjant – To Olga Jurii… ta szatyneczka z pańskiej ulicy - wyszeptał jakby z niedowierzaniem i pokręcił głową. Podszedł do niego Wysoki.
- Kto znalazł zwłoki? – zapytał porucznik.
- Ten z fioletowymi oczami – mężczyzna wskazał palcem miejsce, w którym stał chłopak, ale było ono puste.
    
     Fioletowe oczy były już za miastem, a ich właściciel szedł do lasu, szedł głowiąc się, jednak z jakąś taką swobodą ducha. Ostatnie co zobaczył to kęp czarnych włosów w martwej dłoni dziewczyny… Przecież był tylko wypuścić swoje demony, swojego jedynego demona… Przecież po prostu dał upust wyobraźni… Chciał o tym pomyśleć, nie mógł, czuł się zbyt dobrze, Pasożyt był cicho, Baru miał swój chwilowy spokój.


[Opowiadanie będzie zawierać jeszcze jedną scenę, tam wszystko zostanie wyjaśnione.]

PS. Zadanie, które wykonał Baru jest powiązane, jednak akcja tych opowiadań dzieje się przed wykonaniem go.

26 lipca 2014

Suprise!

Bez zbędnych tłumaczeń. 
Macie tydzień. (2.08) 
Tak, tylko tydzień. 
Pozdrawiam.

Aldieb
Arashi
Arjuna
Dalia
Error
Lisbeth
Naphill
Raksha
Sunflower
Ves

Asmodeusz
Baru
Kendal
Syriusz

zielony  - obecny
czerwony - nieobecny
niebieski - usprawiedliwiony

17 lipca 2014

Człowiek [Zadanie]



Tereny Stada Nocy od zawsze wydawały się niezwykle tajemniczym i pięknym miejscem, które wielu kusiło do zbadania kryjących się w nich tajemnic. Zwykle groźba zamieszkujących tu zwierząt odstraszała ciekawskich, jednak z czasem sytuacja poczęła się zmieniać. Ludzie robią się coraz śmielsi i ciekawsi. Jeden z nich zapędził się za daleko - już od kilku dni obchodzi z każdej strony tereny Stada, nie raz zahaczając o ważne miejsca. Widać, że pragnie wejść głębiej.
_____________________________
Baru, Obrońco Stada
Twoim zadaniem jest zbadanie, jak daleko w swych czynach posunął się obcy i czy zagraża niewinnym. Jeśli jest niewinny i zagląda tylko przez ciekawość, wypędź go, przestrasz tak, by więcej nie wrócił. Jeśli jednak nastąpią komplikacje lub zobaczysz, że groźny z niego typ, pozbądź się go jak najszybciej - w sposób, jaki uznasz za stosowny. W razie potrzeby lub zagrożenia własnego życia - zabij. Bezpieczeństwo Stada jest najważniejsze.

 ***

      Czarny basior stał na skarpie, pod jego łapami rozciągało się ludzkie miasto. Czerwone tęczówki były lekko zmrużone, a zwykle wesołe ślepia wypełniała teraz pustka,  brak emocji.
    
     Łeb wilka obrócił się powoli w stronę niedalekiej chatki. Nie należała ona do miastowych budowli, było na niej pastwisko, otaczało dom z każdej strony, a wąska dróżka prowadziła do drzwi gospodarstwa. To tutaj zaprowadził go trop. Jednak z zapachu wynikało, że człowiek był tu tylko przechodniem. Samiec przysiadł z zwieszonym ku ziemi łbem i obserwował wejście. Pod wieczór drzwi uchyliły się i wyszedł z nich wysoki mężczyzna, na ramieniu miał zawieszoną broń. Basior podniósł wyżej łeb i warknął pod nosem. Nie lubił zapachu prochu, tym bardziej kiedy mieszał się z tym ludzkim. Za wysokim wyszedł niski i nieco grubszy od poprzedniego mężczyzna, a wraz z nim mała dziewczynka. Wilk zastrzygł uchem.
- Czyli mówisz, że u ciebie spokój? – zapytał Wysoki.
- Tak, nie ubyło ani jednej sztuki – odparł Grubszy kiwając głową i głaszcząc dziewczynkę po głowie. Wysoki pokręcił głową.
- Dzieje się tu coś dziwnego. Nikt mi nie wierzy, ale ja im udowodnię – mruknął jakby naburmuszony ten z bronią. Drugi popatrzył na niego trochę dziwnie, jednak uśmiechnął się lekko.
- Skoro tak mówisz – wzruszył ramionami.
- Dobra, uciekam, a ty młoda uważaj na siebie – dodał Wysoki do dziewczynki i pstryknął ją w nos, na co ta zaśmiała się lekko.
- Dobrze pruczniku – powiedziała niewyraźnie z szerokim uśmiechem.
- Poruczniku – poprawił ją Grubszy zapędzając ręką do domu i zamykając drzwi. Ich gość ruszył w stronę miasta, zatrzymał się jeszcze na chwilę i rzucił w stronę lasu złowrogie spojrzenie. Wilk znowu warknął obserwując dokładnie jego ruchy. Ruszył dopiero po chwili, kiedy człowiek zniknął z pola widzenia. Zatrzymał się na skraju lasu i rozejrzał, przybrał swoją humanoidalną postać. Nie spieszył się, w tej postaci również miał niezwykle czuły węch, więc znalezienie porucznika nie było ciężkie. Mieszkał w ceglanym domu, z którego śmierdziało papierosowym dymem i starymi, przemoczonymi papierami. Chłopak wiedział jak się to skończy, nie ważne co odkryje, będzie musiał TO zrobić. Stojąc przy jednym z okien zamyślił się.
- Dawid Klejn, Olga Jurii – usłyszał, po czym nastała chwila ciszy - … i Megi – zgrzyt zębów - … mała Megi. Coś trzasnęło o ścianę pokoju i rozbiło się na drobne kawałki. Chłopak za oknem mimowolnie warknął. Cisza…
- Halo? – porucznik wyszeptał. – Jest tam kto? – powiedział już trochę głośniej. Usłyszał warkot. Baru powoli wycofał się, musiał przecież być pewny.
- Nie teraz, nie teraz, nie teraz… - chłopak wyszeptał przez zaciśnięte zęby, usłyszał przeładowanie broni. Jego wzrok znowu mimowolnie uległ zmianie, powoli odwrócił głowę w stronę odgłosu. W jego stronę wycelowana była broń.
- Co ty tu robisz młodzieńcze? – zapytał porucznik i opuścił broń. Baru zaciskał zęby. Mężczyzna zaczął podchodzić bliżej. – Wszystko dobrze? – zapytał, a chłopak podniósł gwałtownie na niego fiołkowe oczy. Wysoki odskoczył przerażony i ponownie wycelował broń, jednak nikogo już nie było. Wziął kilka głębszych oddechów.
- To on… - wyszeptał, a po chwili jego krzyk przeszył całe miasto. Nawet Baru go słyszał, kiedy łapy przekroczyły granicę lasu. Wilk spojrzał jeszcze raz na miasto i zmrużył oczy. Zastanawiał się skąd człowiek może go znać. Jedyne co mu przyszło do głowy to jego ostatnie wycieczki po mieście. Potrzepał głową, nie czas na takie rozterki, miał zadanie.
Całą noc obserwował drogę, na której pojawiał się porucznik od kilku dni. Nie spał, nie mógł, miał swoje powody. W końcu, krótko przed świtem jego ślepią ukazał się znany już człowiek. Na plecach miał spory pakunek, broń zawieszoną przez ramię, a spodnie obwieszone kilkoma nożami. Czyżby szykował się na polowanie?
Baru nie musiał długo czekać na odpowiedź, śledził go całą drogę, doszli w pobliże stadnego wodospadu. Koleś zaszedł naprawdę bardzo blisko, a do tego zdjął plecak i zaczął wyciągać z niego różne przedmioty. Wyglądało, jakby chciał zostać tu na dłużej. Wilk podszedł nieco bliżej i z głośnym warkotem zaczął okrążać porucznika, jednak nadal trzymał się za krzakami. Wypakowywanie ustało, Wysoki chwycił broń w dłoń, jednak jej nie podniósł. Rozglądał się. Basior zatrzymał się w jednym miejscu i warknął zdecydowanie ostrzegawczo. Porucznik powoli przysuwał broń do siebie, przez co wilk zaczął szczerzyć kły i warkot wydawał się coraz groźniejszy. Człowiek zastygł bezruchu.
- Nie wiem czym jesteś gnoju, ale dorwę cię… - wyszeptał Wysoki przez zaciśnięte zęby. Warkot ustał. „Czym jesteś”? Chodziło mu o gatunek zwierzęcia czy… istoty? Jeżeli wiedział o istnieniu zmiennokształtnych to był naprawdę groźny. Z zamyślenia wilka wyrwał strzał, bardzo bliski, jednak niedokładny. Człowiek podniósł się i rozglądał z celownikiem przy oku.
- Wszystkich was powybijam! – krzyknął i znowu wystrzelił. To ułatwiało sprawę, Baru wiedział jak się to skończy, jak nie ten to kto inny, a tak, było mu to nawet na rękę. Złość wezbrała w nim maksymalnie.
     
     Membu przyszedł zbierać plony. Tego dnia po Stadzie Nocy rozniósł się zapach ludzkiej krwi, ciało leżało przy jeziorze, a na jego brzegu siedział czarny basior i patrzył w odbicie. Nagle wstał i znowu przybrał drugą postać, podszedł do zwłok na dwóch nogach i butem skierował wzrok zmarłego na swoją twarz.
- Wezmę tylko twoje rzeczy i już idziemy – powiedział z obojętnością na twarzy i ruszył po plecak Wysokiego. Po drodze pozbierał jeszcze te kilka noży, którymi w niego rzucano, oraz rozwaloną broń, zabrał wszystko i zniknął z ciałem za drzewami.

15 lipca 2014

KTORYŚTAMFDS ZLOT W WARSZAWIE.

!  ZLOT HOTN W WARSZAWIE  ! 

Miejsce: Warszawa -> Złote Tarasy -> podłoga przed Empikiem Cafe 
Data:  30 LIPCA
Godzina: 12:00 

Na zlot może przyjść każdy kto należy do HOTN,
każdy kto należał do HOTN
oraz
każdy kto chce należeć do HOTN.
Po za tym możecie przyprowadzić ze sobą swoich znajomych. c:”

Zjawią się:
- Aldieb
- Ves
- Arashi
- Tiff
- Baru (?)


Co będzie się działo?
- spontaniczne akcje to codzienność 
- jakieś żarcie z mca albo kfc (kfc lepsze, wiec tam idziemy)
- w sumie to każdy wie jak to się odbywa 
- planuję zrobić akcję robienia awaryjnego zlota, więc osoby chętne mogą przynieść markery, flamastry, kleje, taśmy, kartony, kartki - czyli wszystko, co się przyda i akurat będzie pod ręką
- można wziąć białe teczki/koszulki na podpisy
- i w ogóle 

6 lipca 2014

KONKURS: Wakacyjny event.

 Jako, że nie udało nam się przeprowadzić konkursu podczas imprezy, trzeba sobie poradzić jakoś inaczej.

~ KONKURS ~

Żeby przybliżyć Wam, o czym właściwie mowa, pozwolę sobie zacytować słowa Rakshy: 
"Organizujemy konkurs na obmyślenie tematu przewodniego eventu, innego konkursu, gry na chacie, które miałoby odbyć się w wakacje i z nimi być związane. Chcemy, byście ruszyli z burzą mózgów i zaproponowali coś, czego jeszcze nie było, a nadawałoby się na wspólne spędzenie czasu czy przyjacielską rywalizację. Musicie także obmyślić wszystkie atrakcje, jakie miałyby temu towarzyszyć. Słowem - zrobić plan zorganizowania takiego eventu, czy co tam wpadnie Wam do głowy.

 Najciekawszy i najbardziej oryginalny, a także najlepiej przemyślany pomysł wygra i będziecie mogli go zorganizować, kiedy zechcecie - oczywiście w czasie wakacji, jako że cała impreza pod tym hasłem się odbywa.  Jeśli z różnych powodów nie będziecie chcieli podjąć się organizacji, ale będziecie chcieli pomysł przedstawić i on wygra, wtedy Aldieb bądź ja możemy zająć się organizacją, także - do boju!
`Raksha

Swoje pomysły przesyłajcie na e-mail Rady Stada: radahotn@gmail.com
Zostaną one opublikowane w notce, a następnie odbędzie się głosowanie za pomocą sondy, gdzie wygrywa oczywiście pomysł z największą ilością głosów.

Czas na zgłaszanie swoich pomysłów macie do 25 lipca (piątek) - czyli prawie 3 tygodnie!
W ciągu następnego tygodnia odbędzie się głosowanie.

Mam nadzieję, że aktywnie weźmiecie udział w konkursie, a także w zaplanowanym evencie i że wszyscy będą się przy tym dobrze bawić. ;)

4 lipca 2014

Relacja z Imprezy z okazji rozpoczęcia wakacji [26-27.06.2014]




Na początek chciałam podziękować wszystkim za przybycie, w szczególności gościom z HOLS. Bardzo miło było nam bawić się w Waszym towarzystwie. Mam nadzieję, że wspominacie imprezę równie dobrze, co my.
Niestety, czego bardzo żałuję, na imprezie zabrakło naszej organizatorki, Rakshy, przez co powstało małe zamieszanie. Nie udało mi się przeprowadzić wszystkich planowanych atrakcji, szczególnie, że na początku imprezy zapanował kompletny chaos. Z tego też powodu musieliśmy zrezygnować z polowania (choć możliwe, że głównym powodem było jednak to, że po prostu zupełnie nie wiem jak przeprowadzić grupowe polowanie). Wydaje mi się też, że był to moment, w którym nieumyślnie udało nam się odstraszyć co poniektórych gości. Dlatego, tym bardziej gratuluję tym, którzy to przetrwali lub którzy wrócili później. c:
Udało nam się jednak przeprowadzić konkurs na najlepsze przebranie pod hasłem „Wakacyjne Szaleństwo”. I rzeczywiście podczas pokazu było sporo szaleństwa. W pokazie wzięli udział Baru, Fujo, Arisu oraz jak się później okazało Zygmunt Piąty. Żeby przekonać się kto został zwycięzcą musicie przeczytać relacje i przekonać się sami.
Następnie odbył się pokaz magii. Prezentowały się Arisu oraz Arjuna, pokazując nam swoje zdolności magiczne. W następnej kolejności przyszedł czas na pokaz sztucznych ogni, które rozświetliły nocne niebo jaskrawymi barwami.
 Niestety wkrótce potem musiałam opuścić polanę, dlatego dużo więcej powiedzieć nie mogę, choć z tego co zdążyłam przejrzeć, widzę, że skończyło się głównie na piciu alkoholu. XD
Było dużo śmiechu i zabawy, myślę, że wszyscy wynieśli z imprezy niezapomniane wspomnienia (chyba, że jak co poniektórzy za dużo wypili~ ). Jeszcze raz, dziękuję za przybycie! c:
`Aldieb



19:27:17 <_Baru_> *Chłopak wchodzi na polanę z szerokim uśmiechem, ubrany jak zwykle w bojówki i koszulkę, w ręce niesie niebieską bluzę. Idzie w stronę paleniska*
19:28:41 <Ves_>Ves dźgała swoim kijaszkiem krąg, który - jak podejrzewała - służył do rozpalania ognisk. Dzisiejszego dnia również nie pokazała się jako zwierze. Ciągle paradowała na dwóch nogach, odstrojona w kolorowe ubrania i wysokie, groźnie wyglądające buty godne brudasa. Kolorowy kocyk leżał nieopodal, a na nim siedział stary, wojskowy plecak. Nie miała nic do roboty, a Fujo gdzieś uciekł. Poszedł sikać i się zgubił. Przyuważając Baru, pomachała kijem. - Siemano!
19:30:07 JOIN Fujo
19:30:45 JOIN Lorens
19:30:51 <_Baru_> Witaj *odmachał Jej i przysiadł się obok* Widzę, że nierozłączne te Twoje patyki, takie wierne *uśmiecha się szerzej*
19:31:58 <Syriusz_> On również nie miał zamiaru siedzieć jako lis. Zresztą. Jak by to wyglądało, gdyby lis siorbał alkohol? Wyszedł z jaskini i niedługo później pojawił się na polanie. -Cześć, wszystkim. Jak tam? Długo jeszcze siedzieliście?
19:32:46 <_Baru_> *kiwnął Serowi głową* No hej, ja się zmyłem zaraz po Tobie.
19:33:16 JOIN Theoden
19:33:44 <Theoden> Pamparampampam *podśpiewywał sobie*
19:34:30 JOIN Yulthi
19:34:49 <Ves_> C- Badyle są super. I w dodatku wszędzie. - Podała patyk chłopakowi. - To jest Roman. Roman jest dzidą - przedstawiła mu swojego nowego kolegę. Zerknęła na Syriusza, kiedy dotarł do niej jego głos. - O, cześć śpiochu. Żebyś Ty wiedział, co się działo, łuw! - Wyszczerzyła się.
19:35:14 <Yulthi> Szarawa samka wstąpiła w tereny HOTN już kilka minut temu drogą powietrzną. Nie chciała bowiem się fatygować później z czyszczeniem bezwładnego ogona. Stąpając ze spokojem w stronę miejsca zebrania czuła się nieswojo. - Dobry wieczór - odezwała się dość głośnio, mając wetknięty pysk w kremowy szalik, z którym się nie rozstawała.
19:36:00 <_Baru_> *Chwyta Romana i ogląda go dokładnie.* No no, niezłe ciacho z tego Romana.
19:37:08 <_Baru_> *Podnosi fiołkowe spojrzenie na nowo przybyłą.* Dobry wieczór. *Uśmiecha się lekko w stronę Yulthi.*
19:37:22 <Lorens> Czarny wilk również zawędrował na tereny zaprzyjaźnionego stada. Podobnie do wadery przystanął a skraju polany, rozglądając się po zebranych.
19:38:02 <Ves_>- Jezusie, ile wam tych delikwentów z lasu wyłazi? - zapytała, spoglądając na gadającego pieska, który właśnie zawitał na polanie. Dla niej każdy wilk będzie pieskiem. - Roman to najbardziej rozchwytywana dupa na dzielni. Ale jest jeszcze Marek, Marek to taki podrywacz. Gdzieś poleciał, nie wiem gdzie jest.
19:38:22 <Fujo> No tak, tej znów nie było. Znów latała po ludziach. Jak zwykł. Bardzo fajnie. Jak nic. Wyszedł z lasu z włosów wyciągając kilka liści. Czasami utrapieniem to było. Przysiadł przy kręgu na ognisko, ignorując wszystkim, a już najbardziej swoja ukochana żonę.
19:39:00 <Syriusz_> Przeniósł wzrok na nieznajomych. Miał nadzieję, że nie będzie miał tym razem problemu z poznawaniem nowych osób. Uśmiechnął się przyjaźnie. -Cześć. Nie bójcie się, nie pogryziemy. - uniósł brew, wgapiając się w Baru. -Co Ty masz do tego patyka? Zostałeś krypto-gejem? - parsknął śmiechem.
19:39:11 <_Baru_> *Zaśmiał się* Przecież mówiłem, że dziś mamy łączoną imprezę, delikwenci są z zaprzyjaźnionego stada, mamy z nimi imprezę, po coś wczoraj śmigałaś w tym wózku co nie?
19:40:21 <Lorens> Zmrużył ślepia, lecz na jego pysku zawitał uśmiech. Tak to stado było porypane. Pozytywnie. Pewnym krokiem wszedł na polane. - Jestem Lorens. _ Powiedział, nie wiedząc na kim dłużej zatrzymać wzrok.
19:40:40 <Ves_> - Mości Ciemność! - ucieszyła się na widok Fujary. - Gdzie Cię wywiało parapecie, co? No tak, pewnie, milcz sobie, pokaż jaki jesteś zły - burknęła. Dobrze, że Roman nie był w jej rękach, bo na pewno cisnęłaby nim w faceta. - Ah, no tak, zapomniałabym. Witam delikwenci z zaprzyjaźnionego stada! - krzyknęła wesoło, szukając wzrokiem nowych twarz... pysków.
19:40:42 <_Baru_> *Patrzy na Sera.* No wiesz Ty co?! Ja tu nawiązuje znajomość z Romanem a Ty mi przypał robisz przy nowym koledze... *kładzie patyk na bok* I widzisz co zrobiłeś? Speszył się chłopak....
19:40:56 <Aldieb> *Pojawiła się nagle, wyglądało to tak, jakby wypadła z plątaniny cieni oplatających kręgiem polanę. Widać było, że była w pośpiechu, miała przyspieszony oddech i dosłownie wybiegła na polanę, także musiała ostro zahamować. Omiotła szybkim spojrzeniem całą przestrzeń rozciągającą się przed nią i wszystkie obecne stworzenia. Zmarszczyła nos, widząc, że większość członków Stada Nocy zjawiło się w formie ludzkiej. Potrząsnęła głową, jeszcze bardziej roztrzepując plątaninę czarnych włosów, w których dzisiaj zaczesane miała liście i kwiaty.*
19:41:40 <Aldieb> *Uniosła ponownie złote spojrzenie na obecnych. Ucieszyła się, że członkowie HOLS jednak się zjawili.*
19:43:01 <_Baru_> Witam *kiwnął głową do członków HOLS* Jestem Baru *chłopak uśmiecha się lekko*
19:43:27 <Ves_>- A ja Ves - dodała zaraz po Baru.
19:43:33 <Aldieb> Witajcie. Wybaczcie spóźnienie. *Powiedziała na jednym z wydechów, chociaż tętno już nieco jej zwolniło. Na pysku pojawił się lekki uśmiech. W pewnym momencie jej spojrzenie przykuła dwójka nieznajomych. W pierwszej kolejności podeszła do jaskraworudowłosej dziewczyny i podniosła głowę zerkając jej w twarz. (chyba że siedzisz, nie wiem)* Witaj, my się chyba nie znamy.
19:43:55 <Aldieb> Ves. *Powtórzyła obco brzmiące imię.* Jestem Aldieb. *Skinęła lekko głową.*
19:44:12 <_Baru_> *Kieruje wzrok na Al.* Dobrze, że jesteś, witaj! *Wyszczerzył się.* Akurat większe imprezy są dla mnie ciężkie do ogarnięcia, więc Twój widok jest dla mnie wybawieniem.
19:44:33 <Fujo> - Masz rację, będę to robić. - Burknął do Ves i rozejrzał się. Dużo zwierzowatych było, nie ma co.
19:45:39 <Aldieb> Haaa... Tak, przyda się moje doświadczenie, chociaż już nieco wyszłam z wprawy. Ogarnianie wszystkiego na raz nie jest łatwe, ale jakoś damy radę. *Przeniosła wzrok na nieznajomego chłopaka.* My chyba także się nie znamy. Jestem Aldieb. Mogę wiedzieć jak Cię zwą?
19:45:55 <Yulthi>- Czemuście nie powiedzieli, że można człowieczkami? - mruknęła płaczliwie, za chwilę otulając swoje cielsko dość ciemną kulą ziemnego powietrza, by zataić to, jak przeobraża się w humanoida.
19:46:28 <Syriusz_> -Ja za to nazywam się Syriusz, ale tylko niektórzy tak na mnie mówią... Większość mówi Ser. - uśmiechnął się, a do baru posłał przepraszające spojrzenie. -Poderwiesz ten patyk innym razem. - starał się przy okazji ogarniać wszystkich naraz, ale było to ciężkie. Prawdopodobnie nie będzie pamiętał wszystkich imion.
19:46:40 <Ves_> Przyjrzała się kolejnemu gadającemu pieskowi, który jako pierwszy do niej podszedł. Uśmiechnęła się, powstrzymując się od wyciągnięcia ręki i pogłaskania Aldieb. - Dzień dobry. Masz intrygujące imię.
19:47:25 <Aldieb> *Zerknęła w stronę Yulthi.* Bo nie można. Ale oni się mnie nie słuchają. (żarcik, żarcik; można, ale ja po prostu tego nie lubię~) *Wróciła spojrzeniem do ognistowłosej.* Ty również, Ves.
19:47:28 <Fujo>- Fujo. - Mruknął, patrząc na Lutkę. - Miło poznać. - Skinął lekko głowa do wilkowatej.
19:47:54 <Lorens> Basior nie posiadał ludzkiego odwzorowania, bo autorka ich nie lubi. Mimo to nie czuł się źle w ludzkim towarzystwie. Usiadł z boku, by wszystko ogarnąć spojrzeniem jasnych ślepi.
19:48:05 <Ves_>- Wcale nie, mu nigdy nie jest miło - szepnęła do Alu, wskazując dyskretnie Fujo.
19:48:49 <Yulthi>- A mnie zwą Yulthi, tak na marginesie - mruknęła, otrzepując się z liści, które poprzyczepiały się do jej ubrania.
19:49:28 <Aldieb> Witaj, Fujo. *Uśmiechnęła się i również do niego skinęła. Słysząc szept Ves, zerknęła ponownie w jej stronę.* Nie szkodzi, mnie zazwyczaj też nie. *Powiedziała to z lekkim, uśmiechem. Po tej wymianie zdań, odwróciła się do reszty zebranych.* Dobra... wszystkie formalności chyba już załatwione. ...tak mi się wydaje. Jeszcze pytanie do HOLSowiczów, czy wiecie może czy ktoś od Was się jeszcze zjawi?
19:49:49 <_Baru_> *Spojrzał po wszystkich z uśmiechem* Hm... myślałem, że mamy tu być jako ludzie, tak wywnioskowałem z zapowiadanych atrakcji. nie wiem czemu, ale właśnie tak było. *zamyślił się na chwilę* Chociaż nie wiem jak widziałem polowanie... *spojrzał na "Romana"* Chyba z dzidami *zaśmiał się*
19:50:18 <Aldieb>Ej, właśnie. Jak Wy zamierzacie polować jako ludzie?
19:50:38 <Ves_>- Dzidami! - Podniosła z entuzjazmem Romana-patyka.
19:50:48 <_Baru_> *przybrał postać czarnego basiora o krwistych oczach* Ja osobiście tak *wyszczerzył się*
19:52:01 JOIN Destrroy
19:53:24 <Aldieb> Uhm.. *Objechała krytycznym spojrzeniem Ves od stóp do głów... głowy. Potem skierowała wzrok na patyka Romana.* Mhm... *Powtórzyła niewyraźny markot.* Już to widzę.
19:54:39 <Ves_>- No co? Wątpisz we mnie? - Wygięła usta w podkówkę, spoglądając na Al.
19:54:51 <Aldieb> Tak. *Skinęła głową na potwierdzenie.*
19:54:58 <Yulthi>- Też chce takiego badyla~
19:55:43 <_Baru_>*Patrzy na Yulthi* ostrzegam, to prawdopodobnie oznacza walkę z Ves *uśmiecha się szeroko*
19:56:08 <Ves_>Zrobiła jeszcze trochę smutnej miny do Alu, lecz jej uwagę przyciągnął głos proszący o kij. Spróbowała odszukać właściciela wzrokiem. - Ja mogę znaleźć bardzo ładny badyl - zaoferowała się z uśmiechem na ryju.
19:56:55 JOIN _Arisu
19:57:22 <Yulthi> Podbiegła do niej, łapiąc za dłoń. - Chce badyla, poszukaj mi. - poprosiła, robiąc słodkie oczka.
19:57:27 <Destrroy> *Spojrzała na Aldieb, po czym przeniosła wzrok na Ves. Nie wiedziała o co chodzi, gdyż dopiero przyszła. Położyła się pod najbliższym drzewem z cichym westchnieniem*
19:57:30 <Theoden> *Wokół było tyle osób, że zaczął się gubić. Zdenerwowany, oblany potem, wzniósł się wysoko, żeby ogarnąć wszystkich wzrokiem*
19:58:08 <Arashii> Usiadła, jak zwykle przyglądając się wszystkim uśmiechem. Tak dawno nie widziała ich wszystkich w jednym miejscu...
19:58:40 <Aldieb> Fff. *Usiadła na tyłku. Nie chciało jej się iść na polowanie. I tak nigdy nie lubiła polować w grupie. Po za tym na polanie zrobił się totalny burdel. Poza tym kwdkjbwdjiubvwhjkuvfghuydsafkv zw. D:< ]
19:59:13 <_Baru_> aaaaaaa... w szeregu zbiórka normalnie raz! *oszalał, dawno nie widział tu tulu pysków, oczów i uśmiechów*
19:59:22 <Ves_> Uśmiechnęła się wesoło i podniosła. - Chodź, chodź, na co czekać? - Truchtem pobiegła do lasu, wcześniej zostawiając Romana pod opieką Baru. Ochoczo wpierdoliła się w krzaki, o mało co nie wywalając i tylko cudem podpierając drzewa. - Dobra, Roman zostawił swoją ekipę gdzieś tutaj. Musimy poszukać.
20:00:19 <_Baru_> *Chwycił Romana w obie dłonie i zaczął ozdabiać go pnączami.*
20:00:57 <Destrroy> *Przewróciła się na grzbiet, zasłaniając ślepia łapami. Jęknęła cicho, znudzona* Eeeej, co robimy?
20:01:17 <Aldieb> Desia.
20:01:23 <Destrroy> Tak, to ja.
20:02:07 <Aldieb> Desiaaaaa. *Podbiegła do niej w podskokach(lol), nie zdążyła wyhamować i na nią wpadła.* Desia, Deseczka, jak ja Cię dawno nie widziałam. *Normalnie by się tak nie zachowywała, ale coś jej dzisiaj odwaliło i nie jest sobą. *
20:02:47 <Yulthi> Nuciła od nosem, że będzie miała badylka. Sama wieprzyła się za Ves, szukając sobie własnego.
20:04:55 <Destrroy> *Podniosła się energicznie i zaczęła podskakiwać do pyska Al, by ją polizać* Jak ja was dawno nie widziałam, was wszystkich *Oparła łapy na jej karku podgryzając ucho*
20:04:58 <Ves_>- Asia! - krzyknęła uradowana. - Szukałam Cię! - Zanurkowała w krzakach, żeby wyciągnąć z nich niewielki kij, góra trzydzieści centymetrów. Uśmiechnęła się i podała badyl towarzyszce. - Asia jest trochę nieśmiała, ale szybko się z nią dogadasz - wyjaśniła.
20:05:56 * Lorens obserwuje i nie ogarnia*
20:06:10 <Aldieb> łe. fuj. Nie liż. *Skrzywiła się odruchowo od niej odskoczyła. Przynajmniej chciała, bo łapka Desi na jej karku trochę jej ograniczyła ruchy.* Pomoooocyyyy. ;___;
20:06:18 <Yulthi>- Asia? Cóż, ładne imię, miło mi. - Wzięła od niej badyla, uśmiechając się do niego. Wylazła z krzaków, wracając do reszty. Potykała się co chwilę o coś.
20:06:49 <Destrroy> *Z dziką radością wsadziła fioletowy jęzor w jej małżowinę uszną.*
20:07:19 <Syriusz_> Dobra. Trochę przymulił. Rozejrzał się wokół, stwierdzając, że nastąpiło jakieś rozmnożenie. Uśmiechnął się szerzej, widząc Desię. -A kogo to moje oczy widzą, hę? - spytał, podchodząc bliżej.
20:07:34 <Aldieb> DES. WYJMIJ JĘZYK Z MOJEGO UCHA. *Mina a'la wkurzona mrówka; >8c *
20:08:06 <Aldieb> Sereeeek! *Wyciąga łapki do chłopaka* Pomóóż.
20:08:15 LEFT Lorens
20:08:23 <Aldieb> Zabierz ze mnie to niewyżyte bydle. *Nadal wyciąga łapki*
20:08:38 <_Arisu> Rogata lisica wpadła na polanę, jak wystrzelona z procy. Popatrzyła po zebranych, z niemałym upokorzeniem na mordzie. - Vitam wszystkich. - szukała wzrokiem Arjuny, niestety nie znalazła jej.
20:08:54 <Aldieb> *Bardzo chciałaby się przywitać, ale aktualnie nie może.*
20:08:59 <Destrroy> O BORZE LIŚCIASTY, SER! *wrzasnęła Aldieb do ucha, po czym rzuciła się pędem w jego stronę*
20:09:12 <Theoden> Cześć, co u was?! *krzyknął, starając się nie wyglądać na zestresowanego*
20:09:24 <Yulthi>- Cześć, Arisu - mruknęła w jej stronę, wtykając Asię pod pachę.
20:10:05 <Aldieb> *;___; Zakryła łapkami czułe uszy, które po wrzasku Deski bardzo ucierpiały. Korzystając z okazji poderwała się z ziemi i pobiegła na drugą stronę polany, jak najdalej od dręczycielki. Stwierdziła, że wkurzy się na nią później.*
20:11:04 <Ves_> Wróciła na polankę. Zatrzymała się, ogarniając wzrokiem po wszystkich i próbując rozeznać się w sytuacji, ale kiedy zobaczyła Aldieb męczoną przez jakieś inne stworzonko, zaśmiała się i prawdopodobnie uznała, że będzie całkiem zabawnie; usiadła więc na swoim kolorowym kocyku i zaczęła obserwować.
20:11:54 <Aldieb> *Otrząsnęła się, przestąpiła z łapy na łapę, trzepnęła ogonem w powietrzu i uniosła złote ślepia, obrzucając polanę przeciągłym spojrzeniem. Bystre spojrzenie wyłapało nową istotę. Podeszła do Arisu i skinęła jej głową z lekkim uśmiechem.* Salve. *Przywitała pogodnie samicę.&*
20:12:13 * Yulthi też usiadła, na ziemi. Wyciągnęła badyla spod pachy rysując coś w ziemi z niemałym skupieniem.
20:12:39 <Syriusz_> W sumie nie uciekał, bo i tak by nie dał rady. W sumie tak dla jej wiadomości, był w postaci ludzkiej. -Ja też tęskniłem, Cholero Ty.
20:13:49 <Theoden> *Przez tłum zaczął się dusić, mimo że wisiał w powietrzu. Zapłakał*
20:14:16 <_Arisu> Zerknęła na Aldieb. Jej ryj wykrzywił dziwny uśmiech. - Aldieb, dobrze Cię widzieć. Cóż, to za zamieszanie? - jej morda przybrała dość dziwną mimikę, nieco zniesmaczoną, acz zabawną. - Czy Arjuna grasuje gdzieś w pobliżu? - zwróciła się znów do Al.
20:14:54 <Theoden> *Zaczął kaszleć, przez co na ziemię zaczęły spadać tony pyłku*
20:16:38 <Aldieb> *Pokręciła głową.* Niestety, Arjuny dzisiaj nie widziałam, nie wiem czemu jeszcze jej nie ma, mówiła, że się zjawi. Natomiast jeżeli chodzi o... to. Cóż, nazwałabym to całkiem zwyczajną i normalną dziczą HOTN, która kiedyś miała tu miejsca i jak widać tego wieczora do Nas powróciła. Hm.. Co to? *Zastrzygła uszami, kiedy na jej nos spadły drobiny pyłu. Nie zgadzały jej się z kierunkiem wiatru, nie mogły spaść z drzew. Uniosła spojrzenie do góry, a jej oczom ukazał się kolejny nieznajomy osobnik. Zmarszczyła 'brwi', nie wiedząc co się dzieje.*
20:17:19 <_Baru_> *Spojrzał na spadający pyłek, zerknął w górę, aby przekonać się z czego on spada* Theoden? zastrzygł uchem kiedy jego ślepią ukazał się wróżek w rajstopach* W tym tłumie Cię nie zauważyłem, nawet mimo stroju.
20:18:37 <Aldieb> *Zerknęła na Baru. Widocznie ten znał dziwnego, unoszącego się w powietrzu stworka.* Baaru, któż to jest?
20:19:23 <_Baru_> *patrzy na Al* Poznaliśmy go wczoraj, wróżka w męskiej wersji, ale w rajstopach *wyszczerz* Zna kilka osób ze stada, Padma kiedyś o Nim opowiadała.*
20:19:32 <Destrroy> *Rzuciła się nań, próbując wskoczyć na ręce, lecz jej gabaryty trochę to uniemożliwiały. Wsadziła pysk pod jego rękę*
20:19:34 <Theoden> Jestem wróżkiem. *uśmiechnął się, zadowolony że ktoś zwrócił na niego uwagę. Lewitując w powietrzu, pstryknął palcami i w jego rękach pojawiła się lemoniada* Byłem tu kiedyś, ale nikt nie pamięta
20:19:43 <_Arisu> Westchnęła cicho, przenosząc wzrok na dziki tłum. - Dziękuję Aldieb, mam nadzieję że Arjuna się niedługo zjawi. - zaśmiała się nerwowo. Czując na nosie pyłek, spojrzała w górę na latającego wróżka. ~ Dużo tu dziwnych istot. ~ pomyślała i usiadła pod pierwszym lepszym drzewem, przyglądając się gromadce.
20:20:34 <Yulthi> Narysowała na ziemi Asię i siebie oraz wielki napis "BFF". Zaśmiała się, wstając i wbijając badyla w ziemię. Otrzepując dłonie odszukała wzrokiem kogoś znajomego. Podleciała, jakby kopnięta przez kogoś, do Arisu.
20:20:44 <Theoden> A może pamiętacie moją siostrę Karmen?! *zawołał nagle, przypominając sobie o niej*
20:21:48 <_Baru_> O niej nie słyszałem, wiem tyle, że z nią bywałeś *wilk przeciągnął się, trochę się zasiedział*
20:22:27 <Syriusz_> Zaśmiał się, zaraz drapiąc ją za uchem. Kucnął, żeby nie czuć się taki wywyższony. -Co słychać? Dawno Cię nie widziałem, więc pewnie sporo się zmieniło.
20:24:03 <Destrroy> W sumie, to.. to.. *Rozmarzona skupiła się na pieszczocie. Potrząsnęła pyskiem wracając do rzeczywistości* W sumie to dużo się zmieniło, praktycznie wszystko. A u ciebie?
20:25:18 <_Baru_> Idzie ktoś do wody? *rozejrzał się po polanie z szerokim uśmiechem*
20:25:28 <Aldieb> Baru. Rozpalił ktoś ognisko?
20:25:31 <_Arisu> Wyłapując dwukolorowymi ślepiami Yulthi, uśmiechnęła się delikatnie w jej stronę. - Widzę, że wcale nie byłam pierwsza. - poklepała miejsce obok siebie, pusząc nieco sierść.
20:25:31 <Theoden> *Wziął łyka lemoniady, a następnie wypluł wszystko na ziemię* BLEEEEE *ostatnio źle mu szły zaklęcia. Znów się zasmucił* Tam skąd pochodzę nie ma trawy, jest tylko wata cukrowa. *zauważył inteligentnie* Oooo, ja z chęcią pójdę!
20:25:43 <Aldieb> *Próbowała już wcześniej sie o to zapytać, ale jakoś nigdy nie mogła znaleźć momentu.*
20:26:31 <_Baru_> *Spojrzał na Al* Moje imię to sugestia, że nie mam iść do wody?
20:26:38 <Aldieb> Tak. Twoje imię to sugestia, że masz rozpalić ognisko. *Pokiwała głową, ciesząc się że chłopak zrozumiał aluzję.*
20:27:35 <_Baru_> *Kiwnął łbem* No dobrze, to...Ruszać tyłek po drewno! *krzyknął i ruszył do lasu*
20:28:00 <Yulthi> Usiadła obok lisicy, odwzajemniając uśmiech. - Cóż, jest mi tu nieswojo, nie znam ich - zaśmiała się cicho, wpatrując się w grupkę przed nimi.
20:28:50 <Aldieb> *Uśmiechnęła się szeroko i mając szczere nadzieje, że inni się ruszą po drewno, sama klapnęła na Ziemi obok ogniska.*
20:29:04 <_Baru_> Theoden *spojrzał na wróżka, zauważając, że tylko On go słucha, reszta jak zwykle potworzyła grupki i każdy gada ze znajomymi*
20:30:05 <Theoden> Co. *odpowiedział po chwili, ponieważ był skupiony na rozważaniu, czy trawa smakuje tak samo jak wata cukrowa*
20:30:39 <_Baru_> Ves! *zawołał dziewczynę, kto jak kto, ale Ona znała się na badylach* Chodźcie po drewno... Theoden, bez czarowania, wysil trochę te muskuły, o ile je posiadasz *zastanowił się chwilę nad tym i ruszył zbierać drewno*
20:31:11 <Syriusz_> -Co tam u mnie się zmieniło... - zaczął się nad tym zastanawiać. -Od jakiegoś czasu jestem sam. I w sumie chyba nadal tak do końca nie wiem, jakiej jestem orientacji. Zwątpiłem, że tak powiem. - uśmiechnął się, nie przerywając pieszczot.
20:31:15 <Aldieb> *Zastanawiała się, czy branie Ves to dobry pomysł. Co jeżeli natrafią na znajomych Romana i Asi?*
20:32:06 <Theoden> *Nie wiedział co to muskuły, ale znów postanowił udawać,, że wszystko rozumie* Dobra, chodźmy Ves.
20:32:38 <_Arisu>- Cóż, ja sama znam tylko Aldieb i to wszystko. - odparła do Yulthi. - Mamy też iść po to drewno? - zapytała, choć nie kierowała tego do kogoś konkretnego.
20:32:57 <Destrroy> Znowu zwątpiłeś? *Uniosła brew znacząco, z głupkowatym uśmiechem*
20:33:29 <_Baru_> *Został w wilczej formie i zaczął zbierać patyki do wytworzonego z pnączy i korzeni kosza na grzbiecie*
20:34:02 <Ves_> Podbiegła do Baru. Oczywiście na niego wpadła, bo nie znała pojęcia wyhamowania na czas, w odpowiednim momencie. Uśmiechnęła się tylko; trochę przepraszająco, trochę wesoło. Szła już grzecznie obok niego. - Co chciałeś? Nie słyszałam nic oprócz mojego imienia.
20:34:08 <Yulthi>- Nie idę. Myślisz, że dam radę unieść kilkanaście badyli w tych drobnych ramionach? - spojrzała na siebie, śmiejąc się na chwilę.
20:34:15 <Aldieb> *Rozglądając się po polanie dostrzegła migdalących się Serka z Desią. Oraz rozmawiające Arisu z Yulthi, wyglądało na to, że reszta HOLSowiczów znikła gdzieś w trakcie największego zamieszania. Westchnęła lekko. Ognistowłosa siedziała na kocyku, ale zaraz za pewne pójdzie za wołającym ją Baru. Dziwny wróżek także za nim podążył. Wyszło na to, że nie miała do kogo zagadać.*
20:35:09 <_Baru_> Zbieramy kije na ognisko, więc ostrzegaj które są znajomymi Romana, Marka i Asi, żeby stypy nie było *wyszczerzył się do Ves*
20:35:13 <Syriusz_> -No bo ja nie wiem i tyle. - wzruszył ramionami, siadając na trawie. -W końcu byłem i z dziewczynami i z chłopakami. Może po prostu mam pecha, dlatego taki niezdecydowany jestem.
20:35:38 <Aldieb> Hmph. *Korzystając z chwili spokoju, opadła ciężko na ziemię i oparła pysk o przednie łapy. Postanowiła poczekać aż przyjdą z drewnem. W tym czasie próbowała sobie przypomnieć jaki był plan imprezy. Bez Rakshy nie było to wszystko takie łatwe jak sądziła.*
20:36:14 <Theoden> *Posypał patyki pyłkiem, więc same zaczęły wypełniać kosz*
20:36:57 <_Baru_> *Spojrzał na Theodena* miałeś nie czarować... ale już dobra *pokręcił łbem*
20:37:41 <_Arisu>- Też racja. - machnęła głową, patrząc co robią pozostali.
20:38:09 <Ves_>- No dobra. Tylko dajcie mi kije do sprawdzenia. - Rozejrzała się. - Bo jak spalimy nie te co trzeba, to nas drzewny gang dopadnie. Żyraf nienawidzi, jak płoną jego ludzie. Albo jak się łamią. W ogóle nie lubi strat w armii.
20:38:14 <Destrroy> *Przypomniała sobie śmieszny widok, jak siedzieli razem w wannie, zaśmiała się cicho do siebie.* A do czego cię teraz ciągnie?
20:39:12 <Aldieb> *Przymknęła ślepia. Pozwoliła sobie zatopić się w myślach, jednak pozostałe zmysły wciąż był czujne. Jej długie uszy co chwilę zmieniały pozycję, wyłapując dobiegające zewsząd dźwięki.*
20:39:18 <Theoden> Ale czemu? Przecież życie bez czarowania jest takie trudne.
20:39:22 <Yulthi> Położyła się na plecach, śmiejąc się od czasu do czasu z ich rozmów.
20:40:07 <_Baru_> *Podaje Ves... kije do sprawdzania, cokolwiek to jest* A więc dajesz przodem. *odwraca się do Theodena* czasem bez czarowania może być zabawne, ciekawe czy dasz radę ręcznie pozbierać te kije *zaśmiał się*
20:40:58 <Theoden> Pewnie, że dam! *zaczął podnosić po kolei jeden po drugim, aż wszystkie, które wziął, spadły na ziemię*
20:41:47 <_Baru_> No *zaśmiał się pod nosem* prawie, jak na pierwszy raz całkiem nieźle.
20:42:49 <Syriusz_> -Szczerze? Sam nawet nie wiem. Do wszystkiego. - parsknął śmiechem. -Ostatnio nawet przeprowadziłem z Kodziakiem taką rozmowę, że zacząłem tęsknić za byciem z dziewczyną.
20:44:56 <Ves_>- Michał! Michał, ić stont! - Wzięła mały patyk i wyrzuciła go w krzaki. - Eh, te dzieci. Wszędzie wejdą. - Postanowiła, że resztę kolegów Romana zweryfikuje później. Zajęła się podnoszeniem właściwych patyków, aż w końcu mieli ich wystarczająco. Zarządziła powrót i zaczęła maszerować do paleniska.
20:45:22 <Theoden> *Zaśmiał się, histerycznie słysząc Syriusza*
20:46:47 <_Baru_> *Ruszył za Ves śmiejąc się pod nosem* Tak to już jest jak rodzice wolą prace niż dziecko, chodzi samo po lasach i kłopoty sobie robi *Kładzie kije przy palenisku, połowę wrzuca do środka* To teraz kto podpali?
20:46:53 <_Baru_> Theoden?
20:47:15 <Theoden> Słucham? *spytał, wydając dźwięki w stylu "huehuehiheueheihieeheuhe"*
20:47:41 <_Baru_> Podpal drewno, tylko to w palenisku, a nie poza nim *uśmiecha się*
20:48:09 <_Baru_> *Nie wiedział z czego rajstopowaty się śmieje więc to olał*
20:48:24 <Syriusz_> Uniósł brew, spoglądając na wróżka. -Wszystko okej? Powiedziałem coś nie tak?
20:48:24 <Aldieb> *Kiedy usłyszała, że kompania patykowa wraca na polanę otworzyła ślepia i podniosła się z ziemi do pozycji siedzącej.*
20:48:55 <Aldieb> *Słysząc, że to wróżek ma podpalić ognisko, przezornie odsunęła się od niego parę metrów.*
20:49:39 <Ves_>- Ja podpalę! Ja! - Rzuciła wszystkie badyle i pobiegła do kocyka. Kucnęła, grzebiąc w starym wojskowym plecaku. Po kilkuminutowych poszukiwaniach wyciągnęła z niego parę kartek i zapalniczkę, z którymi natychmiast wróciła do paleniska. Opadła na kolana, majsterkując z konstrukcją ułożenia patyków. - Mogę zrobić wieżę? O, albo zamek!
20:50:30 <_Baru_> Na moje możesz zrobić nawet małpę byle się podpaliła *przysiadł zadowolony*
20:50:30 <Theoden> *Widząc zbliżającą się konkurencję, szybko pstryknął palcami żeby rozpalić ognisko. Znów cos nie pykło (jak z lemoniadą) i zapaliła się trawa obok paleniska*
20:51:27 <_Baru_> *Odskoczył od podpalonej trawy* Te rajtki Cię chyba za bardzo uwierają i masz coś z celownikiem... *zaczął przysypywac ogień ziemią*
20:51:41 <Aldieb> *Poderwała się z ziemi, kiedy nagle zamiast ogniska podpaliła się trawa. Wiedziała, że nie należy ufać wróżkowi.* Niech ktoś to zgasi, szybko.
20:52:09 <Aldieb> Hmm. *Widząc co robi Baru podeszłą bliżej i zaczęła go naśladować.*
20:52:39 <Aldieb> *Starała się przy tym trzymać długi i puszysty ogon z daleka od pełgających płomieni.*
20:53:00 <Theoden> Ja mogę zgasić!!! *krzyknął, panikując*
20:53:39 <Aldieb> Już nie trzeba. *Ogień powoli gasł, przysypywany piaskiem. Bez tlenu nie mógł się dalej palić.*
20:53:45 <_Baru_> *na szczęście nie posiadał długich i puszystych ogonów, a sierść i tak miał czarną więc żwawo poradził sobie z ogniem* Nie! *krzyknął słysząc propozycje wróżka*
20:54:02 <Ves_> Nie przejęła się ani trochę płonącą trawą. Zajęta konstrukcją układała dokładnie patyki, odkładając na bok te, które zna. Oczywiście komentowała pod nosem. - Ha! - krzyknęła wesoło. - Zamek Zbigniewa Piątego! - Budowla w rzeczywistości była jedynie stosem. Wyszczerzyła się, szczęśliwa ze swojego dzieła. Podpalony papier wsunęła do środka stosiku.
20:55:00 <Aldieb> Uch. *Kiedy problem z płonącą trawą został rozwiązany usiadła ciężko na ziemi. W tym momencie spostrzegła poczynania ognistowłosej.* Zbigniewa Piątego? *Przekrzywiła łeb.* To był taki?
20:55:29 <Ves_>- Tak. Umarł na mech - odpowiedziała poważnie, kiwając mądrze głową.
20:56:57 <Aldieb> Och. *Również pokiwała poważnie głową, kompletnie nie mając pojęcia o czym dziewczyna mówi.* Hmm... to ten Zbigniew Piąty, mieszkał w patykach? *Spytała wlepiając złote ślepia w rudą czuprynę.*
20:57:12 <Theoden> *westchnął głęboko, starając się zapomnieć o katastrofie. Starał się przypomnieć, z czego się tak bardzo śmiał kilka minut temu, ale nie mógł*
20:58:15 <Ves_>- No nie do końca. On był drzewnym mistrzem. Nie tyle co mieszkał w patykach - on był patykiem!
20:58:23 <_Baru_> Nie! *spojrzał na budowlę* Szóstego, Piąty miał wieżyczkę na środku *wyszczerzył się*
20:58:55 <Aldieb> Był patykiem... Rozumiem. *Wcale nie.* I mieszkał w patykowym zamku? Tego nie rozumiem.
20:59:18 <Ves_>- Szóstego..? Nie, to Piąty. Szósty to był Zbyszor Chciwychwast!
20:59:36 <Syriusz_> Podszedł bliżej do reszty i znów spojrzał na wróżka. -To jak? Z czego się tak śmiałeś, Mała Cholero?
20:59:44 <_Baru_> A może to szósty? *sam nie do końca wiedział o co chodzi, ale zaintrygowało go to* Chyba jednak masz rację i to on miał tą wieżyczkę.
20:59:46 <Ves_>- No bo on zapragnął mieć zamek z ciał swojej armii.
21:00:00 <Aldieb> To miał dom z trupów?
21:00:33 <Aldieb> *Zerknęła kątem oka na Serka, ale wróciła zaraz spojrzeniem do rudej, zaciekawiona nietypową konwersacją. A może raczej normalną konwersacją o nietypowym temacie.*
21:00:35 <Ves_>- Hm... - Miała odpowiedzieć Baru, ale zapomniała, bo Alu. - Tak! Podobno nawiedzony, ale mu się podobał. Tylko jemu. Mieszkał sam w ogromnym zamku.
21:01:20 <Theoden> *Przypomniał sobie i zaczął się śmiać ponownie. Nie mógł złapać tchu*
21:01:42 <_Baru_> Skoro w świecie wróżka zamiast trawy rośnie wata cukrowa to nie zdziwi mnie jak w świecie kiji robi się zamki z ciał swojej armii *zaśmiał się lekko*
21:01:54 <Aldieb> *Przechyliła łebek.* Świr. *Stwierdziła.* Chociaż z drugiej strony... *Łepetyna wróciła do właściwej pozycji.* To się nazywa recykling.
21:02:21 <Ves_>- Jak tam chcesz, A....A... Abiub? - Zapomniała, jak wilczyca się nazywała.
21:02:44 <Theoden> Wata cukrowa nie rośnie, przecież to niemożliwe *spojrzał na Baru jak na idiotę*
21:03:03 <Ves_>- Ona wisi! - wtrąciła się do wypowiedzi wróżka.
21:03:20 <_Baru_> *Spojrzał na Theodena przymrużonymi ślepiami* No to leży, na miejscu trawy.
21:03:23 <Syriusz_> -Ej noo. Mów. - rzucił w niego małym kamyczkiem. -Co Cię tak bawi?
21:03:29 <Aldieb> Abiub? *Parsknęła śmiechem.* Nie, nie. *Pokręciła głową, a czarne włosy zafalowały od tego ruchu.* Aldieb. Jeżeli chcesz, możesz mi mówić Al.
21:03:47 <Theoden> *Pokręcił głową* Ona fruwa.
21:04:01 <Theoden> Słuchaj Syriusz. Nie powiem
21:04:09 <Ves_>- Oh, wybacz. Teraz zapamiętam. - Sama się zaśmiała, zdając sobie sprawę z tego, jak komicznie brzmi słowo Abiub.
21:04:59 <_Baru_> *Potrzepał łbem* skoro fruwa to skąd porównanie do naszej trawy? *chyba się serio pogubił*
21:05:18 <Aldieb> Cieszę się. *Skinęła łebkiem do dziewczyny.*
21:05:47 <_Arisu> Umarła, bo umarła i leży umarła pod drzewem. [O:]
21:05:48 <Syriusz_> -A dlaczego by nie? I matko... Nie mów na mnie Syriusz tylko Ser, bo to aż tak dziwnie.
21:06:23 <Theoden> Bo się po niej chodzi. tak jak po waszej trawie. To znaczy tylko frajerzy chodzą. Tacy frajerzy, którym Matka za karę podcina skrzydełka, bo np. używają czarów do złych rzeczy.
21:06:28 <Yulthi> Jak leży umarła to sobie od niej idzie. Do nich, fe. D:
21:06:48 <Theoden> Albo tacy, którzy zadają się z elfami
21:07:30 <_Baru_> *zrobił dziwną minę* Dziwna ta matka... Elfami? Przecież Pad była elfem... A Ty się z nią trzymałeś więc czemu masz skrzydła?
21:07:31 <Aldieb> *Usiadła. Rozejrzała się po polanie.* Słuchajcie, chyba już czas, żeby zacząć pokaz przebierańców.
21:07:50 <Ves_>- Przebierańców?
21:08:08 <Fujo> Wszyscy się dookoła kręcili, kakali, śmiali i robili niee wiadomo co. On jako jedyny siedział niewzruszony przy ognisku, nie ruszając się, nie mówiąc nic. Przyglądał się Ves rozpalającej ognisko i kilku innym, w tym Lutce i Baru.
21:08:11 <Aldieb> Tak, chodzi o przebranie o tematyce "Wakacyjne Szaleństwo". *Odpowiedziała na pytanie Ves.*
21:09:00 <Theoden> *Spojrzał na Syriusza* Ser? Dobra, jak wolisz... Serze... *wrócił do rozmowy z Baru* Bo jestem bardzo przebiegły * podniósł brwi i uśmiechnął się szarmancko* Poza tym dlatego przestałem.
21:09:26 <Aldieb> Z jednej strony możemy zrobić widownię, z drugiej strony polany będzie scena. Baru, pomóż mi ogarnąć ludzi. *Rzuciła na koniec do basiora.*
21:09:45 <Syriusz_> Ale i tak nie dostał odpowiedzi, dlaczego też tamten się z niego śmiał. Zrobił więc wyjątkowo naburmuszoną minę i wyciągnął swój scyzoryk, którym zaczął się bawić.
21:10:24 <_Baru_> *Skrzywił się patrząc na Theo i bez komentarza zwrócił się do Al* Ogarnąć ludzi? A na czym to polega? Ustawić ich w kolejce? Zapowiadać? Zwołać?
21:10:52 <Ves_> - Ło rany! - Zerwała się, o mało co znowu nie zaliczając gleby. W mgnieniu oka znalazła się przy Fujo i zaczęła trząsać nim na wszystkie strony; szarpać, ciągnąć, popychać. - CHODŹ, musimy się przebrać! Fujo! Szybko, ruszaj dupala! FUUU-JOJO!
21:10:59 <Aldieb> Ogarnąć, żeby usiedli w jednym miejscu mniej więcej. I dowiedzieć się kto bierze udział w pokazie.
21:11:38 <_Baru_> Ym, to już mamy jedną chętną, a raczej dwóch *zaśmiał się*
21:11:58 <_Arisu> Tak na prawdę udawała, że jest umarła więc wstała i znów patrzy na dziki tłum. - Mogę skoczyć po jakieś bikini czy coś. - momentalnie przybrała ludzką postać, bla bla bla, delikatny wietrzyk rozwiał jej białe włosy, bla bla bla. Usiadła znów wpatrzona w zebranych.
21:12:07 <Fujo> Spojrzał na nią z widocznym mordem w oczach. - I w co Ty się chcesz niby przebrać? W listki i patyki?
21:12:43 <Ves_> A ona patrzyła na niego z szaleństwem i niebywałym entuzjazmem. - WE WSZSTKO.
21:12:43 <Aldieb> Na to wygląda. *Uśmiechnęła się.* Ja także biorę udział. Ktoś jeszcze? *Spojrzała w stronę Serka - scyzoryk nie umknął jej uwadze, nie lubiła ludzkich rzeczy, w dodatku potencjalnie niebezpiecznych-, a potem w stronę pary samic z HOLS.*
21:12:44 <_Baru_> Dobra ... *podnosi swoje czarne dupsko* Kto bierze udział w przebierańcach? *zapytał tak, aby wszyscy usłyszeli*
21:13:06 <_Arisu> Podniosła dłoń patrząc na Baru. - Ja wezmę, jeśli można.
21:13:14 <Ves_>- My! - Podniosła rękę swoją i Fujary.
21:13:21 <Aldieb> No ja też. *Powtórzyła na wszelki wypadek.*
21:13:46 * Yulthi sobie wróciła pod drzewo.
21:14:15 <_Baru_> Ok to tak, osoby biorące udział niech idą się wyszykować i zapraszam pod to drzewo *podszedł do jakiejś brzozy* Całą resztę, to znaczy widownie, zapraszam... Gdzie jest scena? *przerwał i szepnął do Al*
21:14:18 <Theoden> Ser masz minę jak *zaczął zwijać się ze śmiechu z żartu, który przyszedł mu właśnie do głowy*... jak... SER PLEŚNIOWY *wybuch śmiechu*
21:15:13 <Aldieb> *Zerknęła na Baru.* W przeciwną stronę niż widownia.
21:15:23 <Syriusz_> Zmrużył powieki, słysząc go. -Zaraz Ty będziesz miał minę, jak rozwalony wróżek na drzewie, z wbitym scyzorykiem w kręgosłup. - warknął, wgapiając się w ogień.
21:15:26 <_Baru_> *Zastrzygł uchem gdy usłyszał suchara* ser pleśniowy ma mnie? *potrzepał łbem i wrócił wzrokiem do Al*
21:16:04 <Fujo>- Tak, w Adama i Ewę. - Prychnął pod nosem, wstając. To było bezpieczniejsze niż siedzenie.
21:16:05 <Theoden> Łohohoho ale się boję! *pstryknął palcami, stał się niewidzialny i zakosił Serowi scyzoryk*
21:16:37 <_Baru_> *udał się pod scenę* Osoby które nie biorą udziału w przebierańcach zapraszam tutaj!
21:16:43 <Aldieb> *Przechyliła głowę, spoglądając w stronę Syriusza. Natychmiast spoważniała. Już od paru chwil co chwila zerkała w jego stronę, obawiając się co z tej sytuacji może wyniknąć.*
21:17:00 <Ves_> Zaciągnęła Fujarę do lasu, po drodze zgarniając swój podręczny kosmos - plecak kostkę. Kiedy upewniła się, że są wystarczająco daleko i nikt nie będzie podglądał jej genialnego pomysłu na ubiór, kazała Fujarze rozebrać się i grzecznie stać, a ona molestowała plecak w poszukiwaniu czegokolwiek.
21:17:17 <Aldieb> Sereek. *Rzuciła cicho w jego stronę.*
21:17:18 <_Baru_> Theoden uspokój się bo ci naciągnę zaraz te rajstopy i dowiesz się gdzie masz rowek! *dodał lekko zirytowany rozgardiaszem*
21:17:27 <_Arisu> Westchnęła cicho wstając. - No dobrze to idę się wyszykować. - poszła w las...
21:18:14 <Syriusz_> -Hm? - podniósł wzrok na Al i uśmiechnął się tylko. Starał się nie przejmować tą kradzieżą, choć do przedmiotu był dość przywiązany.
21:18:50 <_Baru_> *Poczuł się olany*
21:19:08 <Fujo> Co miał niby zrobić? Rozebrał się, mimo wszystko i ubrania złożył ładnie w kostkę. I tak skończyły w plecaku Ves. - Jeśli to będzie coś głupiego, nigdzie nie idę.
21:19:43 <Aldieb> Nie, nic. *Uśmiechnęła się lekko, nieco już spokojniejsza. Zamiotła ogonem po ziemi, po czym udała się w miejsce, gdzie jak jej się wydawało była scena, żeby móc ogłaszać kto wychodzi i takie tam.*
21:21:45 <_Baru_> *stał przy scenie, najwyraźniej sam bo nikt inny nie ruszył dupy*
21:21:59 * Yulthi jako, że nic nie robiła zamknęła się w swojej kochanej kuli (aw.), w której panowała niska temperatura. Mimo to z uśmiechem na pysku przypatrywała się ich przygotowaniom.
21:22:13 <Syriusz_> Podniósł się w końcu, idąc do Baru, co by się nie czuł taki osamotniony. -I jak tam? Jak się bawisz?
21:22:26 <Theoden> *zaczął lewitować w powietrzu. unosząc się nad wszystkimi myślał sobie "tylko nie upuść scyzoryka, bo zrobisz komuś krzywdę, tylko nie upuść scyzoryka!". Oczywiście wymsknął mu się z rąk* NA SZCZERBATEGO SKRZATA! *Krzyknął i pstryknięciem palca zniknął scyzoryk, żeby nikt nie dostał w łeb* Ups
21:23:11 <_Baru_> *posłał Serowi uśmiech* Dobrze, tylko gubię się jeszcze w większym gronie.
21:23:44 <Ves_> Rzuciła w niego hawajskimi spodniami i wcisnęła na siłę różową, opinającą koszulkę na ramiączkach, która tak naprawdę była jej i Fujo wyglądał w niej przekomicznie, uwzględniając, że facet ma ponad dwa metry. Powstrzymując śmiech, wcisnęła mu na nos wielkie okulary przeciwsłoneczne, a sięgające dupy włosy spięła mu w dwa wysokie kucyki. Pod pachę dała mu gigantyczną plażową piłkę, na nadgarstku zaczepiła puchowe kajdanki. Przyjrzała się Fujarce, kombinując, co dołożyć.
21:24:18 <Aldieb> *Ona stała przy scenie. o: *
21:25:25 <Fujo>- Zabiję Cię.. - Warknął, mimo wszystko dając ze sobą robić co ta tylko zechce. Poprawił okulary. - Wiesz, że ta koszulka dalej nie wejdzie? - Uświadomił ja gdy ta próbowała zasłonić mu trochę brzucha.
21:26:14 <Aldieb> Hmm. No to chyba musimy poczekać aż tamta dwójka wróci. Reszta jest już chyba gotowa.
21:27:11 <Syriusz_> -Ej, Ty. Mały trollu. Oddawaj moją własność, póki się jeszcze nie wkurzyłem.. - mruknął, nie bardzo wiedząc, gdzie nawet ten się znajduje.
21:28:25 <Theoden> *Postanowił pozostać niewidzialny i udawać, że nic się nie stało. Odnajdywanie znikniętych przedmiotów wymagało dużo energii.*
21:28:41 <Ves_>- Trudno, przynajmniej widać Twój seksowny pępek. - Tyknęła go w podbrzusze. Podciągnęła mu gacie do góry, a spodenki obniżyła na tyle, ile mogła. Wzięła jeszcze małą gumkę do włosów, którą spięła mu bródkę, a czerwoną szminką zrobiła mu kreski pod oczami, niby barwy wojenne. Ostatnim elementem był wielki słomiany kapelusz.
21:29:12 <_Arisu> Na polanę wróciła opatulona jakimś kocykiem, z włosami zaplecionymi w warkocz, a na głowie miała okulary przeciw słoneczne. - Kiedyś zginę przez takie coś. - zaśmiała się. - Ja gotowa, nie wiem jak wy.
21:29:23 <_Baru_> *Rozejrzał się za Theodenem* Antyelfie? Nie oglądasz przedstawienia?
21:30:00 <Aldieb> Ar, jeszcze czekamy na tamtą dwójkę. Ognistowłosą i tego Milczka.
21:31:02 <Fujo> - No kurwa, zostaw brodę. - Prychnął, odsuwając się od niej. - Starczy tego dobrego, wracaj. - Burknął idąc w stronę polany. Ves kazał iść przed sobą bo wiedział, że mu pewnie zrobi zapowiedź i tak.
21:31:03 <Syriusz_> Dobra tam. Własność odbierze po prostu później. Na razie postanowił nie psuć sobie humoru przez kogoś, kogo nawet za bardzo nie zna.
21:32:08 <Theoden> *Nudziło mu się tam w górze, będąc niezauważalnym dla nikogo, ale bał się zejść na dół.*
21:33:08 <_Baru_> *Czekał pod sceną rozglądając się dookoła, trochę nerwowo poruszał łapami.*
21:33:11 <Aldieb> Baaaru. A Ty nie masz żadnego przebrania? *Spogląda na wilka.*
21:33:15 <Ves_> Parsknęła śmiechem. Nie mogła powstrzymać nawracającego chichotu, zerkając na Fusię i na jego nowe ubrania. Przebiegła kawałek. - UWAGA, LEJDIS EN DŻENTELMENENEN, OTO FUJARA! - wydarła się. Wskazała rękami menrzula, szczerząc się jak pojeb.
21:33:45 <Aldieb> Ej, ja miałam zapowiadać, kradziejko.
21:34:02 <Ves_>- Ale ja zapowiadam mojego uczestnika halo, on mnie reprezentuje!
21:34:03 <Theoden> *Pomyślał, że Piotruś Pan to frajer. Nie wiedział co wszyscy w nim widzą.*
21:34:37 <_Arisu> Widząc, że wszyscy są gotowi wstała i podeszła bliżej sceny. - Będzie śmiesznie. - powiedziała do siebie, patrząc na dziki tłum.
21:34:40 <Aldieb>...ach. *Przez moment chciała się kłócić, że to tak nie działa, ale jednak zrezygnowała.*
21:34:41 <Fujo> Wyszedł z lasu. Szczęście, że oczy miał zasłonięte bo naprawdę miał ochotę coś zrobić swojej kochanej żoneczce.
21:35:19 <_Baru_> Prawdę mówiąc nie... Nie ogarniam za bardzo tych ludzkich określeń "wakacje" i z niczym mi się to nie kojarzy *skrzywił się lekko, w takich chwilach wychodzi życie w typowym stadzie*
21:35:30 <Aldieb> Dobrze, wszyscy już są. W takim razie usiądźcie na widowni. *Wskazała pyskiem miejsce przed nią, czyli po prostu przeciwny kawałek polany niż ten gdzie ona stała.*
21:35:38 <Syriusz_> -W sumie... Ile osób będzie przebranych? Tylko oni? - spytał, patrząc na Al. W sumie nawet dokładnie nie wiedział, jak ma przebiegać owa impreza, ale miał już nadzieję na alkohol w niedalekiej przyszłości.
21:35:48 * Yulthi podniosła się, podchodząc bliżej sceny. Stanęła obok Arisu, krzyżując ręce na piersi.
21:36:13 <Theoden> *Z nudów zaczął czytać innym w myślach.*
21:36:43 <Aldieb> Nie, Serek, jeszcze przynajmniej dwie. *Spojrzała na Baru.* Wakacje to taki okres kiedy jest ciepło, kiedy ludzie opuszczają domu żeby wyjechać w miłe miejsce i się dobrze bawić. Zazwyczaj. Przynajmniej taki jest stereotyp.
21:37:42 <Aldieb> No dobrze. *Zwróciła się do pozostałych i podniosła nieco głos, żeby wszyscy mogli ją słyszeć.* W takim razie może ktoś jako pierwszy na ochotnika?
21:38:01 <_Baru_> *Powstrzymywał śmiech kiedy ujrzał Fujo, po chwili spojrzał na Al i zastrzygł uchem słuchając tłumaczenia.* Aah.. no dobra, to zacznijcie, ja wyjdę jako ostatni! *Ruszył do lasu.*
21:38:33 <Syriusz_> Kiwnął głową, przyglądając się w sumie każdemu. Uniósł brew, patrząc na Fujo i zaczął się po prostu głośno śmiać.
21:38:37 <Theoden> *Pstryknął palcami i zniknął.*
21:38:38 LEFT Theoden
21:39:04 <Aldieb> Oj, Baru...! *Zawołała za nim, jednak ten zdążył już zniknąć.* Jak się nie pospieszysz to przegapisz cały pokaz. *Mruknęła już do siebie. Uniosła spojrzenie na resztą, wyglądało na to, że nie było chętnych.*
21:40:40 <_Baru_> *Usłyszał ale nic nie odpowiedział, bo po chwili był już gotowy i ruszył w stronę polany.*
21:40:54 <Aldieb> Arisu? *Skierowała złote ślepia w stronię dziewczyny.* Może zechciałabyś wyjść jako pierwsza? *Uśmiechnęła się do niej.* Zapraszamy na "scenę".
21:43:06 <_Baru_> *Czarny basior wyskoczył na scenę zza krzaków ssapany, ubrany w ludzkie hawajskie spodenki, w różowe kwiatki, na szyi miał hawajki wianek z kwiatów i okulary przeciwsłoneczne, które spały mu na oczy podczas skoku na scenę.* Ha! Hej bejbe... podobno dziewczyny lubią owłosione klaty to jestem. *Zaśmiał się.* Zdążyłem?! *Spojrzał zza okularów.*
21:43:45 <Aldieb> *Zaśmiała się, nieco zaskoczona, widząc Baru.* No proszę, mamy pierwszego ochotnika.
21:44:39 <Aldieb> Baru, pokaż się wszystkim. Widownia patrzy.
21:45:12 <_Baru_> *słysząc że jest pierwszy zaczął eksponować swoje różowawe gatki i udawał modelki które widział u Dalii w ... chyba tv, on nazywał to kolorowym pudłem, wyginał się na różne strony, cały czas jako wilk i stroił te poważne miny, które zawsze miały te chude tyczki*
21:45:13 <_Arisu> Zmarniała nieco słysząc swoje imię. ~ Raz kozie śmieć...~ pomyślała, wstając. Na specjalne zaproszenie Aldieb, weszła na "scenę" nadal będąc opatulona w swój kocyk. Widząc wskakującego Baru, z zaskoczenia odrzuciła kocyk. A była z tęczowym bikini, na pasie mając przewiązaną fioletową chustę. - Oups...
21:46:36 <_Baru_> *Spojrzał na tęczowe bikini, które nagle pojawiło się przed jego pyskiem.* Ojej... *Zastygł.*
21:46:42 <Aldieb> *Nie mogła powstrzymać śmiechu, widząc pozy Baru oraz zamieszanie, które zaraz potem powstało na scenie.*
21:47:26 <Syriusz_> Zaczął wgapiać się w Baru z bliżej nieokreśloną miną. A później na Arisu w tym bikini. -Nie żebym był zboczeńcem czy coś... - podrapał się po głowie, wgapiając się w ową dwójkę.
21:48:32 <Aldieb> W takim razie myślę, że nic się nie stanie jeżeli zaprezentujecie się jednocześnie. Całkiem dobrze razem wyglądacie. *Uśmiechnęła się, machając ogonem.*
21:48:34 <_Arisu> Cichy, nerwowy śmieszek rozniósł sie po polanie, Ar czerwona jak burak patrzyła się na tłum. - Heh...he.
21:48:42 <_Baru_> *Chciał wykonać kilka kroków w tył aby nie ograniczać ruchów dziewczyny, zaplątał się jednak w nogawki za dużych spodenek i fiknął kilka kozłów kończąc z rozdartymi spodenkami w okolicach zada, na koniec pomachał lekko ogonem i wyszczerzył się głupio.* To może ja juz ustąpię tęczowej pani.
21:49:30 <Fujo> - Co to w ogóle ma być.. Czemu Ty nie poszłaś, co? -Parsknął do żony, przesuwając okulary nad czoło.
21:50:43 <Aldieb> *Parsknęła niekontrolowanym śmiechem, widząc co wyczynia Baru. Zaraz jednak spróbowała się opanować.* No dobrze. Proszę oklaski dla tej wspaniałej pary!
21:50:54 <Ves_> - Bo Ty się lepiej prezentujesz. Idź tam zatańcz coś. - Popchnęła Fujarę do Arisu i Baru.
21:51:13 <Syriusz_> -Czuję się, jak na jakimś striptizie... - odchrząknął, ale grzecznie zaczął klaskać. W końcu mieli odwagę się zaprezentować i w ogóle.
21:51:34 <Aldieb> No to nie. *Poprawiła się, widząc nagły zwrot akcji* Wygląda na to, że mamy tutaj trójkącik. Robi się ciekawie.
21:52:12 <Aldieb> *Odsunęła się parę kroków, sama też podziwiając kolorowe trio. Naprawdę, razem wyglądali przekomicznie.*
21:52:14 <_Baru_> *Pozbierał się i spojrzał jeszcze na Arisu.* Nie wygryziesz mnie suczo... *Dodał przypominając sobie scenę jednego serialu i zaśmiał się robiąc niby groźną minę po czym z dumą zszedł ze sceny, szeroko kręcąc wilczymi biodrami.*
21:52:56 <Fujo>- Jasne, zatańcz, kankana chyba. Lub kalinkę. -Prychnął jeszcze pod nosem, ot niby dla zabawy, wciąż z grobowa mina podrzucając piłkę. Prezentacja zbyt dobrze mu nie poszła. Się starał trochę co prawda, no ale.. Nie był aż tak rozrywkowy jak inni.
21:54:41 <Syriusz_> Parsknął śmiechem, słysząc wilka. -Baru, głosowałbym za Tobą, ale pomyślą, że robię to ze względu na Twoją płeć... suczo. - znów zaczął się śmiać, przecierając palcami oczy, żeby nie zacząć tam płakać.
21:55:16 <Aldieb>[ I teraz w tle puścić://www.youtube.com/watch?v=mlkQmTWrenY :'D ]
21:55:18 <_Baru_> *przysiadł przy scenie, spodenki miał już pod przednimi łapami, dzióra była dosyć spora* Ogłaszam wszem i wobec, że siadacie obok mnie po zakończonym pokazie *dodał głosem informatora lotniska, ale zdecydowanie wyraźniej*
21:56:16 <_Baru_> *zaśmiał się* rozumiem, zrobiłem to spontanicznie i dla naszej wspólnej zabawy, medalu za do dostać nie muszę *uśmiecha się szeroko*
21:56:42 <_Baru_> Ale wyróżnionko by sie przydało... *dodał szeptem i zaśmiał się pod nosem*
21:56:45 <_Arisu> - Al błagam. - zaczęła się śmiać. Patrząc na Baru, prychnęła śmiechem jeszcze mocniej. - Cóż, nie sądzę, że zaistniałabym w show biznesie jak ty. - Wokoło Ar pojawiła się chmura, która po paru chwilach została rozwiana, a dziewczyna była już w zwykłej letniej sukience. Powędrowała na widownie i usiadła nadal głupkowato sie śmiejąc.
21:57:20 <Fujo> - Koniec, cieszę się bardzo. - Usiadł obok Baru, tocząc plażowa piłkę. - Verves, chodź tu.
21:57:50 <Aldieb> *Sama nie miała tak bogatego stroju jak reszta. W czarne kosmyki włosów wplątane miała kwiaty przeróżnych kształtów i kolorów. Żadnych krzykliwych ciuchów niestety nie miała w swoim posiadaniu. Słysząc Ar, posłała w jej kierunku wesoły uśmiech.*
21:58:19 * Yulthi siedziała nieco dalej od nich, z delikatnym uśmiechem się im przypatrując.
21:58:41 <Fujo> [ ta nuta idealnie pasuje XD ]
21:58:48 <Aldieb> [ Wiem. XD ]
21:58:59 <_Baru_> Zarumieniłbym się, ale się nie goliłem i raczej nie będzie widać więc po co *spojrzał na Arisu raz jeszcze i uśmiechnął się jak zwykle, szeroko*
21:59:59 <Aldieb> Wygląda na to, że to już koniec pokazu. Dam Wam chwilę na to, żeby się zastanowić, a potem zbieram od każdego Was głosy. Możecie głosować tylko na jedną osobę, nie możecie głosować na samych siebie i nie możecie wstrzymać się od głosu.
22:00:19 <Ves_>- Wstydu mi narobiłeś. Uczyłam Cię inaczej! - burknęła, idąc ze skrzyżowanymi rękami do Fujary.
22:00:41 <_Baru_> Al a gdzie Twoja prezentacja? *spojrzał na Nią spod byka*
22:00:58 <_Arisu> Mimo wszystko dobrze się bawiła, jej twarz przyozdobił piękny szeroki uśmiech. Zerknęła na Yul. - Chodź tu, do mnie. - zaśmiała się cicho, machając do niej ręką.
22:01:30 <Fujo> -No przepraszam. Gdybyśmy razem poszli na pewno byś wszystkich do siebie przekonała. - Wywrócił oczami. - Zabierz to. - Rzucił jej piłkę.
22:01:45 <Yulthi> Z niechęcią wstała, podchodząc do lisicy. Usiadła obok, mrucząc coś od nosem.
22:02:04 <Aldieb> Mojej nie ma. *Odparła Baru.* Przy Was mój strój totalnie blednie.
22:02:27 <Ves_> Zamiast zabrać piłkę, usiadła na niej, uważając, by się nie wywrócić. - No wiem.
22:03:05 <Fujo> - Naprawdę jesteś głupia. - Poklepał ją po udzie i zabrał się za ścieranie spod oczu szminki. Boże, genialny miała pomysł, jak nic.
22:03:08 <_Baru_> *wskoczył na scenę* A teraz na scenę zapraszam Aldieb! *wykrzyczał popisowo rozrywając spodenki i rzucając je w "tłum"* Dalej, ruszaj z kopyta... albo z łapy, czy tam nogi *zaśmiał się i posłał Al uśmiech*
22:03:13 <Aldieb> *Podeszła do Ar I Yulthi, które szeptem podały jej swoje głosy, potem skierowała się w stronę Ves i Fujo, czekając na to co powiedzą.*
22:04:18 <Ves_> Nachyliła się nad Al.
22:04:24 <_Baru_> No wiesz co... ja Ci tu taki wstęp robie, a Ty idziesz na ucho z innymi gadać *usiadł na scenie i spojrzał na Al mróżąc ślepia*
22:04:33 * Yulthi spojrzała na Baru, śmiejąc się od nosem. Spojrzała nawet za spodenkami, które zniknęły gdzieś tam .
22:04:42 <Aldieb> Y. *Skuliła po sobie uszy, z przerażaniem zdając sobie sprawę z tego co powiedział, czy raczej wykrzyczał Baru. Potem nagle obudziła się w niej uparta strona i samica usiadła tam gdzie stała z miną wyrażającą jasno, że niogdzie nie idzie.* Nigdzie nie idę. *Na wszelki wypadek poparła mowę ciała głosem.*
22:05:26 <_Baru_> *skoczył w stronę Al* Bo zacznę Cię opisywać jako eksponat... *mruknął*
22:05:39 <_Arisu> - Idź Al, to na prawdę fajna zabawa. - zaśmiała się cicho.
22:05:40 <Fujo> - Baru, skończmy to szybciej, nie dręcz jej.
22:05:55 <_Baru_> A nie chcesz być opisywana prze ze mnie *wyszczerzył się*
22:06:01 <Aldieb> *Odsunęłą się od Baru, odpychając się przednimi łapami od ziemi ale nadal nie podniosła tyłka.* Opisuj jeśli chcesz.
22:06:05 <Fujo> [*jedyna która nie namawia*]
22:06:26 <Aldieb> [ Tak, tak, doceniam. XD ]
22:06:42 <Syriusz_> W sumie zdążył znów zmulić. Przeciągnął się, przyglądając się reszcie. Poklepał się nawet lekko po policzkach, mając nadzieję, że poprawi mu się szybko humor.
22:07:22 <Fujo> [wiesz, zmanipuluj wyniki. XD]
22:07:34 <Aldieb> [ XDDD ]
22:07:42 <Aldieb> [ interesowna bestyja XD ]
22:08:09 <Fujo> [ no a co, ma sie mózg biznesmena]
22:08:32 <Aldieb> [ Heheh ]
22:08:38 <_Baru_> Hm... zacząłbym, ale nie chce mi się potem słuchać marudzenia Fujo, a poza tym są jeszcze inne atrakcje... *nachyla się nad uchem Al*
22:09:11 <_Baru_> *Siada i rozgląda się za swoimi podartymi spodenkami.*
22:09:30 <Aldieb> Yyy, gdzie się nachylasz. *Odsunęła się. Ale zanim wyjebała się na plecy zdążyła jeszcze usłyszeć głos Baru. Zaraz potem zaliczyła efektowną glebę.*
22:09:54 <_Baru_> *Zaśmiał się.* Przecież bym Ci go nie zjadł.
22:11:11 <Aldieb> Pff. *Udając że nic się nie stało, zebrała się z ziemi, po czym otrzepała się z liście i kurzu. Kilka kwiatków spadło na ziemię.* Mamy już wyniki. *Podreptała na scenę.*
22:12:57 <Aldieb> Pierwsze miejsce, z trzema głosami, zajmuje... *teatralna pauza* Baru! Zapraszamy na scenę.
22:13:57 <_Arisu> Zaczęła klaskać, patrząc na zwycięzcę.
22:14:07 <Aldieb> Drugie miejsce, egzekwo, zajmując Arisu, Fujo oraz Zygmunt Piąty. Was również zapraszamy na scenę... no, może poza Zygmuntem... I prosimy wszystkich o oklaski.
22:14:23 <Aldieb> *Klaskałaby, ale nie może, bo jest w zwierzęcej formie.*
22:14:46 * Yulthi zaczęła bić brawa, delikatnie się uśmiechając. Przestała za chwilę, łapiąc się za łokcie. Robiło jej się zimno.
22:15:29 <_Baru_> *Wykonał gest zarzucania włosami.* Ha Ha Ha! *Wszedł na scenę znowu kręcąc biodrami, prawie się wywalając.* Kurde, że wy baby tak wytrzymujecie, mnie już tyłek boli od kręcenia. *Skrzywił sie docierając na scenę.*
22:15:36 <Fujo> - Brawo. -Mruknął, patrząc na resztę. Nie miał zamiaru wstać i do nich iść.
22:16:38 <_Baru_> Teraz te podarte majty będą coś warte więc chętnie bym je odzyskał *zaśmiał się*
22:16:41 <_Arisu> [lol] Weszła na scenę zaraz za Baru. - Wiesz, kobiety są do tego stworzone...-zaśmiała się widząc, jaką katorgą jest dla niego kręcenie zadkiem.
22:17:32 <_Baru_> No tak, racja. *Uśmiecha się do Arisu.*
22:18:19 <Aldieb> Gratulacje. *Uśmiechnęła się do zwycięzców.* A w nagrodę, Baru, możesz dostać... *Zawahała się na chwilę, nie wiedziała, czy Raksha przygotowała nagrody, a sama nie miała żadnego pomysłu...* Satysfakcję ze zwycięstwa! *Rzuciła triumfalnym okrzykiem.*
22:19:47 <_Baru_> Eej, dajcie mi chociaż czekolady, które tak dzielnie Ser wczoraj targał. *Wyszczerzył się.*
22:20:14 <_Baru_> *Właśnie do niego dotarło, że nie przyniósł zakupów na polanę.* Ojej...
22:21:26 <_Arisu> Zaśmiała się. - Moje gratulacje Baru. - zlazła ze sceny i klapnęła przy Yul. - Zimno Ci? - opatuliła siebie i Yul kocykiem. - A po Arju ani śladu.
22:21:57 <Aldieb> Mhm.. Niestety. Trochę szkoda.
22:22:00 <_Baru_> Dziękuję Wam za głosy *dodaje z uśmiechem i znowu wbiega w las*
22:22:05 <Yulthi> Spojrzała na Lisicę, uśmiechając się półgębkiem. - Dzięki, Ari.
22:22:34 <Aldieb> W takim razie, nie ma co tracić czasu. Baru, sio ze sceny. Czas przejść do pokazu magicznych sztuczek. *Uśmiechnęła się wesoło.*
22:23:58 <_Baru_> *Po chwili wraca z wczorajszymi zakupami, oczywiście targane są przez różne pnącza i korzenie. Korzystając z okazji, że będą magiczne sztuczki, rozkłada po polanie alkohol, słodycze i przekąski. Podchodzi do Fujo i podaje mu Jego zakupy* Proszę, to jest wasze.
22:24:21 <Aldieb> Ar, Yulthi, czy macie może jakieś zdolności magiczne, które mogłybyście nam zaprezentować? *Spytała, spoglądając w stronę gości.*
22:24:49 <Fujo> - I co z tego? - Mruknął ozięble, patrząc na Baru. Nawet z tym idiotycznym strojem nie wyglądał miło.
22:24:57 <Yulthi> - Niestety nie mam. - Mruknęła pod nosem, otulając się kocem.
22:25:15 <Aldieb> A Ty, Arisu? *Uśmiechnęła się, przenosząc wzrok na dziewczynę.*
22:25:25 <_Arisu> - Niby coś tam potrafię. - uśmiechnęła się do Aldieb. - Ale to raczej nic szczególnego.
22:27:53 <Aldieb> Nie szkodzi, Ar. Chętnie popatrzymy, nawet jeżeli to coś niewielkiego.
22:27:57 <_Baru_> *Posłał tylko za Fujo nietypowe dla niego, zimne spojrzenie, zaraz jednak wrócił do reszty i usiadł z normalnym uśmiechem.* To co z tym pokazem?
22:29:49 <Aldieb> Nie wiem, Baru. Coś nam się rozsypało towarzystwo. A Ty masz coś co mógłbyś nam pokazać? *Spojrzała na basiora.*
22:30:13 <_Arisu> - Skoro tak. - zaśmiała się wstając znów, a kocyk zostawiając Yul. Wokoło Ari pojawiła się chmura, a kiedy rozwiał ją wiatr, miała na sobie już zwykłe ciuchy, czyli jeansy i bluzę. - Powiedz kiedy mam startować Al.
22:30:53 <_Baru_> *Pokręcił głową.* Jedynie pnącza wychodzące z łap i paraliżującą truciznę, Pasożyta wolę do sztuczek nie namawiać bo źle może się to skończyć...
22:31:01 <Yulthi> Nie była zadowolona z tego, że musiała siedzieć sama. Jednakże otuliła się szczelnie kocem, przyglądając się im.
22:31:02 <Syriusz_> Złapał za tabliczkę czekolady, otwierając ją i zaczynając ją jeść. Wodził wzrokiem po wszystkich, starając się wpasować, ale jakoś tak humor mu padł.
22:31:37 <Aldieb> *Zerknęła n Ar i uśmiechnęła się, widząc, że ta już jest gotowa.* W sumie możesz już zaczynać. *Zerknęła na Baru.* To możesz pokazać pnącza. Z resztą może rzeczywiście lepiej nie kombinować. *Zaśmiała się.*
22:32:12 JOIN Arjuna
22:32:21 <_Arisu> - Więc...potrzeby mi będzie pomocnik. - spojrzała po widowni.
22:32:42 <Aldieb> Umm... Ja mogę? *Zgłosiła się dość niepewnie. Nie wiedziała, czego ma się spodziewać.*
22:32:48 <_Baru_> *Wzruszył barkami.* W sumie, coś pokazać mogę *Uśmiecha się lekko i patrzy na Arisu, która ma zaraz wystąpić.*
22:33:28 <_Arisu> - Jasne, że tak. - zaśmiała się. - Chodź, chodź. Nie powinno boleć. - zażartowała.
22:33:57 <Aldieb> No dobra. *Z pewnym ociąganiem podniosła się z miejsca i podeszła do dziewczyny.* Co mam robić?
22:34:52 <_Arisu> - Więc. Musisz się pomodlić. - zapewnie zabrzmiała dziwnie. - O cokolwiek, może to być nawet czekolada.
22:36:00 <_Baru_> *Przygląda się uważnie zainteresowany, zawsze lubił magiczne sztuczki, chyba dlatego, że sam nie miał za wiele zdolności*
22:37:33 <Aldieb> *Miała racje, zabrzmiała dziwnie.* Pomodlić? *Spojrzała na nią, marszcząc nos. Nie do końca jej się to podobało. Nigdy się nie modliła i nie wiedziała jak to się robi. Przez głowę przemknęło jej kilka rzeczy o które mogłaby poprosić, ale wszystkie wydały jej się zbyt absurdalne bądź zbyt poważne. W końcu zdecydowała się na jabłko. * Dobra... ale... nie, chyba jednak nie wiem jak to zrobić. Jak się pomodluje? *Spytała z głupawą miną. *
22:38:22 <Aldieb> ...modli? *Poprawiła się po dłuższej chwili, przypominając sobie właściwe słowo.*
22:38:30 <Arjuna> Skrzydlata biegła jak zawsze spóźniona, ah ta jej punktualność. Gdy dotarła do polany zwolniła i wkradając się na polanę weszła niepostrzeżenie między zebranych i cicho usiadła między nimi by nikomu nie przeszkadzać na powitania przyjdzie czas.
22:38:31 <_Baru_> *Zaśmiał się, jednak po chwili do niego dotarło, że sam nie wie.*
22:39:54 <Syriusz_> Przyglądał się z zaciekawieniem, co też miała zamiar pokazać im Arisu. W sumie był ciekaw, bo sam wcześniej miał zamiar się zgłosić, ale nie zdążył.
22:40:46 <Lorens> Wilk wciąż siedział na swoim miejscu(nawet jak go tam nie było) i z zainteresowaniem obserwował poczynania Arisu.
22:41:26 <_Arisu>- Jakkolwiek. No nie wiem, to może być coś w stylu. - zamyśliła się na chwilę. - Droga Ari chciałabym Cię prosić o...coś takiego. - westchnęła, ona sama nie za bardzo wiedziała jak się modli, bo tego nie robiła, a modlono się do niej. - Albo..."Ariisu, najwspanialsza obdarz mnie..." i czymś tam. - zaśmiała się w duchu, bo jej słowa brzmiały okropnie dziwnie.
22:41:39 LEFT Yulthi
22:41:43 <Arjuna> Spostrzegła, że występuje Arisu i oglądała, co robi z zaciekawieniem.
22:42:19 <_Baru_> Co za ciekawa moc, nie dość, że coś wyczaruje, to jeszcze ją dowartościowują *wyszczerzył się*
22:42:39 <Lorens> Słysząc te słowa prychnął, jednak w porę powstrzymał się od niegrzecznego śmiechu.
22:42:49 <Yaya> Jasnożółta wadera weszła wolnym krokiem na polanę i od razu skierowała się pod rozłożyste drzewo. Usiadła pod nim i zakryła ogonem łapy. - Illanore - rzekła cichym, melodyjnym głosem.
22:43:10 <Aldieb> Okeeej. *Powiedziała przeciągle, z pewnym powątpiewanie.* Och, najwspanialsza, mistrzyni tęczowego bikini, obdarz mnie proszę swoją mocą i ześlij mi dar w postaci dorodnego i soczystego jabłka. *Modli się, starając utrzymać powagę.*
22:43:38 <Aldieb> *Wyczuła pojawienie się nowych osób, jednakże teraz skupiona była na Arisu.*
22:44:05 <_Baru_> *zaśmiał się pod nosem i zastrzygł uchem słysząc obcy głos, spojrzał tylko w stronę obcej, zaraz jednak wrócił wzrokiem do pokazu*
22:45:30 <Arjuna> Zaśmiała się cicho do siebie - Mis bikini. - Szepnęła do siebie. - A to dobre. - Ale wiedziała, że Arisu spełni modły.
22:46:34 <_Arisu> Jak prosiła Aldieb tak się stało. W dłoniach Ari pojawiło się, najpiękniejsze czerwone jabłko jakie tylko mogłoby roznąć na jabłonkach. - Smacznego. - podała Aldieb owoc i rozejrzała sie po widowni. - Czy ktoś chce coś jeszcze?
22:47:33 <Lorens> Gdyby miał ręce zapewne by zaklaskał, zamiast tego wydał z siebie aprobujący warkot. W sumie był dumny, ze ta lisiczka, jest z jego stada.
22:47:52 <Aldieb> *Chwyciła jabłko w żeby i zadowolona podreptała na widownię, sadowiąc się obok Serka.*
22:47:54 <_Baru_> *spojrzał zadowolony na jabłko, a potem na Arisu* Przywołujesz tylko rzeczy, czy osoby też?
22:48:33 <Aldieb> *Zerknęła na Arisu, zaciekawiona pytaniem Baru, przypomniało jej się że zapomniała podziękować za jabłko, ale stwierdziła, że już za późno.*
22:49:25 <Arjuna> Brawo - krzyknęła z tłumu i zaklaskała.
22:49:35 <Yaya> Zamknęła ślepia i lekko przekrzywiła łeb w prawo. Milczała jednak.
22:49:50 <Aldieb> O, właśnie. *Przypomniało jej się.* Witaj, Ar. *Posłąłą uśmiech w stronę wilczycy. * Witaj nieznajoma. *Zerknęła w stron Yayi.*
22:50:30 <Aldieb> *Wydawało jej się, że gdzieś już ją widziała, ale nie była pewna. Miała też przeczucie, że samica należy do HOLS.*
22:50:49 <Arjuna> - Ohayo, Al- Uśmiechnęła się w jej kierunku, - Oraz Ohayo Yaya - Uśmiechnęła się.
22:50:54 <_Arisu> - Po prostu spełniam życzenia. A czy ono rzeczywiście się spełni zależy tylko od tego jak mocno ktoś pragnie by jego życzenie się ziściło. - popatrzyła w stronę Baru. - Więc jest ktoś, kogo pragniesz, by tu był. Przyznam szczerze, że nie jest proste przywołanie jakiejś osoby, ponieważ czasem ona nie chciałaby zostać przywołana. - miała nadzieję, że zadowoliła tą odpowiedzią wilka. - Więc czy ktoś chciałby coś jeszcze?
22:51:45 <Aldieb> *Strzygnęła uchem, słysząc imię nieznajomej samki. Powtórzyła je sobie w myślach, żeby zapamiętać, po czym przerzuciła uwagę ponownie na Arisu, która właśnie odpowiadała na pytanie Baru.*
22:52:36 <Yaya> - Yaya, HOLS - rzekła wadera. - Witaj, alpho - dodała po chwili i skinęła w jej kierunku niezdarnie łbem.
22:53:09 <_Baru_> *odwraca łeb w stronę Ar* O hej, tak właśnie się zastanawiałem skąd znam ten zapach *zaśmiał się i znowu spojrzał na Arisu* Rozumie, jest w sumie ktoś kogo bym tu chciał ale pewnie smacznie śpi, albo lata gdzieś cholera wie gdzie, więc nie będę jej przeszkadzał... *wskoczył na scenę* Arisu najwspanialsza, proszę Cię o ... stracha na wróble *palnął pierwsze co mu przyszło do głowy*
22:55:06 <Aldieb> *Przekrzywiła łeb, wracając spojrzeniem do samicy. Skinęła jej delikatnie głową.* Jestem Aldieb. *Również się przedstawiła. Zaraz jednak jej uwaga znowu została rozproszona przez Baru, który znów zaczął wydziwiać jakieś głupoty.*
22:55:24 <_Arisu> Tuż przy Arisu, pojawiło się tysiące płatków kwiatów wiśni, które wirowały w jednym miejscu. Po paru sekundach, opadły. To co przysłaniały było właśnie strachem na wróble. - Jeny, macie bardzo ciekawe życzenia. - zaczęła się cicho śmiać.
22:55:49 <_Baru_> *Uśmiechnął się szeroko.* A mogę jeszcze jedno?
22:57:04 <_Arisu> - Ależ naturalnie.
22:57:14 <Aldieb> *Przygląda się strachowi.*
22:57:58 <_Baru_> A więc, najlepsza, najwspanialsza Arisu proszę, aby na strachu pojawiły się moje naprawione spodenki od przebrania *wyszczerzył się*
22:58:24 <Aldieb> *Parsknęła śmiechem, słysząc prośbę Baru.*
22:59:14 <Arjuna> -Ohayo, Baru - Uśmiechnęła się, po czym zaśmiała się - Jednak wyszło na jaw moje spóź...- Nie dokończyła bowiem słysząc prośbę Baru również parsknęła śmiechem.
22:59:28 <Lorens> Teraz i on się zaśmiał, kładąc sie na chłodnej trawie by ukryc pod łapami smolisty pysk.
23:00:29 <_Arisu> Kiwnęła głową. Scena sie powtórzyła, wokół stracha na wróble zaczęły wirować płatki kwiatu wiśni, które po kilku sekundach opadły, a na nim widać było różowe spodenki Baru [nie mam zielonego pojęcia jak odmieniać].
23:00:55 <Yaya> Wadera zastrzygła uszami, a na jej pysk wpełzł delikatny, ledwo widoczny uśmiech, gdy usłyszała prośbę Baru. Po chwili jednak znikł, a na jej pysk wpełzła typowa dla niej obojętność i powaga.
23:02:06 <_Baru_> Ekstra! *skoczył do stracha* Fajowa ta twoja zdolność *chwycił strach w pysk i zatargał na widownię* Dziękuję! *Dodał z szerokim uśmiechem.* Teraz mam towarzysza jak wymiękniecie, a do tego ma stylowe spodenki. *Zaśmiał się.*
23:02:27 <Aldieb> *Omnomnom. Wcina jabłko, przytrzymując owoc łapami.*
23:03:15 <Lorens> Kiedy się opanował, wyłonił smukły pysk spod łap. - Jesteś świetna Ari. - Pochwalił ją.
23:03:18 * Arjuna dalej się śmiała i jak to Arjuna za głośno na normalna osobę.
23:03:50 <_Arisu> - Poza tym. - machnęła dłonią. Na środku polany wyrosła dorodna wiśnia z dojrzałymi już owocami. - Niestety tylko to potrafię. - skończywszy pokaz powróciła na swoje miejsce.
23:04:02 <Arjuna> - Ja też mam prośbę. - Powiedziała, jak już się uspokoiła.
23:04:23 <_Arisu> Spojrzała na Arjunę. - Dla Ciebie wszystko Arju~
23:04:36 <Aldieb> *Na środku polany jest ognisko. Wiśnia wyrosła obok środka polany.*
23:05:42 <_Baru_> *Spojrzał na roześmianą Ar i znowu się uśmiechnął, położył stracha na trawę i ułożył przednie łapy i pysk na nim, rozejrzał się jeszcze i zatrzymał wzrok na czarnym samcu, na Lorensie* Może dołączysz do nas? Tutaj bliżej co?
23:08:25 <Arjuna> - Jak zawsze kochana jesteś Ari. - Zastanowiła się chwilę. - O najwspanialsza bogi Arisu proszę się by za jednym mym uchem był kwiat sakury, a za drugim polny kwiat zwany mak.
23:08:55 <Lorens> Wyczuwając na sobie spojrzenie wilka, kierował w jego stronę łeb. Skinął łbem i bez słowa wstał, by zbliżyć się to pozostałych. Przysiadł obok, ogrzewając sie ciepłem płomieni.
23:09:01 <Aldieb> *Przerwała na moment szamanie jabłka i podniosła głowę.* Ktoś jeszcze ma jakieś zdolności magiczne, którymi mógłby się nam pochwalić? *Spytała z lekkim uśmiechem.* Aj, sorry. *Nie zauważyła, że Ar jeszcze nie skończyła.* No to, za moment.
23:10:12 * Yulthi dalej siedziała owinięta w koc. Śmiała się pod nosem z ich modlitw. Sama miała kiedyś nie lepszą, w końcu dzięki Ari miała postać człowieczą.
23:10:43 <_Arisu> - Nie przesadzaj Arj, nie aż tak oficjalnie. - na głowie Alphy HOLS, za jej lewym uchem pojawił się kwiat sakury, za prawym zaś, dorodny polny mak. - Proszę. - przytuliła Arju, uśmiechając się uroczo.
23:10:53 <_Baru_> *uśmiechnął się, widząc, że wszyscy siedzą w zbitej grupie. Spojrzał na Ar, aby zobaczyć, czy kwiaty pojawią się za Jej uszami, zerknął jednak jeszcze raz na Lorensa* Też czujesz się jak rodzynek? *zaśmiał się lekko*
23:12:21 <Arjuna> - Wiesz, że też w nic nie wierze, ani również nie umiem się modlić, więc zrobiłam jak reszta. - Przytuliła ja.- Dziękuję ci ta kwiatki.
23:12:29 <Lorens> Jestem do tego przyzwyczajony. - Odparł z uśmiechem, mierząc basiora porozumiewawczym spojrzeniem.
23:13:06 <Yaya> Wadera położyła się pod drzewem i rozciągnęła się. Westchnęła cicho, a jej łeb wyładował na przednich łapach. Zamknęła niewidzące ślepia.
23:13:07 <Aldieb> *Pacnęła Serka mokrym nosem, ale wyglądało na to że ten odpłynął. Albo się zamyślił, albo po prostu zasnął.*
23:14:35 <_Baru_> No to widzę, że nie tylko kolor sierści mamy wspólny *Uśmiecha się.* Ilu was jest w stadzie? Znaczy, basiorów.
23:16:07 <Aldieb> To w takim razie teraz ponawiam pytanie. Ktoś jeszcze miały ochotę zaprezentować swoje umiejętności magiczne? Jeżeli nikt, to ja ewentualnie jeszcze mogę, chociaż w sumie chyba nie mam nic widowiskowego...
23:17:26 <Lorens> Wilk zamyślił się, utkwiwszy wzrok w płomieniach. - Czterech, pięciu? Jakoś tak. - Odparł, na nowo przenosząc wzrok na czerwonookiego. - A was ilu jest?
23:18:00 <Yaya> Podniosła łeb i rzuciła niewidzące spojrzenie w stronę swojej alphy, a po chwili jej łeb ponownie opadł na łapy.
23:18:04 <_Baru_> *Basior przyłożył łapę do drewnianego stracha na wróble, który zaczął powoli sie rozrastać, kijek który miał usadowiony w tyłku rozszerzał się, a te, które służyły za ręce dostały dodatkowych gałęzi, powstało z niego niewielkie drzewko z twarzą i różowymi portkami* Tadam ! *zaśmiał się*
23:19:30 <Syriusz_> Czując mokry nochal Al, spojrzał na nią sennym wzrokiem. No tak... Chyba mu się przysnęło. -Wybacz, co mnie ominęło? Chyba byłem trochę zmęczony.
23:19:50 <_Baru_> *Znowu spojrzał na wilka.* Na tą chwilę czterech, ale prawdę mówiąc widuję już tylko Sera.
23:21:11 <Arjuna> Skrzydlata wilczyca wstała. - Ja mam ochotę, ale raczej pokaże to co zawsze, zaśmiała się.
23:21:14 <Lorens>- Ja bym nie narzekał. - Po tych słowach, zaśmiał się, przewijając wzrokiem po wszystkich samicach zebranych na polanie.
23:22:00 <_Baru_> *Uśmiecha się szeroko* No nie powiem, ciężko narzekać. *Posłał mu znaczące spojrzenie i zaśmiał się pod nosem*
23:23:27 <Aldieb> Sereeek. *Znowu go pacnęła nosem.* Ominęło Cię spełnianie życzeń. *Swoje jabłko już zjadła.*
23:23:46 <Lorens> Jak widać znaleźli wspólny język. Wilk rozejrzał się, za napojem, którym mogliby przypieczętować te słowa. - Jest tu jakiś alkohol?
23:24:37 <_Baru_> Haha ! *Wstał wyraźnie zadowolony pytaniem.* No raczej, chodź *Ruszył w stronę wystawionego alkoholu.* Masz inną formę czy pijasz w takiej?
23:26:03 <Aldieb> *Postawiła uszy, słysząc charakterystyczne słowo. Nic jednak nie powiedziała, nie chcąc psuć zabawy. Zamiast tego wepchnęła nos między łapy. Spojrzała w stronę Arjuny i zamachała ogonem, czekając na jej przedstawienie.*
23:26:17 <Arjuna> Alu - Chciała zwrócić jej uwagę na sobie.
23:26:19 <Lorens> Jak mus to mus. Zwykle nie używał swojej ludzkiej formy. Ba nawet nikt o niej nie wiedział, ale magiczny płyn ważniejszy. Nim można było się spostrzec stał już jako ciemnowłosy chłopak z gołą klatą i długimi spodniami, co by golizny nie było z dużo.
23:27:03 <Aldieb> Hm? *Postawiła uszy na sztorc i podniosła głowę, rzucając pytające spojrzenie Arjunie.* Tak?
23:27:37 <Yaya> Przewróciła się na grzbiet, a gałązki, które się w niego wbijały nie przeszkadzały jej.
23:28:00 <Syriusz_> -Serio? Oj... Może to i dobrze, bo miałbym same trudne do spełnienia życzenia. Jak na przykład wielka, szalona miłość. -zaśmiał się, trącając ją palcem w bok.
23:28:04 <_Arisu> Skupiła uwagę na Arjunie, która za chwilę miała pokazać co potrafi.
23:28:06 <Aldieb> *Kątem oka zerknęła na przemieniającego się Lorensa, nieco zaciekawiona jego ludzką formą, jednak bardziej ciekawiło ją co też chciała od niej wilczyca, dlatego ponownie skierowała w jej stronę spojrzenie.*
23:28:21 <_Baru_> *Przybrał swoją humanoidalną postać, też miał czarne włosy, jego oczy były fiołkowe, jednak ten był kompletnie ubrany, bojówki i luźna koszulka. Przysiadł przy trunkach i podał kubek Lorensowi* Wybacz, że w plastiku, ale nic innego nie kupiliśmy *Uśmiecha się pod nosem* Co pijesz?
23:29:01 <Aldieb> *Uśmiechnęła się na słowa Serka.* No rzeczywiście, mogłoby być ciężko. *Rzuciła, spoglądając na niego z uśmiechem.*
23:29:48 <Arjuna> - Ja sie chętnie wykażę.- Zaśmiała się patrząc na nią.
23:30:09 <Lorens> -Czystą. - Rzucił bez zastanowienia, szczerząc się i wbijając spojrzenie wciąż jasno żółtych oczu w zestaw trunków. Usiadł naprzeciwko Baru, lecz jednocześnie tak by obserwować ognisko i zamieszanie przy nim.
23:30:18 <Aldieb> Okej. *Posłała jej uśmiech.* Czekamy.
23:30:49 * Yulthi leniwie wstała, będąc cały czas okryta kocem. Podeszła do grupki, siadając bez słowa a swój wzrok utkwiła w Arjunie.
23:32:20 <_Baru_> No to widzę konkretny chłopak jesteś *nalewa mu i sobie po równo, bez przesady, aby nie polegli od razu* Często bywasz w tej postaci?
23:34:07 <Arjuna> Kiwnęła łbem i weszła na środek. Usiadła na środku i zamknęła oczy. A gdy je otwarła emanowały zielonkawa poświata, trawa wokół niej stała się czarna, a przed nią pojawiła się kula wypełniona woda. Rozejrzała się po wszystkich. - Kto poda przykład w jaki kształt ma przybrać kula?
23:34:55 <Lorens> -Niemal nigdy. - To mogło wyjaśniać jego stosunek do stroju. - To moja 3 przemiana. - Wyjaśnił, dość niezgrabnie biorąc do ręki kubek. - Nawiasem mówiąc za każdym razem byłem pijany. - Gdy to powiedział na jego ustach zagościł uśmiech i chłopak uniósł kubek w geście toastu. - Za przyjaźń między stadami. - To pierwsze przyszło mu na myśl.
23:34:56 <_Baru_> *Zerka kątem oka na trwający pokaz magii.*
23:35:48 <Aldieb> *Obserwuje poczynania Arjuny.* Bałwan?
23:36:52 <_Arisu>- Bałwan! - uśmiechnęła się, na chwilę zerkając w stronę Aldieb.

23:37:31 <_Baru_> *zrobił nieco zdziwioną minę, jednak szybko się uśmiechnął* Za przyjaźń między stadami *powtórzył po nim i przechylił kubek wykrzywiając wargi* Uu... dobre *uśmiecha się* Pewnie liczba moich przemian byłaby zbliżona do Twojej, ale od kiedy mam partnerkę to tak jakoś częściej w niej bywam *zaśmiał się ponownie* Jednak pijany byłem tylko raz.
23:39:23 <Arjuna> W takim razie bałwan. - Oczy przygasły i zaświeciły na nowo, a z kuli zrobił się bałwan z garnkiem na głowie, z miotła u boku i marchewka zamiast nosa. - Jakiś jeszcze pomysł?
23:40:16 <Aldieb> Galopujące konie. *Rzuciła pierwsze co jej przyszło do głowy.* Umiesz zrobić tak, żeby się ruszały?
23:42:41 <Lorens> Również przystawił do ust kubek i wypił jego zawartość na raz. Na jego twarzy na moment pojawił sie charakterystyczny grymas, a zaraz po tym młodzieniec zaśmiał się. -Dziewczynę mówisz.. Która to jest wybranką twego serca? - Spytał ciszej, spoglądając po zebranych.
23:44:10 <Arjuna> - Jasne, to nie problem - By to zrobić musiała zdobyć więcej wody, więc trawa wokół całego kółka stała sie czarna, a kula wody powędrowała na zewnątrz okręgu i zmieniła się w trzy piękne konie, a te po chwili ruszyły z kopyta galopem wokół zebranych, a następnie przez nich, Gdy wróciła do Arjuny znowu przybrała kształt kuli.
23:45:02 <_Baru_> *nalał im kolejną kolejkę i zaśmiał się* No niestety nie przedstawię Ci mojej wybranki serca, jak mam być szczery to jeszcze trochę, a sam zapomnę jak wygląda *zaśmiał się i podrapał po głowie* A Ty? Masz kogoś na oku? *spojrzał na Niego podejrzanie*
23:45:25 <Aldieb> *Zmarszczyła nos, widząc czerniejącą trawę. Na początku nie wiedziała co to oznacza, jednak teraz zaczynała się domyślać.* Tam dalej masz jezioro, jeżeli potrzebujesz więcej wody. *Skinęła głową, w stronę gdzie znajdował się zbiornik wodny.*
23:45:44 <Aldieb> A po za tym, pięknie to wyglądało. *Uśmiechnęła się lekko.*
23:47:19 <Yulthi> Utkała przed sobą jakiś znak z powietrza, który skierowała na kulę Arjuny, któta zaczęła się mienić siedmioma barwami. - Teraz coś kolorowego. - wymruczała.
23:47:26 <Yaya> Wadera przewróciła się na brzuch i wstała. Niczym kot zaczęła dreptać w miejscu i wokół łamiąc gałązki i ugniatając ściółkę. Gdy miejsce było poprawnie przygotowane ponownie usiadła na swoim miejscu.
23:48:14 <Lorens> - Nie mam szczęścia do miłości. - Powiedział, patrząc jak Baru nalewa kolejną kolejkę. - Ja również nie pamiętam jak wygląda moja ostatnia miłość. - Dodał, muskając palcami brodę. - Mam pomysł. Wypijmy za nie.
23:48:25 <Lorens>[Lorens - Pijak.]
23:49:49 <_Baru_> Widzę, że toasty nie sprawiają Ci problemu, to dobrze, ja mam wręcz odwrotnie *zaśmiał się* A więc za miłość, starą, nową, przyszłą i poszła. *znowu się zaśmiał i przechylił kubek*
23:52:34 <Lorens> Uczynił to samo co jego towarzysz z podobnym efektem co wcześniej. A autorka przypomniała sobie czemu nie ludzi dawać Lorowi ludzkiej postaci. No nic. Gdy odłożył kubek również zaśmiał się krótko. Rozejrzał się po pozostałych. - W sumie fajnie tu macie. - Zauważył.
23:54:38 <_Baru_> *pokiwał głową* Fajnie, nie powiem, ale właśnie w takim klimacie, niestety często goszczą u nas pustki. Co nie zmienia faktu, że tereny są ciekawe. *podnosi butelkę i patrzy pytająco na towarzysza*
23:56:14 <Lorens> Przytaknął bez słowa. Gospodarzowi się nie odmawia. W sumie Lorens mało kiedy odmawia. - A jak tu macie z polowaniem?
23:57:55 <Aldieb> *Przysłuchuje sie rozmowie Baru i Lorensa. Wzdrygnęła się nieznacznie, kiedy Baru wspomniał o pustkach.*
23:58:07 <_Baru_> *polał kolejną kolejkę* Polowanie, raz udało mi się wyciągnąć Kendala na wspólne polowanie, ale *zaśmiał się* Mam z nim trochę na pieńku więc trzeba to było zrobić podstępem, a że młody jest to nie było ciężko. Ogólnie zwierzyny sporo, tylko chętnych brak i zwykle polujemy samotnie. A z wami jak?
23:58:19 <Yaya> Jasnożółta wadera wstała i ociężale ruszyła ku stołowi przy którym stał Lorens i Baru. Szła na wyczucie, więc nic dziwnego, że potraciła Lorensa. Wspięła się na stół i sięgnęła po butelkę alkoholu. Usiadła i powoli zaczęła niezgrabnie kłami ja otwierać.
23:59:16 <Aldieb> *Oparła się barkiem o Syriusza. Ten chyba znów zasnął, ponieważ od dłuższego czasu w ogóle się nie ruszał.*
23:59:39 <_Baru_> *spojrzał na wilczycę* Oho, grono nam się powiększa. *uśmiecha się pod nosem*
00:00:34 DATE 27-06-2014

00:00:55 LEFT _Arisu
00:01:25 <Lorens> Mimowolnie warknął. Od taki wilczy odruch, jednak zaraz spotulniał. - Pomogę ci. - Zaproponował sięgając po butelkę.
00:01:55 <Arjuna> Masz racje Al. - skierowała się ku jeziorze. - Dziękuje ci. - Uśmiech.
00:02:12 <Yulthi> - Jeszcze ja, Baru - uśmiechnęła się w jego stronę, podnosząc się. Koc od Arisu ułożyła niedbale na trawie. Lekkim krokiem podeszła do pijących.
00:02:27 <Yaya> Spojrzała w górę swymi niewidzącymi ślepiami i lekko przekrzywiła łeb. Z niechęcia puściła butelkę.
00:03:09 <_Baru_> *powitał Ją uśmiechem* Śmiało, zapraszamy. Co pijesz? *zapytał Yulthi*
00:03:40 <Aldieb> *Spogląda w stronę grupki alkoholików.* Ktoś jeszcze chce coś zaprezentować, czy już kończymy pokaz?
00:04:11 <_Baru_> Ja podziękuję *kiwnął do Al*
00:04:16 <Lorens> -To - Powiedział podając Baru butelkę bo nie potrafił otworzyć jej ludzkimi rękoma.
00:04:23 <Arjuna> Ja już kończę i dziękuję za uwagę. - Ukłoniła się. - Mam nadzieję, że się podobało.
00:04:26 <Yulthi> - Co się da. Jutro będę się żaliła, nie? - Spojrzała na Lorensa, śmiejąc się pod nosem.
00:04:54 <Aldieb> Bardzo się podobało, dziękujemy Ar. *Uśmiechnęła się delikatnie.*
00:05:06 <Yaya> Ogonem zasłoniła łapy siedząc tuż przy Lorensie. Mlasnęła jęzorem.
00:05:09 <Lorens> Wyszczerzył się w stronę Yu. - Na pewno chętnie Cię posłucham, mała.
00:05:29 <Aldieb> *Westchnęła cicho, widząc, że towarzystwo całkiem już straciło zainteresowanie.*
00:05:39 <_Baru_> *zaśmiał się i otworzył butelkę, podał ją bezpośrednio Yayi* Proszę bardzo. *chwycił już otwartą butelkę* A więc mogę zaproponować wódkę, jak chcesz do dolejemy Ci soku.
00:06:09 <_Baru_> *skierował wzrok na Yulthi*
00:07:01 <Yulthi> Pacnęła go w ramię. - To, że jestem niska nie oznacza, że możesz mnie tak nazywać. - Zrobiła smutną minę, za chwilę patrząc na Baru. - Soku? Proszę Cię. Bez soku jest o wiele lepsze.
00:08:02 <Yaya> Jasnożółta wzięła butelkę w kły, a po chwili ponownie położyła na ziemi. Jęknęła żałośnie i zamknęła ślepia. Położyła się na ziemi kierując wzrok ku butelce. Miska... Miska... - tak zapewne wyglądały jej myśli. Nie chciała pojawiać się w ludzkiej postaci.
00:08:57 <_Baru_> *uśmiecha się szeroko* No i to rozumiem! *nalewa do kubka wódki i podaje Yulthi, jeżeli kubeczek Lorensa i jego jest pusty to dolewa, a jak nie jest to nie dolewa xD Spojrzał jeszcze na Yaye* Kubek Ci dać czy wolisz coś bardziej pojemnego?
00:10:27 <Aldieb> *Przymknęła ślepia, kładąc łeb obok nogi Serka i położyła po sobie uszy. Opatuliła się ciasno puszystym ogonem, żeby się trochę ogrzać.*
00:10:52 <Yaya>- Miska... - mruknęła od niechcenia, choć sama nie wierzyła, że to powiedziała. Podniosła się. - Poproszę miskę, jeśli można... - dodała po chwili lekko zawstydzona.
00:11:16 <Arjuna> Wróciła na swe miejsce i położyła się.
00:12:12 <Yulthi> Wzięła od towarzysza kubek, stawiając go przed sobą. Przetarła palcami podbite oko, które dzięki magii Arisu będzie takie już zawsze. Ponownie chwyciła w dłoń kubek, patrząc na Yaye z uśmiechem.
00:13:00 <_Baru_> *ruszył do miejsca z smakołykami, chwycił jedna z pustych misek i przyniósł pod nos Yuyi* Zapijasz jakiś problem, brak humory czy sposób bycia? *zapytał zaciekawiony i wrócił na miejsce*
00:14:18 <Arjuna> Jednak wstała i podeszła do pijącego towarzystwa. - Można?
00:14:23 <Yaya> Ujęła butelkę w kły i niezgrabnie nalała sobie - oczywiście trochę rozlała. Po chwili rozległ się dźwięk chłeptania, który dochodził od niej i z jej miski.
00:14:31 <Arjuna> Można*
00:15:16 <_Baru_> Ar! *zawołał radośnie* Super były te Twoje konie, wybacz, że dopiero, ale zająłem się towarzystwem *posyła Jej ciepły uśmiech* Pewnie, że można. Napijesz się czegoś?
00:16:36 <Arjuna> Dziękuję Baru - Posłała mu uśmiech. - A możesz cos polać, ale coś delikatnego, nie piłam jeszcze tego jak wy to nazywacie, Alkoholu?
00:17:17 <Yulthi> Jak Yaya, to i ja - Pomyślała i z uśmiechem podniosła kubek do ust, wlewając w gardło trunek, który zaraz rozgrzał ją od środka. Skrzywiła się delikatnie.
00:17:29 <_Baru_> Ja piję drugi raz *zaśmiał się* proponuję więc piwo, albo delikatnego drinka, to drugie jest mocniejsze, ale z dodatkiem soku możesz prawie nie czuć alkoholu.
00:17:40 <Aldieb> *Zaczynał się fragment imprezy, w którym zawsze czuła się jak piąte koło u wozu. Chociaż z drugiej strony może nie było tak źle w porównaniu z dziczą, burdelem i gwałtami, które kiedyś kończyły HOTNowskie imprezy. Dlatego stwierdziła, że jednak nie powinna narzekać. Przechyliła nieco łeb i uchyliła jedną powiekę, zerkając na zgromadzonych. Zaraz jednak je zamknęła, czując nagły, przeszywający ból w oku. Syknęła cicho i machnęła nerwowo ogonem. Dobry humor zaczynał ją opuszczać.*
00:18:53 <Yaya> Yaya z radosnym wyrazem pyska - chyba, bo nie można było tego stwierdzić przez jej zaangażowanie w chłeptanie alkoholu - kosztowała trunku, który zdjęła z stołu.
00:19:55 <Lorens>- No wiem. Droczę sie tylko. - Te słowa skierowane były w stronę Yulthi. Chłopak zaśmiał się, spoglądając po zebranym towarzystwie.
00:20:03 <Arjuna> W takim razie poproszę to drugie. - Posłała mu kolejny uśmiech. - Piejecie z jakiegoś powodu? Albowiem wiem, że ludzie - Na chwile zmarszczyła brwi, ale z powrotem się uśmiechnęła - Pija zazwyczaj ze smutku.
00:21:15 <_Baru_> *zrobił Ar delikatnego drinka i podał Jej z uśmiechem* Lorenz i ja pijemy z toastami, czyli raczej za coś, a nie z powodu czegoś, nie wiem jak reszta. A właśnie *podnosi kubek i patrzy na Lorensa* To co tym razem?
00:21:36 <_Baru_> Lorens*
00:22:25 <Arjuna> Dziękuję - Wzięła łyl. - Dziwnie smakuje - Skwasiła sie lekko.
00:22:58 <Arjuna> łyk*
00:23:54 <Yaya> Po dłuższej chwili przewróciła miskę, gdy zbyt bardzo wsadziła do niej pysk. Syknęła cicho, ale nie względu na przewrócona miskę, tylko ze względu na wylany trunek.
00:23:59 <_Baru_> Twój trunek może mieć różne smaki, w zależności od tego co do niego się doda *powiedział i zaśmiał się widząc Jej minę* Może lepiej na razie nie bierz się za czystą.
00:24:08 <Lorens> -Za to żebyśmy jutro nie żałowali tych toastów. - Zaśmiał się i wypił zawartość swojego kubka.
00:24:33 <Yulthi> Jako, że z Baru barman był kiepski, polała sobie sama. Nuciła coś pod nosem, uśmiechając się do każdego, kogo napotkała wzrokiem.
00:25:58 <Arjuna> Może mas racje. - Zamyśliła się na moment. - Raz widziałam pijanego człowieka i nie chce skończyć jak to.
00:27:04 <Yulthi>- Oj, Arju... Obyś dziś mnie takiej nie widziała. - Mruknęła pod nosem, patrząc na Arjunę.
00:28:15 <Yaya> Jasnożółta wadera walnęła łapą miskę niezbyt zadowolona z jej efektywności.
00:29:42 <Arjuna> Hmmm czemu? -wzięła kolejny łyk już mniej sie krzywiąc.
00:31:12 <Yulthi> Westchnęła ciężko, tkając nad sobą znaczek, który miał oznaczać spokój, jednakże mało to zadziałało. Alkohol pomału zaczął działać. - Upije się, już to czuję. A potem będziesz tylko słyszała, jak ryczę i się żale. - Po wypowiedzeniu ostatniego słowa tylko przechyliła swój kubek, pijąc z niego.
00:32:50 <Lorens> I na niego alkohol zaczął działać, przez co chłopak uśmiechał się niemal do każdego. Zanucił pod nosem jąkać melodie, spoglądając wyczekująco na Baru.
00:33:01 <Syriusz_> Przysłuchiwał się im od dłuższego czasu, starając się jakoś ogarnąć wszystko, chociaż i tak bez skutku. -Płaczesz i się żalisz? A to dlaczego? - spytał z zaciekawieniem, chociaż starał się je ukryć.
00:33:20 LEFT Yaya
00:34:20 <Aldieb> *Postawiła jedno ucho. Serek ożył. Zamachała leniwie ogonem. Jednak nadal nie zmieniła pozycji, czując przyjemne ciepło, które czuła od ciała Serka.8
00:34:46 <Yulthi>- Będę, Syriuszu. - Odpowiedziała mu, odwracając się w jego stronę. - Mam przeczucie, że będę tak właśnie robiła. Chociaż z tym płaczem to przegięłam.
00:35:41 <_Baru_> *rzecz jasna już dawno przechylił kubek i go opróżnił, ale zamyślił się na chwilę, teraz ocknął się i spojrzał wesoło po towarzystwie* Dobra, to komu dolewki?
00:36:26 <Yulthi>- Mi! - Podniosła dłoń, odwracając się w jego stronę z kubkiem w dłoni.
00:36:31 <Lorens>- Jeszcze pytasz. - Wybuchnął śmiechem, ciut głośniej niż powinien.
00:36:35 <Syriusz_> -A jest jakiś powód do płaczu? Chyba nie jest aż tak źle, co? - spytał, opierając łokcie na kolanach, a twarz na dłoniach. Tym samym przyglądał się tylko jej, co by czuła, że ktoś poświęca jej uwagę.
00:36:45 <Arjuna> Ja jednak podziękuję - Wypiła do końca ku jej uciesze
00:37:49 <Yulthi>- Jakiś się zawsze znajdzie. - Spojrzała ponownie na Syriusza, uśmiechając się delikatnie.
00:37:58 <_Baru_> *polał najpierw dziewczynie, potem Lorensowi, a na końcu sobie* Bardziej pytałem dziewcząt *znowu ten porozumiewawczy uśmiech* Ty jesteś wliczony do każdego gratis *zaśmiał się* To co Yulthi, teraz Ty wymyślasz toast
00:39:05 <Lorens> Zaśmiał się, po czym spojrzał na Yulthi, przy której kręcił się Syriusz. Zazdrość.
00:40:15 <Syriusz_> -A czy to czasem nie jest już wymyślanie problemów na siłę? - uniósł brew, starając się jakoś to zrozumieć.
00:41:01 <Arjuna> Albo Baru? Dolej piwka jakiegoś słabego - Uśmiechnęła się, a niech będzie.
00:41:33 <Yulthi>- Ja~? To, hm... - Zamruczała pod nosem, wpatrując się w ciecz w kubku. Nagle uniosła kubek. - Powiem tyle: Za miłość, by się każdemu dobrze układało~ - Przez swój lekko podniesiony głos nie usłyszała Syriusza. Dopiero gdy wypiła zwróciła się do niego z krótkim: "Hm? "
00:42:15 <Lorens> Wypił jej tost, obserwując rozmawiających kątem oka.
00:42:21 <_Baru_> *Sięga kubek Ar* Już się robi *nalewa Jej piwa i podaje kubek* To za miłość *patrzy na Ar i czeka na przybicie kubka*
00:43:41 <Syriusz_> -Noo.. przydało by się. - odpowiedział na ten toast. I zaraz też powtórzył jej pytanie. W końcu chciał być grzeczny i w ogóle. -Pytałem, czy to nie jest wymyślanie na siłę problemów.
00:44:18 <Arjuna> A na miło9śc nie narzekam i za nią chętnie przybije by tak zostało - Uśmiechnięta przybiła toast.
00:45:12 <Aldieb> *Miała tylko nadzieję, że Serek nigdzie sobie nie pójdzie. Było jej miło i wygodnie. Rozluźniła mięśnie i pozwoliła też odpocząć czujnym zmysłom. Niezbyt uważnie przysłuchiwała się rozmowie zebranych, wyłapując tylko urywki.*
00:45:33 <Yulthi>- No cóż. W sumie jest sobie jeden problem, acz nie chce za bardzo teraz o tym mówić. Chyba, że tak, jak mówiłam, się upije. - Uśmiechnęła się do niego.
00:45:55 <Lorens> Obserwował uważnie cwaniaczka(czyt. Syriusza), aż w końcu zbliżył się do Yulthi, od tak.
00:45:57 <_Baru_> *przechyla kubek i uśmiecha się szeroko, wcześniej oczywiście wykrzywia usta* Alu?! *zawołał i zaczął szukać wilczycy wzrokiem, uradował się wyraźnie kiedy mu się udało* Jestem za tym, aby odpalić petardy teraz, później może byc ciężko *zaśmiał się lekko*
00:47:26 <Syriusz_> -W razie jakbyś chciała się wygadać, to wysłucham. I postaram się pomóc, chociaż pewnie mogło by być ciężko. -uśmiechnął się do niej przyjaźnie, przenosząc na moment wzrok na Al. -To co? Teraz Ty idziesz spać?
00:48:28 <Yulthi> - Lori, cześć. - Spojrzała na niego, kierując w jego stronę uroczy uśmiech. Wyciągnęła dłoń z kubkiem w stronę Baru, spoglądając jeszcze na Syriusza. - W porządku, zapamiętam~
00:48:49 <Yulthi> ( LORI, JAK DO BABY XDD )
00:49:24 <Aldieb> *Zmarszczyła nos i cała zesztywniałą, kiedy usłyszała swoje imię. Ktoś ją wołał. Ktoś czegoś od niej chciał. Nie. Dlaczego za co. Było tak miło.... Z niechęcią uniosła jedną powiekę, łypiąc złotym ślepiem w stronę Baru. Otworzyła także drugie oko, zerkając tym razem w górę na Syriusza.* Taki miałam plan. *Odparła, mając ochotę się poskarżyć.* Baru... Petardy... Fajerwerki. Bum. *Nie była pewna o czym mówi, dlatego zamilkła na moment. Podniosła głowę i spojrzała w stronę Baru nieco przytomniejszym wzrokiem.*
00:49:26 <Aldieb> Nie wiem gdzie są.
00:49:36 <_Baru_> *chwyta kubek Yul i uzupełnia go przezroczystą cieczą, dolewa też sobie i również "Lori" xD*
00:50:34 <Arjuna> Zaśmiała się.
00:50:34 <Lorens> Wrócił na swoje miejsce z miną zbitego ps.. wilka.
00:50:46 <Arjuna> Baru, co podałeś Al? - zaśmiała się
00:51:38 <_Baru_> *zaśmiał się* Nic, to mój urok osobisty haha *zwrócił sie do Ar, lecz zaraz potem spojrzał na Al* Wiem gdzie są petardy, tylko sprawdzam czy nie masz nic przeciwko.
00:52:14 <Syriusz_> -Oj... Twój kolega chyba się obraził. - odparł z pewnym rozbawieniem do Yul. -Petardy? - spytał od razu Baru. -A dasz radę chociaż je odpalić? Może być ciężko.
00:52:14 <Yulthi>- Dzię~ ki Ci. Ogłaszam Cię oficjalnie barmanem. - zaśmiała się. Zerknęła na Lorensa, robiąc smutną minkę. - Ej, chodź tu. - Złapała go za ramię, ciągnąc do siebie.
00:52:53 <Lorens> I mu już alkohol uderzył do głowy, więc się nie spierał, posyłając Syriuszowi zwycięski uśmiech.
00:53:06 <_Baru_> Lorens *podnosi kubek* Za to, aby mnie petardy nie zabiły *zaśmiał się* Tak, zgadzam się Yul, teraz jesteś barmanem.
00:53:50 <Arjuna> Baru jaki stałeś się rozchwytywany, bo Dalia będzie zazdrosna - Zaśmiała się i upiła łyk.
00:54:10 <Aldieb> Nic przeciwko. *Potwierdziła. Chociaż w sumie miała dużo przeciwko. Fajerwerki były głośne. Aż cała ziemia drżała. Płoszyły zwierzynę. Kojarzyły się ze strzałami. Ale były też kolorowe i ładne. A była impreza, więc można było sobie pozwolić na trochę hałasu. Dlatego nic nie powiedziała. Mając nadzieję, że nic już od niej nie chcą położyła głowę na łapach i zamknęła oczy, licząc na to że uda jej się wrócić do błogiego stanu, w którym jeszcze przed momentem się znajdowała.*
00:54:13 <Lorens> Na powrót siedział obok Yulthi. Obrócił się w stronę Baru. - Jasne. - Wybuchnął śmiechem, po czym nagle zrobił poważną minę. - Ej stary.. bo to jest niebezpieczne nie?
00:54:25 <Yulthi>- Się nie obraził, tylko go uraziłam. Chyba. - Szepnęła do Syriusza, odwracając głowę w jego stronę. - Czekaj, czekaj. - Spojrzala na Baru. - Ja barmanem?
00:55:49 <Syriusz_> Odetchnął ciężko, bo bardzo mu się nie chciało wstawać, ale już się poświęci. -Baru, pomogę Ci. Jako ktoś trzeźwy... - podniósł się, krzywiąc lekko. Zasiedział się. -To gdzie to wszystko mamy?
00:56:08 <_Baru_> Ja zajmę się petardami, spoko Ser *machnął ręką* włąsnie teraz ze mną jest dobrze i poradzę sobie... *jeju, za dużo głosów w jego stronę* Stop! *pomachał do wszystkich palcem* Ar, spokojnie, nikt mnie za nic nie chwyta więc Dali może być spokojna, poza tym jest zbyt kochana aby się gniewać, Yul, tak zastąp mnie, razem z Lorensem, bo ja ide zająć sie petardami... ktoś coś jeszcze pytał? *rozejrzał się*
00:56:35 <Lorens> Trudno mu było się skupić, więc nie czekając na towarzysza wypił za to by nie urwało mu rączek.
00:56:37 <Aldieb> *Otworzyła szeroko ślepia, czując nagle zimną pustkę obok siebie. Ziściły się jej najgorsze obawy. Serek sobie poszedł. ;__; *
00:57:17 <Arjuna> Ahhh dobrze to rozumiem - uśmiechnęła się. - O tym nie myślałam - Wytknęła mu jęzor. - Pomóc wam, jestem jeszcze trzeźwa.
00:57:27 <_Baru_> *zerka na Sera* No dobra, chodź nasz pleśniaku, pomożesz mi *wypił dopiero kubek, odstawił na miejsce i ruszył po petardy*
00:57:37 <Yulthi>- ... Ok. - Wzruszyła ramionami, patrząc na Lorensa. - To jak, towarzyszu. Pijemy dalej?
00:58:35 <_Baru_> Jak chcesz rozprostować nogi to zapraszam Ar *posyła Jej uśmiech*
00:58:53 <Lorens> Uśmiechnął sie do niej, sięgając po butelkę czystej, niemal w pełni pustą. Rozejrzał się po stole, a że nie zauważył pełnej krzyknął za Baru. - Błagam powiedz, ze jest większy zapas. Plus mina proszącego szczeniaka.
00:59:56 <Yulthi> [ Wypiliśmy już wszystko? Jej, mamy rozmach XD ]
01:00:00 <_Baru_> *palnął się w głowę* Tak, tutaj... przy worku z petardami, musisz podejść *zaśmiał się w stronę Lorensa*
01:02:15 <Aldieb> *Z gniewnym, choć nie za głośnym pomrukiem wstała, prostując łapy. Otrzepała się z kurzu, który osiadł na jej futrze, po czym podreptała w stronę swojego ulubionego drzewa. Znajdowało się po drugiej stronie niż stanowisko z alkoholem, dlatego była teraz daleko od reszty. Nie do końca jej się to podobało, ale z drugiej strony nie odpowiadało jej też leżenie samej na środku polany. Dlatego też podreptała do drzewa. Położyła się, opierając się bokiem o chropowatą korę. Oparła pysk na łapach. Złote ślepia śledziły poczynania zebranych, obserwując ich poprzez pełgające płomienie.*
01:02:21 <_Baru_> Weź cały worek, od razu do stołu *krzyknął do Niego i zabrał petardy, oddalił się nieco od reszty, tak, aby zachować bezpieczną odległość*
01:04:15 <Lorens> Niepewnym krokiem ruszył w stronę worka, lecz z sukcesem wykonał zadanie. Gdy ponownie usiadł, napił sie czystej , jak soczku i po chwili wypluł większość na ziemie. Przeklął pod nosem. - Zapomniałem się.
01:05:19 <Yulthi> Walnęła go w ramię, robiąc przy tym smutną minę. - Jak mogłeś?
01:06:53 <Syriusz_> Poszedł grzecznie za Baru do tych petard. -Pleśniaku? A tego to jeszcze nie było. - zaśmiał się, przyglądając się temu wszystkiemu. -Trochę tego jest.. - wyciągnął z kieszeni zapalniczkę. -Jakoś damy sobie radę.
01:07:11 LEFT Arjuna
01:08:30 <_Baru_> Pewnie, że damy, My rodzynki HOTNowskie! *powiedział t bardzo doniosłym głosem, po czym zaśmiał się i podał mu kilka petard* Ty w prawo, ja w lewo, tylko nie leć do lasu, bo nie będzie takiego efektu.
01:09:07 <_Baru_> *alkohol nie ruszył go az tak, ale oczywiście poszedł w prawo, nie w lewo*
01:09:47 <Lorens> -hmm?- Nie za bardzo ogarniał o co jej chodzi, bo już zdążył nalać sobie kubek. Do pełna.
01:10:38 <Syriusz_> -No tak... My podporą HOTN. Ja trochę lichą, ale kij. - wzruszył ramionami i poszedł w przeciwnym kierunku do Baru. -Uważaj tam na kończyny, bo nie będę się później Twojej lubej tłumaczył! - krzyknął jeszcze do niego.
01:10:40 <Yulthi> - Też z Tobą pije, halo~ - Pstryknęła palcami przed jego oczami.
01:11:32 <_Baru_> Tak jest panie kapitanie *dodał z szerokim uśmiechem i zaczął maszerować, co jakiś czas rozstawiał petardy za sobą*
01:13:10 <Syriusz_> W sumie nie bardzo wiedział, jak miał to rozkładać, więc robił to po prostu w miarę losowo, ale żeby miał możliwość ogarnięcia tego.
01:14:21 <_Baru_> *sam tez leciał na spontana śmiejąc się pod nosem* Uwagaaa! *zatrzymał się w pewnym momencie* Lecimy na dwa salwy, teraz odpalamy te już rozłożone, a później rozkładamy kolejne! *krzyczy do Sera* Odpalamy!!!!
01:14:56 <Lorens> -Oh.. wybacz. - Zamyślił się. Za bardzo. Posłusznie nalał jej również pewnie za dużo wódki.
01:15:02 <_Baru_> *Chciał zaczął biec i odpalać petardy, ale nagle zaczął macać się po kieszeniach* Ejże, czym ja to niby odpalę? *zaczął się śmiać*
01:15:34 <_Baru_> Dawać krzemienie chłopaki! *krzyknął w stronę lasu*
01:15:39 <Syriusz_> Pokazał mu tylko uniesiony kciuk na znak, że zrozumiał. Nie chciało mu się krzyczeć. Pokazał mu swoją zapalniczkę i zaraz wystawił do niego język.
01:16:19 <_Baru_> Gdzie te pomocne elfy kiedy są potrzebne *zawiedziony spojrzał na petardy i zapalniczkę Sera* Dajesz, odpalasz wszystkie! *zaśmiał się*
01:16:28 <Yulthi>- Lorens, nie śpimy~ - Zanuciła, chwytając swój kubek. Poczekała na niego, czkając.
01:17:30 <Syriusz_> Czyli niby musi się pospieszyć, zeby ogarnąć wszystko? Pokręcił głową, ale zabrał się do roboty. Niektóre nie chciały mu się odpalać od razu, ale i tak dał sobie radę.
01:17:46 <Lorens> Zaśmiał się rozumiejąc że i ona jest w podobnym stanie do niego. Jednakże słysząc o spaniu wyprostował się na znak, że nie ma ochoty na drzemkę i uniósł kubek w geście toastu. - Za fajerwerki?
01:18:53 <_Baru_> *po chwili kolorowe fajerwerki rozświetliły niebo i rzecz jasna narobiły sporo hałasu, kiedy Ser ruszył z odpalanie, Baru rozstawił resztę petard*
01:19:31 <_Baru_> Taaak jeeest! Za udaną imprezę! *zawołał głośno i podskoczył jednokrotnie*
01:19:34 <Yulthi>- Ba, za fajerwerki! - Zaśmiała się, lekko stukając swoim kubkiem o jego, po czym przechyliła go, by trunek wpłynął do jej ust. Niestety nie wiedziała, ile jej wlał, więc pół tego wylała na siebie ._.
01:20:18 <_Baru_> Dajesz Seru drugą serię!
01:21:19 <Lorens> I on nie obył się bez pomoczenia torsu śmierdzącym napojem, jednakże widząc, żeYulthi się oblała szybko sięgnął po chusteczki. - Proszę. - Podał je jej z szarmanckim uśmiechem.
01:21:41 <Syriusz_> -Już, juuuż. Moment. Też bym chciał kurde coś zobaczyć. -parsknął śmiechem i zabrał się za resztę, co jakiś czas zerkając w niebo.
01:22:07 <_Baru_> *zaśmiał się* A no tak, wypadałoby
01:22:51 <Lorens> Huk zwrócił jego uwagę, wiec uniósł wzrok na rozjaśnione petardami niebo.
01:23:22 <Yulthi> Zaśmiała się, przyjmując od towarzysza chusteczki. - Na następny raz mów, ile lejesz. - Uśmiechnęła się do niego, wycierając ramiona i dekolt. Za chwilę i ona się odwróciła, by spojrzeć w niebo.
01:24:23 <_Baru_> *kolejna salwa petard, a na ich tle Baru tańczący kankana*
01:24:27 <Aldieb> *Zakryła pysk łapami i przykryła nos ogonem.*
01:25:48 <_Baru_> Tak jest Seru, zawodowa z nas ekipa *zaśmiał się i kankanem dotarł do stolika z pijącymi* Jak tam? *uśmiecha sie szeroko i przestaje pajacować*
01:26:24 <Lorens> Roześmiał się widząc Baru. - Szkoda, że nie mam pieniędzy. Za taki widok powinno się płacić.
01:27:23 <Syriusz_> Gdy już wszystko odpalił, odetchnął z pewną ulgą. Schował zapalniczkę do kieszeni i zasłonił usta dłonią, ziewając. -A pewnie. Dajemy radę. - uśmiechnął się. -Ale na mnie już pora... Jestem padnięty. Dobranoc wszystkim. Nawet, jeśli trochę przysnąłem, to świetnie się bawiłem. Miło było poznać. - i poszedł w stronę jaskini.
01:27:35 <Yulthi> Spojrzała na dopiero co przybyłego Baru. Uśmiechnęła się do niego delikatnie, za chwilę zerkając też na Lorensa.
01:28:32 LEFT Syriusz_
01:28:38 <_Baru_> *ukłonił się nisko i dosiadł do nich* Polecam się na przyszłość, możecie zapłacić uzupełniając mój kubeczek *pomachał pustym kubeczkiem i spojrzał na mokry tors Lorensa i plamę na koszulce Yul* Tak się spociliście czy to nasz napój?
01:29:26 <Yulthi> - Lori tak leje. - Usprawiedliwiła się, za chwilę wybuchając śmiechem.
01:29:55 <_Baru_> To ja może na nowo zacznę barmanić. *zaśmiał się*
01:30:15 LEFT Aldieb
01:31:50 <Lorens> Pokręcił tylko głową, nalewając baru, jak to zwykł do pełna.
01:32:23 <Yulthi >- Barmań. - Mruknęła spokojnie. Dzięki temu, że jej demon siedział jej w jej głowie i nie dawał jak na razie upić, była w miarę trzeźwa. Odetchnęła ciężko, łapiąc swój kubeczek.
01:33:46 <_Baru_> *spojrzał na pełen kubek* A co tam! *upił tak aby celowo wylać na siebie trochę alkoholu* jednoczę się z wami *zaśmiał się* Za piękne panie! *podnosi kubek ogłaszając toast*
01:34:38 <_Baru_> może jeszcze przyjdą... *dodaje po upiciu większego łyka wódki i śmieje się patrząc na reakcję Yul*
01:35:14 <Yulthi>- Oczywiście! Oby ich piersi rosły duże i jędrne! - Jakby dokończyła, upijając dość sporego łyka.
01:35:33 <Lorens> -A ja mam pusto. - Dopiero po chwili zrozumiał, ze nadal trzyma w dłoni butelkę, więc szybko napełnił swój kubek i upił z niego jak pozostali.
01:37:11 <_Baru_> *Zaśmiał się* No, kolejna normalna *Uśmiecha się szeroko i chwyta z zniesmaczoną mina swoją mokra koszulkę* No Lori, teraz zjednoczę się z Tobą *zdejmuje koszulkę i zostaje w samych bojówkach, rozgląda się po polanie* Oj, jestem już jedynym przedstawicielem naszego stada?
01:38:35 <Yulthi> - Na to wygląda, gospodarzu~ - uśmiechnęła się. Powstrzymała się od śmiechu, zasłaniając usta dłonią.
01:38:59 <Lorens> -Haha, mamy przewagę! Możemy podbić te ziemie! Buhahaha!
01:40:21 <_Baru_> *Cisnął w Lorensa pustym workiem kulającym się w okolicy* Zdziwiłbyś się *Zaśmiał się i opróżnił kubek do końca*
01:40:58 <Lorens> Zaśmiał się robiąc niemal idealny unik. Niemal. - Pokaż na co cię stać.
01:41:29 <Yulthi> Walnęła Lorensa w ramię, zsuwając się w krzesła. Przeciągnęła się, za chwilę zakradając za niego. Panując nad powietrzem pomogła sobie, wskakując mu na plecy.
01:42:15 <_Baru_> Pokazywałem jak byłem mały *Zaśmiał się i spojrzał na Yul.* Paa, od tyłu go wzięła! *Znowu salwa śmiechu*
01:43:43 <Yulthi> - Co - zaśmiała się. Aż musiała się go puścić, przez co upadła na ziemie, śmiejąc się nadal.
01:43:51 <Lorens> I on wybuchnął śmiechem, widząc jak Yulthi ląduje na ziemi. Gdy udało sie jej wdrapać na jego plecy, chwycił ją pod nogi i wstał. Nie była za dużym ciężarem.
01:45:29 <Yulthi> [ DOBRA, POWIEDZMY ZE ZNÓW JEST NA JEGO PLECACH XD ] - Je, a teraz wilczku biegniemy~~ - Odchyliła się do tyłu, by uderzyć go w pośladki.
01:46:06 <_Baru_> Alu wykrakała, jednak pod koniec też znalazło się miejsce na gwałt. *Dolał wódki do pustych lub prawie pustych kubków.*
01:46:43 <Lorens> [Czekaj HHAHAHAHAHAAHA]
01:47:16 <Yulthi>- ... To nie gwałt, ej. - Spojrzała na niego ze smutną miną, przytulając się do pleców Lorensa.
01:47:39 <_Baru_> *Zaśmiał się* No wieem, ale ujeżdżanie *Uśmiecha się szeroko.*
01:48:10 <Lorens> Ruszył niczym rączy rumak przed siebie. Niemal prosto. okrążył ognisko i wrócił na swoje wcześniejsze miejsce. - Za stary na to jestem. - Westchnął, łapiąc powietrze.
01:48:28 <Lorens> [Me too]
01:48:39 <Lorens> [Ej.. nikt nie może tego zobaczyć ;d]
01:48:45 <_Baru_> A ja nie! *krzyknął dumnie podnosząc kubek*
01:48:53 <_Baru_> [czego? xD]
01:49:16 <Lorens> [Normalnie Lorem pisze normalniej xd]
01:49:32 <_Baru_> [Ale nie jest na normalnych terenach więc mu wybaczą xD]
01:49:46 <Yulthi> Śmiała się tylko, nie mogąc przestać. Puściła się go i zwinęła się w kulkę, cały czas się śmiejąc. [ XD ]
01:50:03 <Yulthi> [ Będę częściej wpadała XDD ]
01:50:10 <Lorens> -Daj mi wódki... - Błagalnie sięgnął po kubek.
01:51:10 <_Baru_> *Zaśmiał się patrząc na stan dziewczyny.* To za Yul, aby nam nie pękła ze śmiechu, byłoby szkoda *Wyszczerz.* Masz nalane chlejusie! *Zaśmiał się.*
01:52:00 <Yulthi> Dała radę się podnieść, ocierając policzki od łez. Odetchnęła, jeszcze cicho się śmiejąc. Usiadła na swoim miejscu, uśmiechając się. - Dobra, dobra, już mi przeszło~
01:52:45 <Lorens> -Pf. -Bezceremonialnie sięgnął po kubek i upił łyk niczym whisky.
01:52:45 <_Baru_> [wpadajcie kiedy chcecie xD]
01:54:12 <_Baru_> *Chwycił się momentalnie za głowę, wiedział o co chodzi jednak twardo siedział z szerokim uśmiechem.* Chyba nie wszystkie zaplanowane atrakcje wypaliły, ale osobiście jestem zadowolony z tej imprezy
01:55:35 <Lorens> Usiadł obok Yul. - To trzeba wam przyznać. Wyszło super. -Powiedział, spoglądając na Baru z uśmiechem.
01:57:32 <_Baru_> Posiedziałbym jeszcze z wami ale... *Spojrzał w las.* Mam małą nocną robotę. Jak chcecie to posiedźcie jeszcze, zostały nam jeszcze dwa litry, chyba, że umówimy się na inny dzień. *Spojrzał po nich pytająco.*
01:58:02 <Yulthi> - Inny dzień! - Uśmiechnęła się do nich.
01:58:20 <Lorens> -Taa. - Przytaknął.
01:58:26 <_Baru_> Popieram, trzeba to powtórzyć. *Uśmiecha się szeroko.*
01:58:48 <_Baru_> Wpadajcie jak tylko znajdziecie czas i chęci, ja tu często jestem *Puszcza im oko.*
01:59:19 <_Baru_> To co? Rozchodniaczek? *Dolał wódki do pustych kubków.*
01:59:39 <Yulthi>- Lorenzo, to wracamy razem, nie? - Zaśmiała się, patrząc na niego. Szybko przeniosła wzrok na Baru. - Jasne~
02:00:03 <Lorens> -Tak. -Była to odpowiedz na obydwa pytania.
02:00:18 <_Baru_> Wasze, w sumie... Nasze zdrowie i do zobaczenia! *Podnosi kubek, a potem go przechyla.*
02:00:53 <Lorens> Również uniósł kubek i wypił ostatni dziś łyk. - Miło było.
02:01:16 <Yulthi> Złapała za kubek, unosząc go. Przechyliła, pozwalając cieczy wpłynąć jej do ust. - Dzięki wam za zaproszenie~
02:01:59 <_Baru_> *Podnosi tyłek i rusza w stronę lasu, biorąc pozostałe jedzenie i butelki alkoholu.* W imieniu Stada Nocy dziękuję za przybycie. *Kiwa im na pożegnanie i znika za drzewami.*
02:02:26 LEFT _Baru_
02:03:22 LEFT Yulthi
02:03:25 LEFT Lorens



[Małe słowo wyjaśnienia; wycięłam dużą część nawiasów, choć nie wszystkie. Wycięłam też niektóre, które chciałam zostawić, ale nie mam siły już ich szukać.
Coś mi odwaliło i nie mogłam się powstrzymać od poprawienia wszystkich błędów ortograficznych. W poprawianie na początku zdań wielkich liter też się bawiłam, ale zrezygnowałam jakoś w połowie.’ ]