Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Blog aktualnie nieaktywny. Zapraszamy na Discord.

Zapraszamy w Nasze szeregi!

16 lipca 2013

Fioletowy trampek.

    Cicho wszędzie. Ciemno. Pośrodku niewielkiej polany płonęło ognisko, drzewa dookoła rzucały tajemnicze cienie, podobnie jak postacie kłębiące się przy palenisku. Wszelakie stworzenia, czy to wilki, wielkie koty, koniowate i te skrzydlate, cała rodzina przesiadywała, jak co tydzień, na polanie. Jedni rozmawiali, drudzy grali w przeróżne cuda, jeszcze inni zajmowali się sobą, niektórzy patrzyli w ogień, kontemplując stare dzieje.
    Wśród nich siedziałam ja; szara wadera o błękitnych ślepiach oraz obandażowanych łapach - pamiątce po dawnych czasach. Przyglądałam się każdemu z uśmiechem. Dzieci Słońca w Cieniu, jak ktoś rzekł. Dzieci Nocy. Każdy inny, a jednak wszyscy podobni, stanowiący jedną całość, rodzinę. Swojska atmosfera, jaka panowała w tym stadzie sprawiała, że każdy czuł się jak u siebie. Przeróżne istoty ściągały tutaj z czterech stron świata, przyciągani przez tajemniczą energię, pulsującą prosto z serca Lasu Śmierci. Ta energia... moc, uzależniała. Nim przybysz zdążył spostrzec, był w szponach nieznanej magii letnich nocy spędzonych na leśnej polanie wraz ze zwierzęcymi towarzyszami, po których wspomnienia pozostają w umyśle długo... o ile nie do końca życia.
    Podniosłam się; zamierzałam iść w głąb lasu, poszukać jakichś patyków do ogniska. Gdy nagle usłyszałam dziki wrzask z drugiego końca polany. Nastawiłam uszu, patrząc w tamtym kierunku. Destroy, Luna i Aspeney właśnie urządzały... orgię. Uroczo. A zaraz będą się wyzywać od najgorszych - dla żartów, oczywiście. A potem ktoś strzeli foszka.
    Asharad śmiał się wraz z Syriuszem. Asmodeusz przysłuchiwał się ich rozmowom. Przy ognisku siedziała Aldieb, ostoja spokoju, dobra duszyczka stada, Alpha. Kitsune pewnie zaszyła się gdzieś w krzakach, żeby zaskoczyć zboczącą się trójkę samic - widziałam ją ledwie chwilę temu, a teraz zniknęła mniej więcej w tamtym kierunku. Szera ułożyła się na głazie. Wzrokiem wodziła po towarzyszach. Midnight, Glola i Yuichi zainicjowali grę w butelkę. Słabo im to szło, ale zawsze jakiś początek.
    Uśmiechnęłam się do siebie. Z zarośli wyszedł Team oraz Tee z Jenną. Przywitałam ich skinieniem łba. Team zmienił postać na ludzką, zakradł się do Luny, która także stała się dziewczyną. Pocałowali się na powitanie. Aspeney i Destroy rzucały uszczypliwymi komentarzami w ich stronę.
    Pojawił się Seth. Kilka osób zamarło, inne nie zwróciły na niego uwagi, gdyż, po prostu, przywitał się i usiadł przy ogniu.
    Zmieniłam postać na człowieczą i usiadłam, wpatrzona w zgromadzonych. Robiło mi się ciepło na sercu, gdy miałam okazję widzieć ich wszystkich razem.
    Wtem zaliczyłam glebę. Korek! Połaskotał mnie i poleciał dalej, do Aspeney zapewne.
Nie miałam siły wstać. Leżałam tak, dopóki nie poczułam, że ktoś mnie obserwuje. Beliar. Młodzieniec podał mi rękę, pomógł się podnieść.
    - A czemu taka piękna dama wybiera się do lasu sama? - Szarmancki uśmiech, jak zawsze.
    - Jestem Strażnikiem Ognia. Musze nazbierać trochę... - zaczęłam tłumaczyć. Przerwał mi.
    - Nie musisz. Chooodź do ogniska. Poopowiadamy straszne historie.
    Poszłam. Resztę nocy spędziłam przy palenisku, z głową Beliara na swoich kolanach. A moje fioletowe trampki nieco przysmażyły się od szalonych płomieni, którymi manipulowała Hecate, ku uciesze Nikity.

***

    - Wiecie... jest w tym wszystkim coś, co sprawia, że ten las żyje. Coś, czego nie widać, co jest w nas. Znaczy...
    - Wiemy. - odparła Anaid. Nawet nie zauważyłam, kiedy przyszła. Pojawiła się tak nagle, podczas opowieści. Przyszedł też Acebir. Tulił An, swoją ukochaną. Uroczo było patrzeć na tę parkę. Niedaleko nich leżała młodziutka Fene. Drzemała słodko, otulona swoim długim ogonem. Aldieb cały czas miała ją na oku. Viera co rusz zagadywała Alphę, jakby chciała odciągnąć jej uwagę.
    Uśmiechnęłam się na słowa Anaid.
    - Zagrajmy w HOTN... - zajęczał Ash, który najwyraźniej zaczynał się nudzić. Mój kochany braciszek potrzebował sporo uwagi.
    - Ognisko gaśnie. - zauważyła Szera, która większość czasu siedziała cichutko. W ciągu chwili płomienie zostały podsycone prze kogoś, kto miał badyle pod łapą/ręką/kopytem/czymkolwiek.
Było już grubo po północy. Wiele osób udało się na spoczynek, pozostali najwytrwalsi, którzy opowiadali przeróżne historie. Nie obyło się też bez orgii, którą Aspeney, Luna i Destroy rozniosły na całą polanę i zaangażowały mniej więcej trzy czwarte obecnych.
    Czułam nad sobą obecność karego ogiera, Batisty. Ogromny, majestatyczny, stał nade mną i przysłuchiwał się gawędom. Pewnie nawet nie był świadom, że jego ogrom wywiera na mnie jakąkolwiek presję.
    Podskoczyłam z lekka, gdy usłyszałam obok siebie chrapnięcie. A potem drugie. To Mi-chan, Rozalia oraz Tiara spały, uwalone całe kisielem, którego była masa podczas orgii. Ba, była fontanna kisielu! Fragaria nawet wszedł do niej i pływał w tej brei. A potem biegał i ganiał Lady Killer, która, jak mówił Frag, będzie jego pierwszą ofiarą. Na szczęście... albo nieszczęście, Killer schowała się do mojego Magicznego Worka. A jak kilka osób wie... Worek lubi jeść. I wibruje, gdy zaczyna trawić. Z czego skorzystała Luna - usiadła na Worku i jęczała, jak głupia. Tiffany przyglądała się scenie z przerażeniem... Fakt, to było trochę straszne. Tym bardziej, że Destroy też chciała skorzystać.
    Teraz Lu spała w objęciach Teama. Niedaleko nich leżała też Suciune, która przez większość imprezy wolała się nie wychylać. Ale dała kilka pomysłów co do muzyki, którą organizowała Morana - DJ wieczoru. Sprzęt wytrzasnęły z... nie wiem skąd, nie chcę wiedzieć, ale było fajnie.
    Znad jeziora wrócił Membu. U jego boku szła Padma. Śmiali się w głos. Luna obudziła się i zaczęła ich karcić, że "drą mordy". Ucichli więc nieco, lecz nie stracili dobrego humoru. Niedługo potem z tego samego kierunku przybyła Arashi, która odłączyła się od grupy pod koniec orgii, gnana różnymi powodami. Po godzinnej nieobecności wróciła do nas z uśmiechem, zasiadła przy ognisku.
    - Dobra, ja kręcę. - rzekła Destroy i zakręciła butelką. Wypadło na Lunę. - Luna, HOTN?
    - Spier*alaj.
    - Ja Ci dam spier*alaj! HOTN?
    - O.
    - Obudź się i pocałuj trzy osoby, które są najbliżej Ciebie.
    Luśka rozejrzała się sennym. Wzorkiem, myśląc przy tym głośno.
    - Team, ok. Ireth... NIE MA MOWY.
    - JEST.
    - NIE.
    - Lubisz to sssuko - odezwała się Koga, posyłając Lunie miażdżące spojrzenie.
    A Ireth cieszył mordę do samego siebie.
    - Chodź tutaj, żono ma! Wszak rodzina Kowalskych musi kupy się reprodukować, coby ród nasz wieki przetrwał! Amen.
    Alethia palnęła Iretha w łeb.
    - Ja Ci dam reprodukcję...
    Kątek oka dostrzegłam, że Neban śmieje się z sytuacji. Rzadko kiedy się śmiał.
    - Całuj ich! - naciskała Desia.
    - Sama ich całuj. - odgryzła się Luna.
    - Cóż... masz jeszcze jedno wyjście.
    - Jakie?
    I tutaj Destroy rzuciła Lunie wibrator.
    - Pokaż nam jak się zadowalasz!
    W tym momencie Zoltan oraz Winussus stwierdzili, że wychodzą. Minęli się z Crystal Glace. Gdy inni ją ujrzeli, huknęli wspólnie "CEGIEŁA!"
    - Słyszałam coś o wibratorze. Gdzie on jest?

    Zawsze było fajnie.

***

    Palenisko wypełniał już jedynie popiół. Od wieli dni, w sumie. Całą noc spędziłam na polanie. Całą cholerną noc miałam zamknięte ślepia, a widziałam wszystko. Słyszałam śmiech, choć życia poza mną tutaj nie było.
    Uchyliłam powieki. Powoli nastawał świt. Bujna trawa, która pokryła niegdysiejsze połacie ziemi - miejsca posiedzeń zwierząt - skrzyła się, okryta poranną rosą.
    Cała, cholerna noc wspomnień.


15 lipca 2013

Drzewa mają oczy. Cz. III

Dzień 3:
Otworzyłem ślepia w środku lasu. Leżałem na ziemi i czułem mocne pieczenie w tylnej łapie. Podniosłem się powoli, byłem wykończony, nie wiem czym, nie pamiętam. Rozejrzałem się dookoła, to nasze tereny, nie wywiało mnie aż tak daleko. Chciałem ruszyć, wrócić na tą cholerną polanę, spróbować jeszcze raz. Jednak kiedy postawiłem kilka pierwszych kroków uczcie w łapie nasiliło się. Rozcięta, spojrzałem na nią, w tym momencie amnezja z spędzonej nocy ustała.

Wbiegłem wściekły w las, złość wzrastała wraz z moim tempem. Moje myśli zastępowały typowo zwierzęce instynkty. Kiedy wybiegłem za granice terenów poczułem dziwny zapach, niezwykle kuszący. Z cichym warkotem ruszyłem w jego stronę, doprowadził mnie on do ogrodzenia, drucianego ogrodzenia za którym poruszały się nieznane mi jeszcze zwierzęta. Moja obecność niezbyt im pasowała, zaczęły panicznie zbierać się w grupę i wydawać ostrzegawcze odgłosy. Spodobała mi się ta panika, uznałem je za potencjalne ofiary. Przy swoim wzroście bez problemu pokonałem przeszkodę przed moim nosem, w przeciągu kilku sekund byłem już za ogrodzeniem. Węszyłem w powietrzu i powoli zbliżałem się do wystraszonego bydła, które robiło coraz większy hałas. Nagle moją uwagę przykuło światło, oddalone o kilkadziesiąt metrów. Dom. A co to oznacza? Jeżeli jest dom to są i ludzie. Przypomniały mi się słowa Asharada, o tym jak to fajnie się ich straszy. Razem z tym wspomnieniem na chwilę wrócił zdrowy rozsądek.
"Masz zwierzynę w lesie"
Jednak tak szybko jak się pojawił, tak szybko i znikł. Dlaczego? Przed dom wyszedł człowiek. Poczułem jego woń, przestraszone bydło już zupełnie przestało mnie interesować.
Pamiętasz adrenalinę? - w głowie zabrzmiał znajomy głos - Idź do niego... - wyszeptał.
Z początku stałem w miejscu, po chwili jednak ruszyłem powoli przed siebie. Właściciel bydła szybko mnie dostrzegł, a raczej ruchy jakie wykonywałem, gdyż zlewałem się idealnie z otaczającym nas mrokiem. Krzyknął coś głośniej, a po chwili usłyszałem huk, rozbrzmiał wysoko w niebie, jakby burza, ale pachniało zupełnie inaczej, wrogo. Wystawiłem długie białe kły i ruszyłem nieco szybciej w jego stronę. 
Idź po swoją adrenalinę - podpowiadał głos - Dorwij go.
Usłyszałem kolejny huk i świst, coś przeleciało obok mnie, raniąc lekko bok. Obejrzałem się na ranę, kątem oka zobaczyłem las.
"Zostaw go, wracaj!" 
Usłyszałem rozkaz i zastygłem w bezruchu.
Baw się, dorwij go - znowu ta sprzeczka.
Usłyszałem kolejny strzał, pudło, ale było blisko, wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie. Bydło biegało jak oszalałe, ja stałem, on ładował broń. 
"Pamiętaj kim jesteś!"
Te słowa zadziałały jak lekarstwo, wyrwały mnie z zamyślenia, cofnąłem się kilka kroków i biegiem ruszyłem w stronę lasu, prosto na ogrodzenie. Wyskoczyłem wysoko, jednak tu siatka miała dodatkowe zabezpieczenie i zahaczyłem tylnią łapą o drut kolczasty. Lądując warknąłem z bólu, jednak to całe zamieszanie spowodowało, że uczucie to było tylko chwilowe. Usłyszałem po raz ostatni strzał kiedy wbiegałem już w las, nie zatrzymywałem się ani nie zwalniałem do puki nie przekroczyłem naszych granic. Dopiero wtedy pozwoliłem sobie na chwilę wytchnienia, po krótkim spacerze położyłem się i po prostu zasnąłem.

Mrugnięcie, kolejne mrugnięcie wyrwało mnie z tego wspomnienia, potrzepałem łbem i zamknąłem ślepia. Kompletnie nie wiedziałem co się dzieje, ale miałem jakieś cholerne przeczucie, że On chce mi coś zrobić. Tylko po co? Wkurzał mnie coraz bardziej.
- Nie dam się kapujesz? - powiedziałem przez zaciśnięte zęby i otworzyłem ślepia. Nie miałem ochoty na dalszą walkę z Nim, nie dziś. Jednak wcześniej wypowiedziane słowa dały mi do zrozumienia, że muszę. Nie mogę od tak Mu darować. Ruszyłem więc na polanę, gdzie miała odbyć się kolejna próba rozmowy.

CDN.

[ Już jestem i z tej okazji kolejna część opowiadanka, mam nadzieje, że zainteresowała. ]

11 lipca 2013

Organizacyjna po raz... nie wiem który

    Kolejna z ciągu organizacyjnych. Sporo ich ostatnio. Cóż, mam nadzieję, że wpływają korzystnie.

    Szablon uległ zmianie - kilkoro z Was tego chciało. Ostatecznie przekonała mnie Aldieb, która stwierdziła, że tamten z wilkiem "jest już długo i zrobił się nudny". Starałam się, więc proszę docenić. Jeśli szablon nie pasuje - mówcie. Postaram się wykombinować coś innego.

    Dodane zostały zadania do hierarchii.
   
    Zakładek na górze macie teraz więcej - może będzie bardziej przejrzyście.
  
    Pamiętnik zyskał szablon, w miarę go uporządkowałam, dałam kategorie tekstów, coby łatwiej się szukało. Aczkolwiek wymaga on jeszcze wiele wiele pracy. (367 postów na około 600)

    Lista obecności zostaje ominięta tego miesiąca, jak było wspomniane w poprzednich organizacyjnych. A to z racji wakacji i innych racji nie-wakacji.

    Jesteśmy po zlocie C: Notkę i zdjęcia macie.

    Wywiady - proszę osoby, które chcą je przeprowadzać o dorwanie kandydatów (Syriusza i Asmosia) na gg, chacie or whatever. Wywiady mają być zrobione na za tydzień. Wzór macie w starym WoHOTN


Dobrej nocy!


Relacja ze zlotu w Warszawie - 9.07.2013

Notka by Naomi. Wstawione tak, żeby przypadkiem nie zniknęło.
 
"Dum dum dum... No więc tak. Ja chyba przyszłam najwcześniej ze wszystkich. No bo... bo tak, bo jechałam wcześniejszym pociągiem. Łaziłam po empiku i czekałam. Paczę na zegarek - powinni już być. No to idę, a tam pusto. Idę z jednym wielkim :I na twarzy. Patrzę i nie wierzę. Fene. Idę do niej powoli, nie widzi mnie, patrzy gdzieś indziej. Jak mnie zobaczyła, to myślałam, że zawału dostanie! I ona i ja w sumie. Zerwała się z dzikim piskiem, dobiegła do mnie i zaczęłyśmy się tulać jak dzikie i zataczać. Fene prawie ryczała, ja się śmiałam, niemal wpadłyśmy na jakichś ludzi @.@' Siedziałyśmy tak na podłodze, ja się żaliłam Fence, ona słuchała, komentowała. Zaproponowałam pójście do łazienki - najlepsze miejsce na babskie pogaduchy! W ogóle, wtf, jakaś laska siedziała koło toalety i ładowała telefon. Wyglądała jak szmata po pracy.
Wracamy z Fenką, paczymy... A z naszego miejsca wyglądają jakieś.. NOGI. OGLANIONE. Paczymy... "Ej, co to za nogi?! Te nogi mają glany! Patrzymy co to za nogi? Te nogi nas znają?" Ale ja miałam jeszcze masę historii do opowiedzenia, więc zrobiłyśmy szybko kółko dookoła i wróciłyśmy no... GDZIE TE NOGI?! ZNIKNĘŁY! Siadamy na powrót, ja kończę historię swojego życia, a Fenka nagle się podrywa i leci gdzieś. ALDIEB. MASOWY TUL. Tyle szczęścia! <333 Siedzimy razem, Alu usłuchała w skrócie mojej historii. Siedzimy. Ale, chwila... Co się stało z nogami? Szukamy ich. TAM SĄ! IDĄ DO WYJŚCIA. Ja z Fene idziemy! Gdzie są nogi? Gdzie one poszły? Gdzie są? A facet z ochrony "Tam są". SĄ. NOGI PALĄ. Dobra, gdzie Al. Idziemy do niej. Alu mówi, że Mid pewnie już jest tylko bawi się w stalkera i nas obserwuje :I I akurat wtedy pojawił się Mid! Zaproponowałam mu herbatniczka. Nie chciał. Ale dał mi colę <3 No i sobie stoimy, gadamy, czekamy na resztę. A plecak Fene stał jakiś kawałek od nas i czuł się osamotniony. Więc Fene wzięła go i usiadła razem z nim. A już się obawialiśmy, że ktoś zacznie podejrzewać próbę zamachu czy coś :I "Teraz tym bardziej" - powiedział Mid, patrząc jak obwieszona agrafkami, żelastwem i pieszczochami Fene siada obok równie obwieszonego, brzęczącego plecaka z zegarkiem na łańcuszku.
Czekaliśmy na Tiff. Zjawiła się dość szybko z... NOGAMI. A nogami okazała się być Devyline. o.o Dzień dobry. Przedstawiamy się, czekamy chwile na Glo... ale jej nie ma. No to idziemy sobie, do KFC, tradycyjnie (Tak, notka mówiła inaczej, ale nie wyszło xD). Zajęliśmy jakieś miejsce. Zrzutka kasy, ja z Fene idziemy po kubełek i colę. Wracamy, jemy <33 Ludzie wyciągają teczki, piórniki, mazaki i w ogóle wszystko.

http://imageshack.us/a/img24/1825/ls1p.jpg UFO, czyli talerzyk z KFC popisany przez nas. A z tyłu Dev.
http://imageshack.us/a/img849/5407/nvuu.jpg Midu robi... nie wiem co z kurczakiem o3o

I w ogóle, jak ja jadłam i kurczak był gorący, to on zaczął mi się wyślizgiwać z panierki D: I spadł do kubełka, a panierka mi została w ręce! "Kurczak się rozebrał." - Ja ;_;  "LOL" - Fene.

http://imageshack.us/a/img844/6176/k3vs.jpg Z tyłu Dev i kawałek Mida i mój ryj na pierwszym planie. Podpisuję się na UFO.
http://imageshack.us/a/img51/8188/cymk.jpg  UFO
http://imageshack.us/a/img29/6239/6tjh.jpg Al rysuje Tiff.
http://imageshack.us/a/img819/1691/xupc.jpg Ja i Fene wysyłamy UFO w PRZESTRZEŃ ZŁOTYCH TARASÓW 8D Nasze miny - bezcenne. A moja ręka - dzika.
http://imageshack.us/a/img844/4692/zfet.jpg Fene
http://imageshack.us/a/img39/7167/oo2.JPG Tiff i jej uszka c:
http://imageshack.us/a/img849/5653/6qyx.jpg Dev. A te stoły za nami - było tam pełno ludzi. Ale rozproszyli się jakieś piętnaście minut po naszym pojawieniu się XD
http://imageshack.us/a/img689/2349/weda.jpg Kawałek rysowanej Tiffci
http://imageshack.us/a/img577/7346/qa6y.jpg 'Zgadnij kto to?' :'D

Najbliższych kilka fotek pozostawiam bez komentarza. Rysowane przez Al, Fene, mnie (troszku)
http://imageshack.us/a/img51/2619/gca9.jpg
http://imageshack.us/a/img404/7286/ye9e.jpg
http://imageshack.us/a/img708/9351/fe9v.jpg
http://imageshack.us/a/img191/3593/o0ff.jpg

W ogóle! W pewnym momencie podeszli do nas jacyś dziwni ludzie. I mówili do nas.
A: "Ja Cię znam!"
B: "Ja Cię też znam!"
C: "Mówi się >ciebie<, kto Cię polskiego uczył?!"

http://img19.imageshack.us/img19/3418/zg1idmnnbzgqnqsjqmvgwl.mp4 UFO Leci

o3o I Ci ludzie tulali się z Dev i z Tiff. A Fene schowała się za Al. D:
I ci ludzie sobie poszli, mówiąc "Punki! Chodźmy do punków!" I poszli. Jak wędrowaliśmy do łazienki (Dev od dobrych piętnasty minut jęczała, że chce iść XD), to spotkaliśmy moją znajomą z klasy - Adę, przeuroczą, słodką lolitkę C: A Dev do niej "Ej, za kogo robisz?" "Em... ona tak po szkole codziennie chodzi." xD


Po uczcie wybyliśmy ze Złotych. Na schodach przed budynkiem siedziała jakaś grupka człowieków, którzy zbierali kasę "Na mandat". Podeszliśmy, zainteresowaliśmy się. Dev i Tiff znowu ich o_o' Daliśmy trochę grosza, pogadaliśmy i poszliśmy dalej. xD Tradycyjnie odwiedziliśmy grób jajka C: Opowiedziałam przy nim jakże wzruszającą historię, kiedy to jajko spadło ze stołu i robiliśmy dlań trumnę z plasteliny. A potem zakopaliśmy pod Pałacem Kultury i zapalaliśmy świeczkę w listopadzie C: Powstała cała ta aura... wiecie, tajemniczości i mistycyzmu. Usiedliśmy, kontemplowaliśmy w skupieniu... A Mid stał :I I mówił, że DOBRZE MU się STOI.
Poszliśmy na autobus. Wyglądaliśmy jak jakaś dzika chorda. A Dev szczekała na ludzi po drodze o3o" Wszyscy szczekali... znaczy Dev, Tiff, ja i Fene. Ja nawet udawałam osła i wtedy wszyscy się śmiali - czemu? >:U Patrzę, idzie sobie taka Dev i nagle szczeka na jakąś kobietę w szpilkach. Mina kobitki - bzecenna XDDD
Autobus, tak. Dev była surferem. o.o Ja i Fene robiłyśmy jej wiatr teczkami. Sądzę, ze Devyline czuła się epicka XD No i sobie jechaliśmy, surfowaliśmy w rytm jazdy autobusu i w ogóle.
MAM DLA WAS ZAGADKĘ. CO TO JEST "JEST POD RĘKĄ I JEST TWARDY?!" 8DDD
I wysiadamy. Idziemy kawałek. I znowu wsiadamy do innego xD Taki tłok był, że Mid ledwo się zmieścił O: No ale tylko jeden przystanek jechaliśmy.
Idziemy kawałek i jesteśmy na Polach Mokotowskich. Idziemy, idziemy. I jakaś lalunia do nas "gdzie są fontanny". o3o Al jej powiedziała, że prosto i potem na lewo. A jak kobitka poszła, to Al stwierdziła, że to chyba nie tam xD
Idziemy, szukamy miejsca na rozłożenie kocyka.Tu? Nie, za dużo słońca. Tu? Nie, nie ma trawy. Tu? Ok. ALE TU LEŻY CZŁOWIEK! 'Gdzie? nie widzę" Rozglądałam się za tym człowiekiem - nie ma.  I nagle "O BOŻE, CZŁOWIEK" Obok nas leżała  niemal całkiem naga kobieta i tak idealnie wtapiała się w słońce (w sensie trawę w słońcu), że szok. XD
To idziemy dalej. Idziemy, idziemy. I jakieś fajne miejsce pod drzewem. Ok, rozkładamy się. I wtedy zauważyłam jakiegoś kolesia z dziwnym czymś na rowerze. Pokazuję. Drzemy się "Co pan ma?! Co pan sprzedaje?!" Podjechał do nas. Miał napoje :'D Frugo, woda, lemoniada szwabska, cola... Kupiliśmy sobie co chcieliśmy C: A ja nawet wzięłam lód.

http://imageshack.us/a/img842/6391/7bcs.jpg Lód w kubeczku z KFC

I ogólnie spędziliśmy czas na walaniu się po kocyku, robieniu kanapek z siebie nawzajem, robieniu zdjęć itd.

http://imageshack.us/a/img585/5757/bxnd.jpg Zdjęcie zdjęcia zdjęcia.
http://imageshack.us/a/img23/8206/j5zm.jpg Alu
http://imageshack.us/a/img28/9786/mpfw.jpg Dev
http://imageshack.us/a/img46/5319/q9nr.jpg Zaciesz Tiffki xD
http://imageshack.us/a/img811/9657/zsyy.jpg Moje nogi.

Rzucałam w Mida kostkami lodu. A nawet wrzuciłam mu za koszulkę - bez reakcji :I Dev też wrzuciłam. A ona zaczęła jęczeć wtedy XD Że jej dobrze.

http://imageshack.us/a/img15/9264/za16.jpg Nogi Al.
http://imageshack.us/a/img546/5610/e8o9.jpg I znowu xD
http://imageshack.us/a/img5/5854/2d30.jpg Leży Tiffka, leży, a Dev nad nią... Nevermind.
http://imageshack.us/a/img837/5246/o5md.jpg Dzieci się bawią sepią.

Ej, a tak na serio, to w pewnym momencie wszyscy wyciągnęli telefony i robili sobie zdjęcia i bawili się różnymi efektami o_O

http://imageshack.us/a/img29/3425/8dqx.jpg Midu chciał rzucić kijem w ptaszka D:
http://img560.imageshack.us/img560/4869/8c8ixfvbnwaspsnwmozzqo.mp4

http://imageshack.us/a/img35/2965/pqfl.jpg Midu ma nareszcie włosy! 8D
http://imageshack.us/a/img29/2511/6ta1.jpg My

A ja postanowiłam wejść na drzewo. Midu stał za mną i cykał fotki "I teraz będziesz robił zdjęcia mojej zielonej dupie?! >:I" "Tak"
http://imageshack.us/a/img197/7568/wnrb.jpg
http://imageshack.us/a/img833/1430/52kz.jpg

http://imageshack.us/a/img24/8810/pxnw.jpg Ah, Midu się bawi efektami
http://imageshack.us/a/img94/1391/5gjx.jpg
http://imageshack.us/a/img18/1584/hdtj.jpg

No, a potem ja zabrałam Fene lisi ogonek (taki epicki sztuczny miała *w* ) i Tiff uszka i zaczęłam biegać jak głupia dookoła. A Midu i Al stwierdzili, że zrobią ze mnie gwiazdę telewizji (znowu, w Ukrytej Prawdzie już grałam, teraz TV HOTN XD)

http://img827.imageshack.us/img827/6589/17gzznafsumbuvuhptmyoh.mp4
Tego nie słychać prawie, ale ja tam mówiłam "Ja będę biegać, a wy zrobicie ze mnie debila - tak nie będzie!'
Alu, ja dobrze wiedziałam, że mnie nagrywaliście :3 Inaczej bym nie biegła XD

http://imageshack.us/a/img853/8580/8tld.jpg Moja dupa z lisim ogonkiem.

No, wracaliśmy sobie już c: Posprzątaliśmy ładnie, coby butelek po Frugo nie zostawiać na trawie. Szybko się rozeszliśmy. Wspólnie ruszyliśmy na tramwaj. Dev i Tiff pojechały innym D: Ja, Fene, Al i Mid pojechaliśmy 37. Midu wysiadł po sześciu przystankach. Fene i Al wysiadły dwa przystanki przede mną, a ja wysiadłam na dworcu XD
Tutaj koniec zlotu c:
Macie zdjęcia i macie filmy - Alu ciągle mówiła, że je chcecie!

Do zobaczenia! Jeśli dostanę więcej zdjęć, to je Wam pokaże w osobnej notce C:
Papaćki!"










5 lipca 2013

Organizacyjna + zlot

Dobra, pyszczki. Trzeba powiedzieć, co się zdziałało.

Regulamin został zmieniony.
Może nie są to jakieś radykalne zmiany i nie skróciłam go bardzo. Ale sądzę, że jest bardziej... przyjazny. W końcu nie każdy, dołączając, liczy na sztywne reguły; nie każdy rozumie pewne słowa - co nie znaczy, że jest ułomny. No cóż, mam nadzieję, że jest dobrze. Proszę Was o przeczytanie i wyrażenie swojego zdania c:

Hierarchia uproszczona.
W miarę się to ukróciło i wyklarowało. Chyba. Dodałam, iż można zająć tylko dwa stanowiska.
Zadania pozostały - co też zostało uwzględnione. Od tej pory proszę się o nie zgłaszać c: Postaram się wszystko uzupełnić. Link do zadań znajduje się w zakładce Hierarchia.

Pamiętnik - w trakcie. Mimo wszystko, to około 600 postów. Powoli to idzie, ale wrodzone lenistwo stara się wiązać mi łapki. Co w sumie się udaje. Aczkolwiek walczę.

Sonda.
No cóż. Wyszło śmiesznie, bo i Syriusz i Error mają po 33% głosów, co jest najwyższym wynikiem. Tak więc będą DWA wywiady! c: Najpierw Error, bo kobiety mają pierwszeństwo. Potem Syriusz. Pierwsza na upierdliwego stręczyciela zgłosiła się Tiff, ale nie wiem, czy podoła, bo wyjeżdża. A może ktoś inny chce zadawać pytania, jeśli Tiffany nie będzie mogła?

Zlot 

Odbędzie się 9 lipca (wtorek) o godzinie 12
Nie wiadomo, czy tajny plan wypali, ale mimo wszystko, przygotowywanie strojów jest aktualne C: 
Więcej TUTAJ


PRZYPOMINAM, ŻE 7 LIPCA JEST OFICJALNE ROZPOCZĘCIE LATA. W miarę możliwości zapraszajmy inne stada.
Więcej TUTAJ


No, i w sumie to by było chyba na tyle.
Jak o czymś zapomniałam, to będzie edit.
Dobrej nocy, pyszczki!

2 lipca 2013

Wyjazd

Chce poinformować o moim wyjeździe. 
Nie będzie mnie od
 3.07-15.07
Jeżeli do czasu mojego powrotu nie znajdzie się chętny na napisanie kolejnej części stadnego opowiadania to ja się tym zajmę.