Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Mamy mały zastój, jednak blog nadal jest aktywny.
- Proszę zgłaszać się po zadania do hierarchii pod odpowiednią zakładką

Zapraszamy w Nasze szeregi!

Nieobecni:
- Tin
- Dalia

24 grudnia 2012

Tiffu wraca ;=;

Parę osób mnie kojarzy, ale i tak się przedstawię.


Jestem... jedną z członkiń tej rodziny.

Według Pamiętnika HOTN:
"HOTN było jednym z pierwszych jej stad. Była najmłodsza, lecz to nie zniechęciło jej do działań.
Pomimo młodego wieku została zasłużoną..."

Według ankiety przy wywiadzie z 2011 roku:
"(...)zawsze wszędzie jest jej pełno, jest osobą pozytywną, choć czasem zlekka męczącą."
"Szalona wariatka.  Esencja HOTN."
"Tiff jest spoko chodź czasami denerwuje"
"(...)bardzo pozytywna i energiczna, ale czasem trochę zbyt dziecinna."  
"Moim zdaniem Tiff jest pełna energii. Taki mały worek nadpobudliwości."
"Tiff jest dziwna, była dziwna, będzie dziwna i w tym jej cały urok. @.@ "
"Czasem trochę denerwująca (...)"

Taka byłam/jestem według innych, a według mnie?
W sumie nawet nie wiem, chyba trzeba mnie po prostu poznać.

Imię:Tiffany
Wiek: Nie pamiętam.
Hierarchia: Szpieg
Przedmioty i towarzysze:
  • Medalion natury.
  • Demon Aiyanna.
  • Arafatka. 

Do HOTN dołączyłam jako szczeniak, lecz nie pamiętam co było przedtem. Na pewno nie narodziłam się w tej postaci, w której mnie widzicie. Jaka byłam? Kim byłam?

`Kocham was, wiecie?

92 komentarze:

  1. Witam Cię po raz drugi, Tiffany. - Ponownie rozpromieniła się odrobinę na widok samicy. Po chwili przyglądania się przechyliła jednak mordkę wpatrzona w jej pyszczek. - Zmieniłaś kolor. I gabaryty.

    OdpowiedzUsuń
  2. - Tiffany. - Przywitał się jedynie. Nie czuł wiele chęci do rozmowy. Może dlatego, że coś w środku nadal go bolało, ale nie chciał tego okazywać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niespiesznie podeszła do nieznanej jej jeszcze osoby, pamiętając ją jeszcze z poprzedniego wieczoru.
    - Witam Tiffany, widziałyśmy się wczoraj, jednakże nie było nam dane poznać się lepiej - przywitała się, skinąwszy lekko pyskiem, z niemal niewidocznym uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Tiffany *Wadera uniosła lekko kącik pyska, skinąwszy jej łbem na powitanie*

    OdpowiedzUsuń
  5. Uśmiechnęła się lekko, a jej skrzydła poruszyły się lekko, jakby żyły własnym życiem.
    - Tak, dobrze pamiętasz - potwierdziła. - Zwykle każdego pytam, jak podoba mu się tutaj, ale ciebie chyba nie muszę, skoro nie jesteś tu nowa, a tylko powróciłaś - rzekła, przechylając zabawnie pysk.

    OdpowiedzUsuń
  6. - No to naprawdę spory szmat czasu, urodziłaś się tutaj? - zagadnęła z ciekawością, wprost nie mogła się powstrzymać, tyle pytań nagle pojawiło się w jej umyśle.

    OdpowiedzUsuń
  7. - Sama? - zadała kolejne pytanie, które samo wyrwało się z jej gardła, tak to było, kiedy nie zdołała utrzymać ciekawości na wodzy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam, miło poznać *zatrzymuje na niej czerwone ślepia* Baru jestem *unosi lekko kącik pyska*

    OdpowiedzUsuń
  9. To z tego co wiem już byłaś w HOTN, nie mylę się? *zastrzygła uchem*

    OdpowiedzUsuń
  10. A co było powodem twoich odejść? jeśli oczywiście mogę spytać

    OdpowiedzUsuń
  11. Po raz kolejny jej pysk przekrzywił się w zabawnym geście, mimo iż pytanie, które miała zadać, wcale takie nie było.
    - Dlaczego odeszłaś? - zapytała prosto, patrząc na nią przenikliwie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uśmiechnęła się na widok nowej postaci. - Witaj! Xeą mnie zwą - kiwnęła łbem.

    OdpowiedzUsuń
  13. - Jak się miewasz? - uśmiechnęła się lekko.

    OdpowiedzUsuń
  14. Skinęła delikatnie pyskiem, a jej skrzydła rozprostowały się nieznacznie, jakby sama nad nimi nie panowała.
    - Rozumiem o co ci chodzi, przynajmniej po części - mruknęła, kiedy zalała ją fala wspomnień, pamiętając swe rodzime stado.

    OdpowiedzUsuń
  15. Źle nie, ale wciąż jesteś dwukrotnie większa od starszej siostry. - Wymruczała i fuknęła, a gdy została przytulona wydała z siebie przeciągły pomruk - takie to już było interaktywne zwierzątko. - Mam nadzieję, że nie opuścisz nas prędko, Tiff.

    OdpowiedzUsuń
  16. - Nie nawykłam do opowiadania o sobie, co chciałabyś wiedzieć? - zapytała, uśmiechając się doń lekko.

    OdpowiedzUsuń
  17. - Biegłam, przemierzałam świat, uciekałam, różnie można by to nazwać, aż w końcu dotarłam aż tutaj i postanowiłam zostać na dłużej - odpowiedziała, z lekkim uśmiechem, choć był to raczej uśmiech smutny.

    OdpowiedzUsuń
  18. - To dobrze, jesteś lepsza ode mnie. Znam niewiele osób - uśmiechnęła się.

    OdpowiedzUsuń
  19. mh rozumiem, mam nadzieję że tym razem nie będziesz chciała odchodzić *odwróciła łeb i spogląda na widoki* długo szukałam takiego miejsca, jakim jest to stado...

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj znów, Tiffany. Mam nadzieję, że tym razem zostaniesz w HOTN dłużej *Uśmiechnęła się doń życzliwie*

    OdpowiedzUsuń
  21. - Też bym tak chciała. Mi przychodzi to z trudem. Dziwie sie, że jeszcze nie zemdlałam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wydaje mi się czy byłaś tu już wcześniej? *patrzy na nią zaciekawiony*

    OdpowiedzUsuń
  23. Co mi się najbardziej podoba? *pokręciła łbem zastanawiając się chwilę* myślę że to, jakie zaangażowanie wkładacie w te stado by nadal trwało, i że staliście się moją rodziną... której dawno nie mogłam znaleźć *uśmiecha się lekko*

    OdpowiedzUsuń
  24. Być może jednak powinni porozmawiać. Nieważne, czy tak, czy nie, rozmowa nikomu nie szkodzi, tego się odezwał. - Tiffany Taro, jesteś w stanie zagospodarować moment, by się ze mną rozmówić?

    OdpowiedzUsuń
  25. - Pozwól, że to ja o to zapytam, jeśli dojrzę, że czymś się martwisz. - Odpowiedział. - Jeśli musicie i chcecie, możecie ku mię iść, jeśli co Was trapi. Chcę się tylko z Tobą rozmówić, Tiffany Taro.

    OdpowiedzUsuń
  26. Tak, to wiem, jesteś starą członkinią, ale mi raczej chodziło o to, że od kiedy ja jestem w stadzie, to czy nie było Cię tu wcześniej *unosi kącik pyska*

    OdpowiedzUsuń
  27. - Zaufaj mi moja droga, że tak jest. Idziemy gdzieś czy będziemu tutaj tak sterczeć? - wyszczerzyła się.

    OdpowiedzUsuń
  28. Spojrzała na wilczycę z lekkim uśmiechem.
    - Oby w ten dobry sposób - powiedziała z lekkim rozbawieniem.

    OdpowiedzUsuń
  29. - Daj znać, jeśli cokolwiek Cię zmartwi, Tiffany Taro III. - Powiedział. - Udało Ci się poznać już kogoś, kogo jeszcze nie znałaś, a którzy są wśród nas?

    OdpowiedzUsuń
  30. Ruszyła za nią. - Co robiłaś po odejściu? - zapytała zaciekawiona.

    OdpowiedzUsuń
  31. - Staram się, jednak odwykłam od życia w stadzie - przyznała, z lekkim westchnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  32. -Tiff. - jeknela przerazona. Jej oczy przypominaly w tym momencie wielkie spodki, a kaciki warg wygieli sie tak nisko, ze caly pysk sie napial. Jednym skokiem podniosla sie na rowne lapy i otrzepala ze sniegu. Mimo to wciaz mogla poczuc nieprzyjemny chlod na skorze i zapach mokrej siersci - Jak ja nienawidze sniegu. - mruknela.

    OdpowiedzUsuń
  33. Na jej pysku nadal prezentowal sie dziwny szczekoscisk, ale przymruzone oczy sprawialy wrazenie zadowolonych - Na razie wszystko ma sie dobrze, stado milo mnie przyjelo, wiec licze, ze dalej tez bedzie z gorki. - zasmiala sie, a po chwili dodala - A tobie jak sie tutaj podoba?

    OdpowiedzUsuń
  34. - Z pewnością - przyznała z lekkim uśmiechem, skierowała swe spojrzenie na niebo. - Chciałabyś jeszcze coś wiedzieć? - zapytała, zerkając na nią.

    OdpowiedzUsuń
  35. *drgnęła, kiedy poczuła jej dotyk i gest. Który był dla niej rzadkim zachowaniem wobec niej, ale bardzo to lubiła, uśmiechnęła się i powiedziała cicho, prawie że szeptem* nawet nie wiesz jak bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie wiem *zamerdała ogonem* ale lubię to jak zimą wszyscy się przytulają *uśmiecha się szeroko* i że jest puch i para *z pyszczka nie znika uśmiech*

    OdpowiedzUsuń
  37. W takim razie wybacz ale nie bardzo kojarzę Twój pysk *skinął lekko głową* co takiego zrobiłaś że jesteś tak szanowaną członkinią tej rodziny? *zerka na nią zaciekawiony*

    OdpowiedzUsuń
  38. - To przykre... - westchnęła cicho nie wiedząc bardzo co ma teraz zrobć.

    OdpowiedzUsuń
  39. - A ja wręcz przeciwnie - powiedziała rozbawiona, uśmiechając się do Tiff. - Wybierasz się na zabawę noworoczną? - zapytała, spoglądając nań fiołkowymi ślepiami.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ach, czyli to łatwiejsze niż się wydaje *pokiwał łbem* ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  41. - W sumie nie mam pojęcia. Wstydzę się - zakryła się ogonem i zaczęła się śmiac, bardziej historycznie.

    OdpowiedzUsuń
  42. - Mam taki zamiar, jednak jestem raczej nie oswojona ze swoją... ludzką formą - mruknęła nieco rozbawiona, nie wiedziała jak lepiej określić swą przemianę, niedawno przecież odkrytą.

    OdpowiedzUsuń
  43. *skuliła uszy, czując dziwne uczucie spokoju i bezpieczeństwa. Jedynie przy bliskich jej sercu, wtulona w bezruchu i łamiącym się lekko głosem powiedziała* Tiffany...

    OdpowiedzUsuń
  44. - Tak... Lisbeth. - Odwróciła się w kierunku rozmówczyni. Jednocześnie cofnęła się o krok czy dwa. - Skąd wiesz, skoro nie zdążyłyśmy się poznać? Czyżby mówiono o mnie w stadzie?

    OdpowiedzUsuń
  45. - Tak wiem, obawiam się, że źle mnie zrozumiałaś. Chcę przyjść wpierw w swej ludzkiej formie, jak zalecano, jednak po prostu jeszcze nie jestem do niej całkiem przyzwyczajona, co nader mnie bawi - powiedziała, uśmiechając się do Tiff.

    OdpowiedzUsuń
  46. -Witaj Tiff -uśmiechnęła się do wilczycy. -Mi również miło Cię widzieć.

    OdpowiedzUsuń
  47. Zaśmiała się cichutko.
    - Pewnie zobaczysz mnie na imprezie noworocznej - powiedziała z uśmiechem, dalej rozbawiona.

    OdpowiedzUsuń
  48. - Salam Tiff. - usmiechnela sie do wilczycz. - Od jak dawna znajdujesz sie w stadzie ? - zapytala majac na mysli caly okres.

    OdpowiedzUsuń
  49. Nie jestem dla ciebie zbyt... obca, na taki gest? *zapytała Waderę* zdziwiło mnie to bardzo, aczkolwiek nie jestem zła, wręcz przeciwnie. Nie zrozum mnie źle...

    OdpowiedzUsuń
  50. -Dogadanie sie z nim wcale nie bylo trudne - odparla, a jej pysk wreszcie troche sie rozluznil przybierajac neutralny wyraz.

    OdpowiedzUsuń
  51. *kiwnął głową* jakie to uczucie wrócić do.. rodziny? *patrzy na nią zaciekawiony lekko się uśmiechając*

    OdpowiedzUsuń
  52. Ale wtedy robią to częściej *zaśmiała się i zamerdała ogonkiem* i mają takie śmieszne miny, że niby tylko się grzeją *wyszczerzyła się*

    OdpowiedzUsuń
  53. - Mi Ciebie również miło poznać, Tiffany. - Na jej kocim pyszczku pojawił się cień uśmiechu.- To prawda,niewielu nas jest, ale wiernych, mam nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  54. Tiff, witaj. *uśmiechnęła się na widok znanej jej postaci* Jak mi mija życie.. hmm szczerze mowiąc nie wiem jak odpowiedzieć Ci na to pytanie, nasuwa mi się tylko "dobrze" albo coś w tym stylu, więc może zostawię to pytanie na później. A co słychać u Ciebie? *wlepiła w nią czarno-niebieskie oczy*

    OdpowiedzUsuń
  55. To super. Właściwie dlaczego odeszłaś? *Zapytała z nieukrywaną ciekawością w głosie*

    OdpowiedzUsuń
  56. - Tak... nie jest na wielu, ale wiernych, mam nadzieję. - Uznała, że nie musi się przedstawiać, skoro ją znają. Przekrzywiła nieco łepetynę, obserwując samicę zielonymi ślepiami.

    OdpowiedzUsuń
  57. Jak tak dalej zostanie jak jest, to i ja to co myślałam że było niemożliwe, będzie dla mnie normą. Tak jak na przykład traktowanie kogoś ledwo poznanego jak przyjaciela a nie wroga... *uśmiechnęła się lekko*

    OdpowiedzUsuń
  58. - Cóż, nie było to nic specjalnego - odpowiedziała, spoglądając w niebo.

    OdpowiedzUsuń
  59. - O ! - ździwiła się. - To dość długo. - uśmiechnęła się szeroko jak na nią przystało.

    OdpowiedzUsuń
  60. - Przepraszam nie chciałam Cię urazić. - mimo iż wadera się śmiała czuła się nieswojo.

    OdpowiedzUsuń
  61. *uśmiecha się* Pewnie masz rację *zamyślił się na chwilę* myślisz,że gdybym ja odwiedził swoją rodzinę to by się ucieszyli?

    OdpowiedzUsuń
  62. Tak... *westchnęła cicho* może gdzieś się przejdziemy? może... na bagna?

    OdpowiedzUsuń
  63. Hm *zamyślił się na chwilę* nie wiem, przypomniano mi tylko ostatni dzień starego życia, ale wydaje mi się, że z mamą dobrze mi się układało *uśmiecha się lekko*

    OdpowiedzUsuń
  64. *ruszyła za nią przyspieszając kroku by iść koło niej* jeszcze tego zakątka naszego stada nie zwiedziłam, a ty? byłaś już na bagnach...?

    OdpowiedzUsuń
  65. - Jestem pewna, że jeszcze natrafi się nie jedna taka okazja - powiedziała, uśmiechając się.

    OdpowiedzUsuń
  66. - To i tak nie usprawiedliwia mnie. - zwiesiła łeb. Rozłożyła ogromne białe skrzydła i otrzepała się ze śniegu po czym usiadła na powrót składając je ostrożnie i starannie.

    OdpowiedzUsuń
  67. - Owszem, podoba. Aczkolwiek nieco mało tu życia... - Rozejrzała się, jakby szukając jakiekolwiek istoty poza sobą i rozmówczynią. - Zawsze tak było?

    OdpowiedzUsuń
  68. *mała już nie była taka mała, zmieniła się dosyć mocno, ale można było w niej dostrzec dawnego szczeniaka, lekko napuszona sierść na karku świadczyła nadal o jej młodym wieku* Wiesz co Tiff? To całe przytulanie jest przereklamowane.

    OdpowiedzUsuń
  69. Taki też mam zamiar, może oni rozwiążą za mnie kilka tajemnic *uśmiecha się lekko*

    OdpowiedzUsuń
  70. To teraz będziesz na dłuższą chwilę *wyprzedziła ją trochę, lekko truchtając*

    OdpowiedzUsuń
  71. Nie rzekła już nic i uśmiechnąwszy się tylko lekko do wilczycy, pogrążyła się w myślach.

    OdpowiedzUsuń
  72. Bo kiedy tak się ktoś wiecznie tuli to zapomina o Bożym świecie *mruknęła* Nawet czasem o własnym dziecku *uśmiecha się do niej* Ale mam was, więc nie jest źle *wyszczerzyła się bardziej*

    OdpowiedzUsuń
  73. Zlustrowała swoje skrzydła z lekkim uśmiechem. - Dziękuję. - spojrzała w górę i aż ją zamurowało. - Kali... - szepnęła. Nagle na jej łbie wylądowała czarna sowa. Wilczyca roześmiała się i skłoniła łeb tak aby Tiff mogła zobaczyć powód jej radości. - Tiff to Kali. Kali to Tiff. - sowa zahukała.

    OdpowiedzUsuń
  74. Ten, który ją wręcz uwielbiał i wraz z nią dorastał, postanowił ją odwiedzić. Jakimś cudem powstrzymywał się, by zachować choć krztę powagi i po prostu się na nią nie rzucić. Przysiadł przy niej, trącając ją jednak łapą zaczepnie. -No cześć, Tiffu. Miło Cię znów widzieć. - powiedział, uśmiechając się przyjaźnie.

    OdpowiedzUsuń
  75. Sowa zahukała ponownie. - Mówi dziękuję. - przetłumaczyła wadera. Sowa przeleciała na grzbietu Samicy. - Tak lepiej. - uniosła łeb zadowolona że nic na nim nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  76. Zgadzam się z tobą *biegły obok siebie mijając małe jezioro, Wadera skręciła w jego stronę patrząc też na Tiff czy i ona by też zechciałaby tam się udać* Może odwiedzimy jezioro?

    OdpowiedzUsuń
  77. Jeżeli uważasz wspomnienia za coś ważnego, to tak, ważne. *uśmiecha się doń*

    OdpowiedzUsuń
  78. Dziękuje bardzo. *zerka na nią* A jak Ci życie mija? Równie tajemniczo?

    OdpowiedzUsuń
  79. -Mam tylko nadzieję, że będziemy się często widywać, a nie. - tknął ją łapą, uśmiechając się wesoło. -Bo potrzebuję dużo osób, żeby czuć się naprawdę szczęśliwym. No i jesteś w tych osobach, więc czuj się zobowiązana.

    OdpowiedzUsuń
  80. -No. Dziękuję bardzo. Chociaż wiesz co? Mogła byś być troszkę bardziej rozmowna, Dzieciaku. - mniejsza o to, że byli w tym samym wieku. No i pewnie nawet to określenie nie pasowało do chwilowej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  81. -Czyli powinienem nawijać jak głupi? Żeby tylko jeszcze było o czym.. -zaczął się zastanawiać nad tym. -Kurde. Nooo.. Nie mam pojęcia. Mogę mówić o pogodzie. Nie lubię tej ciapy. Chcę już ciepło. Chcę się wylegiwać na słoneczku i marudzić, że za gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  82. -No dokładnie. Cienia nigdy dość w ciepłe dni. Lepsze takie marudzenie niż to zimno, które trwa już zdecydowanie za długo. Nie lubię noo. - jęknął, znów patrząc na śnieg.

    OdpowiedzUsuń
  83. Ciebie też miło widzieć *uśmiechnęła się nieśmiało*

    OdpowiedzUsuń
  84. -Może ktoś tam lubi, kto wie... Ale nie mam ochoty na wypytywanie się. Mam to troszkę gdzieś. - uśmiechnął się wesoło. Rozejrzał się wokół. - Może się gdzieś przejdziemy?

    OdpowiedzUsuń
  85. -Hmm... Zaraz coś się wymyśli. To nie tak, że to moja pięta Achillesowa. Po prostu nie lubię. Ale dla Ciebie coś wymyślę. -zrobił skupioną minę. -Może wodospad...?

    OdpowiedzUsuń
  86. - Tiffka! - Z miejsca ciesz na mordzie. Ruszyła do niej biegiem. Rzut, tul. Gleba. Tradycyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  87. Wymknęła się tarmoszeniu i zeszła tym samym z Tiff. - U mnie? Jakoś płynie życie. Szybko, cholernie szybko. Doba musiałaby mieć 48 h, żeby się wyrobić ze wszystkim. I żeby tak wolniej się starzeć... - Uśmiechnęła się z lekka. - A jak tam u Ciebie? Coś się zmieniło?

    OdpowiedzUsuń
  88. *Uniosła łeb, wlepiając złote, błyszczące lekkim blaskiem, ślepia. Kąciki jej pyska uniosły się w nieznacznym, acz pełnym przyjaźni i ciepła, uśmiechu.* Tiffany. *Rzuciła lekko, przechylając przy tym zabawnie głowę.* ///Aldieb

    OdpowiedzUsuń
  89. Przyjaciółka jeszcze z dzieciństwa. Jak mógł o niej zapomnieć...? Nie mógł. Nie miał zamiaru teraz i nie będzie miał w przyszłości. Dlatego też postanowił ją odwiedzić. Czy też nawiedzić swoją obecnością, jak kto woli. Znaleźć ją można było praktycznie wszędzie, dlatego też trochę się naszukał, nim zobaczył jej sylwetkę. Przyspieszonym krokiem przybliżył się, zatrzymując przy niej i wesoło machając rudą kitą.
    -Witaj, moja Ty najdroższa przyjaciółko. - przywitał się z typowym dla siebie uśmieszkiem.

    OdpowiedzUsuń