Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Mamy mały zastój, jednak blog nadal jest aktywny.
- Proszę zgłaszać się po zadania do hierarchii pod odpowiednią zakładką

Zapraszamy w Nasze szeregi!

Nieobecni:
- Tin
- Dalia

5 listopada 2013

Relacja z Imprezy Halloween'owej

Relacja z imprezy Halloween'owej

Na wstępie chciałabym powiedzieć, że imprezę uważam za udaną. Mimo, że rozpoczęła się z dwugodzinnym opóźnieniem oraz niestety skończyła się dość wcześnie. Jednak wydaje mi się, że było bardzo fajnie, i miejmy nadzieję, że podobne wydarzenia będą nadal organizowane w przyszłości i następnym razem uda się lepiej. c:

Podkład muzyczny (dla chętnych)

Relacja: 
(Dla tych, którym nie chce się czytać całości, proponuję przejść od razu do konkursu na najlepsze przebranie - znajdziecie po pogrubionym tekście. c: )

18:59:21 <Aldieb>Bezgwiezdna noc okryła świat głębokim mrokiem. Niewielką połać polany rozświetlał jedynie nikł blask płonących świec. Z kątów spoglądały na świat złowrogie spojrzenia dyni. Na drzewach zawieszona były łańcuchy z papierowych szkieletów, duchy, pajęczyny oraz szmaciane wiedźmy, ot, zwyczajowe Halloweenowe dekoracje.
19:00:23 <Aldieb>W mroku, drobne ciało samicy było ledwowidoczne. Siedziała nieruchomo tam gdzie zawsze, pod swoim ulubionym drzewem, opierając się nieznacznie o jego pień. Czekała na pierwszych przybyszy.
19:02:23 <Asmodeusz_>Chudzielec jakoś tak się ożywił. Nie to co wcześniej, pokrak przemykający lasem tak by nikt go nie zobaczył. A teraz? Znalazł sobie zajęcie. Najpierw nastraszył jakieś zające, później znalazł badyl i gryzł go przez długi czas. Razem z nim poszedł na polanę gdzie usiadł obok Aldieb. Wola milczeć bo nie wyglądała zbyt wesoło. Położył się, znów gryząc patyk. Zerknął jednym okiem na wilczycę.
19:03:29 <_Seth_>A gdy wiatr zawiał od strony, gdzie zniknęła złota tarcza słońca przed godziną lub dwiema, wszelkie ozdoby podatne na tę siłę drgnęły. Chłodny oddech świata otoczył polanę, rozciągając zapachy, które niósł las aż pod nozdrza samej Aldieb, a i przybyłego do niej Asmodeusza. Oto zjawił się zapach i jego właściciel, jakiego tu dawno nie było; Seth, w ludzkiej swej okazałości, zakryty szarym, lichym płaszczem. Zobaczywszy znajomą wilczycę i wilka, uniósł spojrzenie na gwiazdy, jakby dziękując, że kogoś spotkał.
19:03:51 <_Seth_>Nie odezwał się jeszcze, póki był zbyt daleko, by jego słowa były grzecznie głośne, a krzyki są w lesie niewskazane.
19:08:04 <Aldieb>Przechyliła łeb, kierując złote ślepia na wilka, który nie wiadomo skąd nagle zjawił się tuż koło niej. Westchnęła cicho, wciągając w nozdrza chłodne, wieczorne powietrze.19:09:40 <Asmodeusz_>Trącił nosem łapę Alu, kładąc po sobie uszy. Wpuścił patyk z pyska i obrócił łeb w kierunku z którego do jego nozdrzy dotarł zapach Setha. Mruknął coś pod nosem i podniósł się, przeciągając mocno. Wesoło, nie ma co. Otrzepał się, siadając z drugiej strony samicy.
19:10:24 <Tin>Dostrzegłszy ledwie widoczne sylwetki na polanie, postanowiła przez chwilę nacieszyć ślepia ich widokiem. Ogarnęła ją znajoma błogość, a ciepło wypełniło całą duszę, ruszyła więc w stronę przyjaciół niemalże płynąc. Cała niepewność opuściła ją z chwilą, gdy wydobyła z siebie krótkie, dość ciche powitanie. Nie było z resztą sensu podnosić głosu, jedynymi dźwiękami dookoła były ich oddechy i szum powiewających na wietrze ozdób.
19:12:44 <_Seth_>Podszedł bliżej, trącając dłonią tyle papierowych zawieszek, do ilu sięgał. Ozdobienie polany zdawało się wprawiać go w pewnego rodzaju zadowolenie. Dawno go tu nie było. - Bonus Dies, Aldieb, Bonus Dies, Asmodeuszu - przywitał się, spoglądając na oboje z nich, kiedy już był blisko na dość, by mówić. Potem wzrokiem zawędrował ku Tiinkerbell. - Dzwonku, przyjaciółko, oto jesteś wreszcie, skoroś dawno nie była.
19:15:10 <Syriusz_>Halloween. Jak dla niego okazja, żeby chociaż trochę się zabawić. Myślał nad swoim przebraniem już od jakiegoś czasu. Póki był młody, mógł się zabawić. No bo kto zabroni szczeniakowi? No nikt. Chyba, że rodzice, których nie widywał. Z tej oto okazji znalazł jakieś błoto, w którym się upaplał, przy okazji świetnie się bawiąc. Później wbiegł w liście, które przykleiły się do jego sierści.Tylko jeszcze brakowało mu czegoś. Nie był jakoś szczególnie agresywny, ale z okazji tego święta zając użyczył mu swojej
19:15:11 <Syriusz_>krwi, nie mając za bardzo wielkiego wyboru. Tak więc w dość opłakanym stanie, ale za to z wielkim entuzjazmem wbiegł na polanę, rozglądając się pospiesznie. Widząc Asmo i Aldieb od razu do nich poczłapał. -Cześć~!
19:15:53 <Aldieb>Przybycie tych dwóch, dawno niewidzianych osób, całkowicie wytrąciło ją z równowagi. Zupełnie nie spodziewała się ich dzisiaj zobaczyć. Szybko jednak otrząsnęła się z szoku i podniosła się z miejsca. Zdawało się jakby jej złote ślepia zaiskrzyły w mroku. Samica przechyliła nieznacznie łeb, a na jej pysku wyłonił się nieznaczny uśmiech.* Witajcie.
19:17:20 <Asmodeusz_>- No, no, hej dzień dobry. - Spojrzał na Tin, na Setha i uśmiechnął się szeroko, słysząc i widząc Syriusza. Parsknął śmiechem i trącił go zaczepnie łapą. - A Tobie co się stało, co? - Zerknął znów na Alutkę i szczeknął wesoło. Albo coś w tym rodzaju. W końcu był kaleką umysłową. A młody lis automatycznie poprawił mu humor.
19:17:34 <Aldieb>I wtedy jej spojrzenie padło na kolejne przybyłe stworzenie. - Och. - Mruknęła spoglądając na ubabraną krwią rudą kulkę futra. - Serek. Za kogo się przebrałeś? - Spytała już nieco weselszym tonem.
19:17:59 <Tin>Moment zajęło jej uważne lustrowanie sylwetki swego, jakby nie było, dawnego ulubieńca. Westchnęła cicho, jakby chciała zrzucić z siebie jakiś ciężar, który i tak stawał się coraz lżejszy, po czym zrobiła kilka kroków w stronę Setha i otarła się pyskiem o jego dłoń. Niemalże od razu odwróciła się w stronę Aldieb, by upewnić się, czy ta nadal tam jest, czy nie rozpłynęła się wraz z podmuchem wiatru. W tej chwili wydawało jej się to bardzo prawdopodobne.
19:21:07 <_Seth_>Pogładził jej pysk, sunąc dłonią aż pod kark. Spojrzał potem na przybyłego Syriusza. Ten jegomość chyba dalej go nie lubi. Przynajmniej tak nadal myślał Seth. Widząc, jak gwałtownie łeb Tin odwrócił się ku Aldieb, a czując przy tym niepokój, który ten ruch wywołał, sam się odwrócił. - Jest nadal, nic się nie zmieniło... - powiedział cicho, by jedynie Tiinkerbell dosłyszała te słowa.
19:24:00 <Syriusz_>-No jak to co? Chyba trzeba było się przebrać, nie? Tak...? - spytał niepewnie, bo w sumie nie pamiętał czy była taka konieczność. Zaraz przeniósł wzrok na Al. -Za miniaturową wersję... czegoś. Nie zastanawiałem się nad tym. - przysiadł sobie, z zaciekawieniem patrząc na Tin i Setha. -Kto to...? - spytał cicho Al. No tak. Przecież jako szczeniak jeszcze nie miał pojęcia co to za osoby.
19:25:07 <Tin>W takiej pozycji czuła się najbezpieczniej. Blisko Setha i z czujnym spojrzeniem czuwającym nad Aldieb, gdyby ta nagle zechciała się oddalić. Pewna, że wszystko jest na swoim miejscu, usiadła i wyciągnęła szyję w stronę Przyjaciela, ponownie trącając jego dłoń.
19:26:28 <Aldieb>Powiodła spojrzeniem w stronę, w którą patrzył szczeniak. Przez moment w jej oczach widniała konsternacja, jednak zaraz zorientowała się w sytuacji. No tak, przecież Serek cofnął się w rozwoju. Heh. - Tin. Tiinkerbell. A ten wysoki to Seth.
19:28:31 <Asmodeusz_>Wziął do pyska obgryziony, rozpadający się patyk i powlókł się z nim w krzaki pod które się wcisnął. Spokój i cisza. A i mody na sukces z daleka nie widać. Kichnął i ziewnął, układając się w kulkę. Położył łeb na łapach i zamknął oczy.
19:29:15 <Syriusz_>Zmrużył ślepia na moment, nie bardzo ogarniając o co chodzi. Okej, kolejne osoby, które nie kojarzy. -Ej... Ale on mnie nie zje, nie? Patrz jaki on wielki. -jakoś tak automatycznie zrobił krok do tyłu i w bok, za Al.
19:31:03 <Aldieb>- To się tylko tak wydaje, że jest duży. Gdybyś chodził na dwóch łapach też zdawałbyś się większy. I raczej nie zje. Chociaż za to nie ręczę. 
19:39:47 <_Seth_>Jego smukła dłoń wodziła po futrze wilczej przyjacieli, kiedy ta usilnie się ku niemu łasiła. Czyżby się zdawało Sethowi, czy przeto właśnie znów się go ktoś boi? - Czyżbym wyglądał na głodnego? - zanegował zarzut pytając mechanicznie, kiedy niecelowo zasłyszał zapytanie szczeniaka. Nie chciał uśmiechać się na siłę, lecz w jego oku z pewnością pojawił się pewien łagodny błysk. Nie był z natury miły, ani uczuciowy, jednak starał się udawać, że jest inaczej.
19:45:29 <Syriusz_>Rozejrzał się zaraz. Nawet nie zauważył, że Asmo gdzieś sobie polazł. -Co właściwie ma tutaj się dziać...? Bo zaczynam się nudzić. Chyba, że dorośli zawsze tylko siedzą i gadają.. - padł na ziemię, grzebiąc w niej łapami, nie mając nic lepszego do roboty.
19:47:42 <_Seth_> - Czasem się kłócą i zarzynają gołemi rękoma do śmierci - dorzucił z nieudawaną radością. Jego nieprzyjemna natura zawsze musiała wyjść, prędzej, czy później. Nim jeszcze jednak ktokolwiek zareagował, dodał - a czasem świętują byle błahostkę, upijając się, śmiejąc i w dzikim niepohamowaniu zapominają następnego dnia, co robili.
19:50:36 <Syriusz_>Zaczął się wgapiać w Setha, nie bardzo wiedząc jak ma zareagować na to pierwsze. Trwał w tej złudnej nadziei, że w razie czego Al go obroni. -I cooo? Dzisiaj też będziecie pili? Mam opowiedzieć jutro co robiliście? Bo mi to pić nie wolno..
19:54:54 <_Seth_> - Gdybyśmy robili tylko to, co nam wolno, tedy każde by umarło, nie mając co wspominać, drogie szczenię - przyznał. - Lecz, jeśli własna moralność zabrania Ci, boś młody, tedy zajmij się czymś, co jutro byłoby godne zapomnienia.

[A tu mniej więcej zniknęłam, więc nie wiem co się dalej dzieje, bo nie chce mi się tego czytać.~]




19:57:46 <Syriusz_>Musiał się skupić, żeby dobrze przetworzyć słowa Setha. Jak dla niego mówił dość dziwnie, ale tłumaczył to sobie tym, że jest po prostu stary. -Ale to wtedy było by nudne... Bo byłbym sam, a Wy byście się kurcze bawili.. - burknął z niezadowoleniem.
20:00:11 <_Seth_> - I ja sam jestem od wieków siedmiu, niemal bez przerwy, a historii moich do opowiadania jest tyle, że jakbyś to najdrobniejszy drukiem spisał i porozciągał spisy we wszelkie strony świata, to aż po horyzont ich końca nie zobaczysz - mówił - Ciesz się, pókiś młody, kiedy mijają Cię przyjemności, lecz i wielkie troski.
20:02:26 <Asmodeusz_>Dobra, znudziło mu się to leżenie. I słuchanie Setha. No tak, gadać trzy po trzy to i on umiał. Tylko jeszcze tak to ubarwić to raczej by nie potrafił. Prychnął pod nosem, wyłażąc spod krzaków. Przeciągnął się znów i usiadł ziewając. Przyglądał się reszcie.
20:05:02 <Syriusz_>-Siedem wieków.. -powtórzył cicho, zaraz się uśmiechając. -Jeju... To Ty na serio jesteś strasznie stary.. - podniósł się, podłażąc z pewnym ociąganiem. Ciekawość jednak zwyciężyła i trącił go łapą w nogę. -Dlaczego jeszcze się nie zacząłeś rozkładać...? - spytał tak po prostu, zadzierając łeb do góry, żeby móc nadal na niego patrzeć.
20:06:32 <_Seth_> - Ależ zacząłem, wszystko we mnie jest zgnite i przeżarte grzybem i pleśnią - stwierdził. - Jestem jak urna, z zewnątrz piękna i zdobna, kiedy w środku ma tylko prochy.
20:07:15 <_Seth_>Spojrzał przelotnie na Tin, która ni słowem, ni myślą była wśród nich. Jeśli by był ślepy, uznałby, że nie mam tu już, a gładzi jedynie jakie obce zwierzę.
20:09:24 <Syriusz_>Skrzywił się lekko, wyobrażając sobie jakieś niezbyt fajnie wyglądające wnętrzności. -A kiedyś to z Ciebie wyleci...? - był dzieckiem, wiec kurde miał prawo zadawać takie dziwne pytania. O tym, że chciał się go spytać czy jest zombiakiem wolał póki co nie wspominać.
20:12:42 <_Seth_> - Każda urna z czasem pęknie, a kiedy moja skruszeje również pęknie, wysypując moje pozostałości. - Westchnął potem ciężko. Uniósł wzrok, aby wydać z siebie przemowę do ogółu - dlaczego inni milczą? Dlaczego nic nie robią? Czy nie mieli się oni bawić, czcząc święto, kiedy martwi stają się żywi, a żywi udają martwych?
20:19:28 <Asmodeusz_>- To się baw, a nie dziecku opowiadasz nie wiadomo co. - Mruknął drapiąc się za uchem. Ziewnął i podniósł zad z ziemi, zmieniając ponownie miejsce przebywania. Ale znów usiadł pod jakimiś krzakami, tym razem jednak bliżej innych.
20:21:53 <Syriusz_>-Eeeej. Nie jestem dzieckiem~! - tsa, jasne. Wcale, bo po co. Stwierdził, że nie będzie się tak czaił przy nogach Setha, więc po prostu odsunął się na kilka metrów.
20:23:02 <_Seth_> - Nie wzmożysz we mnie gniewu, Asmodeuszu - zapewnił go, głosem wypływającym z ostoi spokoju, jaką Seth był tego dnia - lecz jeśli pragniesz, bym z Twego języka uczynił zawieszkę dla dekoracji jaskini, daj mi tylko jedno słowo, a tak uczynię.
20:23:51 <Tin>Potrząsnęła łbem dając znać, że powróciła do świata żywych i zwróciła czekoladowe ślepia na Syriusza. Nie miała potrzeby odzywania się, bardzo przyjemnie słuchało jej się wymiany zdań, jakże od siebie różnych. Dziecinność mieszała się z dumą i wyrafinowaniem. Bardzo ładne.
20:25:08 <Asmodeusz_>- Tak bardzo szkoda. Nie było go nie wiadomo ile czasu, zdezerterował a teraz zachowuje się jak pan i władca. - Odparł w miarę obojętnie. Jednak jego stan zdradzały wciąż ruszające się uszy i ogon. I tak Setha nie lubił.
20:27:35 <_Seth_> - Okazałem słabość, odchodząc, w tym masz rację, lecz nie kłam, że chciałbyś być pod moją władzą - odpowiedział. Nie chciał zwady, a przynajmniej nie z tytułu charakteru, jaki posiadał Seth. Był z niego zadowolony. Nie wyobraża sobie, żeby potrafił śmierdzieć cały dzień, śpiąc pod jakimkolwiek z drzew, jak jego tymczasowy rozmówca.
20:30:34 <Tin>Przewróciła oczami bardzo wymownie, choć i tak tego nie dostrzegł, po czym złapała brzeg jego płaszcza w zęby i zdecydowanym ruchem pociągnęła, by zwrócić na siebie uwagę. - Wracasz i już wdajesz się w kłótnie? Daj spokój. - Mruknęła z dezaprobatą.
20:31:31 <Asmodeusz_>- Przynajmniej raz, to mi wystarczy. Pod Twoją władzą na pewno nie. - Potrząsnął łbem i oblizał pysk, spoglądając za siebie w ciemność. Coś jakoś się pewnie ta ich impreza nie rozkręci. Ziewnął szeroko i odwrócił się, wchodząc między drzewa. Głupie to wszystko i tyle. A w kłótni i tak by nie wygrał z Sethem, więc po co się męczyć. I głupie drzewa i wszystko inne, włącznie z postaciami na polanie. Bo z tego co pamiętał, raczej żadne czytać w myślach nie umie.
20:33:06 <_Seth_> - Taka moja przywara, przecież wiesz, ilekroć chciałem zabić, bo tak mi leżało i taką miałem chętkę - powiedział, kucając wcześniej, kiedy ta go szarpnęła. Zasiadł obok, by z nią pomówić, lecz sam nie miał teraz tematu, by zaczął. I Asmodeusz źle pamiętał.
 20:37:48 <Tin>- Przecież wiem. Ale Ty wiesz, że Cię wiecznie będę za to tępić i nie przyzwyczaję się. - Wzruszyła barkami, by po chwili wyłożyć się wygodnie i przymknąć ślepia. Otwierała je jednak co chwilę, zbyt wiele emocji się w niej kotłowało, by mogła tak po prostu leżeć.
20:40:45 <_Seth_> - Dawno me oko Cię nie dostrzegło, ani ucho nie słyszało Twego głosu, Dzwonku - zaczął. - Nie masz dla mnie kilku słów i historii, bym mógł potem wspominać Twoje wspomnienia?
20:43:58 <Tin>- Nie chcę opowiadać, nie chcę wspominać, bo ostatnie dobry moment jest gdzieś bardzo głęboko ukryty. Żeby się do niego dokopać, musiałabym przedrzeć się też przez te złe, a nie mam teraz na to siły. Ty coś powiedz, tak lubisz się chwalić. - Posłała w jego stronę przygaszony uśmiech.


[ A tu mniej więcej wróciłam. :U I mniej więcej od tego momentu przestało mi się chcieć poprawiać literówki. :'D I przestałam usuwać nawiasy bo część jest śmieszna. XD]

20:46:24 <_Seth_> - Nie zabijam, nie jestem zabijany, nie szukam, nie jestem szukany. Jak i nie przeklinam, a i sam nie jestem przeklinany. Moje życie stało się płytkie, jak wszelka kałuża - przyznał. - Opowiedzmy coś nowego. Oto święto jest duchów, niech kto nastraszy innych jaką wymyślną bujdą - zaproponował.
20:48:16 <Asmodeusz_>[ zróóbmy coś a nie, odpierdzielacie :c ]
20:48:33 <_Seth_>[No Seth zaproponował straszne historie, lalala ;_;]
20:48:56 <Asmodeusz_>[ to niech opowiada XD ]
20:49:05 <Aldieb>[ wait. ]
20:49:18 <Aldieb>[ Najpierw konkurs na najlepszy kostium. :U ]
20:49:27 <Aldieb>[ Każdy będzie musiał zaprezentować w co się rpzebrał. ]
20:49:33 <Aldieb>[ *przebrał ]
20:50:00 <_Seth_>[Seth przebrał się za siebie, to jasne, ży wygra...]
20:50:12 <Asmodeusz_>[ jakikolwiek, tak? XD ]
20:50:18 <Aldieb>[ Nie wygra. Zostanie zdyskwalifikowany na samym początku, huehue. ]
20:50:31 <_Seth_>[To to nie może być straszny strój? :c]
20:50:38 <Aldieb>[ Może być. XD ]
20:50:46 <_Seth_>[NO WIĘC WYGRA...]
20:50:48 <_Seth_>[XD]
20:50:58 <Asmodeusz_>[ lol, Alu się udupiła XD ]
20:51:06 <Aldieb>[ Ale musisz się przebrać za kogoś innego niż siebie. No wiesz, takie niepisane zasady. :'D ]
20:51:15 <Aldieb>[ Wcale nie. ff. ]
20:51:19 <_Seth_>[Hm. Nie zrzucasz skóry, nie?]
20:51:36 <Asmodeusz_>[ Aluuś, nie musi być straszny, nie? ]
20:51:37 <Aldieb>[ Kto, ja? Nie. o_o ]
20:51:41 <Aldieb>[ Nie musi. ]
20:51:56 <_Seth_>[No to za Ciebie się nie przebiorę. Hm. Trudno jest znaleźć jakieś inne straszydła <D]
20:52:05 <Aldieb>[ Ale pamiętam jak kiedyś ktoś się przebrał za Biebera. Ten kostium został ogłoszony najstraszniejszym. XD ]
20:52:21 <Asmodeusz_>[ jezu XD ]
20:52:57 <_Seth_>[Gdyby nie charakter Setha, to przebrałbym go za Slendera ;_;]
20:53:34 <Asmodeusz_>[oo, faza. Dzięki za podsunięcie pomysłu Seth :'D]
20:54:32 <_Seth_>[No i Seth wygrał.]
20:55:05 <Asmodeusz_>[ spiździaj :I ]
20:56:58 <Aldieb>* No tego. Alu wróciła. Raczej niezauważona przez nikogo, tak samo kiedy znikała z polany. A przynajmniej nie zrobiła przy tym jakiegoś zamieszania. Tym razem jednak wyglądała nieco inaczej. Właściwie to ledwo było ją widać. A wszystko było winą jej kostiumu. Bo nie miała pomysłu na nic lepszego, więc wzięła pierwsze lepsze co miała pod ręką/łapą. No i tak skończyła cała zawinięta w bandaże. Dla dodatkowego efektu były całe w krwi. Na łbie miała natomiast czaszkę, kryjącą w cieniu złote ślepia.* Bu. *Mruk
20:58:03 <Aldieb>Mruknęła bez większego entuzjazmu, stajac na środku polany. Uniosła nieco łeb, by widzieć cokolwiek spod tej przeklętej czaszki. Też se wymyśliła... W dodatku zaraz jej spadnie. No, nieważne.* Co powiecie na to, żeby wreszcie zacząć zabawę? - Spytała, a na jej pysku wyłonił się nikły uśmiech.*
21:00:03 <_Seth_> - Popadam w przerażenie i pełen niezrozumiałego strachu pragnę uciekać, byle najdalej od tego jakże prawdziwie wyglądającego truposza - stwierdził z pełnym uroczego wdzięku spojrzeniem, którym dawno się nie chwalił światu. Jego stan można najpewniej nazwać po prostu dobrych humorem. Lub jego realną iluzją. Niemniej, spojrzenie to było wyrazem aprobaty na zadane pytanie.
21:01:18 <Asmodeusz_>A Asmosi się przypomniało, że trzeba ten kostium zrobić. A że się ostatnio naczytał creepypast to i pomysł miał śmieszny. I bardzo dziwny. Na polanę wrócił jako człowiek, z nożem w dłoni, rozciętymi policzkami i płynącej po twarzy krwi. Tylko wybielacza debil nie miał. A że wampirek to policzki się zagoją, więc źle nie było. Biała bluza była wyraźnie widoczna w ciemności. Jak na razie wolał nawet nic nei gadać, bo go mordka niemiłosiernie bolała. Podrapał się po karku, chowając wolną dłoń w kieszeni bluzy.
21:03:51 <Aldieb>Smosia. Fuj. Cieknie z Ciebie. - Stwierdziła patrząc na yy Smosię.
21:06:27 <Aldieb>I tak włąściwie, to gdzie jest Tinka? - Spytała, rozglądając się po polanie. Jednakże zapomniała o czaszce i ta przy gwałtownym ruchu głową, wzięła i pofrunęła kawałek dalej, jak taki, kurczę, bumerang. Albo freesbe. Czy coś. I wzięłą i spadła. sjdbvkjsvbksjhd.
21:07:08 <_Seth_>[I wzięła i spadła]
21:07:27 <_Seth_>[EPIC EPIC EPIC.]
21:07:44 <_Seth_>[Pisząc "epic" trzeci raz napisałem "piec". Taka dygresja.]
21:07:50 <Aldieb>[ XDD ]
21:08:24 <Asmodeusz_>Pokazaął jej język i podlazł bliżej nich. Nogą trącił czaszkę, kopnął ją lekko i przez chwilę stał. Ale i tak podniósł i podał Alutce. - To jak? Będzie coś? - Dziwnie gadał trochę bo starał się z bardzo nie ruszać ustami. I na co mu to było.
21:08:35 <Asmodeusz_>[Alu jest mistrzem ]
21:13:49 <Aldieb>Fffff. *Pozwoliła by Smosia założyła jej z powrotem głupią czaszkę na łeb. I nadal twierdziła, że twarz Smosi była fuj fuj ble.* Będzie. Najpierw odbędzie się konkurs na najlepsze przebranie.
21:13:56 <Aldieb>Po kolei każdy się zaprezentuje.
21:14:17 <_Baru_>*basior leniwie wchodzi na polanę i otwiera szerzej oczy* Jednak nos mnie nie mylił. *potrzepał łbem i spojrzał po wszystkich* Witam *podchodzi do nich z usmiechem na pysku, nie jest przebrany*
21:15:05 <Aldieb>Zaraz ten. No. Zrobimy wybieg. Wiecie, taki jak na tyyych... *Coś jej się ciężkoi myślało. Winę zrzuciła na czaszkę. No bo czemu by nie.* Nieważne. Będzie taki wybieg i sie bedziemy tam prezentowac, no.
21:15:14 <Asmodeusz_>Dźgnął palcem Alu w bok i znów pokazaął jej język. Otarł płynącą po brodzie krew i wytarł ją o ciemne spodnie na których była niewidoczna. Bluzę jednak wolał zostawić białą. Klapł na ziemi, czekając.
21:15:29 <Aldieb>Salve. *Odparła machinalnie, spoglądając w stronę przybyłego.*
21:17:01 <Aldieb>Taaak więc... Niech po kolei każdy się zaprezentuje. O, tam. *Machnęła łapą mniej więcej gdzie "o tam".* Może zacznijmy od Ciebie, Asmo. Zanim Ci się zagoją te te cosie na policzkach. Po za tym ejstem ciekawa co Ty jesteś.
21:17:44 <_Baru_>*usiadł nadal uśmiechając się jak głupi* Chętnie popatrzę na te wasze prezentacje. *zaśmiał się lekko i spojrzał "o tam"*
21:18:01 <Asmodeusz_>- Spie-erdalaj, Ty pierwsza. - Machnął w jej kierunku nożem, coby ją pogonić i pomachał ręką Baru. - Hej.
21:18:07 <Aldieb>Ej, nie dźgaj mnie. *Tak, zajarzyła, że została dźgnięta. ksjbgkjsdfg*
21:18:28 <Aldieb>I nie machaj na mnie tym żelastwem. *Mina ala wściekła mrówka.*
21:18:50 <Aldieb>*W sensie takie coś D8< *
21:18:50 <_Baru_>*kiwnął łbem do Asmo* Hej. *zaśmiał się pod nosem nasłuchując ich dialogu*
21:19:04 <Asmodeusz_>- NO IDŹ KURDE.
21:19:20 <Aldieb>- NIE KRZYCZ NA MNIE. bskhifvgbskdhuvfiksaudviugsd
21:19:56 <Asmodeusz_>- NO TO SIĘ RUSZ I IDŹ. -Położył dłoń na ustach które znó zaczęły krwawić. Zaklął, pokazaął Alutce faka. - Wygrałem, ruszaj tyłek i idź.
21:19:59 <Aldieb>*Ff. Poszła. Bo jeszcze by mu się omsknął ten nóż. skjzbvhsdkjbv >:C *
21:21:07 <Syriusz_>[Bo Asmosiowi lubią się omskiwać noże kurde.]
21:21:24 <_Baru_>*spojrzał jeszcze raz po wszystkich, zatrzymał wzrok na Al i przybrał humanoidalną postać, siedzi w siadzie skrzyżnym*
21:23:36 <Aldieb>*Ogólnie rzecz biorąc cała oburzona, obrażona foch z przytupem i te sprawy, stanęłą gdzie miała stanąć.* No więc... *Zaczeła niezbyt skłądnie.* Jestem mumią z czszką, jak to stwierdziła Smosia. Hm... *Taak, to w sumie całkiem zgrabnie podsumowywało jej przebranie. Jej drobne ciało było całe owinięte w bandażach, poplamionych zciemniałą już krwią. Gdziiegdzie tylko wystawały tylko strzępki jej gęstego ciemnobrązowego futra. Jej złote ślepia skryte były pod starą czaszką, jakiegoś większego od niej drapieżnika.
21:26:08 <Aldieb>Nooo. To teraz Twoja kolej. *Powiedziała do Asmodeusza, siadając pod jednym z drzew. Po drodze prawie wyrżnęła się o jakiś plączący się pod jej łapami bandaż.*
21:27:02 <_Baru_>*przekżywił lekko głowę* No Al, to dużo nam powiedziałaś. *zaśmiał się lekko i skierował wzrok na Asmo*
21:21:46 <Asmodeusz_>[ Serek doświadczony XD ]
21:22:18 <Syriusz_>[Ta xD]
21:22:38 <Asmodeusz_>[ chcę powtórkę. ]
21:27:24 <Asmodeusz_>Zaklaskał jej, wbijając wcześniej nóż w ziemię. Parsknął cichym śmiechem, spoglądając na dłoń we krwi. Wytarł ją znów o spodnie i ponownie zaklaskał. A później wstał i pokazał palcem Alutce las. - Minus dwadzieścia punktów, wykurwiaj.
21:27:38 <Aldieb>W sumie... mogłabym Ci zaraz wymyślić całą historię tej postaci i tak dalej, ale... nie chce mi się.
21:27:55 <Aldieb>sd,mv bshkjgvhjsdyvggyuhsdvgfuys
21:29:18 <Aldieb>Smosiu, kurwa, nie przeklinaj z łaski swej. *Poprosiła z uroczym uśmiechem na pysku. (Zaraz po tym jak przestała zabijać go wzrokiem. Czego chyba i tak nie było widać przez już na prawdę przeklętą czaszkę.)*
21:29:42 <Asmodeusz_>- No, to teraz moja kolej. - Przesunął językiem po ranach i polazł do Alu. Odepchnął ją lekko, pokazał jej język i machnął swobodnie nożem. - Ja przeklinam? Wcale, że nie. Wygraąłem. Ahaha.
21:30:36 <_Baru_>*spoglądał na nich z dziwną miną* Chyba nie szybko przywykne do tego waszego okazywania sobie uczuć *uśmiechnął się pod nosem*
21:31:25 <_Seth_>Seth trudno odnajdywał się w takich sytuacjach, co więcej; starał się je ignorować. Nadal siedział nieopodal Tiinkerbell, jedynie jej poświęcając swoją uwagę.
  21:31:33 <Aldieb>Uważaj, bo zaraz sobie obetniesz ten język nożem. *Zmarszczyła nos, po czym przewróciłą oczami i zrobiłą miejsce dla wampira. Usiadła sobie grzecznie z bkou.*
21:34:02 <_Baru_>*na chwilę oderwał wzrok od najgłośniejszych z towarzystwa i rozejrzał się po polanie, zatrzymał się na paru twarzach dłużej, szczególną uwagę zwrócił na postacie Setha i Tin, jednak po chwili wrócił purpurowymi oczyma do Al i Asmo* Widział ktoś Dalię ostatnio?
21:35:59 <Asmodeusz_>- Jeff the Killer, moi mili. - Ukłonił się nisko, szczerząc zeby w parodii uśmiechu który mu teraz łatwo przychodził. Szeroko otwarte oczy, pomalowane czarną kredką wyglądały jakby wampirkowaty wypalił sobie powieki. A raczej taki mia zamiar. Wyprostował się, spojrzał na obecnych i przesunął palcami po ostrzu noża, zastanawiając się co jeszcze powiedzieć. - A bo ja wiem co jeszcze? Nie wiem, nie chce mi się dalej myśleć.
21:36:58 <Aldieb>Nie, od dawna jej nie widziałam. *Odparła, spoglądając na chwilę na Baru.*
21:37:11 <_Baru_>*zaśmiał się patrząc na Asmo* To chyba nic nowego co Asmo?
21:38:00 <Asmodeusz_>- Spadaj. - Fuknął i zszedł z "wybiegu", siadając obok młodego lisa.
21:38:10 <Tin>- Nie chcesz mi pośpiewać, prawda? - Przewróciła się na grzbiet, a z jej gardłą wydobył się zduszony śmiech na same wyobrażenie Setha podśpiewującego wesoło.
21:38:38 <Aldieb>No to kto teraz? Serek? Tinka? Seth?
21:38:51 <_Baru_>*ponownie się zaśmiał i zaczął klaskać* Ten Jeff to jakiś taki znany był?
21:39:16 <_Seth_> - Sądzisz, że nie potrafię śpiewać? - zapytał. - Czyż nie pamiętasz, jakim melodyjnym dźwiękiem więczył każde zawitanie jeszcze niespełne miesięcy cztery temu?
21:40:47 <Asmodeusz_>- Bardzo znany. Pobił się z dziećmi które go później na imprezie oblaąły wybielaczem i alkoholem i podpaliły. Później wylądował w szpitalu, z wybieloną twarzą. No i wypalił sobie powieku, poszerzył uśmiech i zabił swoją rodzinę. Taka legenda miejska. - Podrapał się po karku.
21:41:21 <Aldieb>Hmm. Fuj.
21:41:44 <Tin>- Nie, nie pamiętam. - Pokręciła łbem, po czym drgnęła na dźwięk swojego imienia i zdezorientowana odwróciła się w stronę, z której owy dźwięk przybył. - Yy. - Zrobiło jej się głupio, że nie uważała, ponownie wbiła więc spojrzenie w swego druha, szepcząc cichutko. - Coo?-
21:42:25 <_Baru_>O... *pokiwał głową wyraźnie zaciekawiony* Widzę, że na tym świecie wielu wariatów. *wzruszył barkami i wrócił do wilczej formy, ponownie rozejrzał się po okolicy i wciągnął głośniej powietrze*
21:42:40 <Aldieb>Tiiin, Seth. Przestańcie ćwierkać i powiedzcie za co się przebraliście, a jak się nie przebraliście to macie przekichane.
21:43:18 <_Seth_> - Zacznij, Tiinkerbell. Ja potrzebuję chwili.
21:45:21 <_Baru_>*kiedy skończył swój mini patrol skierował czerwone ślepia na Tin, zmróżył je lekko*
21:46:58 <Tin>- Ja się przebrałam za koguta. - Faktycznie, była pomalowana na różne kolory, papierowy grzebień kiwał się niebezpiecznie na czubku jej łba, pióra powtykane w ogon udawały taki, jak u ptaka i w ogóle cała była kogucia. Na potwierdzenie tego zapiała głośno.
21:48:20 <_Baru_>*zaśmiał się nieco głośniej niż planował* No cóż, dosyć mroczne to pianie. *pokręcił lekko łbem uśmiechając się szeroko*
21:50:43 <Aldieb>Hm. Wow. To było... mocne pianie. *Pochwaliła Tinkę o: *
21:51:20 <Tin>Zaszczekała zadowolona.
21:52:31 <_Baru_>*zastrzygł uchem i oblizał pysk, spojrzał na Al* Ktoś jeszcze się przebrał?
21:52:56 <_Seth_>Nim kto spojrzał na niego, pod jego płaszczem nie było już mężczyzny, a jedynie cień. Rozchylił powoli ciemny płaszcz, a spod niego rozbłysnęły jego błękitne znamione, lecz na kobiecym ciele. Okaleczonym. Jej brzuch był rozerwany, skóra zerwana z nóg i rąg, a głowa mocno obita, ostrym narzędziem. Jej spojrzenie błagało o to, by ją zabić. Strumienie krwi znaczyły swe ścieżki na rozerwanych ścięgnach, uciekając z żył, które jak błękitne rzeki ciągnęły się pomiędzy zwęglonymi wzgórzami mięści.
21:53:14 <Aldieb>Taak, Serek. Ale nie wiem gdzie znikł. I chyba Seth też miał coś przygotować, o, właśnie...
21:54:29 <Aldieb>Fuuuj. Seth, czemu przebrałeś się za kobietę w postępującym rozkładzie? Fuuj. Fuj. Ble. jeszcze bardziej niż Asmo.
21:54:38 <_Seth_>Rozprute wnętrzności wylewały się otworem, jaki ktoś sprawił jej na ciężarnym brzuchu. Wstała, dygotając na umierających nogach, wspierając się na zesztywniałych rękach. A woda cieknie z jej otworów, mieszając się z szkarłatem juchy i żółcią, jaką produkowało jej szkaradne ciało.
21:55:31 <Tin>Wzdrygnęła się i odbiegła od niego najdalej, jak się dało, wykrzywiając pysk w grymasie zniesmaczenia. - Dałbyś spokój.
21:55:33 <_Baru_>*wzrok skierował na Setha, jego oczy lekko się rozszerzyły, pojawiło się lekkie zdziwienie, potem zainteresowanie, przyglądał się uważnie*
21:55:33 <Asmodeusz_>- Pieprzę znó przegrałem. Nienawidzę Was. - Mruknął, przechylając się do tyłu po czym z cichym klapnięciem na ziemię. Podłożył ręce pod głowę.
21:56:06 <_Seth_> - Błagam, uwolnij mnie - powiedziała. Delikatne nuty dmuchające z jej gardła koiły umysł jak wonny kwiat. Nim kto jeszcze spostrzegł, nie było jej, a strój znów okalał ciało Setha. - Była wiedźmą.
21:56:58 <_Baru_>*przygladał się nadal nieobecnym wzrokiem*
21:57:05 <_Seth_> - Miała szesnaście lat, kiedy zapadła w ciążę z chłopcem, który odwiedzał ją w głuszy. Ludzie brzydzili się nią, gardzili i odganiali, kiedy przechodziła blisko. Chłopca złapano i poćwiartowano, a części ciała rozrzucono po lesie, by wiedźma je znalazła i opłakiwała.
21:57:23 <Aldieb>Lubie wiedźmy. *Stwierdziła niewiele myśląc. Parsknęła cichym śmiechem i walnęła się koło Asmo. Chuchnęła mu powietrzem w ucho.*
21:58:05 <_Seth_> - Kiedy jej brzusze rosło, pochwycono i ją. Bito po brzuchu, katowano i przypalano ciało. Dziecko jednak nie śmiało wyciec z jej ciała. Pochwycono noże i sierpy, przywiązano do drzew i rozciągnięto.
21:58:34 <Asmodeusz_>- Idź sobie, nienawidzę Was. - Burkną obrażony. Nawet Setha już nie słuchał.
21:58:36 <Aldieb>Hmm. *Podniosła się z powrotem do siadu.* Seth, tak z ciekawości. To była prawdziwa postać, czy jedynie Twoja kreacja?
21:58:45 <_Baru_>*ocknął się, spojrzał na Setha przymrużonymi ślepiami*
21:59:00 <_Seth_> - Pierwsze ciosy przebiły jej łono, sierpy wyrwały flaki. Nacięto skórę na rękach i zdarto ją. Jedynie twarz zachowano w całości, by na zawsze jej duch rozkochiwał, póki nie porzuciła ubioru.
21:59:15 <_Baru_>Prawdziwa. *powiedział cicho nadal słuchając*
21:59:44 <Aldieb>Nie Baru, nie Ciebie się pytałam.
22:00:37 <_Seth_>Błagam, uwolnij mnie, prosiła - opowiadał dalej. - Pożarłem ją. Nazywała się Lilith. Była najpiękniejszą kobietą, jaką w życiu widziałem.
22:00:54 <_Baru_>*potrzepał łbem i spojrzał na Al* nie Tobie odpowiadałem.
22:01:15 <Aldieb>Tak myślałam, że ją zjadłeś. *Stwierdziła z miną :I * Mhm, okej.
22:01:26 <Aldieb>W takim razie teraz czas na głosowanie.
22:01:38 <_Baru_>*posyła jej lekki uśmiech i ponownie patrzy na Setha*
22:01:40 <Aldieb>Każdy głosuje na jedną osobę i nie można głosować na siebie.
22:01:53 <Aldieb>Ja zbieram głosy. (priv)
22:02:10 <Aldieb>I pamiętajcie, że konkurs jest na najlepszy strój, niekoniecznie na nastraszniejszy.
22:02:18 <_Seth_>[Dzięki.]
22:02:29 <Aldieb>[ Proszę. <3 ]
22:02:36 <_Seth_>[Ewidentnie Baru powinien wygrać.]
22:02:58 <_Baru_>[ Nie mam nic przeciwko. ]
22:03:01 <Aldieb>[ Tin, Serek. ]
22:03:10 <Aldieb>[ Ożyjcie na moment. o: ]
22:03:26 <Tin>[Oki.]
22:03:48 <Aldieb>[ W sensie, zagłosujcie. ]
22:04:56 <Tin>[No Seth, bo jest lamusem.]
22:05:12 <Aldieb>[ XD ]
22:05:12 <_Seth_>[Ty.]
22:05:18 <Tin>[I się sili na kreatywność.]
22:05:22 <Tin>[Lama podła.]
22:05:41 <_Baru_>[ Taki tam anonimowy głos heh ]
22:06:03 <Aldieb>Okeej. Głosy wyglądają tak: Seth-2, Tin-2, Asmo-1, Ja-0.
22:06:08 <Aldieb>Więc dogrywka.
22:06:14 <_Seth_>[Ja-0 XD]
22:06:26 <Aldieb>[ Taak. XD ]
22:06:48 <Aldieb>[ muszę iść. @_@ ]
22:06:58 <Asmodeusz_>[ Tinkaa ]
22:07:03 <_Seth_>[Tin.]
22:07:09 <Aldieb>[ Zróbcie sobie dogrywkę. Ja głosuję na Tinkę. ]
22:07:14 <Aldieb>[ Okjej, Tinka wygrała. XD ]
22:07:32 <_Baru_>[ Brawo. ]
22:07:38 <Tin>[Haaa, wiedziałam, lamy.]
22:07:50 <Asmodeusz_>[ łuhu, kogut wygrał XD ]
22:08:03 <Tin>[W sumie, to nie. Ale czadowo.]
22:08:05 <_Baru_>*przeciąga się i wstaje, powoli idzie w stronę jeziora*

[O, i tu z przyczyn wyższych musiałam iść. (Siły wyższe, patrz: rodzice.) ]

22:08:54 <_Seth_> - Tin?
22:09:17 <Tin>- Halo?
22:09:49 <_Seth_>[Ja, tukej pies.]
22:10:04 <_Seth_> - Tęskniłem - przyznał.
22:10:09 <Tin>[Ślązak, jeszcze się chwali.]
22:10:21 <_Seth_>[Toż toć.]
22:11:18 <Tin>- No wiem. - Zapiała wesoło.
22:11:26 <Tin>[Przyszołech XDD]
22:11:37 <_Baru_>*napił się wody i wrócił na swoje miejsce rozglądając się dookoła, westchnął cicho i ułożył łeb na łapach*
22:11:51 <_Seth_>[Kaj?]
22:12:05 <_Seth_> - I dalej tęsknię.
22:12:43 <_Seth_>[Jo bych z Tobą pogodoł, ale jak widza Twoi pieruńskie kaleczyni moi godki to mje się rzigać chce siarczyście, panoczku, toch zrezygnowoł.]
22:13:21 <Asmodeusz_>- Baruu, chodź rozjebiemy im móżgi, co? - Mruknął, machając nożem lekko nożem
22:14:15 <_Seth_>[nożem lekko nożem.]
22:14:17 <_Seth_>[XD]
22:15:01 <_Baru_>*spojrzał na Asmo* Cały Asmo, te Twoje genialne pomysły. *uśmiecha się pod nosem* Mi narazie starczy że rozjebałeś mi mózg tym całym wibro coś tam.
22:15:18 <Asmodeusz_>[..cicho mendo!]
22:15:40 <Asmodeusz_>- Aa, wibratorem. - Zachichotał głupio i usiadł. - Pytałeś?
22:16:15 <_Baru_>Tak, ale otrzymałem równie nie jasną odpowiedz. *zaśmiał się* Wiem tyle, że to musiało być głupie pytanie.
22:16:45 <Tin>- Powiedz mi chociaż trochę. Co robiłeś? - Ułożyła głowę na jego kolanach, gotowa do opowieści.
22:17:05 <Asmodeusz_>- Bo było.
22:18:03 <_Baru_>Ale pytałem tylko Dalii, Raksh jeszcze nie miałem okazjii, dawno jej nie widziałem. *zamyślił się na chwilę* Obie ogólnie dawno widziałem.
22:18:36 <_Seth_> - Jeszcze mam czas na historie, nie sądzisz? - zapytał. - Dawnom nie widział Anaid i martwi mnie to. Ufam, że żyje dobrze, ale nieksromną ciekawość, jak żyje.
22:19:27 <Asmodeusz_>- Trzeba było zapytać Aldieb, ona by Ci odpowiedziała.
22:20:25 <_Baru_>*zastrzygł uchem* No właśnie, a ja już sam nie wiem czy chce wiedzieć *zaśmiał się* Po reakcjii Dalii już się wszystkiego moge spodziewać.
22:20:43 <Asmodeusz_>- A jak zareagowała?
22:21:48 <_Baru_>Hm... Po prostu zgłupiała, zastygła i nie wiedziała co powiedzieć po czym usłyszałem "w sumie to chyba wiesz już wystarczająco na ten temat, ja Ci więcej nie powiem".
22:22:16 <Asmodeusz_>- A nie wiesz nic. - Zaśmiał się, obejmując brzuch rękoma. Jezu, jaki cyrk,
22:23:34 <_Baru_>No bez takich. *zaśmiał się* wiem, że to dosyć ruchliwe urządzenie, nie wiem tylko po co tak się wierci. *przekrzywił łeb wyraźnie zaciekawiony*
22:24:14 <Asmodeusz_>Przez chwilę powstrzymywał śmiechem lecz długo to nie trwało. Aż się położyć musiał i nie zwracaął uwagi na dalej pękające policzki.
22:24:58 <_Baru_>*nie bardzo wiedział czemu Go to tak bawi, ale widząc reakcję Asmo też się śmiał, jednak nie tak intensywnie*
22:26:42 <Asmodeusz_>Przekręcił się na bok, skulił i cicho się chichrał, powoli uspokajając.
22:27:40 <_Baru_>*uspokoił się i pokręcił łbem* nie wiem w co mnie wrobiliście, ale ta amnezja ma i swoje pozytywne strony, chociaż, może w wcześniejszym życiu też nie wiedziałem co to takiego.
22:33:07 <Asmodeusz_>- Dobrze, że nie wiesz o co chodzi.
22:36:49 <_Baru_>*kiwnął łbem* skoro tak mówisz.
22:38:30 <_Baru_>*rozejrzał się raz jeszcze* a Ty? Widziałeś może Dalię? Albo Raksh? *zatrzymał wzrok na Asmo*
22:45:12 <Asmodeusz_>- żadnej z nich nie widziałem.
22:46:58 <_Baru_>*kiwnął łbem i ułożył go na łapach, spojrzał po obecnych* Chyba otaczają nas prawdziwe umarlaki.
22:48:04 <Asmodeusz_>- No.. Nic na to nie poradzimy.


~KONIEC~


Tak... wybaczcie mi za brak ogarnięcia lepszego tej notki, ale nie mam zbyt dużo czasu. Ani siły. :I
W każdym bądź razie, dziękuję wszystkim którzy się zjawili za przybycie! c:

Także, wydaje mi się, że Ci, którzy przyszli i się udzielali, a należą do stada, powinni dostać po plusie za aktywność.

2 komentarze:

  1. [Uh, mogłam poczekać na was tą godzinę (w sumie prawie dwie), jednak, fakt faktem, że miałam masę innych rzeczy do zrobienia. Kurczę, tyle mnie ominęło, no T^T
    Ale widzę, że się dobrze bawiliście, to mnie cieszy, bo już myślałam, że impreza się wcale nie odbyła. Następnej nie odpuszczę. No i wiadomo, plusy się Wam należą, zwłaszcza Tobie za zorganizowanie, tak myślę.]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Huraa! Plusy za aktywność ! :D Nie no, heh, a tak szczerze, to fajnie było, siem pośmiali, mam nadzieje, że nie jeszcze jedna taka impreza wypali. ]

    OdpowiedzUsuń