Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Blog aktualnie nieaktywny. Zapraszamy na Discord.

Zapraszamy w Nasze szeregi!

3 listopada 2012

Baru Saya

Jak mnie zwą?
Kiedyś Hilarem, co po łacinie znaczy ,,wesoły,,.
Teraz nazwano mnie Baru Saya, znaczenie indyjskie - "Nowy Ja"

Ile mam lat?
4
(z czego 2 lata spędzone w stadzie)

Czym jestem?
Wilkiem / Jakszą

Jaki jestem?
Pozytywny, uśmiechnięty, otwarty, cierpliwy, bezpośredni, skromny, 
szczery, bywam wybuchowy... 
[Tajemniczy, skryty]

Kim jestem tu?
- Zasłużonym,
- Zastępcą przywódcy obrońców.

Co umiem?
- Upodobnienie do roślin:
* w pazurach posiadam truciznę paraliżującą (w każdej postaci),
* komunikowanie się z roślinami,
* korzenie wydobywają się w moich łap,
- nie można mi czytać w myślach.
- Kiedy jestem w poważnym niebezpieczeństwie uaktywniają się różne zdolności mojego Pasożyta, nigdy nie wiem jaka to zdolność, nie umiem nad tym panować.
Jak wyglądam?
Jestem o głowę wyższy od tradycyjnych wilków (1.10m razem z łbem) , szczupły, czasem nawet wydaje się wychudzony, bardzo długie, solidne łapy, duże i silne opuszki, wyposażone w ostre pazury. Pozwalają mi one na szybki bieg i zwinne uniki. Długie uszy, dzięki czemu dobrze słyszę. Czerwone oczy najbardziej się wyróżniają Moje oczy są fiołkowe. Do tego czarna sierść, zapewniająca kamuflaż w ciemnościach. Dzięki takiej budowie ciała dalekie skoki czy żwawe wspinaczki nie są mi obce.

Moja historia?
Urodziłem się w stadzie, którego nazwy tak naprawdę nie znam. Dlaczego? Z powodu amnezji. Nie ma co owijać w bawełnę. Odszedłem z rodzinnego stada, nie pasowałem tam. Na drodze napotkałem dziwnego mężczyznę, długi czas nie wiedziałem kim jest, teraz wiem, odkryłem to należąc już tutaj. Nazywam go Pasożytem, chociaż Jego prawdziwe imię brzmi Membu. Nie bez powodu o tym wspominam. Pasożyt i ja tworzymy jedną całość. Podczas naszego spotkania wczepił swoją duszę w moją. Po co? Tego się dopiero dowiem. Wiem jednak, że jest apatyczny, chamski i uwielbia zabijać, więc wyobraźcie sobie, że taki ktoś siedzi wam w głowach. W tym właśnie momencie pora wyjaśnić amnezję. Po naszym spotkaniu, czyli po połączeniu, nic nie pamiętałem, jedyne co mi zdradzono to nowe imię. Teraz już pamiętam o wiele więcej ale jeszcze nie wszystko. Zagubiony i zakłopotany trafiłem tutaj, do Stada Nocy, tu się odnalazłem, jednak obrałem sobie pewien cel. Dowiedzieć się co tak właściwie zaszło...

[Resztę można doczytać w
Moich opowiadaniach]
 
Inne formy?
*Jaksza - postać humanoidalna.
http://heise.deviantart.com/gallery/?offset=24#/d2cwx34
Humanoidalnej postaci używam czasami.

Rodzina?
Partnerka - Dalia Seron, syn - Liam, córka - Hiacynt

Ciekawostki?
# 25.03.2013
  - Za zasługi dla Stada Nocy
 został mi przydzielony demon, a dokładniej demonica.

Dodatki?
*Czarna szabla jako Jaksza.
*Talizman do przywołania demona.

      Zadania: 
   1. Białe Stado
3. -

Witam nowych!





523 komentarze:

  1. Witaj w HOTN *uśmiechnęła się do niego*

    OdpowiedzUsuń
  2. Śnieżna biel jej futra mocno odznaczała się od otoczenia, od wszechobecnej nocy nie rozświetlonej nawet jedną iskrą. Szła w kierunku nowego basiora, lekko utykając na tylną łapę, czego i tak większość nie miała zauważyć.
    - Witaj w HOTN, przybyszu... Baru. Witaj, Baru - powiedziała, jakby po chwili wahania, biorąc głęboki wdech nocnego powietrza. - Nazywają mnie Licho.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj, w końcu wśród nas, Baru. *kotka zamiotła ogonem po ziemi i uśmiechnęła się wesoło do basiora*

    OdpowiedzUsuń
  4. *spojrzała na wszystkich zebranych wokół nowego i z wymuszonym uśmiechem spojrzała na Baru* Witaj... jestem Kayoko Córka Trupicienia jak zwie mnie Seth...

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko.. *spojrzała trochę przestraszona na wilka* znaczy się... przepraszam, witaj Baru *uśmiecha się delikatnie* Padma jestem.

    OdpowiedzUsuń
  6. W pierwszej chwili jakby nie zrozumiała co chce powiedzieć wilczur.
    - Czu boli...? Ah, noga! Stare rany, duchy powiodły mnie na manowce, nie przejmuj się, przyjacielu.

    OdpowiedzUsuń
  7. HOTN powoli ożywa *uśmiechnęła się*

    OdpowiedzUsuń
  8. Zrobiła krok na bok, jakby prezentując, że nic jej nie jest.
    - Poszłam, gdy mnie wołano, gotowa iść w nieznane i duszę oddać, tym, którzy krzyczeli. Myśl jasną oddałam, a gdy odzyskałam świadomość ciało i dusza krwawiły. To były złe duchy - skomentowała swoje słowa i zamilkła na chwilę. Nie wiedząc, czy Baru coś zrozumiał, dodała z westchnieniem.
    - Duchy zrobiły mi krzywdę. Nie wierz w to, co mówią umarli, panie.

    OdpowiedzUsuń
  9. - Baru Saya, Ignavi... - Celowo nie używał jego prawdziwego imienia, kiedy ktoś mógł słyszeć. - Nie mieliśmy okazji, by poznać się na nowo... - Mruknął. - Nie chowam nikomu urazy, pielęgnują ją jednak, kiedy ktoś na to służy, uraza moja staje się niewyobrażalną nienawiścią... Nie chowam jednak urazy, póki to nie jest konieczne. Baru Saya, Ignavi...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie nic, Baru *uśmiecha się lekko* zresztą wyjaśniliśmy to sobie na polanie, prawda? *patrzy na niego*

    OdpowiedzUsuń
  11. - Niech Twa głowa nie boleje pod sprawami, którą ważę sam na szali swojej sprawiedliwości. - Odpowiedział, jakby mruknął. - Nie po to fatygowałem się, by zamienić kilkakroć zdania. Zwykłą błahostkę, na prędka wymyślę. Jako się aklimatyzujesz wśród moich pobratymców?

    OdpowiedzUsuń
  12. A jak tam u Ciebie? *uśmiechnęła się szeroko*

    OdpowiedzUsuń
  13. - Dobrze, monsieur. - Wyszczerzyła się w szerokim uśmiechu, machnąwszy mocno ogonem. Wydała z siebie szczeknięcie przypominające nieco śmiech. Dziwnie brzmiało to w pysku stworzenia ponoć tak szlachetnego jak wilk. Licho bywała dziecinna.
    - Zresztą, jak widzisz, jeszcze tutaj jestem. Czyli przed duchami, przynajmniej do pewnego stopnia się bronię.

    OdpowiedzUsuń
  14. - Byleby i oni czuli to samo z Tobą, Baru Saya, Ignavi...

    OdpowiedzUsuń
  15. Skłoniła się lekko, okazując szacunek posiadaczowi karmazynowych ślepi. - Jestem Error. Miło mi poznać. - Wyrecytowała lakoniczną regułkę, wieńcząc ją krótkim uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj. Miło mi Cię poznać, Baru Saya *Rzekła swym lekko ochrypłym, lecz ciepłym, łagodnym i przyjemnym dla ucha głosem. Na jej pysku zakwitł cień nikłego uśmiechu, a na jej szyi zatańczył wesoło srebrny Pentagram, kiedy ta poruszyła się lekko w jego kierunku*

    OdpowiedzUsuń
  17. *spojrzała na niego kątem oka i podeszła powoli* witaj Baru, wszystko u ciebie w porządku?

    OdpowiedzUsuń
  18. Uśmiechnęła się do samca i skinęła pyskiem.
    - Miło Cię poznać, Baru - powiedziała patrząc w jego czerwone ślepia. - Jej, przypominasz mi kogoś - rzuciła mimowolnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. - Cóż. Nie pamiętam jej dokładnie jej imienia. Może cos na O, albo Z. Nie powiem ci dokłądnie w tej chili. Ale z wyglądu jesteś do niej bardzo podobny. Postać ta, też miała takie uszy i oczy, ale jedną rzecz, jaką was różni, to to, że ona pod pyskiem miała białą plamę.

    OdpowiedzUsuń
  20. - Wiesz, zawsze to może być jakieś pokrewieństwo - uśmiechnęła się słabo do niego.

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie na razie można powiedzieć że w porządku, ale zmartwiło mnie to że u ciebie nie... *również spojrzała mu w oczy* jeśli nie chcesz nie musisz mi mówić, zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  22. - No w sumie. Kto wie, może bliźniaki? Jesteście za podobni do siebie - uśmiechnęła się.

    OdpowiedzUsuń
  23. Niebieskooką? kogo masz na myśli? *strzygła uchem* eh, w każdym bądź razie mam nadzieję że ci pomoże *uśmiechnęła się lekko do niego*

    OdpowiedzUsuń
  24. Wiem. Zawsze miałam słabość do Pentagramów, i nie tylko do nich *Rzekła z uśmiechem*

    OdpowiedzUsuń
  25. Wracając z lasu, jej wzrok padł na czarnego wilka samotnie przebywającego koło jeziora. Niemal niezauważalna podeszła do niego, praktycznie nie wydając żadnego dźwięku. Lata wprawiania się w sztuce skradania miały swoje skutki uboczne.
    - Witaj Baru - odezwała się cicho, nie chcąc przestraszyć go zbyt głośnymi słowami. - Miło mi, móc cię spotkać na osobności.

    OdpowiedzUsuń
  26. - Jednak cieszę, że mogłam Cię tu zastać, męczyło mnie już samotne chodzenie po lesie. - Przyznała, robiąc to od dobrych paru godzin, w końcu musiało się znudzić.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ah, niech i tak będzie... Błękitnooką *poprawiła się. Lekko speszona, przyjrzała się bliżej jego oczom* za to ty, masz takie krwawe... smutne, przepełnione bólem, krwawiące... *znieruchomiała zapatrzona*

    OdpowiedzUsuń
  28. - Zbyt dużo myśli kołatało mi się w głowie, a i ciemność wzywała mnie równie mocno - odparła z lekkim uśmiechem. - A ciebie co skłoniło do samotnego przesiadywania tu? - zapytała.

    OdpowiedzUsuń
  29. Przepraszam... powiedziałam coś, nie myśląc że to może mieć dla ciebie złe wspomnienia... *skuliła łeb w drugą stronę*

    OdpowiedzUsuń
  30. - Mogę zapytać jakież to przemyślenia? - Spojrzała krótko na wilka, by znów zwrócić wzrok na taflę wody.

    OdpowiedzUsuń
  31. ja jeszcze mam... wspomnienia na szczęście a może i nie? dzięki nim przynajmniej nie zapomnę jaki mam cel... w życiu... *zamilkła na chwilę* dawnym życiu *poprawiła się*

    OdpowiedzUsuń
  32. - Unikasz rozmówień ze mną? Jesteś także Stadnikiem, więc i Ciebie powinienem zaczepić, kiedy obchodzę Stado. Jak Ci się dzieje i powodzi?

    OdpowiedzUsuń
  33. *podbiegła do niego, machając ogonem* Baru... może chciałbyś się ze mną gdzieś przejść...? pozwiedzać okolicę naszego stada?

    OdpowiedzUsuń
  34. - Coś przy dużo tej mroczności w twych rozmyślaniach - powiedziała. - Jednakże dobrze, że się nie poddajesz, po tym rozpoznaje się prawdziwego wojownika. - Mruknęła, jakby chciała dodać mu jakoś otuchy, choć wydawał się wcale jej nie potrzebować.

    OdpowiedzUsuń
  35. - Póki nie czynisz błędów, które czyniłeś dotychczas to i ja nie widzę nic przeciwnego, bym nie zwracał się ku Tobie jak do wroga, Baru Saya. - Celowo nie dopowiedział przydomka.

    OdpowiedzUsuń
  36. Może... *myśli chwilę* przejdziemy się nad wodospad? musi być niezwykle piękny, kiedy woda zamarzła. *kiwnęła łbem do niego, wskazując kierunek*

    OdpowiedzUsuń
  37. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  38. - Przybrałeś zwyczaj, by pytać o to, co już wiesz, Baru Saya.

    OdpowiedzUsuń
  39. - Mrok to poniekąd ma specjalność. - Mruknęła, bardziej jakby do siebie, jednak już po chwili znów zwróciła się do wilka. - Wybacz mą ciekawość, jednak zastanawiam się, co jest powodem twych mrocznych myśli? - W ostatnich słowach zawarła pytanie, zerknąwszy wpierw na towarzysza rozmowy.

    OdpowiedzUsuń
  40. - To dlatego wyczuwałam w tobie mrok. - Mruknęła bardziej do siebie. Teraz wszystko, czego ostatnio się dowiedziała, zaczęło nabierać sensu. - A czy wiesz kim on jest?

    OdpowiedzUsuń
  41. - Chyba nie powinieneś ją winić, kiedy sprawuje opiekę nad swoim potomkiem. Zapewne chętnie z Tobą pomówi, kiedy się znów zjawi wśród nas, na Wielkiej Jaskini.

    OdpowiedzUsuń
  42. *ruszyła w kierunku wodospadu, zerkając na niego* myślisz że lód mógłby mnie utrzymać? *mały puch śniegu spadł jej na nos, przymknęła oczy i zaczęła kręcić łbem*

    OdpowiedzUsuń
  43. "Gdyby nie ciekawość, problemów było by o wiele więcej", jak mówiła sama Padma. - Odpowiedział. - Baru Saya.

    OdpowiedzUsuń
  44. - Niestety, nigdy nie spotkałam nikogo takiego - powiedziała, nieco zamyślona. - Czy odkąd tu jesteś dużo sobie przypomniałeś? - Zapytała niezbyt opierając się swej ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  45. - Ta kwestia akurat nie pozostawia pytań, jednak jaki jest cel? Na pewno coś bardzo znaczącego - mówiła, nieco zamyślona, próbując połączyć ze sobą wszystkie fakty.

    OdpowiedzUsuń
  46. *zaśmiała się* solidną? nie, może nie solidną ale ciężką już tak, a jak nie jest dobrze zamarznięty to pęknie *szła po śniegu i małą jego kupkę, z całej siły uderzyła łapą, który wylądował na Baru, odwróciła się do niego i ledwo powstrzymała śmiech widząc jego łeb w puszystym śniegu* oh, wybacz... *próbowała stłumić uśmiech*

    OdpowiedzUsuń
  47. Nie gniewaj się, zrobiłam to nieumyślnie *uśmiecha się do niego ciepło, doszli razem do wodospadu, zatrzymała się przy zamarzniętej lodem wodzie i stanęła przednią łapą aby sprawdzić czy lód jest stabilny* chyba jest... mocny *patrzy na Baru*

    OdpowiedzUsuń
  48. *odwróciła się w jego stronę, uśmiechając się lekko do niego* spokojnie, jak coś to zaraz odskoczę *położyła drugą łapę, i dwie tylne, nasłuchując czy lód nie pęka* o, widzisz trzyma się... *w tym momencie łapa jej się poślizgnęła i upadła na lód całym ciałem* Ała... *stuliła uszy, próbując wstać*

    OdpowiedzUsuń
  49. Między innymi do zbierania różnych drobiazgów, amuletów, natury, magii, szamanizmu i nade wszystko - sztuki *Odpowiedziała, posyłając w jego stronę koci uśmiech*

    OdpowiedzUsuń
  50. *lekko się zaczerwieniła, więc odwróciła szybko łeb w bok* ale niezdara ze mnie... *powoli wstała lecz nadal nie odwracała łba, bała się popatrzeć na niego, bo się zawstydziła*

    OdpowiedzUsuń
  51. *lekko zmieszana, spojrzała na niego i się uśmiechnęła* nie na szczęście nic mi się nie stało... *zrobiła jeden krok do tyłu, i usłyszała małe chrupnięcie, oczy powiększyły jej się ze strachu, że lód pod nimi zaczyna pękać* Baru...

    OdpowiedzUsuń
  52. - Ilekroć kto zliczy, ilekroć zachodzę każdego z Was i pytam. - Enty już raz przywitał się, chcąc pomówić z zaczepianym.

    OdpowiedzUsuń
  53. Właściwie miałam na myśli to, że mam słabość do tych rzeczy *Poprawiła go z uśmiechem, śmiejąc się przy tym cicho*

    OdpowiedzUsuń
  54. *Zdezorientowana sytuacją, rozglądała się na lód i skinęła mu łbem w pełni mu ufając* nie, lepiej sobie podarujmy lodowatą kąpiel... trzy...

    OdpowiedzUsuń
  55. - To samo, co zwykle, Baru Saya. To okazało się ciekawym zajęciem. - Mówił. - Poznawanie Was przez rozmowę, nie przez Wasze myśli.

    OdpowiedzUsuń
  56. [Ugh, po raz kolejny mój wątek z kimś się urwał.]
    Spojrzała na Baru, kiedy przez dłuższą chwilę milczał.
    - Co tak bardzo zajęło twe myśli? - zapytała, przekrzywiając lekko pysk.

    OdpowiedzUsuń
  57. Lis jak lis? - powtórzyła po nim, przechylając rdzawą mordkę. Delikatnie stawiając na puchu smukłe łapki otoczyła basiora, w końcu zatrzymując się przed nim. - Czarnyś jak smoła. Przez całe swoje życie poznałam dotąd tylko jednego samca o takiej maści. Miał równie karmazynowe ślepia jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  58. Nie szkodzi, mi również to często się zdarza *Przyznała ze wstydem* Hmm, po prostu interesuje się tym odkąd sięgam pamięcią w tak odległe czasy.

    OdpowiedzUsuń
  59. - Obiecałem Ci niegdyś, że w Twoje nie będę zerkał, bym nie chciał przeciąć Ci szyi.

    OdpowiedzUsuń
  60. - Póki w Ciebie nie zaglądam; jest; ale nie chcę jej poznawać. - Odpowiedział.

    OdpowiedzUsuń
  61. - Skoro wiesz tyle, dlaczego reszty nie wiesz?

    OdpowiedzUsuń
  62. - A przeszłość, zapewniam Cię, masz bardzo barwną. - Odpowiedział. - Masz kilka racji, odnośnie samego siebie i rację, ze o spotkanie z Padmą ciężko ostatkiem dni, czy też nawet tygodni.

    OdpowiedzUsuń
  63. - Witaj. - Odpowiedziała spokojnie, patrząc na niego z wyrazem uprzejmego zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  64. - Salam. - odparła posłyszawszy kolejne przywitanie. - Nie ocenia się po pozorach. - odparła uprzejmie przyglądając się z zainteresowaniem rozmówcy.

    OdpowiedzUsuń
  65. Zastrzygła uchem, pochyliwszy nieco pysk i poruszywszy ogonem, po czym spojrzała na Baru.
    - Czy Padma dużo ma z tym wspólnego? - zapytała, jednak odwróciła ślepia, nie chcąc okazać nieuprzejmości tym pytaniem. Ciekawość jak zwykle dała o sobie znać, nie dając jej teraz spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  66. Ry! *krzyknęła gwałtownie, i lekko spóźniła się z wyskokiem, by być pewną że Baru skoczył pierwszy i jest na stabilnym lodzie. Wadera wpadła tylną łapą i połową ciała w lodowatą wodę, jedynie ledwo trzymała się wbitymi pazurami w bardziej stabilny lód* Leć, Baru! szybko...

    OdpowiedzUsuń
  67. Ja też nie byłam pewna jak je interpretować. - Przyznała i zaśmiała się krótko, lustrując wzrokiem ciemną sylwetkę karmazynowookiego. - I On nie narzekał. Co więcej był potwornie pewien siebie, ale o ile mnie pamięć nie myli, nie był wilkiem, a inkubem.

    OdpowiedzUsuń
  68. - Niezmiernie nam miło. - Odpowiedziała spokojnie tygrysica uśmiechając się do basiora w dość pogodny jak na nią sposób. Liczby mnogiej użyła gdyż wciąż za nią stał czarny wilk, jednak jednym spojrzeniem przepędziła go znów wracając do rozmowy z przybyszem.
    - Podobno wykonałeś już zadanie obrońcy, również będę się do niego przygotowywać. Jak ono wyglądało, jeśli mogę wiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
  69. - Jeśli kiedy uda Ci się zamazać szarości barwą szczęścia, tedy mnie boleć mnie będzie, kim byłeś, Baru Saya.

    OdpowiedzUsuń
  70. - Iście trudna zagadka, a rozwiązanie pewnie prostsze niż nam może się zdawać - mruknęła, głęboko się zamyślając. Tajemnica ta mocno ją zaintrygowała. - Widocznie dostrzegł w tobie coś, co przesądziło o tym, jednakże ciężko mi ocenić czym to mogło być - powiedziała, a jej ogon zaszurał kilka razy po śniegu.

    OdpowiedzUsuń
  71. - Urodziłem się takim, że ma Dusza odporna, lecz, gdy która inna we mnie chce mię przejąć, tedy często trudno mi z nią walczyć, choć szans na powodzenie nie ma. Skąd mam wiedzieć, że i jego ciało w Twoim ciele nie jest tyle silne, by pokonać Twoje i czy z nim nie mówię?

    OdpowiedzUsuń
  72. Czy ja wiem... osobniki rasy Reav'zhot żyją znacznie dłużej niż Wy wilki, fakt. Ale nieśmiertelna to ja nie jestem. Nooo, może troszkę stara *Zaśmiała się ironicznie* Niezbyt wiele pamiętam okresu dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  73. Demon. - Ucięła zwięźle, mimowolnie zaciskając kły. - Bestia, która nie odczuwa skruchy, ani strachu, nie ma zresztą do tego najmniejszych powodów. - Wpatrzyła się w samca i odetchnęła krótko. - Pewnego dnia zniknął bez śladu, osierocając dwójkę dzieci i pozostawiając dwie nieznające się kobiety. Później zaczęły wychodzić na jaw sprawy, które faktycznie nie powinny wyjść na jaw przy jego obecności, nie wyszedłby na tym dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  74. - Och, jedynie gatunkiem mogę o nich mówić jak o braciach, jednak fakt faktem, tu jest moja rodzina. - Wysłuchała co miał do powiedzenia. Zamysłiła się przez chwilę. - W takim razie moje zadanie na pewno też nie będzie łatwe. Rozumiem jednak, że poradziłeś sobie z wyzwaniem?

    OdpowiedzUsuń
  75. *zamknęła oczy i położyła łeb na lód* dlaczego... mnie nie posłuchałeś... przepraszam.... to mi się zachciało iść, tutaj. Mogłeś utopić się razem ze mną
    *stuliła uszy i zaczęła drżeć z zimna*

    OdpowiedzUsuń
  76. - Mam zapytać o jakie konsekwencje Ci chodzi?

    OdpowiedzUsuń
  77. - Ty jesteś nim, a on Tobą. Żaden rytuał nie winien tego zmienić lub ja takiego nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  78. Przez chwilę wpatrywała się w niego walcząc, by spojrzenie jej paciorkowatych ślepi się nie załamało. - Opuszczoną. - Przyznała, w jej głosie również nie dało się wyczuć żadnej emocji. - To było bardzo dawno temu. -

    OdpowiedzUsuń
  79. - Nie interesuję mię żadne rytuały, bo innego, niż wyciągnięcie Duszy nie stosuję, choć i do tego nie trzeba mi już żadnych rytuałów.

    OdpowiedzUsuń
  80. - To już jest o pewną informację więcej - mruknęła, ogon pantery poruszył się z wolna, zataczając półkola. - Zgaduję jednak, że z każdym dniem zbierasz ich coraz więcej.

    OdpowiedzUsuń
  81. - Nie wątpiłam w twe możliwości. - Dodała dla sprostowania. - Nie, oczywiście nie mam zamiaru zawieźć. Od razu wezmę się do pracy. Nie mam zamiaru żywić się na bezinteresowności innych. Cieszę się, że będę mogła Ci pomóc. - Widząc jego zadowolone oblicze odwzajemniła mu uśmiech. - Obyś miał rację. Mimo wszystko dość leniwa ze mnie tygrysica.

    OdpowiedzUsuń
  82. - Powiedziałabym 'mi również'. Nawet powiem, o, mi również jest miło. - Mruknęła spokojnie, stojąc prosto, z dumnie wypiętą piersią. Mimo że była od niego dużo mniejsza i zdecydowanie krócej należała do stada, czuła się... strasznie pewnie siebie.

    OdpowiedzUsuń
  83. *uśmiechnęła się lekko, szczękając kłami z zimna i wstała* dzię...kuję, nikt jeszcze w życiu, by się tak dla mnie nie poświęcił... *oparła lekko łeb o jego bark, podwijając mokry ogon pod siebie, nadal drżąc z zimna, przymknęła oczy*

    OdpowiedzUsuń
  84. - Hm... - mruknęła. - Muszę przyznać że jak narazie na mnie wywiera Pan pozytywne wrażenie. - uśmiechnęła się jednak niemalże tego uśmiechu nie było widać.

    OdpowiedzUsuń
  85. To był jego błąd, nie mój. I nie wstydzę się Baru, uwierz mi, nie mam czego się wstydzić. Gardzę tą krwistooką kupą futra tak bardzo, że nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić. - Nie wypluła nawet jego imienia, obyło się bez tego.

    OdpowiedzUsuń
  86. Skinęła pyskiem na znak, że zrozumiała, po czym zerknęła na chwilkę na wilka.
    - Boisz się tego, czego możesz się dowiedzieć, kiedy już wszystko sobie przypomnisz? - zapytała, choć pytanie to mogłoby wydać się błahe.

    OdpowiedzUsuń
  87. Tak... Raksha, bardzo się z nią związałam... *zaczęła ciszej mówić* przepraszam... *otarła się o jego bark* muszę zapłacić za swoją głupotę... ogrzać, dobry pomysł ale gdzie...? *dreszcze przenikają jej całe ciało*

    OdpowiedzUsuń
  88. Tak, to było dawno. Chociaż są pewne chwile o których nie chciałabym pamiętać. A nawet, żeby nigdy się nie wydarzyły *Spuściła wzrok, patrząc w ziemię*

    OdpowiedzUsuń
  89. - Nie sprawiasz wrażenia jakbyś się bał, jednakże nieraz już przekonałam się iż pozory bywają mylące - powiedziała, jej ogon poruszył się lekko. - Może zmieńmy temat? - zaproponowała, nie wiedząc czy Baru chce go kontynuować.

    OdpowiedzUsuń
  90. *w duchu bardzo się cieszyła że tak jej pomaga, ale czuła się skrępowana że przez nią ma takie z nią problemy, spuściła łeb i lekko się do niego przybliżyła* ja... jeszcze jestem cała mokra, z lodowatej wody... jeszcze twoje futro przemarznie...

    OdpowiedzUsuń
  91. Tiffany *zamachała lekko ogonem*

    OdpowiedzUsuń
  92. *posłusznie w milczeniu, bardzo skrępowanie i powoli wtuliła się w jego miękkie i ciepłe futerko, położyła się i spojrzała mu w oczy* bardzo ci dziękuję za to... ale strasznie mi głupio że tak to wszystko wyszło...

    OdpowiedzUsuń
  93. Zamyśliła się na chwilkę.
    - W sumie to sama nie wiem, może się przejdziemy? Wtedy zwykle temat do rozmowy sam się nawija - zaproponowała z lekkim uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  94. Wiem, wiem. Ale ja już taka jestem. Z natury się przejmuję swoją przeszłością... *Odwzajemniła jego uśmiech*

    OdpowiedzUsuń
  95. Koteczka spacerowała lasem, zdawać by się mogło, że dla relaksu. W rzeczywistości pierwszy raz od dawnych czasów doskwierał jej głód. Słysząc czyjeś kroki, znieruchomiała. Zauważyła czarnego basiora, nie pamiętała go z terenów Stada. Szybko czmychnęła do cienia pośród krzewów, mając nadzieję na kryjówkę.

    OdpowiedzUsuń
  96. - Na swoich starych terenach. Mogę cię tam zaprowadzić, ale to nie jest miła podróż.

    OdpowiedzUsuń
  97. - Witaj, Baru - Vernidka obeszła basiora dookoła, po czym usiadła przed nim uważnie go obserwując. - Suey Destroy jestem, mów Mi Suey, proszę.

    OdpowiedzUsuń
  98. Czy ja wiem, czy nienawiść to dobre słowo? - Zerknęła ku niemu. - Rozprostowałabym łapy. Możesz czuć się zaproszony o spacer, o ile tylko oryginalnie sam wymyślisz jego cel.

    OdpowiedzUsuń
  99. Ale ty jesteś pozytywnie nastawiony *coraz mniej zaczyna się trząść* ale zgadzam się z tobą, nie chce nawet myśleć jakby inaczej to mogło się skończyć *pokręciła łbem*

    OdpowiedzUsuń
  100. Zastrzygła uszyma. Choć zapachu nie mogła skojarzyć, to głos był jej znajomy. Wychyliła łepetynę z ukrycia. Zmierzyła rozmówcę spojrzeniem zielonych ślepi. Basior był całkowicie czarny. Niczym jeden z Cieni. Ale raczej nim nie był. - Strasznie... już nie. - Przeciętne Cienie nie miały, a przynajmniej nie powinny mieć czerwonych oczu.

    OdpowiedzUsuń
  101. - No okej - uśmiechnęła się lekko. - Czy zechciałbyś potowarzyszyć mi w przechadzce?

    OdpowiedzUsuń
  102. -Milo poznac. - skinela szybko lbem z usmiechem. Po chwili wzdrygnela sie lekko i spojrzala przenikliwie w jego czerwone oczy mruzac przy tym swoje slepia.

    OdpowiedzUsuń
  103. Szkapa wydała z siebie cichy chichot. -Tak już mam. -wyłoniła się z cienia i spojrzała na wilka o nienaturalnym kolorze oczu. -Miło mi Cię poznać, Baru. Niebywały kolor oczu. -kąciki jej pyska uniosły się w górę tworząc niewielki uśmiech.

    OdpowiedzUsuń
  104. -Ano i to przez całkiem sporo czasu.

    OdpowiedzUsuń
  105. - Oczywiście, że idziemy przed siebie - wyszczerzyła się. - Nie lubię wymyślać, wolę jak wszystko dzieje się spontanicznie.

    OdpowiedzUsuń
  106. Zastanowiła się, a jej spojrzenie padło na ośnieżone szczyty, niewielkich pagórków.
    - Może tam? - zapytała, wskazując na nie pyskiem i zerknęła na Baru.

    OdpowiedzUsuń
  107. Wyszła z cienia, ukazując się, jak prosił, w całej okazałości. Czarna kocica omiotła spojrzeniem okolicę, jakby przypominając sobie o głodzie, który przywiódł ją w te strony.

    OdpowiedzUsuń
  108. -Nie jestem pewna. Tak czy inaczej cię znam - westchnęła - Kiedy mnie nie było, to byłam. W końcu jestem szpiegiem. -zaśmiała się cicho.

    OdpowiedzUsuń
  109. -Nie, nie, alez skad. - odparla krecac glowa, a po chwili dodala - Po prostu pierwszy raz widze kogos o takich teczowkach.

    OdpowiedzUsuń
  110. Skoro już to słyszałeś, to na pewno jest to prawdą. Oczywiście to bardzo dobrze *obserwuje go kątem oka, machając delikatnie ogonem* tak... *lekko zachwiał się jej głos, po czym powiedziała ciszej* czuję twoje ciepło, i bicie serca... bardzo szybkie bicie serca...

    OdpowiedzUsuń
  111. -Ja? Szanowaną członkinią? - jej śmiech stał się donośniejszy. - Tak naprawdę to nic. Po prostu staram się by HOTN się rozwijało i stawało jak najbardziej potężnym stadem. - przeskoczyła z łapy na łapę. - Zwyczajnie jestem.

    OdpowiedzUsuń
  112. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  113. - O nie! Czemu ja muszę pierwsza? - uśmiechnęła się lekko. Nie wiedziała kompletnie co ma powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  114. - Miło mi to słyszeć. - Uśmiechnęła się lekko , również spoglądając na Baru. - Damy, damy, nie są w końcu tak wysokie - dodała, skierowując swe ślepia na ośnieżone szczyty.

    OdpowiedzUsuń
  115. - Nie, ciężko mi zaufać komuś, szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się, że zwiążę się z kimś tak bardzo - powiedziała z delikatnym, ciepłym uśmiechem. - Jednak z każdym dniem, poznaję was lepiej i coraz swobodniej się tu czuję - dodała, spoglądając na Baru.

    OdpowiedzUsuń
  116. -Nigdy się nie starałam by być 'kimś' w HOTN, samo wychodziło w praniu.

    OdpowiedzUsuń
  117. - Uważaj bo się zarumienię - wyszczerzyła się. - Cóż. Powiem ci, że lubię biegać a Ty w tym momencie zostaniesz wykorzystany do pobiegania ze mną - nie czekała na żadne jego słowo a ruszyła przed siebie truchtem, który powoli nabierał szybszego tempa.

    OdpowiedzUsuń
  118. *uśmiecha się do niego ciepło* to dobrze, myślałam że czym się martwisz lub denerwujesz, że tak ci bije *wtuliła się bardziej, lekko machając ogonem i tuląc uszy, aż jej serce przyspieszyło tempa* musimy się nie długo zbierać, bo nas noc zastanie... chociaż wolałabym tak tu leżeć z tobą... i niczym się nie przejmować

    OdpowiedzUsuń
  119. - Głodna? - zapytała odruchowo, niby zdziwiona. Po prostu, chwilowo zamyśliła się, jakby coś słyszała w zaroślach niedaleko. Wróciła do samca. - Tak... trochę. Niełatwo mi coś upolować. Właściwie to moja pierwsza zima w lesie. - Przyznała, rozglądając się niepewnie dookoła.

    OdpowiedzUsuń
  120. -Hah, fakt. Któż by się spodziewał istoty ze świecącymi oczami. -zaśmiała się ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  121. Szeroki usmiech ozdobil jej pzsk. - Trzeba przyznac ze sam widok jest troche... - przez chwile szukala odpowiedniego slowa. - Mozna by powiedziec przyprawiajacz o dreszcze. - nadal sie usmiechala dajac do zrozumienia ze nie ma nic zlego na mzsli.

    OdpowiedzUsuń
  122. -I slusznie. - skinela lbem, a po chwili przechylila go na bok. Spojrzala na niego mruzac zdziwione oczy - A co w moich zielonych ślepiach jest niespotykanego?

    OdpowiedzUsuń
  123. - Nieprzyjemny ? - ździwiła się. - Dopiero co pana poznałam ale uważam że jest pan całkiem... - zawahała się znów szukając odpowiedniego określenia. - Ehm... Sympatyczny. - wykrztusiła.

    OdpowiedzUsuń
  124. Uśmiechnęła się do niego.
    - Mi też miło to słyszeć - powiedziała. Zdążyli już w tym czasie dojść do góry. Jej uśmiech powiększył się, spojrzała na Baru z błyskiem w ślepiach.
    - Mam nadzieję, że nadążysz - mruknęła tylko, wyszczerzając się i wskoczyła na pierwszą półkę skalną, by potem zacząć się wspinać wyżej. Skrzydła okazały się nad wyraz pomocne.

    OdpowiedzUsuń
  125. *zaśmiała się cicho* można to tak powiedzieć, bardzo cię polubiłam, nawet bardzo. *Wadera lekko się rozciągnęła, łącznie z zmarzniętymi łapami by je trochę rozruszać, spoglądając na Baru*

    OdpowiedzUsuń
  126. Oczywiście *skinęła mu łbem, i wstała lekko się o niego jeszcze ocierając. Rozprostowała się jeszcze raz na stojąco, łapa po łapie i zerknęła na niego, uśmiechając się ciepło* Jeszcze raz ci za wszystko bardzo dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  127. Zaśmiała się. - No dobrze. - zgodziła się. Nie chciała postarzać Samca. Słysząc jego uwagę o dziwnym wyglądzie kolejny raz zachichotała. - Dziwnie to może nie ale na pewno mniej groźnie. - przyznała. Szczerze powiedziawszy wolała gdy się uśmiechał. Nie czuła się wtedy jak dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  128. Zaśmiała się lekko.
    - Tak, skrzydła mają też swoje zalety - mruknęła z rozbawieniem i przystanęła na jednej z półek skalnych, by poczekać na wilka.

    OdpowiedzUsuń
  129. Ten Czyn wymagałby, stukrotnych podziękowań, uratowanie życia to coś naprawdę bardzo wielkiego. Wprawdzie to nie pierwsze życie, bo wtedy nikt nie mógł mnie uratować, ale dzięki Tobie jeszcze pożyję i dokonam pewne niedokończone sprawy *uśmiecha się złowrogo, wyszczerzając swoje kły*

    OdpowiedzUsuń
  130. - Miasto. - Odparła krótko. - I nie jadam kociego żarcia. Jest zbyt dobre, to musi być jakiś podstęp. - Na jej pyszczku również pojawił się nikły uśmiech. - Z resztą, chrupki, mięso, cokolwiek, byleby było zjadliwe.

    OdpowiedzUsuń
  131. - Cudownie. - urokliwy wyszczerz ozdobił jej śnieżny pysk. Posłyszawszy pytanie Samca zastanowiła się nad odpowiedzią. - Czuję się tu bezpieczniej niż na terenach innych stad. - przyznała. Otacza mnie tu aura spokoju i mogę się tu zaszyć i spróbować choć po części zapomnieć o tym co widziałam. - westchnęła. Przed jej oczami niczym film przebiegły obrazy sprzed paru miesięcy. Posmutniała jednak szybko otrząsnęła się ze wspomnień i przywróciła na pysk beztroski uśmiech. - Pięknie tu. - dodała patrząc na basiora.

    OdpowiedzUsuń
  132. - Robisz postępy, jestem pod wrażeniem - powiedziała, a w jej głosie pobrzmiewało rozbawienie. Uśmiechnęła się i zamachnęła skrzydłami, wskakując na wysoko nad nimi położoną półkę skalną.

    OdpowiedzUsuń
  133. - Nie chciał byś ich mieć. - zapewniła. - Widok martwych ciał niemalże całego Twojego stada nie jest wspomnieniem którego można zazdrościć. - nadal się uśmiechała jednak nie był to uśmiech wesoły. Bardziej pszypominał pogardę dla samej siebie.

    OdpowiedzUsuń
  134. - Oczywiście, bez wątpienia - powiedziała, uśmiechając się nieco ironicznie. Skrzydła złożyły się ciasno przy bokach pantery. - Zaraz zobaczymy - dodała i bez większego wysiłku, napinając wytrenowane mięśnie, zaczęła skakać z półki na półkę. Cóż, nie różniło się to za bardzo od skakania po drzewach, a ona na wysokościach spędziła większość swego życia. Jednym wielkim susem pokonała pozostała odległość i znalazła się na nieco spłaszczonym szczycie. Obróciła pysk, by sprawdzić, czy Baru za nią nadążył.

    OdpowiedzUsuń
  135. *Nie dowierzając spojrzała na niego* Tak jak... tego co żyję, w Tobie...? Czy ty masz w sobie duszę kogoś, kto przez zemstę się zniszczył... i dlaczego? w Tobie...? *wpadła w zakłopotanie*

    OdpowiedzUsuń
  136. Zastrzygła uszyma, widząc resztki zwierzyny. Zazwyczaj raczyła się drobnymi ssakami i ptakami, sarniny nigdy nie zasmakowała. Kątem oka zerknęła, na samca, po czym podeszła do padliny, obwąchała ją starannie, przycupnęła i wbiła w martwe ciało swoje niewielkie kocie kiełki. Miała z tym pewne trudności, sarnie mięso było twardsze, aniżeli zwierząt, które dotychczas jadła. Lecz radziła sobie, jak to zwykle musiała, sama.

    OdpowiedzUsuń
  137. Przekrzywiła nieco pysk, spoglądając na wilka.
    - Cóż, w przeciwieństwie do mnie, masz bardzo długie łapy, jesteś większy od swych pobratymców i w miarę przystosowany do wspinaczki... może to coś znaczy - powiedziała, uśmiechając się. Też była większa niż przedstawiciele swej rasy, jednak zupełnie inaczej zbudowana od wilków. Jej ogon przeciął kilkakrotnie powietrze.

    OdpowiedzUsuń
  138. Spuściła łeb. - Po części masz rację, jednak moje wspomnienia są na tyle silne i na tyle bolesne, że bardzo często budzę się w środku nocy z krzykiem. - spojrzała na niego. Dopiero teraz można było zobaczyć, gdy się nie uśmiechała jak bardzo przeżyła śmierć rodziców. - Rozumiem ,,brak" uczuć. Często sama tak mam. Ale wierz mi moje wspomnienia niczego mnie nie nauczyły. Przyniosły mi jedynie ból. - westchnęła cicho po czym spojrzała w niebo. Wstała i zerknęła kontem oka na Towarzysza. - Masz ochotę na spacer ? - zapytała z lekka się uśmiechając.

    OdpowiedzUsuń
  139. -Niczym reflektory ruskiego czołgu. -Zaśmiała się raz jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  140. *Spojrzała smutno na niego* gdyby tylko był jakiś, sposób by się go pozbyć... *powiedziała cicho, spuszczając łeb* Chciałabym ci jakoś pomóc... *poszła powoli, parę kroków przed nim, ale się nie odwróciła do niego*

    OdpowiedzUsuń
  141. -Przyjemne, nawet bardzo - uśmiechnęła się szeroko - Miło jest zobaczyć znajome pyski.

    OdpowiedzUsuń
  142. Wygięła ciąg smolistych warg w ciepłym uśmiechu. - Fakt nie najlepsze pocieszenie ale przynajmniej się starasz. - wstała i podeszła do Samca. - Nie widziałam za dużo. Jedyne co udało mi się zobaczyć to Wodospad. Może Ty znasz jakieś miejsca warte zobaczenia ? - była w stadzie od niedawna więc nie ma się co dziwić że nie zna terenów.

    OdpowiedzUsuń
  143. *przystanęła chwilę, słysząc jego słowa i czując jego szturchnięcie, patrzyła jak idzie w milczeniu. Podbiegła truchtem ocierając się całym ciałem o niego, uśmiechając się smutno* Nie myślałam że kiedyś to powiem ale... *patrzy w ziemię nadal idąc* chyba zaczynam odzyskiwać zapomniane uczucia... dziękuje za Twą troskę, co nie zmienia faktu że przestałam się martwić *patrzy na niego*

    OdpowiedzUsuń
  144. -Zależy jakie miałeś z nimi relacje - spoważniała na chwile - bo różnie to bywa.

    OdpowiedzUsuń
  145. *szła równym krokiem z nim, chwilę myśląc* hmm... jeśli nie chcesz by komuś coś się złego stało, to znaczy że zależy ci na nim, troszczysz się o niego... nie chcesz by ci ktoś tą osobę Ci ważną zabrał ani skrzywdził... *zamyśliła się, idąc w milczeniu*

    OdpowiedzUsuń
  146. - To jest pewne, jesteśmy niemalże do tego stworzone - powiedziała, posyłając mu znaczący uśmiech, a w jej oczach pojawiły się iskierki. - Widzimy się na dole - powiedziała tylko i rzuciła się w dół, rozprostowując skrzydła. Chwilę potem stała już na samym dole, śmiejąc się lekko.

    OdpowiedzUsuń
  147. Skinęła łbem. - To może Góry ? - zapytała.

    OdpowiedzUsuń
  148. - Radzę sobie? - Zaprzestała chwilowo jedzenia, swe zielone ślepia kierując ku rozmówcy. - Niby z czym sobie radzę? Z życiem? Raczej wątpię...

    OdpowiedzUsuń
  149. Roześmiała się wraz z nim. - Nie wiem. - przyznała. - Ja kocham Wodospady ale niewiele widziałam z tych terenów. Tak więc i góry bardzo chcę zobaczyć. - podążyła za nim.

    OdpowiedzUsuń
  150. Wywróciła oczami delikatnie się uśmiechając. - Dziękuję. - przyśpieszyła kroku aby mu dorównać. Właściwie nie było to trudne. Pomagała sobie skrzydłami. - Baru ? A Ty czego jeszcze nie widziałeś ? - zapytała.

    OdpowiedzUsuń
  151. Zaśmiała się szczerze, widząc skok wilka. Pokręciła łbem i spojrzała na niego z jawnym rozbawieniem wymalowanym w ślepiach.
    - Niezła popisówa, brawo - powiedziała, po raz kolejny wybuchając śmiechem, jednak szybko opanowała się i tylko uśmiech pozostał jako ślad dawnej wesołości. - Masz szczęście, że to śnieg, inaczej twoje łapy miałyby nieprzyjemne spotkanie z ziemią - dodała rozbawiona, spoglądając na głębokie ślady po łapach Baru.

    OdpowiedzUsuń
  152. Nie ma problemu *uśmiecha się ciepło* jednym słowem, żeby określić te uczucie to po prostu "troska" a nienawiść? to mh... jakby to najlepiej powiedzieć, nienawiść jest wtedy kiedy ktoś nas skrzywdził, zranił. Nie ważne czy słowem czy czynem, to coś więcej niż nie akceptowanie kogoś albo nie lubienie. A miłość... kiedy dwie osoby chcą być zawsze ze sobą, mają wiele wspólnego... *lekko się zaczerwieniła, odwracając łeb* a zazdrość, to na przykładzie miłości ci powiem. Jest wtedy gdy osoba trzecia zaczyna być właśnie zazdrosna o tą bliskość... miłość, Osób drugich. Zazdrość może być nie tylko z powodu zakochania, także i o rzeczy materialne, umiejętności. O wszystko to co chcielibyśmy mieć a nie mamy... *lekko przechyla łeb w jego stronę* mam nadzieje że ci w miarę dobrze tłumacze...

    OdpowiedzUsuń
  153. Skończywszy posiłek, usiadła, zawzięcie oblizując drobny pyszczek. - Od początku prowadziłeś żywot w lesie? - Zapytała wprost. Przechyliła lekko łepetynę, zielonymi ślepiami wpatrując się w wilczura.

    OdpowiedzUsuń
  154. - Czy ja wiem? Z lenistwa to prędzej pewnie byś nawet nie skoczył, widocznie podświadomie zapragnąłeś to zrobić - powiedziała prosto, dalej z nutą rozbawienia pobrzmiewającego w jej głosie. Złożyła skrzydła na grzbiecie, skierowując swoje kroki w bliżej nieokreślonym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
  155. *lekko zakłopotana, odchrząknęła* ja...? zazdrosna, jeszcze nie miałam okazji, a zakochana owszem byłam, i może je... O! co to? *pobiegła szybciej w stronę krzaków, zanurzając w nich łeb, czegoś intensywnie szukając*

    OdpowiedzUsuń
  156. Zaśmiała się. - Widzę że Twoje stanowisko daje Ci wiele okazji do zwiedzania. Zazdroszczę. - przyznała. - Szkoda że ja nie mam takiej odwagi aby samemu zwiedzać te tereny. - spuściła łeb. Nie była smutna. Na jej pyszczku błąkał się delikatny uśmiech. Szła za Samcem od czasu do czasu wzdychając.

    OdpowiedzUsuń
  157. Nie spojrzała na niego. Bała się że jej oczy mogą za dużo powiedzieć. - Być może. - mruknęła. Westchnęła cicho. - Może kiedyś będzie ich na tyle dużo aby bronić w grupach. Ja wiem że na pewno nie dołączę do tej grupy. To nie jest to że nie chcę lub kogoś nie lubię. Ja po prostu nie ufam samej sobie. - nie liczyła na zrozumienie. Często zdarzałao się tak że ktoś nie mógł zrozumieć tego co powiedziała lub zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
  158. *zaśmiała się również, widząc że też tu zaczął węszyć, oblewając się lekko rumieńcem, zamerdała ogonem i uniosła łeb z po za krzaków. I skoczyła lekko łapami na Baru, merdając ogonem i odbiegła ciut od niego* Co Baru? czyżbyś też, coś tam zgubił? *znów się zaśmiała*

    OdpowiedzUsuń
  159. *uśmiechnęła się do siebie, odchylając łeb na bok i błądząc gdzieś ślepiami* ja? ja tam, tylko, zgubiłam część swojej odwagi... *lekko drepcząc wokół niego, podniosła łeb i szepnęła mu do ucha* A co tam takiego raczej, znalazłeś? *wyszczerzyła delikatnie kły w lekkim uśmiechu*

    OdpowiedzUsuń
  160. Ha ! - prychnęła. - Wątpię aby kiedyś do tego doszło. Jakby to powiedzieć... - zastanawiała się chwilę. - Mam w głowie zakodowane żeby nigdy nie ufać do końca ani sobie ani innym. - spuściła łeb. - Raz zaufałam i się sparzyłam. - przyznała.

    OdpowiedzUsuń
  161. Roześmiała się. - Nadawałbyś się na nauczyciela. - w jej oczach skrzyły się radosne iskierki. - Tylko że ja jestem bardzo trudną uczennicą. - przyznała i pacnęła Go łapą lekko w ucho. Tak zwyczajnie dla zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  162. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  163. Ponieważ się trochę boję... *odsunęła się i odeszła dwa kroki od niego i stojąc tyłem, milczy chwile po czym cicho szepnęła* boję się swoich uczuć, i reakcji pewnych osób na nie...

    OdpowiedzUsuń
  164. Uczucia, są oznaką słabości... *zaczęła poważniej mówić, wolniej i ciszej* strach, łzy, przez coś takiego czuje się pokonana że uczucia mną rządzą, wstydzę się tego. Słaba, naiwna, głupia...

    OdpowiedzUsuń
  165. Szczerze, muszę przyznać, że nie spodziewałam się po Tobie takiej odpowiedzi... Czyli jednak myliłam się co do innych. *chwilę milczy* Po utracie rodziców zawsze widziałam wszystko w czarnych barwach, chcąc być silna porzuciłam uczucia, skupiając się tylko na zemście... co jak widać przysłoniło mi, to co powinno być dla mnie najważniejsze *spojrzała na Niego kątem oka i odwróciła się z wielkim smutkiem wymalowanym na pysku* Dziękuję za twoje słowa...

    OdpowiedzUsuń
  166. - Szczerze? Nie bardzo, mam zamiar iść przed siebie - powiedziała, uśmiechając się beztrosko, a jej ogon uderzył kilka razy po bokach pantery. - Może ty masz jakiś pomysł gdzie się możemy udać? - zapytała, spoglądając na wilka.

    OdpowiedzUsuń
  167. W sumie to sama nie wiem czego się mogłam spodziewać, ale na pewno o takiej odpowiedzi nie myślałam. Hah *zaśmiała się* czyli mam rozumieć będziesz mnie do końca hmm, drugiego życia pocieszać? zakładając że kiedyś i te mogę stracić *patrzy w jego oczy, uśmiechając się miło*

    OdpowiedzUsuń
  168. Zaśmiała się. - Na pewno sprawiłabym o wiele więcej kłopotów niż inni. - kolejne pacnięcie Samca w ucho było jeszcze jednym dowodem na ,, kłopotliwy charakter '' wadery.

    OdpowiedzUsuń
  169. *przechyliła łeb na bok w lekkim zdziwieniu, po jego miłym geście, i podbiegła do niego, zaczynając delikatnie próbować chwycić jego końcówkę ogona w swój pysk, w formię zabawy, cicho się śmiejąc pod nosem*

    OdpowiedzUsuń
  170. -Więc może powinieneś spróbować? - uśmiechnęła się lekko.

    OdpowiedzUsuń
  171. *odruchowo przy trafieniu w nos, zamknęła oczy, i uśmiechnęła się złośliwie do siebie* Osz ty *śmieje się* tutaj mogę poczuć się w pełni sobą, udaje urażoną minę i wyszczerzając kły, rzuciła się na Baru przewracając się*

    OdpowiedzUsuń
  172. [Tak, dokładnie mi chodziło o to drugie :3] *otarła się łbem o niego, śmiejąc się* Ponieważ "tu" czuje się jak z utraconą mi rodziną, dlatego teraz, sam nawet chyba zauważyłeś że coraz częściej się uśmiecham, śmieje, bawię *szturcha go łbem, machając intensywnie ogonem*

    OdpowiedzUsuń
  173. Poważnie? *lekko się zaczerwieniła i odchyliła łeb w drugą stronę, nerwowo poruszając końcówkę ogona* dziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  174. Ah! no tak wybacz, najwyraźniej zapomniałam że dalej leżę na Tobie *parsknęła śmiechem i wstała, machając lekko ogonem*

    OdpowiedzUsuń
  175. Zlustrował wzrokiem praktycznie nieznajomego. -Prawdopodobnie przemknęła mi gdzieś Twoja postać, ale pewnie mam słabą pamięć. Mnie również miło Cię poznać. Zwą mnie Syriusz, ale możesz mówić Ser jak wszyscy zresztą.. Noo. Prawie wszyscy w każdym bądź razie.

    OdpowiedzUsuń
  176. -On? - spytał z nutką zaciekawienia w głosie. -A kimże jest owy On, że mnie kojarzy, a Ty nie? -usadowił się wygodnie, wpatrując w niego niczym jakiś dzieciak, który ma zamiar tak długo wypytywać, aż dostanie odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  177. - Wodospad? Czemu nie, ostatnio widziałam go z lotu ptaka i rzeczywiście wyglądał całkiem nieźle - powiedziała, uśmiechając się lekko.
    Łapy pantery zaryły w śniegu, kiedy skręcała w odpowiedni kierunku. Ruszyła nieco szybszym truchtem by dać ukojenie domagającym się wysiłku mięśniom.

    OdpowiedzUsuń
  178. *uśmiecha się szerzej* no chyba aż taka ciężka nie jestem żebym cię zgniotła? *również zaśmiała się i spojrzała w niebo z uśmiechem, zamykając ślepia, ciesząc się chwilą*

    OdpowiedzUsuń
  179. Uśmiechnął się wyraźnie rozbawiony. -Szczerze mówiąc nie miałem z nim jakoś większego kontaktu. Wiem o nim tyle co nic. Pewnie on o mnie mniej więcej tyle samo. Poza tym, skoro nie jest Tobą to nie jest aż tak ważny, prawda..? [Nie ma sprawy. Możesz być kim tylko chcesz, nie wnikam. CHyba mi nawet gdzieś przemknęło to, że nie jesteś nim.]

    OdpowiedzUsuń
  180. Uśmiechnęła się.
    - Z pewnością, nie przepadam za wodą, jednak na zamarzniętą mogę popatrzeć - powiedziała i zaśmiała się lekko.

    OdpowiedzUsuń
  181. -Takie ciągłe sny pewnie są męczące? Tak zgaduję... Mnie osobiście drażniło by to i pewnie nie wiedziałbym o co w tym wszystkim chodzi. Z ulga mogę powiedzieć, że nic takiego mi się nie przytrafia. - machnął leniwie rudą kitą. -A jak tam z tym odzyskiwaniem pamięci? Z tego co wiem to ostatnio jak Cię widziałem, wiedziałeś niewiele. Poprawiło się trochę?

    OdpowiedzUsuń
  182. Zamyśliła się chwilkę nad tym pytaniem.
    - Poniekąd tak, jednak powód tego jest bardziej przyziemny - powiedziała, a potem przerwała na chwilę i spojrzała na Baru z rozbawionym uśmiechem. - Jestem kotem, koty nie lubią wody - oświadczyła bardzo poważnie, jednak w jej ślepiach czaiły się radosne iskierki.

    OdpowiedzUsuń
  183. *drgnęła łbem, patrząc szeroko na niego zdziwionym wzrokiem* Co? wcale nie spałam! *śmieje się* w żebrach tak? a chcesz żeby ci gdzieś jeszcze coś strzeliło? *uśmiecha się złowrogo, mrużąc oczy i wystawiając kły*

    OdpowiedzUsuń
  184. - Tandwiel. Nazywam się Tandwiel.
    Po ostatnim słowie, zawiasy metalowej szczęki klapnęły mocno, a stworzenie opuściło łeb jakby węsząc. Po chwili go uniosło. te bezsensowne ruchy miały za zadanie sprawić jedynie pozory życia, nic więcej...
    Tandwiel

    OdpowiedzUsuń
  185. *zaczęła krążyć wokół niego i oblizywać kły, jakby czaiła się na zwierzynę, śmiejąc się pod nosem, drocząc się z nim* Nie wiem... może tak, może i nie...?

    OdpowiedzUsuń
  186. -Ooo.. Cieszę się. - uśmiechnął się przyjaźnie. -No to w takim razie trzymam kciuki, a raczej łapki za to, żebyś dowiedział się wszystkiego. A jak by było super ciekawe to liczę na to, że mi opowiesz, o. - trącił go łapą w bok. -A młodość to całkiem ciekawe rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  187. Oh, sugerujesz że cię nie wystraszyłam? *z błyskiem w oczach i cicho powarkując, dalej okrążała go wpatrując się w jego oczy* a co byś zrobił? jakbym cię zaatakowała? nie oczekiwanie? zagryzłbyś mnie? *wyszczerza kły*

    OdpowiedzUsuń
  188. Doprawdy a jak? *błysk w oku zaiskrzył jeszcze bardziej, tak samo jak jej ciekawość*

    OdpowiedzUsuń
  189. *Wadera podniosła się, lekko drżąc, spojrzała na niego* chyba już to zrobiłeś... czułam jakby serce stanęło mi na chwilę, i tylko bezgłośnie biło, niemiarowo... *podeszła do niego powoli, obserwując go dokładnie*

    OdpowiedzUsuń
  190. -No mam nadzieję. Jestem dość ciekawskim stworzonkiem. - powiedział, uśmiechając się niczym niewiniątko. -Choć lepiej niektóre fakty z przeszłości powinny odejść w zapomnienie, gdy mija zbyt długo czasu. No i tym bardziej po zaniku owej pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  191. Już chciała odpowiedzieć, nawet otwarła pysk, jednak po chwili zrezygnowała. Przecież wilk nie mógł wiedzieć czym jest Holandia, albo koło zębate. Zaśmiała się, a jej śmiech przypominał bardziej dźwięk uderzenia metalu o metal niż śmiech. Po chwili odezwała się takimi słowami;
    - Tak, oznacza pewien mechanizm... W jednym z języków Ziemi.

    Tandwiel

    OdpowiedzUsuń
  192. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  193. Zaśmiała się. - No nie wiem nie wiem... - podniosła się i z niewinnym uśmiechem poczęła okrążać basiora. Gdy zrobiła pełne koło skoczyła na niego i przewróciła na grzbiet. Szybko z niego zlazła i odbiegła gdzieś dalej. Nie chciała oszukiwać więc skrzydła miała mocno przytwierdzone do boków. Zaczekała aż Baru się podniesie po czym zaczęła ciekać z dziecięcą radością i co za tym idzie z dziecięcym śmiechem wydobywających się z jej gardzieli.

    OdpowiedzUsuń
  194. Zaśmiała się lekko.
    - Pozwól, że wyprowadzę Cię z błędu - jestem jaguarem, ale i tak nigdy mi się nie uśmiechało wchodzić do wody - powiedziała z rozbawieniem, mając nadzieję, iż ten nie dosłyszał dziwnej nutki w jej głosie.

    OdpowiedzUsuń
  195. Uśmiechnęła się lekko, spoglądając na Baru nieco zmieszanym wzrokiem.
    - Dziękuję, są jeszcze aspekty mojego życia, których za nic nie mogę pojąć - powiedziała, jakby czując się odpowiedzialną by wyjaśnić.
    Paroma dłuższymi susami zrównała się z wilkiem. Powoli drzewa zaczynały się przerzedzać, czyli byli już niedaleko wodospadu.

    OdpowiedzUsuń
  196. hm, to by było dobre, *pokiwała łbem na boki* sparaliżować duszę... ciekawe czy ja też bym mogła coś takiego zrobić? chyba raczej nie. Czy to by było lub coś podobnego w Nekromancji? *myśli chwilkę* potrafię sparaliżować ciało ofiary ale czy duszę? *rozgląda się dookoła i na Basiora*

    OdpowiedzUsuń
  197. Nie przestając się śmiać biegła ile sił w łapach. - Trzeba jakoś rozruszać nauczyciela ! - krzyknęła. Była niższa i miała krótsze łapy więc miała małe szanse na ucieczkę. Mogłaby użyć skrzydeł ale po pierwsze oszukiwałaby a po drugie nie miałaby z tego takiej frajdy. Oczy jej błyszczały od śmiechu. Biegło jej się ciężko gdyż zdecydowanie za mocno przyciskała skrzydła do boków ale wolała nie ryzykować oszustwa.

    OdpowiedzUsuń
  198. *wyciąga się* może kiedyś sama się dowiem, ale nie teraz *zamachała lekko ogonem, słońce powoli zachodziło a na niebie prócz różowego nieba pojawiły się ciemniejsze chmury które zapowiadały deszcz*

    OdpowiedzUsuń
  199. -Na pewno będzie dobrze, zobaczysz. A nawet jeśli nie uda Ci się przypomnieć wszystkiego to już trudno.. Będzie trzeba się postarać stworzyć Ci nowe super mega fajne wspomnienia, być nie żałował tak bardzo, że nie pamiętasz tamtego. -powiedział radośnie. -Ano właściwie to chyba tak. I mówią, że sprytnych, ale to już pewnie zależy od osoby. Nie uznaję się za idiotę, ale pewnie jest wiele rzeczy, których po prostu nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń