Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Mamy mały zastój, jednak blog nadal jest aktywny.
- Proszę zgłaszać się po zadania do hierarchii pod odpowiednią zakładką

Zapraszamy w Nasze szeregi!

Nieobecni:
- Tin
- Dalia

14 lutego 2013

Dziewięćdziesiąt trzy dni #3

Ktoś kiedyś opowiadał historię o pustelniku z gór, który miał moc i potęgę, by wyciągać z opętanych wszelkiego złego ducha, który na zawsze znikał i więcej nie nękał nikogo. Opowiadali, a coraz to więcej przychodziło, by się upewnić, że żaden demon nie pląta się wśród ich własnych myśli.

Ale z czasem nie wracali.

Nazywano go tak, jak kto chciał. Pustelnik, Podróżnik, Niemowa, Mrok, nieważne. Osnuty wśród ciemnych pnączy ciemnego lasu, gdzieś, gdzie ani jeden promień złotego słońca nie docierał ani o wschodzie, ani za dnia, ani jego schyłku. Drogę do niego wskazywali ci, którzy od niego wracali.

Dlatego tak wielu nie wiedziało, gdzie iść. Nie było nikogo, kto by wskazał ścieżkę przez gnijące ścierwo lasu, którego elementem stał się Pustelnik, Podróżnik, Niemowa.

Już nie jest tym, który miał spłonąć wraz z matką, ani ten, którego mieli oddać śmierci, by nie wyjawił żadnego sekretu. Przebolał to wszystko, mimo, że nie pamiętał, by kiedykolwiek te zdarzenia miały miejsce.
Okrutny świat, który nie pozwala pamiętać.

Jak instynkt przetrwania - Wybierał któreś z Dusz w jednym ciele, by się pożywić. Jednym razem trafiał w Demona - innym chybiał. Tragiczne konsekwencje niewprawnego oka.

Napiętnowany przez los, którego sobie nie życzył, kolejny raz zapominając o tym, kim był, ruszył w dalszą drogę jako ktoś, kogo nie znał. To pewnie postać tragiczna, jednak nie wzbudza niczyjego współczucia...

Złodziej Dusz.

Po dziewięćdziesięciu i jednym dniu wybudził się wreszcie. Nie jako jeden z dziewięćdziesięciu trzech, a jako ten, którym się narodził. Ubiegł się, by jego skrucha dosięgła Dusz, które niesłusznie zabił, a które pożarł i posiadł na własność w sobie.

2 komentarze:

  1. [ Wspominałam, że bardzo podoba mi się twój styl? Nie? To właśnie wspomniałam. Zauważyłam parę błędów, ale treść nadrabia. Lubię to.]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Krótkie, konkretne, podoba mi się i tyle. ]

    OdpowiedzUsuń