Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Mamy mały zastój, jednak blog nadal jest aktywny.
- Proszę zgłaszać się po zadania do hierarchii pod odpowiednią zakładką

Zapraszamy w Nasze szeregi!

Nieobecni:
- Tin
- Dalia

15 września 2013

Zapamiętani, wspominani.

Kim jestem, że pamiętam to,
co było dla tak niedawno?
Pamiętam ogniska i polowania,
kłotnie, rozmowy, pokazy i zabawy.
Pamiętam turniej, pamiętam święta.
Rzadko w nich uczestniczyłem - żałuję.

Pamiętam jaskinię, która była domem,
pamiętam polanę, która była ostoją,
pamiętam jezioro, które było azylem,
pamiętam drzewa, każde z osobna.
Lub kamień, lub kupę trawy.
Każdy miał swoje.

Pamiętam też Was, moi drodzy.
Luno, gdy do Ciebie strzelałem,
Anaid, jak Cię całowałem,
Tin, gdy, jak mogłem, pocieszałem,
Naomi, gdy chyba oszalałem,
Lisbeth, jak kiedy Cię słuchałem,
Raksho, gdy Cię pochwalałem,
Error, gdy się z Tobą zgadzałem,
Aldieb, kiedy Cię nie szanowałem,
Syriuszu, jak to Cię przepraszałem,
Baru, jak o zdradę oskarżałem,
Yuichi, kiedy Cię irytowałem,
tak właśnie o was myślałem,
kiedy to wśród brudu leżałem.

Nie pamiętam wszystkich, przyznam wstydliwie.
Nie pamiętam siebie, bo wstyd mi za to, co robiłem.
Dies Bonus.

6 komentarzy:

  1. Nie trudno się domyślić autora. Czyżby Seth nas odwiedził ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Czarna kocica właśnie wracała na tereny Stada. Niespieszno jej było, choć łapy niekiedy rwało do przodu, jakby w przypływie nagłego i irracjonalnego niepokoju oraz chęci ucieczki. Mimo dziwnych doznać, nie dała się im ponieść. Stuliła nieco poszarpane uszyska i hardo szła dalej, odpychając nieprzyjazne odczucia na bok. Nawet nie spostrzegła, gdy przekroczyła bramę wyznaczającą tereny Stada Nocy. Aczkolwiek, poczuła to - coś na kształt przypływu energii. Znała te uczucie aż nazbyt dobrze. Jednak po chwili dotarło do niej coś jeszcze. Szepty. Lisbeth zatrzymała się, uważnie nasłuchując. Cisza. Martwa, nieprzerywana niczyim głosem cisza. Omamy, z pewnością. Lecz gdy Lis chciała kontynuować swą wędrówkę, szept znów się pojawił. Znała ten głos. Wsłuchiwała się w niego; mówił chaotycznie, jakby w innym, nieznanym kotce języku, jednakże zrozumiała wszystko - tak bardzo słowa te przepełnione były emocjami i uczuciami. Wśród tej plątaniny wychwyciła swoje imię, które zdało się być aż nazbyt wyraźnie.
    - Złodzieju... - odpowiedziała niemal bezgłośnie. A głosy ucichły. I ruszyła dalej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślałam, że Cię zabiję, taka byłam wściekła wtedy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzałeś. - Nie uchyliła nawet ślepia, leżąc w ciemnej jaskini. W jej głosie zabrzmiała ironia, nie wiedziała nawet w jaki sposób mogła sprawić by aż tak ociekało nią pojedyncze słowo. - Spierałeś również się rymuje, a wydaje mi się bardziej na miejscu. - Tym razem wypowiedź miała wydźwięk sympatii, jaką niezaprzeczalnie darzyła gadzisko. - Niewystarczający jest twój głos, bestio. - Wymruczała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słuchała w ciszy, ogon tylko drgał jej lekko, a uszy poruszały przy wyraźniejszych, znajomych słowach. Przymknęła ślepia, zatapiając się w ciemności, wyłączając inne zmysły, wsłuchując się. Nie analizowała, nawet nie próbowała. Gdy głos umilkł, nie otworzyła fiołkowych ślepi, a tylko kąciki jej pyska drgnęły ku górze, a ogon poruszył się żywiej przy prawym boku.
    - Zniknąłeś, a jednak jesteś, Seth - wymruczała pod nosem, gdy wspomnienie przemknęło przez jej myśli. Pokręciła pyskiem z lekkim rozbawieniem, parsknęła cicho i otworzywszy ślepia, pomknęła w ciemność, chowając się w objęciach mroku.

    OdpowiedzUsuń
  6. *Zastrzygł uchem* Nie jesteś mi w żaden sposób bliski Seth, mimo to dziękuję. [ Nie wiem czy to Twoja zasługa, ale stado ruszyło i mam nadzieję, że cieszysz się mimo spisania go na straty, jakiś czas temu. ]

    OdpowiedzUsuń