Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Mamy mały zastój, jednak blog nadal jest aktywny.
- Proszę zgłaszać się po zadania do hierarchii pod odpowiednią zakładką

Zapraszamy w Nasze szeregi!

Nieobecni:
- Tin
- Dalia

21 czerwca 2013

Drzewa mają oczy. Cz. I

Kiedy wróciłem z rodzinnych stron, długo rozmyślałem o moim Pasożycie. Trudno o nim zapomnieć, skoro cały czas zabrudza mi myśli swoimi chorymi przygodami. Tak, chorymi, przeraża mnie fakt, że mam w sobie kogoś pozbawionego tak wielu uczuć, kogoś pozbawionego sensu istnienia. Racja, jestem pozytywnie nastawiony do życia, ale powoli dopada mnie jakaś furia. Każde dobre słowo, dobry gest, pozytywne emocje, to jedna wielka walka. Toczy się we mnie wojna i coraz częściej mam ochotę krzyczeć...

Dzień pierwszy.
Jakiś czas temu byłem na spacerze z Raksh, może to trochę dziwne, ale dopiero przy rozmowie z nią olśniło mnie, że mogę wykorzystać swoje umiejętności do poznania zdarzeń po mojej utracie przytomności. (Opowiadanie pt. "Ostatni Dzień") Tak dla jasności, pogadać z drzewami, świadkami tamtej sceny. Ruszyłem więc jednego dnia na miejsce swojej "przemiany".
Kiedy dotarłem do celu, przeszły mnie zimne dreszcze, zatrzymałem się i spojrzałem na miejsce, w którym jeszcze kilka miesięcy temu leżałem owinięty dziwacznym batem, ranny i nieprzytomny. Uświadomiłem sobie, że właśnie tu jest mój nowy początek, właśnie tu leży Hilarem. Szum drzew, lekki powiew wiatru, trawa popalona promieniami słonecznymi, nic, jakby nic tu się nie stało. Pewnie nie jeden by przysiadł i rozmyślał nad tym "dlaczego?". Ja jednak nie zadaje sobie tego pytania, najwyraźniej tak miało być i tyle. Otrząsnąłem się z chwilowego zamyślenia i spojrzałem na ścianę Zielonych, kołysali się delikatnie, jakby w wspólnym tańcu. Usiadłem wygodnie i posłałem im uśmiech.
- Witam! - wypaliłem z entuzjazmem, po czym lekko się skrzywiłem - Skup się ciole... - mruknąłem do siebie pod nosem i zamknąłem ślepia. Chciałem, na prawdę chciałem, ale tyle zapachów, odgłosów. Nagle wybuchnąłem śmiechem. Dlaczego? Przypomniało mi się kilka zabawnych scen z życia. "Jak tu z takim pracować?" zapytałem siebie w głębi ducha. Nie znalazłem niestety odpowiedzi. Wstałem, kręciłem się, znowu siadałem, kolejna próba i jeszcze jedna. Nie... Po 4 razie po prostu wymiękłem. Walnąłem się plackiem na trawę i zmęczony myśleniem o koncentracji zacząłem przysypiać.
- Nie myśl, czuj, wczuj się... - usłyszałem przyjazny głos, mówił do mnie, odpływałem.
- Zamknij się! - nagły krzyk wyrwał mnie z błogiego stanu spokoju ducha. Rzecz jasna krzyk w mojej głowie. Pasożyt, jak zawsze. - Giń, wspominaj, zabijaj, cierp... - kontynuował, przyjazny głos umilkł, a ja dostawałem białej goraczki.
- Oj zamknij się już! - krzyknąłem niby sam do siebie, jednak kierowałem to do Niego. Umilkł. Westchnąłem i zrezygnowany pokręciłem łbem, zdałem sobie sprawę, że czeka mnie kolejna walka.

CDN.

[ Część pierwszą uznajcie za wprowadzenie, następne będą zdecydowanie dłuższe. ]

3 komentarze:

  1. [ Ej... no. A dalej to se sama mam myśleć ? Tak to ja się nie bawię :( Ja chcę następne ! ]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Hehe, możesz próbować zgadywać :D Będzie następne już niedługo. ]

    OdpowiedzUsuń
  3. [Przeczytałam, ale nie bardzo jest co oceniać, więc powiem tylko, że spodobało mi się i czekam na część następną. Gadanie Baru do samego siebie jest genialne. ]

    OdpowiedzUsuń