Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Blog aktualnie nieaktywny. Zapraszamy na Discord.

Zapraszamy w Nasze szeregi!

5 czerwca 2013

Why do not chase for the past?

      Zakołowałam nad polaną, lustrując zarazem członków HOTN. Nie wylądowałam, tak jak zazwyczaj na drzewie lub pod, a bliżej. Podeszłam siadając wśród nich. Zdjęłam z grzbietu plecak i uśmiechnęłam się do zebranych.
- Serwusik Wam ! - Ozwałam się. Error zlustrowała moją postać, po czym przeniosła wzrok na torbę.
- Jednak zdecydowałaś się wyruszyć ? - Zapytała. O dziwo, nie wyczułam w jej głosie przygany czy dezaprobaty, a jedynie lekki smutek.
- Gdzie ? - Usłyszałam za sobą znajomy głos. Odwróciłam się z wesołym wyszczerzem.
- Witaj Baru ! - Usiadł pomiędzy mną, a lisicą. - W pogoń za przeszłością. - Zaśmiałam się i posłałam Rudej porozumiewawcze spojrzenie. - Postanowiłam wyruszyć na poszukiwanie dawnych członków mojej watahy, ale wrócę. Tak lekko to ze mną nie ma. Nie pozbędziecie się mnie. - Znów śmiech.
- Gdzie chcesz rozpocząć poszukiwania ? - Tym razem głos należał do Pantery.
- Jeszcze nie wiem. Tak właściwie to mam zamiar obejść całe tereny, byłe tereny, stada i powłóczyć się po górach. Podejrzewam, że większość, którym udało się uciec właśnie tam się skryła. - Przyznałam i zlustrowałam nieboskłon. Była względnie wczesna pora. Poczułam na sobie czyjeś spojrzenie. Odwróciłam się, napotykając wlepiony we mnie wzrok, pary szkarłatnych ślepi. Uniosłam pytająco brew.
- Pozwolisz, że Ci potowarzyszę ? - Uśmiechnęłam się, zastanawiając  nad odpowiedzią.
- Tylko do granicy. - Baru skinął głową. Byłam trochę zdziwiona jego potulnością, lecz nie pytałam jakie są tego powody. Wstałam, ładując sobie na grzbiet cały mój niewielki ekwipunek. - Ruszamy ? - Był to bardziej rozkaz niż pytanie. Basior wstał i stanął na przeciw mnie, przytłaczająco wielki. Zdawkowym skinieniem, pożegnałam się z Alphą i resztą.
      Ledwo upewniłam się, że mnie nie usłyszą, westchnęłam głośno z ulgą. Mój towarzysz zaśmiał się serdecznie.
- Wybacz. Nie lubię pożegnań. - Usprawiedliwiłam się, choć najgorsze miałam jeszcze przed sobą.
- Podejrzewam, że jak tylko dojdziemy do granicy, rozłożysz skrzydła i znikniesz mi z oczu w obłokach ? - Spoglądał na mnie wyczekując potwierdzenia, lecz ja miałam inne plany. Pokręciłam przecząco łbem, na co Basior uniósł, zdumiony, brew.
- Nie mogę. Jeżeli chcę odnaleźć moje stado, muszę być godna zaufania. Użycie skrzydeł nie wchodzi w grę. Żałuję tylko, że zatraciłam zdolność ,,chowania'' ich. - Spuściłam łeb, a przed oczyma mignął mi niewyraźny obraz, gdy ojciec prawił kazania na temat krycia skrzydeł i ćwiczenia tej umiejętności. Owszem, ćwiczyłam. Miałam, nawet z tego niezłą frajdę, lecz byłam szczeniakiem, małym urwisem, któremu nie w głowie były ,,nudne'' lekcje.
- Czemu nie możesz ? - To pytanie gwałtownie wyrwało mnie z zamyślenia. Chwilę zajęła mi ocena sytuacji.
- Cóż... - Westchnęłam. - W mojej watasze panowało pewne prawo, które mówiło :
Skrzydła, rzecz ptakom przypisana,
Wilkom nie powinna być dana.
Lecz, ażeby daru nie marnować,
W święta winniśmy go używać.
- Tak brzmi wierszowana forma, a znaczy tyle, że powinniśmy wstydzić się skrzydeł i jednocześnie być z nich dumni. - Wyrecytowałam. wytłumaczyłam i na tym skończyłam.
      Doszliśmy do granicy. Z trwogą patrzyłam na rozległe równiny, a z tęsknotą na ogromne, wiekowe drzewa, które dawały mi schronienie.
- Ty się rozstajemy. - Patrzyłam w rubinowe ślepia Baru, próbując odszukać w nich odwagi i siły na dalszą podróż.
- Życzę Ci szczęścia. Uważaj na kłusowników. Takie futerko to niezły nabytek na sprzedaż. - Skinęłam łbem i z trwogą w oczach, lecz odwagą w sercu przekroczyłam granice Herd of the night - Stada Nocy. Mojego domu, azylu i miejsca bliskiemu sercu.
*   *   *
Takie małe co nie co. Jak się spodoba to może będzie ciąg dalszy, a jak nie to nie będę Was męczyć.
Mam nadzieję, że nikogo w tym (jakże krótkim) fragmencie nie obraziłam, ani i napisałam nic co by się nie podobało.
Gratulacje dla tych którym uda się dotrwać do końca bez zasypiania. 

7 komentarzy:

  1. *w milczeniu odprowadzał wilczycę wzrokiem, uśmiechał się, ale z każdym jej krokiem coraz mniej* [ opowiadanko mi się podoba i fajnie jak będziesz kontynuować. Widzę, że nie tylko Baru ma misję związaną z przeszłością :) ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ To raczej nie jest misja. Tylko nie dający spokoju wewnętrzny głos ]

      Usuń
  2. [ Tak wiem wiem, tak mi się napisało. Baru przecież też nie dostał takiego polecenia z góry heh. ]

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dużo osób pisze opowiadania głównie bazujące na przeszłości, ale to dobrze, przynajmniej ciągle się czegoś dowiadujemy o postaciach. Mi się podobało, nie wiem, czemu wcześniej nic nie napisałaś, styl masz bardzo przyjemny w odbiorze. Także, czekam na Twoją następną notkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ Dzięki. Wiele osób mi mówi, że mam ,,talent'' do pisania. Problem polega na tym, że oni czytają tylko jeden akapi
      t, dlatego im nie wierzę. ]

      Usuń
  4. [Nie jest nudne, Dalio. Jest krótkie, ale treść mi się podoba. Baru w Twoim opowiadaniu jest strasznie kochany. Powodzenia Dalii i czekam na następne części.]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ Dzięki. No, a jak Baru nie mógłby być kochany xD. ]

      Usuń