Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Mamy mały zastój, jednak blog nadal jest aktywny.
- Proszę zgłaszać się po zadania do hierarchii pod odpowiednią zakładką

Zapraszamy w Nasze szeregi!

Nieobecni:
- Tin
- Dalia

6 października 2013

Żyj cicho i szczęśliwie




Arashi



*
Wspomnienia
Powiązania

7 komentarzy:

  1. Witaj Arashi. *basior lustruję sylwetkę nowej czerwonymi ślepiami i uśmiecha się do niej* Jestem Baru, miło poznać. *kiwnął łbem i przysiadł, stawiając łapę przy łapie*

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, wiem. *zastrzygł uchem* Twojej postaci nie kojarzę, ale imię owszem, Pasożyt zapewne Cię znał, a może kto inny mi o Tobie jeszcze napominał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah, no tak, wybacz. *zaśmiał się lekko zakłopotany* Pewnie kojarzysz takiego osobnika jak Membu. *bardziej stwierdził niż zapytał* Mam z nim swego rodzaju kontakt, bardzo negatywny, zbędny i drażniący, ale kontakt. *skrzywił się lekko ale zaraz po chwili ponownie uśmiechnął* Dodatkowo dostęp do wspomnień i takich tam. *wzruszył barkami* Twoje imię nie jest mi obce, więc sugeruję, że pochodzi właśnie z jego wspomnień, bo raczej nie z moich. *wydmuchnął głośno powietrze, miał nadzieję, że chociaż trochę rozświetlił jej sytuację, nie był zbyt dobry w tłumaczeniu* [ Spoko hehe, zdarza się najlepszym. ]

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez kilka chwil przyglądała się szarawej wilczycy z uwagą. W pierwszej chwili jej nie poznała. Powiedziałaby nawet, że jest jej zupełnie obca. Jednak z każdą sekundą, zaczynało do niej docierać. Skojarzenia wywołane przez woń oraz widok charakterystycznych, jasnych ślepi, sprawiły, że wspomnienia wypłynęły na powierzchnię.
    W końcu ciemnobrązowa samica podeszła bliżej, wyłaniając się całkowicie z za zarośli. Na jej pysku pojawił się subtelny uśmiech.
    - Arashi...?

    OdpowiedzUsuń
  5. Pantera powoli przechadzała się po lesie, swoimi fiołkowymi ślepiami obserwując pełne barw otoczenie. Czerń jej sierści zdawała się nie pasować do radosnych, ciepłych kolorów towarzyszących wczesnej jesieni. Pasowała do otoczenia jak pięść do oka, widoczna już z daleka. Jednak tym razem jakoś w ogóle się tym nie przejmowała, nie starała się ukryć w cieniu, jak to miała w zwyczaju, głowę zaprzątały jej wspomnienia - tak obce i znajome równocześnie.
    Wychwyciwszy nowe źródło ciepła i zapach, zatrzymała się na chwilę, wzrokiem szukając nieznajomej osoby. W pierwszej chwili miała zamiar przyjrzeć się wilczycy z ukrycia, jednak przypomniała sobie, że jej bezszelestne poruszanie się nic nie da, jeśli ta ją zauważy. Po krótkim namyśle, zbliżyła się do nieznajomej, składając skrzydła bliżej boków.
    - Witam - zaczęła, spoglądając na nieznajomą uprzejmym wzrokiem, a jednak nie ujawniając żadnych większych emocji. - Jestem Raksha - przedstawiła się, a jej ogon poruszył się lekko.

    OdpowiedzUsuń
  6. *Posłał wilczycy uśmiech* Ciesze się, że nie namieszałem w umyśle. *zaśmiał się lekko* Kogo tu jeszcze znałaś? Może okaże się, że mamy więcej wspólnych znajomych. *zastrzygł uchem i przyglądał się Jej zaciekawiony*

    OdpowiedzUsuń
  7. - Ja. - Mruknęła na potwierdzenie, posyłając waderze ciepły uśmiech. - Ledwo Cię poznałam. Właściwie, przez chwilę myślałam, że mam jakieś omamy... Przecież ostatnim razem kiedy Cię widziałam, Ty.... byłaś martwa. - Jej ślepia rozszerzyły się gwałtownie, całe jej ciało się napięło, kiedy dotarły do niej własne słowa. Przez moment nie mogła złapać oddechu, jednak zaraz się uspokoiła. Zdarzało jej się już widywać znacznie dziwniejsze rzeczy, mimo wszystko była w niejakim szoku. - Ale... chyba nie jesteś duchem, ani żadną zjawą... prawda? - Posłała jej podejrzliwe spojrzenie, nadal nie potrafiąc do końca odnaleźć się w sytuacji. Już od dłuższego czasu posiadała przymusową zdolność widywania przybyszów z zaświatów. Jednak stojąca przed nią samica nie zdawała się być jednym z nich.

    OdpowiedzUsuń