Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trudne sprawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trudne sprawy. Pokaż wszystkie posty

29 marca 2017

Trudne sprawy Vol. 3 - czyli o zakupach słów kilka~

Dawno, dawno temu...
Za górami, za lasami...
Na szczycie Szklanej Wieży z drewna..
Mieszkała Nie-Śpiąca Królewna z orszakiem siedmiu czwórasów...
Królewna ta była jednak napiętnowana klątwą...
Wobec której najwięksi mędrcy chwytali się za głowy...
A nawet najsilniejsza magia nie była w stanie jej naruszyć...
Znana była wówczas jako entuzjasmus maximus -
Jako, że historia lubi się powtarzać, znajduje ona swoje odzwierciedlenie również dzisiaj.


- LIAAAAAM!!! - Wysoki pisk przeszył powietrze niczym grot strzały, dudniąc w uszach najbliższych przechodniów jeszcze na długo po tym, kiedy umilkł. Rudowłosa kobieta przeskakiwała energicznie z nogi na nogę, poklaskując niczym małe dziecko na widok... sukienki. Kobieta wskazała entuzjastycznie kreację, przyciskając twarz do okna wystawowego. - Patrz, patrz, patrz, patrz..! - Zawołała, nie odrywając się od szyby. Młody, stojący nieopodal chłopak spróbował zamaskować swoją konsternację pod naciągniętym nisko kapturem. A nuż, nikt nie powiąże faktów i nie pomyśli, że przyszli razem. - Zachowujesz się, jak małpa w fabryce bananów. - Wywrócił ostentacyjnie oczami, pytając się w duchu Boga jak udało się jej przekonać go do tej pasjonującej wyprawy, w której mieli się wcielić w łowców promocji. Dalia zignorowała kąśliwą uwagę syna i nie zważając na niego natarła bezlitośnie na frontowe drzwi sklepu. Chłopak westchnął, widząc tylko kosmyki ognistych włosów znikające tuż za futryną. Nie widząc odwrotu, ruszył za nią, powłócząc nogami. Znalazłszy się w środku, zlustrował wnętrze zrezygnowanym spojrzeniem, w końcu lokując je na drobnej postaci, nurkującej w kalejdoskopie kolorowych materiałów. Jak ryba w wodzie, pomyślał ironicznie. Zastanowił się przy tym głęboko, wręcz zatrzymując się wpół kroku, gdzie w takich chwilach znikał Baru? Tak, to było wyśmienite pytanie. Z kontemplacji wyrwał go kolejny pisk. - O Boże, Liamciu! Popatrz jakie śliczne ubranka! - Dalia w międzyczasie zdążyła zrewidować sporą część asortymentu, zatrzymując się w dziale dla dzieci. Liam posłusznie powlókł się w jej stronie, rzucając wokół szybkie spojrzenia - asekuracyjnie, by mieć pewność, że nikt znajomy nie zastanie go w tak kompromitującej sytuacji. Kiedy zwrócił wzrok z powrotem ku rodzicielce zorientował się, że widok przysłania mu dziecięcych rozmiarów kubraczek. - Szkoda, że nie ma z nami Hiacynt... - Zawodziła sobie a muzom.
- Chyba ciężarówki. - Rzucił z przekąsem, afiszując ciążące mu od dłuższego czasu na przedramionach toboły, których jedynie przybywało. Dalia złapała się pod boki, patrząc na niego oskarżycielsko. - Bądź mężczyzną, a nie babą! 
- Właśnie! Nie mogę być silnym, niezależnym mężczyzną i tragarzem jednocześnie - Żachnął się teatralnie, choć uśmiechnął się cierpko. Zacięła usta w wyrazie niemego poirytowania i przyszpilając syna wzrokiem do przeciwległej ściany zarządziła apodyktycznym tonem: - Marsz do kasy gówniarzu.
- Zmuś mnie.
- Jeszcze chwila a wygrasz bilet w jedną stronę do krainy wiecznej zabawy z młodszą siostrzyczką. - Odparła z uśmiechem pełnym diabelskiej pasji, wręcz karmiąc się jego bezsilnością. - A tak w ogóle, to powinieneś mi mówić mamo! 


Ps. - Tak, to jest Liam jeszcze przed przemianą. 
Ps.2 - To kto następny na zakupy z Dalią? xD 

16 czerwca 2015

Tak szybko dorastają...

Dawno, dawno temu....
A nie, to nie ta historia. xD

- Gdzieś się szwendał?! - Warknęła ostro, widząc syna w progu drzwi domu. Liam wsparł się ramieniem o framugę, a z jego twarzy nie spełzał zawadiacki uśmiech.
- Tak, mamo, też się stęskniłem. - Odparł spokojnie. Oczy jej rozbłysły morderczym blaskiem. Podeszła do chłopaka, złapała za ucho i zaciągnęła na kanapę. Chodziła w kółko naprzeciw niego, niczym tygrys zamknięty w klatce.
- Co ty sobie wyobrażasz?! Nie jesteś dorosły, żeby łazić, gdzie ci się podoba! Co ci strzeliło do łba, aby znikać nie wiadomo gdzie, z kim i dokąd?! Jaki ja z ojcem... - Urwała raptownie, zdając sobie sprawę ze swej pomyłki. W końcu Baru i ona też znikali w "magiczny" sposób.
- Polemizowałbym w kwestii dorosłości.. -Odparował niezrażony. Wbrew charakterowi całej tej sytuacji, w  malachitowych oczach chłopaka tańczyły wesołe ogniki. - Hmm? - Wymruczał, kiedy urwała, a uśmiech nieco się poszerzył. - Coś nie tak? - Spytał z miną niewiniątka, doskonale wiedząc, czemu nagle zamilkła.
- Szczeniaku! Ty masz 17 lat! - Zmarszczyła brwi. W rzeczywistości miał mniej. - W ludzkich standardach. - Dodała po namyśle. - Masz zakichany obowiązek siedzieć w domu i pytać się o zgodę na cokolwiek! Czy ty wiesz jak ja się martwiłam?! - Wyrzuciła ręce w górę w geście totalnej irytacji. - Nie! Oczywiście, że nie! - Spojrzała na niego, a w jej oczach dało się widzieć ledwo hamowaną złość. Liam oparł się o kanapę, krzyżując ręce na piersi. Ciemne, zmierzwione i zbyt długie włosy opadały mu nieco na oczy, prosząc się o obcięcie. Cóż, zdążył się zdeczka zapuścić.
- Heej, za małego było się grzeczniutkim, to czas najwyższy pobroić. Wybacz, ale to nieodzowny element macierzyństwa, nic nie poradzę. Nie miałbym serca was tego pozbawiać. - Przechylił nieco głowę. Wyraz twarzy miał rozbrajający. Dalii rozszerzyły się źrenice. Podeszła do stołu i chwyciła leżący na nim talerz, po czym cisnęła go w chłopaka. Ten jednak się uchylił. Warknęła, będąc bliska wybuchu nieopanowanej furii.
- Jak ja ci dam element macierzyństwa, to zapamiętasz go do końca swojego życia! - Cisnęła kolejnym talerzem, lecz nie trafiła. Gdzieś na pograniczu świadomości cichy głosik podpowiadał jej, że zniszczenie całej porcelanowej zastawy nie rozwiąże problemu, ale miała to gdzieś. Była wściekła i miała ochotę wszystko rozwalić. - Twój "nieodzowny element" dzieciństwa również został zaniedbany. Na przykład typowy dla każdego normalnego dziecka szlaban! - Jej usta wykrzywiły się w pełnym zadowolenia, okrutnym uśmiechu. Liam przygryzł wargę, próbując pohamować poszerzający się uśmiech. Widok matki na skraju szaleństwa wydał mu się zabawny.. poniekąd. Jak dotąd nieczęsto miewał okazję widywać ją w takim stanie. W ogóle, nieczęsto miał okazję ją widywać.
- Od każdej reguły są wyjątki. - Odparował, dalej nie tracąc dobrego humoru pomimo gróźb skierowanych pod jego adresem. Kiedy Dalia już, już miała dać upust całej swojej złości, on podniósł się z siadu, podszedł do niej i po prostu mocno ją przytulił, wprawiając matkę w niemałą konfuzję.
- Kocham cię, mamo. -Wymruczał tylko, wtulając się w nią jak za czasów, kiedy ledwie odrastał od ziemi. W pierwszej chwili, gdy poczuła oplatające ją ramiona, zesztywniała, lecz gdy usłyszała słowa syna cała dotychczasowa złość ją opuściła. Poczuła się kompletnie bezsilna.
- Jak ojciec... - Mruknęła, w marnej próbie gniewania się na niego dalej. Objęła go jednak mocno, a po policzkach pociekły jej małe strumyczki łez.

* * *
Dalia i Liam wracają do żywych. W ramach przeprosin fundujemy pisane wspólnie "Trudne Sprawy" wersja HOTN xD