Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Blog aktualnie nieaktywny. Zapraszamy na Discord.

Zapraszamy w Nasze szeregi!

5 marca 2018

Primum non noncere

for today, I'm free. by madeline-love
"Rośnij kwiecie wysoko,
Jak pan leży głęboko;
Jak pan leży głęboko,
Tak ty rośnij wysoko."


Imię: Lilith
Pełne imie: Lilith di Angelo
Wiek: 4 lata
Gatunek: Zmiennokształtna
Partner: brak








~Historia~
Pięknego dnia urodzona na brzegu jeziora. Śnieżnobiała wilczyca rodziła w ciszy i samotności. Poród był ciężki. 3 duże szczeniaki martwe, nie oddychające zadawały waderze ból i jeden mały piszczący dający nadzieje. Uśmiechneła się pod nosem i lizneła piszczącą kuleczke. 
- Lilith. Będzie idealnie pasować. - westchneła i zawyła by odprowadzić dusze zmarłych dzieci...

"Zmrok pada, wietrzyk wieje;
Ciemno, wietrzno, ponuro.
Wrona gdzieniegdzie kracze
I puchają puchacze."

Noc. Deszcz. Wiatr. Szczekanie psów i krzyki ludzi. światło latarek przecina mrok w lesie.
-Lili. Uciekaj. Uciekaj jak najdalej stąd. Ja, ja ich zatrzymam. Pamiętaj biegnij. Nie zatrzymuj się. Biegnij i nie obracaj się za siebie. Biegnij!- Wypowiedziała wszystko na jednym tchu, mając łzy w oczach
-Ale mamo ! Co z Tobą?- zaskomlała widząc jej strach
-Ja sobie poradzę kochanie. Uciekaj! Szybko no już! - Popchnęła ją w dal po czym odbiegła. Ruszyła wiec pędem przed siebie myśląc co dalej jak ją znajdzie. Gdy już sie oddaliła na około kilometr usłyszała strzał i pisk. Oczy zalały jej sie łzami ale nie odwróciła się. Płacząc biegła dalej przed siebie póki łapy nie odmówiły jej posłuszeństwa. Tak rozpoczęła się jej tułaczka. Dość niedawno się ona zakończyła kiedy ranna dotarła tutaj na tereny HOTN. Tutejsi zaopiekowali się nią oraz zaproponowali jej dołączenie. Z miłą ochota się zgodziła.

~Charakter~
Należy do bardzo pozytywnych osobowości.Taki bank pozytywnej energii. Jest bardzo milutka lecz strasznie nieśmiała. Otacza się wysokim murem nieufności przez co jest okropnie nieśmiała. Jeśli tobie uda się przejść przez tą ogromną barierę jesteś szczęściarzem. Poznasz jej prawdziwe ja które naprawdę jest przesycone bólem oraz stanami depresyjnymi. Jest okropnie spokojna, trudno ją wyprowadzić z równowagi co powoduje że jest dobrą nauczycielką bądź opiekunką ponieważ uwielbia dzieci. Nienawidzi przemocy przez co na agresje odpowiada agresją. Jest dzielna nie boi się śmierci.


3 komentarze:

  1. [Witaj wśród Nas Lilith. Wybacz późne przywitanie. Mam nadzieję, że zostaniesz z Nami na dłużej. Wpadnij czasem na Discord, żeby poznać resztę gromady. c: ]

    Aldieb

    OdpowiedzUsuń
  2. Noc to zdecydowanie była najlepsza pora dla pantery, odwieczny sprzymierzeniec chowający ją w swych cieniach, witający jak starą przyjaciółkę. Czas idealny właściwie dla wszystkiego, czy to nocnych patroli nad terenami stada, czy to polowań, Raksh uwielbiała odkrywać, co jeszcze kryło się w ciemnościach. I tym razem została zaskoczona. Człowiek? Na terenach stada? To zdecydowanie nie była dobra wiadomość.
    Wyczuwszy nową istotę ludzką, pantera niczym cień zaczęła podążać za nieznajomą, skupiona i czujna, ale też zadziwiona jej swobodą. Ludzie zazwyczaj podskórnie choćby czuli, że nie było to ich miejsce - czyżby może nowa członkini stada w ludzkiej formie? W końcu spora część z nich miała podobną przemianę, pantera także.
    Mrużąc nieco ślepia, Raksha przystanęła pośród cieni krzewów, odwijając się z ciemności, by stać się nieco bardziej widoczną, i czekała. Gdy jednak oczy nieznajomej zwróciły się na nią, nie odezwała się, milczała, czekając, kim się okaże, gotowa na każdą możliwą ewentualność.

    OdpowiedzUsuń
  3. Raksha zmierzyła wyciągniętą rękę dziewczyny sceptycznie, wewnętrznie nie mogąc się nadziwić temu, co musiało przejść przez głowę nieznajomej. Czy ona kiedykolwiek w ogóle widziała takiego drapieżnika jak pantera? Już nie wspominając, że Raksha była większa niż jej pobratymcy.
    Fuknąwszy cicho pod nosem - co zabrzmiało bardziej jak zduszony pod nosem warkot - pantera zignorowała wyciągniętą rękę, wychodząc z cienia w pełne światło, nieco w bok od nieznajomej, jakby chciała Lilith okrążyć, a przy tym w końcu pokazała się w całej swej okazałości. Smoliste skrzydła poruszyły się przy jej bokach, szeleszcząc nieco w panującej wokół ciszy, jakby wyczulone na podejrzliwość panującą w umyśle kocicy. Raksha niekoniecznie chciała wystraszyć czy zastraszyć nowoprzybyłą, jednak nie miała zamiaru też grać niewinnej - i to chciała dziewczynie pokazać.
    - Co tutaj robisz? - zapytała w końcu, a chrapliwy jej ton bardziej przypominał uśpiony warkot niż mruczenie domowych kociąt. Mrużąc ślepia, zniżyła nieco pysk, gotowa wciąż na możliwość, że Lilith nie była przyjazna. - Na terenie Stada Nocy rzadko widuje się ludzi - dodała, jako wyjaśnienie, ale też ostrzeżenie.
    Było w zapachu Lilith coś nieludzkiego, coś mogącego wskazywać na inną formę, ale pantera już zbyt wiele przeżyła, by zbyt szybko uśpić swą czujność.

    OdpowiedzUsuń