Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Blog aktualnie nieaktywny. Zapraszamy na Discord.

Zapraszamy w Nasze szeregi!

29 października 2012

Zawyła w Księżycowym Blasku...



Imię
Kayoko

Płeć
Wadera

Wiek
Dawno po za granicami
świata żyjących

Charakter
Na pierwszy rzut oka nieśmiała, poważna i tajemnicza
ale kiedy się odnajdzie w śród innych, staje się
przeciwieństwem swojej pierwszej osobowości

Moce
Specjalizuje się w umiejętnościach sztuki Nekromancji
i zabijania

Historia
Jest zbyt skomplikowana
by ując ją w trzech słowach
~
Radość
Cierpienie
Zemsta
Miłość
Zazdrość
Krew
Śmierć
~
Każde słowo kryje za sobą tajemnicę
...

316 komentarzy:

  1. - Dies Bonus, Kayoko, Córo Trupicienia. - Zajęczał jak panicznie, minę jednak jak kamień, zabójczym wzrokiem okalając wzrok Córy Trupicienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. *spojrzała dziwnie na Setha po czym na nią* Jak to mówi Tin, każdy jest dziwny i inny więc wszyscy jesteśmy normalni *uśmiecha się do niej* Padma jestem.

    OdpowiedzUsuń
  3. - Padmo. - Odrzekł na odpowiedź spojrzenia osobnicy. - Może to normalni są szaleni, bo szaleńców jest tylu, jakby było nas połowa...?

    OdpowiedzUsuń
  4. Może *spogląda na niego* co nie zmienia faktu, że wszyscy jesteśmy podobni *nadal delikatnie się uśmiecha*

    OdpowiedzUsuń
  5. - Choćby nie wiem, jakobyś miała być złą, bywaj gorsze istoty. Bywają blisko Ciebie... - Uchylił lekko fiołkowe ślipia. [I Seth nie jest wielki, jest troszkę większy od wilka. Po prostu dłuższy.]

    OdpowiedzUsuń
  6. - Jesteś tu, wciąż żyjesz. W moim pojmowaniu stałaś się łatwym posiłkiem. Celem. Ale żywym.

    OdpowiedzUsuń
  7. - Jak więc pojmujesz swój byt...?

    OdpowiedzUsuń
  8. Odwróciła się gwałtownie, słysząc głos dochodzący zza jej pleców. Chwilę czasu zajęło nim pojęła sens słów ciemnej wadery.
    - To duchy przemawiają do mnie, pani - odpowiedziała, oblizując pysk. - A ja im odpowiadam, gdy pytają. Czasem sama pytam, gdy proszą. Licho.
    Wzrokiem błądziła gdzieś w przestrzeni, nie patrząc na Kayoko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, wiem kim jesteś Kayoko *patrzy na nią* witaj, a do uśmiechu nie musisz się zmuszać *unosi lekko kącik pyska*

    OdpowiedzUsuń
  10. *Skinęła jej głową w geście przywitania* Jestem Raksha *przedstawiła się spokojnie*

    OdpowiedzUsuń
  11. Mów mi Roz *odpowiedziała chyląc kąciki warg ku górze*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Skinęła do niej głową i się uśmiechnęła.

    OdpowiedzUsuń
  14. Skoro już pytasz to nie, nie jest w porządku *unosi lekko kącik pyska* muszę sobie poukładać kilka rzeczy w głowie. A co u ciebie? *patrzy jej w oczy*

    OdpowiedzUsuń
  15. *zerka w jej stronę* im więcej sobie przypominam tym bardziej dociera do mnie, że mam w sobie część jakiegoś nieczułego potwora *zatrzepał łbem* trudno oddzielić jego wspomnienia od moich *westchnął* ale dam radę, postaram się przynajmniej *uśmiechnął się* muszę porozmawiać z błękitnooką, ona chyba coś wie *uśmiechnął się na wspomnienie czarnej wilczycy*

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj, Kayoko *Odpowiedziała jej olbrzymia Reav'zhotka, spojrzawszy na nią uważnie. Jej srebrzyste tęczówki wodziły za jej każdym - nawet najdrobniejszym ruchem. Po chwili jednak na pysku Kitsune ukazał się cień niewesołego uśmiechu* Jestem Kitsune Kageerou De'Ayamari, ale mów mi po prostu Kitsune, lub Kits.

    OdpowiedzUsuń
  17. Błękitno, błękitnooką *poprawił ją z uśmiechem* wesołą Padme mam na myśli, wie chyba nieco więcej niż wszyscy *patrzy na nią cały czas*

    OdpowiedzUsuń
  18. *z jego pyska znika uśmiech, patrzy jej w oczy* są.. Ale nie bez powodu *spojrzał w las* Nie są moje, nie do końca *powiedział to trochę jakby nieobecnym głosem*

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie mam wspomnień *powiedział ponuro* tylko informacje, suche informacje i dziwne sny, wszystko powoli składa się do kupy *uśmiechnął się, nie był to szczery uśmiech ale zawsze uśmiech*

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciesz się bo przynajmniej wiesz kim byłaś, ja wiem tylko czym jestem, ale nie mam pojęcia kim, kiedyś się pewnie dowiem, taki mam cel i nie zamierzam się poddać *uśmiecha się lekko*

    OdpowiedzUsuń
  21. - Kayoko. - Przywitał się ze skinieniem niewielkim łba. - Winienem pomówić od czasu do czasu z każdym, kto jest częścią tego stada, także z Tobą. Dręczy Cię jaka kwestia lub chcesz coś wyznać?

    OdpowiedzUsuń
  22. - Nieważne, jakimi uczuciami mnie darzycie, jednak czuję się zobowiązany, by nie pozwolić Wam obumrzeć, Kayoko.

    OdpowiedzUsuń
  23. - Mam nadzieję, że takich jak Ty więcej się wśród nas znajdzie, Kayoko. - Odpowiedział, gdyby miał w zwyczaju, pewnie i on by się uśmiechnął.

    OdpowiedzUsuń
  24. - Jeszcze do niedawna nikt by tak o mnie nie powiedział. Ja również jestem Ci wdzięczny za to, co o mnie mówisz. Obyś miała rację...

    OdpowiedzUsuń
  25. [Pewnie.]
    - No to trzymaj się mocno. - Powiedziała tylko, kiedy wzbijały wciąż wyżej i wyżej, aż w końcu na ich pyskach pojawiły się lekki szron. W tym momencie skrzydła jakby zastygły w miejscu, a one zaczęły się przechylać, jednak kiedy już mogłoby się zdawać, że wilczyca spadnie z grzbietu pantery, ta obróciła się pyskiem w dół i zaczęły "nurkować". Niczym jastrząb, który dojrzał swą ofiarę. Ziemia coraz bardziej się do nich zbliżała i już zapowiadało się, że niechybnie się z nią zderzą, kiedy wielkie skrzydła rozprostowały się, podrywając dwie postacie znów w górę.
    Raksha zaśmiała się cichutko.

    OdpowiedzUsuń
  26. - Kiedy patrzę w górę, umyka mi to, co ślizga się między mymi nogi, - Odpowiedział. - Jak Ty teraz.

    OdpowiedzUsuń
  27. - Poczułem. - Zauważył. - Być może jednak warto szukać nadziej w niebie, bo kiedy co się zacznie godnego mej uwagi, wyczuję to...

    OdpowiedzUsuń
  28. - Półsmokiem. - Poprawił ją. - Wszystkie moje rozmowy szybko stają się omówieniem moich spraw, a jak z Tobą?

    OdpowiedzUsuń
  29. Zaśmiała się lekko, co niemal zmieszało się z lekkim szumem wiatru.
    - Tak myślałam, że Ci się spodoba. - Rzekła z uśmiechem, leciały teraz już nieco spokojniej. To wznosząc się, to opadając, a zimne powietrze mierzwiło im sierść.

    OdpowiedzUsuń
  30. - Oby tak było. Cokolwiek chcesz zrobić, sądzę, że problemy swej zemsty winno udać Ci się opanować. Powodzenia, Kayoko Chan.

    OdpowiedzUsuń
  31. - Bynajmniej. Wcale nie czuję się wykorzystana, miło mi, że dzięki mnie mogłaś tego doświadczyć. - Rzekła, lecz powoli zaczęła zniżać lot, zataczając duże okręgi nad polaną, by jeszcze dłużej nacieszyć się szybowaniem. - Cóż, me skrzydła nie przywykły do unoszenia większego ciężaru, ale dzięki temu na pewno będą mocniejsze. Jednakże obawiam się, powietrze już byt zimne dla nich jest. - Dodała i wskazała pyskiem na lekko oszronioną powierzchnię skrzydeł. Było to dla niej coś całkiem nowego, ale wcale nie nieprzyjemnego.

    OdpowiedzUsuń
  32. *uśmiecha się lekko* mogę *podnosi się* to od czego zaczynamy?

    OdpowiedzUsuń
  33. W porządku *Odparła z nieco weselszym i życzliwszym uśmiechem niż przedtem. Na jej ciemnoszarym futrze były widoczne świeżo spadłe płatki śniegu oraz odrobina szronu. Niektóre kosmyki futra były wręcz sztywne od lodowatej wody, która zamarzła pod wpływem niskiej temperatury* Ugh, ale zimno. Może zapolujemy, tak dla rozgrzewki? *Zapytała, kiwając długim i silnym ogonem na boki*

    OdpowiedzUsuń
  34. Skinął do niej głową na znak, że rozumie. - Jeżeli nie chcesz mi już o niczym więcej mówić, odejdę, Kayoko.

    OdpowiedzUsuń
  35. - Więc z pewnością przybędę, gdy znów zapragnę rozmowy, Kayoko. Tym czasem odejdę rozmyślać w samotności. - Odpowiedział, pochylił łeb na pożegnacie i z wolna odszedł.

    OdpowiedzUsuń
  36. Chyba jest jeszcze zbyt ciepło aby sam wodospad zamarzł ale masz rację, woda dookoła niego skryta pod taflą wody może wyglądać pięknie *unosi lekko kącik pyska*

    OdpowiedzUsuń
  37. - Obawiam się, że niestety masz rację - odpowiedziała, po czym ostatnie już zataczając okręgi, miękko dotknęła łapami podłoża. Spojrzała na waderę z uśmiechem, po czym rzekła:
    - Miło mi było móc cię wziąć razem ze mną. Jeśli jeszcze kiedyś zapragniesz tego, wystarczy, że mi powiesz.

    OdpowiedzUsuń
  38. Zatrzęsła kilka razy skrzydłami, by nieco się rozgrzały, po czym zwinęła je przy bokach.
    - Z całą pewnością jeszcze taka okazja się nadarzy. - Uśmiechnęła się do wilczycy, po czym spojrzała na swoje skrzydła. - Może nawet nie będę ich chować... - Zastanowiła się na głos, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  39. - No to postanowione, będę musiała się znów do nich przyzwyczaić - powiedziała z rozbawieniem, znów kilka razy potrząsając skrzydłami, dawno już nie miała ich tak długo na swym grzbiecie.

    OdpowiedzUsuń
  40. *zaśmiał się* a czemu miałby nie dać rady? Nie jesteś jakąś solidną, ładnie ujmując, babką *unosi kącik pyska*

    OdpowiedzUsuń
  41. *nieco zdziwiony tą sytuacją otworzył szybko zamknięte oczy, jego pysk i uszy oklejone były białym puchem* no pięknie *zaśmiał się lekko* ja tu staram się być miły i jeszcze obrywam *spojrzał na nią i potrzepał łbem*

    OdpowiedzUsuń
  42. - W przyszłości na pewno skorzystam, tak duże skrzydła są pomocne, ale potrafią też przeszkadzać. - Zaśmiała się i rozłożyła, raz tak większe jak ona, skrzydła po czym znów je zwinęła. - Może się gdzieś przejdziemy? Lubię nocne spacery - dodała z uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  43. Uśmiechnęła się na tą myśl.
    - No to chodźmy - rzekła tylko i ruszyła truchtem obok Kayoko, omijając każde drzewo i robiąc między nimi slalom, jak najlepiej próbując manewrować skrzydłami. Zaśmiała się w pewnym momencie. - To nawet nie jest takie trudne jak myślałam - powiedziała z rozbawieniem.

    OdpowiedzUsuń
  44. Tego się nie spodziewała i zanim zdążyła jakoś zareagować, już były na polanie. Warknęła cicho, kiedy poczuła tępy ból w skrzydłach. Podniosła się, otrzepując ze śniegu i rozprostowała skrzydła, sprawdzając czy nic poważniejszego się z nimi nie stało. Na szczęście były całe, nieco tylko obolałe. Spojrzała na wilczycę rozeźlonym wzrokiem, ale widząc jak się skuliła, tylko westchnęła lekko.
    - Raczej wiele nie mogłaś mi zrobić, jednak nie było to najprzyjemniejsze i mogło nam się coś stać - mruknęła, nadal troszkę zła, ale zaraz potem uśmiechnęła się złośliwie. Rzuciła się na wilczycę by ją przewrócić i zaraz potem odepchnęła ją tylnymi łapami, tak że jeszcze przeturlała się w miękki śniegu. Zaśmiała się, widząc ją całą w białym puchu i liznęła ją w ucho, po czym sama podniosła się.
    - Uważaj bardziej na przyszłość - pouczyła ją, ale w jej głosie pobrzmiewało rozbawienie.

    OdpowiedzUsuń
  45. [Trochę nie bardzo rozumiem Twoje pytanie.]

    OdpowiedzUsuń
  46. [Przecież możesz wejść na listę notek na blogu. Swoje możesz edytować, po kliknięciu "edytuj", kiedy najedziesz na jedną ze swoich notek.]

    OdpowiedzUsuń
  47. Westchnęła leciutko i uśmiechnąwszy się pod nosem, rozwinęła jedno skrzydło, by lekko położyć je na grzbiecie wilczycy w niemym geście podziękowania.
    - Wybaczam, bardzo mi miło, że się o mnie troszczysz, jednak nie jestem przecież aż tak krucha. - W jej głosie pobrzmiewało rozbawienie, poczuła nieznajome jej ciepło i wcale nie było ono nieprzyjemne, wręcz przeciwnie.
    - No już, nie przejmuj się, jestem przecież cała i zdrowa - dodała, z uśmiechem trącając ją pyskiem, by nieco się rozchmurzyła.

    OdpowiedzUsuń
  48. Zaśmiała się cicho, wyczuwając próbę zażartowania i rozprostowała skrzydła, rozciągając się. Jej łapy zanurzyły się w puszystym śniegu i nawet jego zimno już jej tak nie przeszkadzało.
    - A no ładnie - mruknęła, po czym uśmiechnęła się pod nosem i zaczęła skakać po polanie, sama nie bardzo wiedząc co robi, po prostu miała na to ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  49. Złapie cię w razie co, chyba, że mam pierwszy sprawdzić *przysiada patrząc na nią*

    OdpowiedzUsuń
  50. Całkiem niedaleko stąd widziałam stado saren, kierujących się na północ. Jeśli węch mnie nie myli to powinny być, o tam *Rzekła, wskazując pyskiem w kierunku rozlewiska, znajdującego się parę kilometrów od nich. Zaczęła iść powoli w tymże kierunku, pod jej masywnymi łapami skrzypiał świeżo spadły śnieg, a z pyska co jakiś czas ulatniała się para*

    OdpowiedzUsuń
  51. Ich zabawa musiała wyglądać wprost przekomicznie, jednak one zdawały się wcale nie zwracać na to uwagi. Raksha po raz pierwsza dała upust swym emocjom i zaczęła się bawić. Z wielkim uśmiechem zaczęła gonić Kayoko, jednak kiedy ta przewróciła się, Pantera nie zdążyła wyhamować i potykając się o przeszkodę, ponownie wylądowała w śniegu.
    - Rany, tyle śniegu na sobie to ja już dawno nie miałam - mruknęła, po czym ze śmiechem zaczęła strzepywać biały puch z pyska.

    OdpowiedzUsuń
  52. - I ja się cieszę, że miałam zaszczyt cię poznać - powiedziała z uśmiechem przyglądając się poczynaniom wilczycy. Po chwili sama obróciła się na grzbiet i odbiła w śniegu wielkie skrzydła. Kiedy wstała, zaczęła się śmiać z odbicia na śniegu.
    - Dziwne uczucie, nigdy nie miałam okazji tak się bawić. - Wyszczerzyła się do Kayoko, co musiało wyglądać co najmniej dziwnie.

    OdpowiedzUsuń
  53. - Jak obiecałem, gdy rozmowy zapragnę, tedy się zjawię, dlatego się zjawiłem. - Zagadał. - Lecz nie miej mi za złe, że proszę, lecz może się gdzie przejdziemy, bom długo w bezruchu był, kiedym medytował i czuję się drętwie.

    OdpowiedzUsuń
  54. *zaśmiał się i ruszył w jej stronę powoli aby pomóc jej wstać* nie mów hop puki nie przeskoczysz gapo *unosi lekko kącik pyska*

    OdpowiedzUsuń
  55. - Nie jestem biegły, co do gustów, więc wybierze, gdzie chcesz, byśmy się udali i powiedz, jeżeli jest coś, o czym winienem wiedzieć lub byś czym chciała wobec mnie pochwalić.

    OdpowiedzUsuń
  56. - Jak uważasz, zatem także prowadź, jeśli nie jest to dla Ciebie problem. - Odpowiedział i wskazał wzrokiem miejsce, o którym wspomniała Kayoko.

    OdpowiedzUsuń
  57. - Niewiele jest tego, czym się chcę dzielić, bo nie pragnę mówić o sobie, o sobie mówiłem wiele zawczasu, czasu, do którego nie chcę wracać. - Mówił.

    OdpowiedzUsuń
  58. Zaśmiała się lekko i spojrzała na swoje błoniaste skrzydła, a potem na odbicie.
    - Z tą różnicą, że anioły mają raczej białe i pierzaste - powiedziała z rozbawieniem i spojrzała na Kayoko, przekrzywiając zabawnie pysk. - Ja tak nie potrafię - dodała, wskazując na swój długi i giętki ogon z uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  59. - To nie było więcej, niż tylko metaforą, Kayoko. - Odpowiedział. - Jeżeli poprosisz mnie bardzo, może odpowiem Ci na jedno pytanie odnośnie mnie.

    OdpowiedzUsuń
  60. Uśmiechnęła się lekko, nie mówiąc nic na określenie jej mianem Anioła. Przekręciła pysk, przyglądając się jak leży na śniegu w śladzie, który pozostawiła.
    - Chyba do ciebie nie pasują - powiedziała, po czym uśmiechnęła się niewinnie. - Fajniej byś wyglądała z pierzastymi - dodała, wyszczerzając się.

    OdpowiedzUsuń
  61. - Być może kiedyś, kiedyś znów opowiem Wam swoje dawne czasy... - Mówił. - Te wzgórza są karłami dla gór, jakie otaczają nasze terytoria. Ich śnieżne szczyty, podobno niektóre są tak wysokie, że śnieg staje się tam kryształowym lodem, Kayoko.

    OdpowiedzUsuń
  62. Czasem niezdary są dosyć urocze *uśmiecha się i spogląda na nią widząc, że odwraca łeb* wszystko dobrze? Chyba szyja ci się nie wykręciła od upadku co? *zaśmiał się lekko*

    OdpowiedzUsuń
  63. - Nie potrzebujesz ich żeby wyglądać uroczo - powiedziała z uśmiechem, nagle zdając sobie sprawę z tego co powiedziała, zaczęła się śmiać. - Rany, nigdy w całym moim życiu nie śmiałam się więcej niż dzisiaj - dodała z rozbawieniem.

    OdpowiedzUsuń
  64. Uśmiechnęła się lekko i również otarła o nią swój łeb.
    - Nie masz za co. Wiesz, nie spodziewałam się, że kiedyś spotkam kogoś z kim będzie mnie tyle łączyć - mruknęła, jej ogon poruszył się lekko.

    OdpowiedzUsuń
  65. [Wybacz, ta odpowiedź miała iść do Rakshy, odpisałem Ci dwa razy. Możemy wrócić do mojej wypowiedzi o górach i grać od tamtego momentu?]

    OdpowiedzUsuń
  66. - To nawet dla mnie, mroźnego smoka zbyt wysoko, by polecieć i spojrzeć na ten kryształ, który opiewa się w legendach. - Mówił, idąc za nią wolno, choć nie tracą z nią kontaktu, mimo, że wciąż znikała gdzieś i wyskakiwał gdzie indziej.

    OdpowiedzUsuń
  67. - Myślę, że groby wielu, podpisane "Niedoszły Zdobywca Kryształowych Szczytów" mówią same za siebie i nie trzeba kolejnego.

    OdpowiedzUsuń
  68. Uśmiechnęła się lekko.
    - Widzę, że nie jedna ja tak mam - powiedziała z rozbawieniem, po czym wstała, chcąc coś wypróbować. Poruszyła skrzydłami, raz jeden, wzbudzając potężny powiew, który wygładził śnieg. Polana znów wyglądała tak jak kiedy tu wylądowały. Przekrzywiła pysk, spoglądając na to z uśmiechem.
    - No i proszę, jakby nas tu nigdy nie było - mruknęła, a w jej głosie nadal pobrzmiewało rozbawienie.

    OdpowiedzUsuń
  69. Uśmiechnęła się lekko pod nosem, a jej ślepia zabłyszczały przez krótką chwilkę.
    - Bardzo chętnie, nieopodal powinno znajdować się stado jeleni - powiedziała zamachnąwszy ogonem lekko, dawno nie polowała z kimś, a teraz miała okazję zrobić to ze skrzydłami. Tyle opcji mogła wypróbować, no i głód też już jej zaczynał doskwierać.

    OdpowiedzUsuń
  70. - Nie tutaj. - Sprostował. - Pasma te ciągną się wiele dni drogi stąd, a dopiero tam są góry, o których mówię.

    OdpowiedzUsuń
  71. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  72. *Nadstawiła uszu, wsłuchując się w rozmaite szelesty, dochodzące z lasu. Szła prosto przed siebie. Nagle odwróciła łeb w kierunku Kayoko i zapytała* Właściwie jak trafiłaś do HOTN?

    [Wybacz za poprzedni komentarz, nie zauważyłam że piszę z konta siostry ;_;]

    OdpowiedzUsuń
  73. *spojrzał tylko na pękający lód, jako ,,dorosłe szczenie,, nie bardzo wiedział co robić, ponownie zaufał instynktowi i zastygł w bezruchu* mamy jakieś 15 sekund, na trzy cztery wybijamy się w stronę brzegu, musi być równo żeby żadne nie wpadło, no chyba że masz ochotę na lodowatą kąpiel *mimo wszystko lekko unosi kącik pyska*

    OdpowiedzUsuń
  74. - To wiele dni drogi, Kayoko, a mówiąc "Zabójcze", mam na myśli "Zabójcze". - Ponownie ją ostrzegł, przed nieprzemyślaną decyzją.

    OdpowiedzUsuń
  75. - Cieszę się, że nie ciągniesz nas na głupią śmierć, Kayoko. - Pocieszył ją, choć niewielką to było zapewne pociechą dla tak ambitnej wilczycy.

    OdpowiedzUsuń
  76. Lisica dostrzegła wilczą samicę i podreptała do niej, starając się nie stawiać łap w kałużach, które teraz przeszyły niemal całą polanę. - To potworne, kto wymyślił zimę?! Stado Nocy zaraz zamieni się w bagna, na które nawet najodważniejszy śmiałek nie waży się zapuścić. - Wyjęczała, gdy udało jej się już dotrzeć do wilczycy.

    OdpowiedzUsuń
  77. Prawda, ale obyłoby się bez kilku zbędnych tradycji. - Dobrze, że poszarzała plucha nie mogła zrozumieć jej wymownego spojrzenia, bez wątpienia zamknęłaby się wtedy w sobie. - Kayoko, moja droga, jak czujesz się na terenach Stada Nocy?

    OdpowiedzUsuń
  78. - Chyba na zbyt lekkich szalkach życie ważysz, Kayoko.

    OdpowiedzUsuń
  79. Przyjrzała się uważnie Kayoko, gdy ta dłużej nie odpowiedziała na jej propozycję.
    - Czyżbyś nie lubiła jeleni? Możemy zapolować na jakiegoś innego zwierza - powiedziała, poruszywszy skrzydłami i ogonem, nie pewna tego co wywołało milczenie u wilczycy.

    OdpowiedzUsuń
  80. - Nie mówię o upadku, choć pewno bolał, a o "dostaniu trzeciego życia".

    OdpowiedzUsuń
  81. Nieśmiały uśmiech przyozdobił pysk Wadery. - Tak... No ale cóż... To już przeszłość. - przyznała. - Zemsty dokonałam. Niczego więcej nie pragnę. - przyglądała się chwile Kayoko. - Dalia. - przedstawiła się krótko.

    OdpowiedzUsuń
  82. czte.. *spojrzał na nią, wolał aby ona dokończyła, w razie niepowodzenia to on się zamoczy*

    OdpowiedzUsuń
  83. Popatrzyła na nią spokojnie. Zdobyła się na nieco wymuszony uśmiech, za co zaraz skarciła samą siebie w myślach. - Witaj. Jak mniemam, Ciebie zwą Kayoko..

    OdpowiedzUsuń
  84. I z pewnością tego nie zrobimy, nie muszę już raczej tego powtarzać, bo usłyszałaś to z ust każdego, komu napomniałaś o zagrożeniu. - Uśmiechnęła się krzepiąco. - Zbliża się wigilia. Całkiem sporą odpowiedzialność przyjęliśmy na barki organizując ją nie tylko dla Naszej gromady, ale i innych stad. Od początku nie udało nam się przeprowadzić nawet jednego zorganizowanego spotkania, a teraz tak wzniosłe przedsięwzięcie. - Wypowiedziała na głos myśli, które krzątały jej się wciąż po głowie.

    OdpowiedzUsuń
  85. Skinęła tylko psykiem i ugiąwszy lekko łapy, sama zniżyła nos do śniegu, jednakże wolała zdać się na osąd wilczycy, czy jej podejrzenia są słuszne.
    - Wydaje mi się, że to w tamtym kierunku - wskazała lekko na lewo od siebie, ciaśniej składając skrzydła i spojrzała w kierunku Kayoko, jakby szukała potwierdzenia.

    OdpowiedzUsuń
  86. - Niezmiernie nam miło, Kayako. - Uśmiechnęła się do niej po czym popędziła swojego towarzysza, by również nagrodził wilczycę życzliwością.
    - Cieszy mnie takie miłe powitanie w stadzie.

    OdpowiedzUsuń
  87. - Tedy byłabyś już martwą, do życia by Cię nie wrócił. - Odpowiedział. - Przyjaciół należy mieć blisko, a wrogów jeszcze bliżej...

    OdpowiedzUsuń
  88. *wyhamował gwałtownie kiedy jego łapy dotknęły brzegu, odwrócił się i skoczył w jej stronę, odruchowo chwycił ją za kark i wciągnął na stabilniejszy lód*

    OdpowiedzUsuń
  89. *Zerknęła na nią, po czym nieco zwolniła tempo* Ja po raz pierwszy pojawiłam się w Stadzie Nocy ponad dwa lata temu. Szukałam miejsca, które zwą domem lub rodziną. Kiedyś miałam te dwie rzeczy. Bywałam w wielu stadach, naprawdę wielu. Lunarion, Wilcze Imperium, Caballeria, Wataha Wilków Cienia... *Nabrała powietrza do płuc, po czym je wypuściła z cichym świstem* Ale każde z nich się rozpadło. Dopiero w Stadzie Nocy zadomowiłam się na dłużej. Poznałam przyjaciół, których po dziś dzień traktuję jak rodzinę. Ale po dwóch latach stamtąd odeszłam, z przyczyn o których wolałabym nie mówić. Znowu rozpoczęłam wędrowniczy tryb życia. Jednak coś sprawiło, że po dziewięciu miesiącach wróciłam do Domu.

    OdpowiedzUsuń
  90. - Czy mnie wzrok nie myli, czy nie jesteś zbyt towarzyską osobą? - Przechyliła łeb w bok zastanawiając się nad przyczyna, dla której wilczyca nie pozwala na wymianę zdań. - Jeśli tak, rozumiem, też miewam takie dni.

    OdpowiedzUsuń
  91. - Nie wróciłby Cię, jeżeli by się Tobą przestał interesować. - Sprostował.
    //Seth

    OdpowiedzUsuń
  92. - No to są niedaleko - mruknęła, uśmiechając się do Kayoko i odsłaniając przy tym ostre kły.
    - Nie wiem jak ty, ale ja wybieram drogę wysoką, muszę wypróbować moje skrzydła. - Dodała, po czym zwinnie wspięła się na najbliższe z drzew i zaczęła się przemieszczać po gałęziach w odpowiednim kierunku, wspomagając się czasem skrzydłami, jednak nie wydając żadnego dźwięku. Spojrzała czy Kayoko podąża za nią.

    OdpowiedzUsuń
  93. Nie odezwał się przez chwilę. Rozłożył skrzydła i minął Kayoko w powietrzu, jako pierwszy dotykając szczytu. - Choćbym tylko jedno życie, jednego świadomego istnienia uratować kosztem wszelkiego innego; zrobiłbym to. Nie mów, że chciałabyś, by nie żył. Samemu sobie przeczę, bo zabiłem już wielu, a jednak żałuję śmierci każdego, kogo mój szpon dosięgnął.

    OdpowiedzUsuń
  94. Po chwili zatrzymała się cicho na jednej z gałęzi, widząc niewielkie stado nad, o dziwo nie zamarzniętym strumykiem. Jej ogon poruszył się lekko, a mięśnie napięły w gotowości. Będąc w takim położeniu mogła spokojnie jednym susem dosięgnąć jednego z jeleni. Spojrzała porozumiewawczo na Kayoko, która również przyczaiła się gotowa do ataku i czekała na jej znak.

    OdpowiedzUsuń
  95. - Ty także możesz zginąć. - Odpowiedział.

    OdpowiedzUsuń
  96. Bo na pierwszym miejscu zawsze słucham siebie samego, potem dopiero kogoś. Nie przepraszaj, wolałbym utopić się z tobą niż pozwolić Ci samej zatonąć, nie pasuje mi miano ,,Ignavi,, *uśmiecha się delikatnie* Dobrze się czujesz?

    OdpowiedzUsuń
  97. Nie wiem, miejmy nadzieję. - Odwzajemniła odrobinę niemrawo jej entuzjazm i przysiadła. W głębi jaskini słychać było miarowe kapanie, które wraz z cichnącymi odgłosami dnia stawało się coraz bardziej inwazyjne. - Widziałaś może ostatnimi czasy Crinn? Taka mała, czarna kulka. Wczoraj ugrzęzłam w odległej części lasu i musiałam tam zostać na noc, nie widziałam jej od poprzedniego wieczora.

    OdpowiedzUsuń
  98. Wybiła się dokładnie w tym samym czasie, jak tylko wilczyca skinęła jej na potwierdzenie. Wbiła pazury głęboko w cielsko swej ofiary, powalając je siłą skoku i od razu chwytając w zęby łeb zwierzęcia. Poczuła jak jego czaszka zostaje miażdżona przez jej szczęki, a jeleń wydaje ostatnie żałosne jęki.

    OdpowiedzUsuń
  99. - Ach, więc w tym problem. Cieszy mnie twa szczerość. - Położyła się na ziemi by wydawać się wilczycy mniejszej, może w ten sposób lepiej będzie się czuć w towarzystwie Flo. - Nie przejmuj się tym. Z czasem wszyscy przywykniemy do siebie i jeszcze przyjdzie nam poznawać nowych członków. Kiedyś wspólnie będziemy śmiać się z naszej pierwszej rozmowy, uwierz.

    OdpowiedzUsuń
  100. - Dobrze jest poznać Twoje imię. Jesteśmy w jednym stadzie, więc wypadałoby wiedzieć o sobie choć tyle. - Wymruczała zupełnie po kociemu, tak nietypowo dla swojej bardziej wilczej sylwetki. - Kayoko. Choć moja pamięć zawodzi mnie, jeśli chodzi o imiona, postaram się pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  101. - Rozumiem, choć uważam, że Ty nie zdajesz sobie sprawy z powagi słów, jakie wypowiadasz. Dajesz na szalkę swoje życie. Niczego innego nie masz, co godne Twych celów, ale niczego innego nie masz, co zastąpi Ci brak życia.

    OdpowiedzUsuń
  102. - Hm... - mruknęła. - Może mam dobrze ale wtedy miałam cel a teraz już go nie mam. - posmutniała jednak starała się to uryć.

    OdpowiedzUsuń
  103. - Sens życia to wytyczna, którą możesz tylko Ty sobie wyznaczyć. Powodzenia, bo tylko tyle mogę Ci życzyć, Kayoko, Córo Trupicienia.

    OdpowiedzUsuń
  104. - Oh... To nie Twoja wina. - kąciki smolistych warg uniosły się ku górze. - Tylko chodziło mi o to że nie mam co teraz ze sobą zrobić. - szturchnęła Samice lekko w bok dając jej do zrozumienia że nie ma się czym martwić.

    OdpowiedzUsuń
  105. Zaśmiała się cichutko. - Chętnie przeszłabym się nad wodospad pod warunkiem że na terenach Stada jest jakiś. - uśmiechnęła się z lekka.

    OdpowiedzUsuń
  106. - Wszyscy jesteście mi rodziną, więc wszystkich Was muszę strzec i pilnować. - Odpowiedział Kayoko, samemu zaciągając się lodowatym powietrzem i ciesząc wzrok panoramą wokół.

    OdpowiedzUsuń
  107. - Czy za to mi nie braknie tarczy, kiedy Was osłonię? - Zapytał, wyraz wciąż mając kamienny, jak twarze posągów, choć cenił dobre słowa, które mu posyłała.

    OdpowiedzUsuń
  108. - Rad jestem to słyszeć. Dziękuję. - Powiedział. - Zostaniemy tu, czy może wracamy?
    [Nie wiem, czy głosowałaś: http://herd-of-the-night.blogspot.com/p/wywiady-hotn.html ]

    OdpowiedzUsuń
  109. - To cudownie - ucieszyła się. Wstała i wskazała łapą aby Samica szła pierwsza. - Prowadź - poprosiła.

    OdpowiedzUsuń
  110. - Jeśli przestaniesz patrzeć w niebo i zapomnisz o marzeniach, droga stanie się łatwiejsza do przebycia. Jeśli przestaniesz patrzeć w ziemię i zapomnisz o zemstach, wtedy życie stanie się łatwiejsze do przebycia.

    OdpowiedzUsuń
  111. - Może się to zdarzyć. Myślę nawet, że jest wysoce prawdopodobne, że zapomnę, jak wymawia się Twoje imię, Kayoko. - Powiedziała spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  112. A ten jedynie posłusznie podążał Jej śladami czekając, czy jeszcze coś powie.

    OdpowiedzUsuń
  113. Sama również oblizała pysk, patrząc beznamiętnie na zmiażdżoną głowę jelenia. Dalej słyszała chrupnięcia czaszki. Spojrzała na Kayoko i uśmiechnęła się lekko.
    - I to za pierwszym razem, musimy częściej razem polować - powiedziała, myśląc jak dawno już z nikim nie polowała.

    OdpowiedzUsuń
  114. - Moje słowa nie są wiele mądrzejsze od innych. Moje po prostu lepiej brzmią. - Pochwalił sam siebie, jakby z rozbawieniem w głosie, jednak wciąż twarz pusta, jak kamień.

    OdpowiedzUsuń
  115. Pokręciła łbem z rozbawieniem.
    - To ty tu byłaś głodna, czyżby już ci przeszło? - zapytała, uśmiechając się, rozbawiona. Jednak nie zaczekawszy na odpowiedź zabrała się za jedzenie, rozumiejąc że to jej przypadło rozpoczęcie posiłku.

    OdpowiedzUsuń
  116. - Chyba nazbyt mi pochlebiasz. - Przyznał.

    OdpowiedzUsuń
  117. Widziała jak Kayoko na nią spogląda, jednak nie mogła powstrzymać cienkich nitek cienia, które powoli zaczęły oplatać martwego jelenia. Czuła krew ściekającą jej gardłem i smak mięsa, lecz przede wszystkim dziwne pulsowanie pod skórą.
    Kiedy stwierdziła, że już się najadła, odgoniła nieposłuszne cienie, które do tej pory wysysały krew z martwej ofiary.

    OdpowiedzUsuń
  118. *uśmiecha się delikatnie* Raksha zrobiłaby to samo, a mnie by rozszarpała gdyby się dowiedziała, że Cię tu tak zostawiłem *chwilowo zesztywniał gdy poczuł jej dotyk ale trwało to może sekundę* widzę, że ci zimno. Chodź lepiej gdzieś się ogrzać *spogląda na nią*

    OdpowiedzUsuń
  119. - To tak, jak moje przeciwieństwo. Nie czuję do nikogo respektu, każdy jest dla mnie niżej, niż ja jestem. - Mówił. - Przynajmniej było tak, zanim nie zostałem obarczony Stadem Nocy. Dziękuję, że mi to mówisz.

    OdpowiedzUsuń
  120. Wpatrywała się przez chwilę w martwego, pozbawionego krwi jelenia, a jej skrzydła poruszyły się lekko. Spojrzała na Kayoko z lekkim uśmiechem.
    - Dziękuję - mruknęła na jej pierwsze słowa. - Poniekąd to prawda, podobno to w krwi znajduje się nasza dusza, jednak staram się wypuszczać cień, kiedy ta już opuści ciało martwego - dodała, ogon pantery poruszył się lekko.

    OdpowiedzUsuń
  121. - Jeśli byłbym zły, powiedziałbym Ci o tym z pewnością, Córo Trupicienia. Jam niżej od wszystkich, bo wszyscy na mnie stoją, bo ktoś ponieść Was musi.

    OdpowiedzUsuń
  122. Też cieszy mnie ten fakt. Stado w pewnym sensie nadal jest moją rodziną, mimo faktu, że nie ma tutaj najbliższych mi osób. Na przykład mojej przybranej siostry *Powiedziała to przyciszonym głosem, wpatrując się w przestrzeń przed sobą. Nagle usłyszała szelest dobiegający zza wysokich traw* Zdaję się, że coś tutaj się ukrywa.

    OdpowiedzUsuń
  123. Tak wiem, niczym siostry. *spogląda na nią* nie masz za co przepraszać *uśmiecha się* głupoty każdemu się zdarzają, głowa do góry, ważne, że nic wielkiego się nie stało *zaprowadził ją za jakieś zarośla, które osłaniały miejsce przed zimnym wiatrem, odgarnął pyskiem śnieg i położył się* możesz się wkleić, mam sporo suchej sierści, oddam Ci trochę ciepła *unosi lekko kącik pyska*

    OdpowiedzUsuń
  124. Uśmiechnęła się lekko.
    - Nikt mi jeszcze nigdy czegoś takiego nie powiedział - rzekła, a jej skrzydła poruszyły się lekko. - Nie ma czego zazdrościć, każdy jest wyjątkowy na swój własny, niepowtarzalny sposób - dodała, ocierając swój łeb o jej i uśmiechając się do niej radośnie.

    OdpowiedzUsuń
  125. A ten, niezgorsza podróżnik dotrzymywał jej kroku i zaraz za nią znalazł się na ziemi. - Jeśli byłbym wyżej, to bym Was nie niósł, a podnosił. - Zauważył.

    OdpowiedzUsuń
  126. - Powtórzymy. - Zapewnił ją.

    OdpowiedzUsuń
  127. - Zatem czas, by się pożegnać?

    OdpowiedzUsuń
  128. - Nawet tak nie mów, jak dla mnie jesteś najbardziej niesamowitą wilczycą jaką spotkałam, tylko przy tobie jestem sobą całkowicie - powiedziała z uśmiechem, liznąwszy ją w ucho jak siostrę.

    OdpowiedzUsuń
  129. - Excipio. - Pożegnał się temi słowy i odwrócił się, by odejść w swoją stronę.

    OdpowiedzUsuń
  130. Uśmiechnęła się lekko, czując jak po jej wnętrzu rozlewa się przyjemne ciepło.
    - Nawet nie wiesz ile te słowa dla mnie znaczą, bardzo się cieszę - mruknęła z tym niespotykanym dla niej ciepłem w niskim głosie.

    OdpowiedzUsuń
  131. Kayoko. *uśmiechnęła się na jej widok*

    OdpowiedzUsuń
  132. - I nie zamierzam, musimy uczynić je jeszcze lepszym - powiedziała, wyszczerzając kły w uśmiechu, przez co wyglądała wprost przekomicznie.

    OdpowiedzUsuń
  133. *zaśmiał się lekko* jakoś to przeżyje *uśmiecha się* no chodź bo zaraz przymarzniesz do podłoża *unosi lekko kącik pyska*

    OdpowiedzUsuń
  134. Przez bardzo długi czas *zaśmiała się* Wiele razy też odchodziłam i wracałam *zamachnęła lekko ogonem*

    OdpowiedzUsuń
  135. Zaśmiała się.
    - Oh, nie przesadzaj. Potrafię o siebie zadbać - mruknęła i puściła jej perskie oko.

    OdpowiedzUsuń
  136. -Najróżniejsze moje pobudki. - westchnęła cicho, a z jej pyska wydobyła się para.

    OdpowiedzUsuń
  137. Uśmiechnęła się, mrużąc zabawnie ślepia.
    - Oh nie, a więc jestem już na ciebie skazana? - zapytała, jakby z trwogą, po czym sama zaczęła się śmiać.

    OdpowiedzUsuń
  138. Widząc odchodzącą waderę uniosła jedną brew, po czym pośpieszyła za Nią. Kiedy dorównała jej kroku mruknęła - Nie ładnie tak witać się, a potem odchodzić. - Zmrużyła delikatnie ślepia zastanawiając się, jakie porównanie dodać do tego zachowania - Cóż, takie powitanie, to jak oglądanie filmu pornograficznego bez dźwięku. Wiadomo, o co chodzi ale czuje się niedosyt. Ja również go czuję ze względu na chęć poznania się. - Torując nowo poznanej drogę rzuciła - Suey Destroy, możesz mówić Suey.

    OdpowiedzUsuń
  139. *Kitsune zerknęła porozumiewawczo na Kayoko, skinąwszy jej łbem na znak, by jako pierwsza zaatakowała kryjące się w zaroślach stworzenie. Ona sama przybrała pozycję do ataku, czekając na dalszy rozwój wydarzeń*

    OdpowiedzUsuń
  140. -Również mam taką nadzieje - podążyła za jej wzrokiem - Co ci się najbardziej podoba w HOTN?

    OdpowiedzUsuń
  141. Oj tam, daj spokój, skąd miałaś wiedzieć, że się załamie, trochę ja mam w tym winy, gdybym nie podchodził to pewnie nic by się nie stało *uśmiechnął się lekko* ważne, że nic wielkiego nam nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  142. Przygladajac sie jej uwaznie powoli skinela lbem i usmiechnela sie nikle - Milo poznac.

    OdpowiedzUsuń
  143. -Witaj Kayoko. Miło mi Cię poznać. -szkapa podeszła bliżej, by przyjrzeć się waderze.

    OdpowiedzUsuń
  144. -W takim razie cieszę się, że jesteśmy dla Ciebie tak ważni. - dotknęła ją lekko nosem w bok.

    OdpowiedzUsuń
  145. Pozytywnie nastawiony *uśmiecha się* już kilka razy to usłyszałem *zerka na nią* to chyba dobrze co? *spojrzał na jej sierść* cieplej?

    OdpowiedzUsuń
  146. Pochyliła łeb, kręcąc nim jakby z pobłażaniem.
    - Z kim ja żyję - mruknęła, udając załamanie, po czym spojrzała na Kayoko z cwanym uśmiechem i skoczyła na nią, przez co obie znów wylądowały w śniegu. Zaczęła się śmiać, choć sama nie wiedziała czemu.

    OdpowiedzUsuń
  147. - Oj przesadzasz, ale z tym śniegiem to masz rację - powiedziała, szczerząc się do niej. Przeturlała się po śniegu, tak że wylądowała przy Kayoko i trąciła ją skrzydłem z uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  148. *uśmiecha się* na szczęście mam sporo sierści, ważne, że jest Ci ciepło, a sercem się nie przejmuj, to pewnie przez pogodę, zawał mi nie grozi *zaśmiał się lekko i szturchnął ją w bok, po jej głosie stwierdził, że myśli o czym nieprzyjemnym więc chciał ją pocieszyć*

    OdpowiedzUsuń
  149. Wadera przytuliła ją.
    - Cieszę się.

    OdpowiedzUsuń
  150. Zaśmiała się.
    - Wiesz, zaczynam się poważnie zastanawiać, czy na pewno jesteś wilkiem - powiedziała z wyraźnym rozbawieniem, obserwując jak wadera bawi się jej ogonem.

    OdpowiedzUsuń
  151. -Ja - uśmiechnęła się.

    OdpowiedzUsuń
  152. Widząc zaniepokojenie wadery cofnęła się niewiele.

    OdpowiedzUsuń
  153. Od razu poszla za samica. Nie zwlekala. Chciala jak najszybciej zobaczyc wodospad.

    OdpowiedzUsuń
  154. - No i dobrze, to ja tu jestem od mruczenia - powiedziała, szczerząc się, jednak zaraz po tym zaśmiała się, zdając sobie sprawę, jak absurdalnie to zabrzmiało.

    OdpowiedzUsuń
  155. - No wiesz, różnie - mruknęła i uśmiechnęła się do niej. Przesunęła pyskiem po jej i zamruczała, krótko, nisko, ale jednak.

    OdpowiedzUsuń
  156. Tak, masz rację, miło się leży *przymyka oczy i wciąga powietrze, zastrzygł uchem na jej słowa* a co jestem Twoim odstresowywaczem? *zaśmiał się lekko i chwilowo, na pysku pozostał nieco szerszy uśmiech*

    OdpowiedzUsuń
  157. - Cóż... Nie mogę narzekać. Czuję się tu bezpieczna. To chyba jest dla mnie najważniejsze. - przyznała z delikatnym uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  158. - Widzisz wy umiecie wyć i warczeć, a my mruczeć i warczeć, może czasem ryknąć. To trochę jak warczenie, ale takie delikatne - powiedziała z uśmiechem, próbując dobrze dobrać słowa.

    OdpowiedzUsuń
  159. - Kayoko, znów przybyłem, by pomówić. - Zaczął. - Brakuje mi Twojego rozgadania, marzeń i ambicji. Tak wiele chcesz i tak chętnie do tego dążysz. Mnie tego brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  160. Bardzo mnie to cieszy *uśmiecha się zerkając na nią* Widzę, że już Ci lepiej. Idziemy? *zastrzygł uchem i spojrzał na nią*

    OdpowiedzUsuń
  161. - To nie moje osobiste spostrzeżenia i zdanie. Myślę, że tak właśnie można Cię zdefiniować, Kayoko, Córo Trupicienia.

    OdpowiedzUsuń
  162. Uśmiechnęła się pod nosem. - Taak... - westchnęła cicho. - W Stadzie Nocy czuję się bezpieczna i to dla mnie jest najważniejsze. - zastanowiła się chwilę. - Ważne jest też to jak inni Cię przyjmą do stada które wybierzesz. - stwierdziła.

    OdpowiedzUsuń
  163. - Coś Cię zastanawia, Kayoko, Córo Trupicienia? - Ponownie, jakby celowo dodał nadany jej przydomek.

    OdpowiedzUsuń
  164. - To sekret Twojego umysłu, a ja sekretów nie wyznaję nikomu.

    OdpowiedzUsuń
  165. - Może kiedyś poznasz prawdziwą genezę tego przydomka, Kayoko, Córo Trupicienia.

    OdpowiedzUsuń
  166. - Prawdziwej we mnie krwi szlacheckiej nie ma, bo matka moja wzięta z burżuazji do panów, nie urodziła się sama szlachcianką, a ojciec mój jedynie z rodu dostojnego pochodził. Czymże jest krew królewska, jeśli czyjegoś panowania się nie uznaje? Cóż mi dałoby, że byłbym półkrwi królem, jeśli ani jedno z Was by mnie nie słuchało. - Odpowiedział. - Kayoko, Córo Trupicienia.

    OdpowiedzUsuń
  167. Wyszczerzyła się.
    - Tak, dopiero teraz zaczynam poznawać prawdziwy sens tego powiedzonka - powiedziała pogodnie, jej skrzydła znów poruszyły się, jakby za sprawą wiatru.

    OdpowiedzUsuń
  168. Już tyle nie dziękuj *szturchnął ją lekko barkiem w bok* uważam to za całkiem normalne zachowanie *uśmiecha się równie ciepło* tak czy siak miło mi, że doceniłaś mój czyn.

    OdpowiedzUsuń
  169. - Poza pochodzeniem nic mnie nie łączy z Królewiczami, Kayoko.

    OdpowiedzUsuń
  170. - Jednak już tego cierpienia nie odczuwam. Nigdy go nie odczuwałem, bo kiedy uświadomiłem je sobie, było już za późno, by je rozpamiętywać.

    OdpowiedzUsuń
  171. - Hm... - mruknęła. - Nie rozumiem. - przyznała. - Jesteś przecież miła. - stwierdziła szczerze.

    OdpowiedzUsuń
  172. - To by miało znaczenie, jeśli czułbym ból z nimi związany, Kayoko. Zrozum, że tak nie jest. Nie czuję nic, co jest z nimi związane.

    OdpowiedzUsuń
  173. Zaśmiała się lekko.
    - Jesteśmy tego idealnym przykładem - dodała, patrząc na wilczycę pogodnie, roześmianymi fiołkowymi ślepiami.

    OdpowiedzUsuń
  174. Zaśmiała się. - A kto jest tą osobą ? - zapytała niewinnie. Nadal chichotała. Lubiła się śmiać. To dawało jej formę poczucia mniejszej straty.

    OdpowiedzUsuń
  175. *uśmiecha się lekko pod nosem* Mam tylko nadzieję, że zemsta nie zniszczy Ciebie tak jak tego, który żyje we mnie *spojrzał na nią*

    OdpowiedzUsuń
  176. - Pomówmy może o czem innym, niżeli o mię, Kayoko, Córo Trupicienia.

    OdpowiedzUsuń
  177. - Nie jest to trudne do zrozumienia. - Mówił. - Kilka z form, które przybierałem przez całe życie jestem w stanie ponownie użyć. Jest to forma półsmocza, ludzka i wilcza. Ponadto nie trudnym jest też dla mnie przemiana w na przykład... jaszczurkę.

    OdpowiedzUsuń
  178. - Dziękuję. - odparła ździwiona. Powędrowała za wzrokiem Samicy. - Kayoko a od kiedy jesteś w stadzie ? - zapytała nie patrząc na nią.

    OdpowiedzUsuń
  179. *kiwnął łbem i zamyślił się na chwilę* wiem dużo więcej o nim niż o sobie, odwiedza mnie w snach i stara się uprzykrzyć życie *westchnął* był narzeczonym, ojcem, synem. Niekochanym przez ojca ale był *spojrzał na nią* przez zemstę zatracił się, przynajmniej taka jest moja opinia. *uśmiecha się lekko* Dlaczego ja? Tego też chcę się dowiedzieć, ale na pierwszy plan rzuciłem swoją przeszłość, mam już jakiś trop i nim planuję podążać.

    OdpowiedzUsuń
  180. - Ależ nie tylko dzięki mnie, ale i tobie w głównej mierze, nie zapominaj o tym - mruknęła, dalej uśmiechając się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  181. Spojrzała na podkuloną sylwetkę wadery. Uśmiechnęła się ciepło. -Ależ skądże. Doskonale Cię rozumiem. Ja również nie darzę wielkim zaufaniem nowo poznane mi osobistości.

    OdpowiedzUsuń
  182. - Moja wilcza forma ucierpiała najbardziej, kiedy moja Dusza się kruszyła. Jeślibym się zmienił w wilka, umarłbym w kilka sekund.

    OdpowiedzUsuń
  183. - Odpowiedziałabym dokładnie tym samym, jednak nie chcę się powtarzać - powiedziała, ciągle uśmiechając się doń i przesuwając pyskiem prze jej bok. Spojrzała na wilczycę z błyskiem w oku. - Nie chciałabyś się przejść? Jest tu jeszcze tyle miejsc, których nie zwiedziłam... - mruknęła, uśmiechając się szeroko.

    OdpowiedzUsuń
  184. - Na pewno. - rzekła jakby była tego pewna. Zaśmiała się cicho. Wzbiła się w powietrze i zatoczyła pętle. Wykonała krótki taniec na niebie po czym wylądowała obok Samicy. - Ah... Mogłabym tak godzinami. - przyznała.

    OdpowiedzUsuń
  185. -Nie, traktuje wszystkich w HOTN jak rodzinę. To dla mnie normalne - uśmiechnęła się.

    OdpowiedzUsuń
  186. - Dobrze wiedzieć - powiedziała, z błyskiem w fiołkowych ślepiach, a potem rozejrzała się po polanie, jakby miała coś dojrzeć między drzewami. - Może tam gdzie nas łapy poniosą? Zwykle wtedy można natrafić na różne ciekawe miejsca - dodała, uśmiechając się.

    OdpowiedzUsuń
  187. - Moja Dusza umierała w tym ciele z głodu, bo nie pożerałem innych Dusz. Ciało obumierało razem z nią. Teraz jest w stanie niemal śmierci.

    OdpowiedzUsuń
  188. - Taak... - odparła zamyślona. Grzmot wodospadu natychmiast ukoił jej nerwy. Czuła się jak w domu. - Kayoko, czy są tu jakieś jaskinie ? - zapytała. Chciała być jak najbliżej tego cudownego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  189. -Czyli jak HOTN działa na najróżniejsze postacie - zaśmiała się cicho.

    OdpowiedzUsuń
  190. *spojrzał na nią i przyspieszył tępa, tak aby dorównać jej kroku* Ja sobie poradzę *szturchnął ją pyskiem i uśmiechnął się* Po prostu Ty bądź ostrożna *patrzył na nią, po chwili skierował wzrok przed siebie i szedł w milczeniu, nadal delikatnie się uśmiechał*

    OdpowiedzUsuń
  191. - Moje ciało miało się dobrze, póki nie podjąłem medytacji. Po 93 dniach otwarłem oczy jako kto inny, nie wiedzieć skąd mając świadomość, że Wilcza forma jest martwa.

    OdpowiedzUsuń
  192. -Dlaczego by nie? - zamerdała ogonem i ruszyła powolnym krokiem w stronę bagien.

    OdpowiedzUsuń
  193. *kiedy otarła się o niego wyrwał się z zamyślenia i spojrzał na nią* zapomniane uczucia? A jakie to uczucia? *zatrzymał się* Chciałbym wiedzieć co czuje, ale nie wiem. Skoro nie chcę aby komuś się coś stało to to jest jakieś uczucie? *widać było, że nieco jest zagubiony w tych całych ,,uczuciach,,* Wiem, że mogę być zły, smutny albo wesoły, wiem, że są też wyższe uczucia, ale za cholerę nie wiem jak je odróżniać od tych innych.

    OdpowiedzUsuń
  194. Poszła za Kayoko. - Cudowna. - szepnęła i od razu weszła do środka. - Czy ktoś tu mieszka ? - zapytała.

    OdpowiedzUsuń
  195. - Nie jestem zabawką, Kayoko, nie wykonuję poleceń. - Oznajmił, jednak nie miał jej za złe ciekawości i dociekliwości.

    OdpowiedzUsuń
  196. Przez chwilę czekała na jakąś reakcję ze strony wilczycy, jednak nie doczekawszy się takowej, zwróciła doń pysk. Podeszła do Kayoko, otarła się jej bok i ruszyła przed siebie, po chwili zatrzymując się i spoglądając za siebie.
    - Idziemy czy jednak wolisz zostać? - zapytała z nieco rozbawionym uśmiechem.

    [Wychodzi na to, iż dostałyśmy wspólne zadanie. Dałabyś mi swój kontakt? Kiedy już przyjdzie nasza kolej, będziemy mogły napisać notkę.]

    OdpowiedzUsuń
  197. Spuściła łeb. - Wiesz nie chciałabym nikogo urazić ale czy mogłabym zając tą jaskinię ? - zapytała. Lubiła wszystkich w stadzie ale była typem spokojnej i lubiącą od czasu do czasu samotność osobą.

    OdpowiedzUsuń
  198. - Każdy w stadzie jest dla Ciebie taki ciekawy?

    OdpowiedzUsuń
  199. A jednym słowem? Jak określić takie uczucie? *spojrzał na nią zaciekawiony* I kiedy tak właściwie zaczyna się nienawiść? Albo miłość? Co to zazdrość? *zamilkł na chwilę po czym zaśmiał się* Jeny, ja to Cię wymęczę *uśmiechnął się do niej*

    OdpowiedzUsuń