20 stycznia 2013

Takie tego od Mua

Nie owijając w bawełnę:

- po 1, mam pytanie co do mapy. Mógłby mi ktoś powiedzieć dokładnie czego jeszcze na niej brakuje? Wiem na razie o Mieszanym Lesie, Lesie Śmierci i Górach. Coś jeszcze do tego dochodzi?
- po 2, pod jedną z notek dałam pomysł z urządzeniem hm... konkursu? Z tego co mi wiadomo wybierano tu kiedyś najmroczniejszych, najzabawniejszych, ogólnie naj. Jednak nikt nie skomentował tego pomysłu. Jeżeli nie zauważyliście to spoko, jeżeli uznaliście za niegodne skomentowania to sorry za powtórkę.
- po 3, bez urazy Tiff, ale zastanawiam się czy tylko mnie zaczęła irytować ta muzyczka w tle? Można by ją od czasu do czasu zmienić bo na prawdę ostatnio jak ją słyszę to mam nerwa hehe. Jeżeli całej reszcie nie przeszkadza to spoko, będę dalej ją pauzować. Może z czasem mi jej zabraknie.
- po 4, pozydyrawiam ze Słowacji :D Mogę czasami zamulić, ale posiadam tu internet więc nie zgłaszam nieobecności.

Koniec.

Organizacyjna


Dobra, stworki.

1. Kwestia stadnego opowiadania - Proponuję, żeby każdy po napisaniu swojej części wyznaczał osobę do pisania następnej. 
Teraz niech będzie to Lisabeth, bo to kluczowy moment, a Ona właśnie jest bardzo rozeznana. Przyp tłum, poza tym, co jest już opisane w fabule, mogę dodać streszczenie dla leniwców -
Portal zgrzyta i przenosi wprost do laboratorium, a my mamy za zadanie to zbadać.  Na świecie aktualnie jest tylko jedna, ośmioletnia magiczna dziewczynka, która miała zostać poświęcona dla Jedynego Słusznego Pana, uratował ją jednak od tego wielki kruk i przyniósł na tereny HOTN. Jest to całkiem możliwe, gdyż reszta magów jest starsza, lub jeszcze nienarodzona. Sprawa nagli - nie można czekać tych ośmiu lat - uratował ją, gdyż do otworzenia portalu jest potrzebna właśnie ośmioletnia magiczna dziewczynka, którą należy stracić (reszta w fabule). Dziewczynka właśnie jest w jaskini, gdzie została nakarmiona i się ogrzewa bidulka. W jaskini z pewnością znajdują się Lis, Error i  Seth.

2. Flash-chatowe życiośmierć.
Tak, wiem, wiem że nie macie czasu, bo szkoła, bo wszystko, bo zarazumrę. W takim razie proponuję wchodzić tam na zasadzie zorganizowanych spotkań, przykładowo co środę ognisko?

3. Zlotzlotzlot.
Tak, podejmuję się zorganizowania go, w pierwszym tygodniu Warszawskich ferii, podejmuję się też przenocować 2 - 3 osoby, alee jeżeli pod tym postem nie zgłosi się więcej niż 5 to nie ma sensu.
 

4.  Zasłużeni i Rada HOTN.
Od jakiegoś tygodnia debatujemy z Sethem jakby tu wyróżnić osoby, które należałoby wyróżnić, by okazać im szczerą wdzięczność za udzielanie się. I mamy bardzo niezgodne zdania.
Pomysłem, który brzmi najracjonalniej i jest właściwie bardzo na miejscu, jest stworzenie rangi Zasłużonych oraz Rady Stada. Z tym, że zasłużeni byliby faktycznie ów zasłużonymi, ich imiona widniałyby w wyznaczonym miejscu, być może otrzymaliby operatora na chacie i raz na jakiś czas nowego pod swoje skrzydła; na zasadzie mentoratu. I oczywiście demona, a także talizman.
Zaś Rada Stada, byłaby zaszczytną rangą dla nielicznego grona, które miałoby duży wpływ na losy stada, możliwość decydowania, przydomki, jak kiedyś a ich podobizny widniałyby na blogu pod autorami.

To tylko niektóre z obowiązków i konsekwencji bycia zasłużonym, czy radnym. Jeżeli nie będzie uzasadnionego sprzeciwu, już niedługo ustalimy dokładne zasady i pod nóż... nie, bardzo złe określenie. I w najbliższym czasie niektórzy z Was zostaną wyróżnieni.



// Peace, muah, żyć i wypowiadajcie się koniecznie pod tym postem co sądzicie na temat wszystkich spraw.

16 stycznia 2013

Młodość nie wieczność?

Biegłam, biegłam przed siebie i spoglądałam na ślady zostawione przez swoje bose stopy.
- Chloe! Chloe zaczekaj! - usłyszałam głos matki.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam nawet się nie odwracając i przybierając wilczą postać ruszyłam w głąb lasu. Moje łapy wybijały szalony rytm. Rytm bólu i żalu, co chwilę się potykałam. Nie przywykłam jeszcze do swoich smukłych łap i tego, że już dużo mniej zwierząt mogło patrzeć na mnie z góry. Nastolatka, tym podobno jestem. Tak mówią rodzice. Kiedyś pewnie z uśmiechem na pyszczku i merdającym ogonem chodziłabym i mówiła ,,bo mama mi mówiła...,,. Teraz? Teraz mam głęboko to co mówi. Zaczynam żywić coraz większą urazę do tych całych przemian. Na cholerę to komu? Po co? Byłam wściekła, na matkę, bo poszła na tą całą ugodę. A tak świetnie nam było razem, kiedy za malucha biegałam przy jej wilczym boku. A ojciec? No proszę... Może i poluje ze mną, ale gdyby nie te jego chimery do dziś siedzielibyśmy sobie jako czworonogi z jęzorami wywieszonymi na wierzch, łapiąc oddech po skończonej zabawie. Czasem to mam wrażenie, że im to tylko rozmnażanie w głowie. Miałam ochotę coś rozwalić, rozszarpać na miliony kawałeczków. Jeny... Jak ja pomyślę, że mam tak żyć wiecznie.
- Chloe! Co ty wyprawiasz?! Dobrze wiesz, że mi nie uciekniesz... ! - Ble, ble, ble. I to wieczne gderanie. Oj uważaj, słuchaj co mówię, nie pyskuj, ja wiem lepiej, ja wiem więcej. Czy rodzice zawsze zachowują się jak przewrażliwione alfy i omegi? Matka stoi nade mną, nie słucham jej, widzę tylko jak porusza wargami.
- Nie gadam z ludźmi. - odpowiadam krótko i zgrabnym susem ją wymijam.
-Chloe! Jestem twoją matką!
- A ja twoją córką i nie robię z tego wielkiego halo. - nie chce mi się zaczynać tych samych rozmów. Tak wiem, martwią się, tak wiem, dbają o mnie. W sumie to... Nie nie wiem. Oni są tam, ja jestem tu, oni mają ręce i nogi, ja mam łapy. Czy to jest takie dziwne? Naprawdę nie mam prawa mieć o to do nich żalu? W sumie, co mnie obchodzi prawo. Zasady są po to żeby je łamać. A ta znowu coś gdera. Wzdycham głośno.
- Dasz mi spokój? - patrzę na nią błagalnym wzrokiem. Zamknęła się. Tak! Co za ulga, chyba mnie puści.
- Masz po prostu uważać. - Dodała i kręcąc głową, niestety głową, nie łbem czy pyskiem, po prostu odeszła w stronę domu. Free! No w końcu. Pędem pognałam w stronę polany, która i tak pewnie świeci pustkami ale co tam, może zjawi się tam jakiś tajemniczy ktoś i ożywi nieco moje życie. Albo chociaż z kimś się powygłupiam.

__________________
Notka nie ma jakiegoś przesłania czy coś, po prostu chciałam zasygnalizować, że mała Chloe już nieco podrosła.