Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Mamy mały zastój, jednak blog nadal jest aktywny.
- Proszę zgłaszać się po zadania do hierarchii pod odpowiednią zakładką

Zapraszamy w Nasze szeregi!

Nieobecni:
- Tin
- Dalia

17 kwietnia 2013

"Who will tell the story of your life?" Cz.4


  Tego samego dnia, w którym do ich obozu przybył czarny jeździec, zaczęły dziać się rzeczy niesamowite. Jednak tylko białowłosa mogła o tym wiedzieć, bo tylko jej zaczęły się przytrafiać. Do czasu. Wróćmy zatem do tamtego dnia, kiedy ich spojrzenia się spotkały, a drogi przeznaczenia zaczęły kształtować się przed nimi.
   Wieczorem tegoż samego dnia, kiedy cienie poczęły zalegać na dolinie, a magowie powoli udawali się na spoczynek do swych chatek, jedna osoba nie mogła zasnąć. Targały nią nieznane niepokoje i uczucia, a napięcie nie opuszczało ciała. Dziwna ekscytacja, niewiadomo czym wywołana, kazała wyjść z bezpiecznego domku i zapuścić się w las, który o tej porze wydawał się być mroczniejszy i bardziej magiczny niż za dnia. W cieniach między krzewami można było dostrzec ciekawskie oczy, gdzieniegdzie zabłysnął kieł jakiegoś dzikiego zwierzęcia, a pohukiwanie sowy zdawało się być złowieszcze i pocieszające zarazem. Nic nie zakłócało spokoju, nawet pewna osóbka, delikatnie stąpająca po grubym poszyciu. Jej blada skóra i białe włosy wydawały się lśnić srebrzyście w blasku księżyca, a czerwone pasmo przybrało barwę brunatnej krwi, odcinając się na nieskalanej bieli jej postaci. Nawet duże, fiołkowe oczy jakby pełniejsze życia, spoglądały na wszystko z fascynacją. Dziewczyna czuła się wolna pośród mroków nocy, wydawało jej się, że nikt nie zauważy jej pośród cieni, kiedy świeciła niczym sam księżyc.
   Wiedziona cichym śpiewem strumyka, a potem głębszym szumem, doszła do niewielkiej polanki. Przed nią wznosiła się ściana z oszlifowanych przez wodę kamieni, a pod dużym wodospadem widniało jezioro, które głębokością mogło przerazić. Oczywiście białowłosa nie zdawała sobie z tego sprawy i podeszła do krawędzi wody, mocząc bosą stopę w zimnej wodzie. Nie przeszkadzał jej chłód, a wręcz był dla niej przyjemny podczas tej gorącej, letniej nocy. Uklękła i zanurzyła dłonie w jeziorze, które wydawało się niesamowicie przejrzyste, a równocześnie odbijało granatowe niebo usiane gwiazdami i niezwykłą postać białowłosej. Zdziwiła się, kiedy ujrzała jak blask księżyca odbija się od jej białych jak śnieg włosów, jednak bardziej przejęła się miłym dreszczykiem, który przebiegł po jej ciele, zaczynając się przy zanurzonych w wodzie placach. Czuła jak moc pulsuje w tym dość dużym zbiorniku wodnym i opływa jej dłonie, przekazując część tej siły, która teraz stała się jej własną.
  Uśmiechnęła się lekko, jednak kiedy usłyszała nieznany głos za plecami, podskoczyła i szybko obróciła się do źródła dźwięku.
  - Wybacz, że ci przeszkadzam, jednak świecisz niczym gwiazda pośród nocy, pani – odezwał się niski, zachrypnięty głos, który zdawał się dobiegać znikąd. – Czemu więc zeszłaś do nas? – Po jej ciele przeszedł dreszcz i wtedy go dostrzegła.
  Wyłonił się z mroku, nagle materializując się tuż przed nią, na wyciągnięcie dłoni. Wiatr zamarł, jakby nie chcąc zakłócić tej chwili, a ona spoglądała na niego z fascynacją. Powoli cienie opuściły jego osobę, aż znów ujrzała przed sobą tajemniczego jeźdźca, który spoglądał na nią zza kurtyny swych czarnych włosów okiem tak intensywnie błękitnym jak niebo w samo południe.
  - Czasem warto oderwać wzrok od nieba i spojrzeć na rzeczy przyziemne – odpowiedziała, nie spuszczając z niego wzroku swych fiołkowych oczu.
  Jeździec uśmiechnął się lekko, jednak był to gest tak nikły, iż białowłosej wydawało się, że się przewidziała.
  - Chciałabyś wzlecieć do nieba? – zapytał cicho, swoim zachrypniętym głosem, podchodząc bliżej do dziewczyny.
  Zauważyła, że sięga mu zaledwie podbródka, chociaż sama była wysoka. Tym razem jednak nie odpowiedziała, spuszczając wzrok i przygryzając lekko wargę. Jego obecność tylko wzmogła dziwne napięcie, które przez cały czas jej towarzyszyło, a które teraz stało się naprawdę dokuczliwe. Nagle zawstydziła się i już nie miała odwagi spojrzeć mu w oczy, a właściwe to jedno, które pozostało niezasłonięte.
  - Spójrz na mnie – szepnął, delikatnie ujmując jej podbródek długimi palcami i unosząc głowę, by ich spojrzenia znów się skrzyżowały. Przesunął kciukiem pod jej dolną wargą i pociągnął za nią lekko, tak by wysunęła się spod zębów. Przez jej ciało ponownie przeszedł ten dziwny dreszcz. – Akallabeth.
  - Skąd znasz moje imię? – zapytała niemal bez tchu, przytłoczona jego bliskością, a on tylko uśmiechnął się do niej, unosząc jeden kącik swoich pełnych ust.
  - Jestem Kasydion – przedstawił się tylko, ale ciągle nie zabrał dłoni, a jego kciuk zatoczył niespieszne kółko na policzku białowłosej.
  Akallabeth, kierowana nieznanym jej przeczuciem czy też może uczuciem, podniosła swoją dłoń i odgarnęła burzę czarnych włosów z twarzy mężczyzny. On niemal natychmiast przymknął powieki, a dziewczyna wyczuła, że nagle cały się spiął, jakby gotowy do ucieczki. Wiedziała już, czemu chował prawą stronę twarzy. Jego łuk brwiowy i powiekę zdobiła długa blizna, kończąca się dopiero na kości policzkowej, wyglądała na nabytą kilka lat wcześniej. Białowłosa przesunęła po niej delikatnie palcem, a kiedy dotarła do jej końca, brunet w końcu otworzył oczy. Drugie, to które zawsze zakrywał, było całkowicie czarne.
  - Niesamowite – szepnęła, spoglądając na niego z fascynacją i zaciekawieniem.
  Nie przywykł do takiego zachowania, wszyscy zawsze uciekali, widząc jego dwukolorowe tęczówki i długa bliznę, zupełnie jakby był czymś naznaczony. Nie mieli nawet pojęcia jak blisko byli prawdy, jednak ta dziewczyna okazała się zupełnie inna. Powinien był się tego spodziewać.
  - Pozwolisz pani, bym coś ci pokazał?
  Zadrżała na dźwięk jego zachrypniętego głosu i uśmiechnęła się lekko, czując jak we śnie.
  - Jeśli tylko tego zapragniesz – zgodziła się.
  Brunet odwzajemnił uśmiech, po czym wolną ręką objął dziewczynę w pasie, przyciągając blisko swego ciała. Teraz prawie nie było między nimi żadnej przestrzeni, a ich oddechy mieszały się ze sobą. Przez chwilę myślała, że złączy ich usta w pocałunku, jednak po chwili poczuła dziwne mrowienie w miejscach, gdzie ich ciała się stykały. Ten sam przepływ mocy, którego doznała przy kontakcie z wodą. Spojrzała na mężczyznę zaskoczona, ale on tylko uśmiechnął się tajemniczo i nakrył jej wargi swoimi, a ona poczuła jak po jej wnętrzu rozlewa się przyjemne gorąco.
  Kiedy wplotła palce w jego gęste włosy, czuła się jakby spadała i tylko on ją podtrzymywał. Rozpływała się, czując przyjemne dreszcze wzdłuż kręgosłupa. Miała wrażenie, jakby poczuła go wszędzie, w każdej komórce swego ciała, wzmagając nieznane napięcie. Wszystko zblakło w momencie, kiedy oderwał się od niej, a tylko ich urywane oddechy i szybkie bicie serca świadczyły o intensywności tego w czym właśnie uczestniczyli.
  - Czy to chciałeś mi pokazać? – zapytała cichym szeptem, próbując wyrównać oddech.
  Brunet uśmiechnął się tylko i odwróciła głowę w prawą stronę.
  - Nie do końca, chociaż nie przeczę, że było warto.
  Powędrowała spojrzeniem za jego wzrokiem i niema krzyknęła ze zdziwienia. Właśnie stali na szczycie kamienne ściany, z której spływał wodospad szumiący zaraz za jej plecami.
  - Wszystkich potrafisz tak przenosić? – W jej głosie pobrzmiała ciekawość, ale równocześnie także jakaś nieznana nutka. Poczuła dziwne ukłucie na myśl, że kiedyś już w taki sposób kogoś przenosił.
  - Nie, to był pierwszy raz – powiedział, a ona spojrzała na niego z zaskoczeniem.
  Uśmiechnął się do niej lekko, tajemniczo.
  - Spójrz w dół.
  Skierowała wzrok na wodę w jeziorze, która pieniła się niemal zaraz pod nimi. Stali na samej krawędzi, wystarczyłby tylko krok, by znaleźć się na dole w dość nieprzyjemny sposób. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że było tu tak wysoko, a wizja kąpieli nie wydawała jej się zbyt przyjemna.
  - Skocz – polecił jej, stając tuż za nią i zabierając dłonie, co powitała z lekką niechęcią.
  - Po co miałabym? Nie umiem pływać – odrzekła, spoglądając na niego ze zmarszczonymi brwiami.
  - Zaufaj mi, będę tuż za tobą.
  - Czy to jest właśnie to, co chcesz mi pokazać?
  Nie odpowiedział, ponownie obdarzając ją tym półuśmiechem, od którego krew w jej żyłach zawrzała. Znów spojrzała na wodę i wzięła głęboki wdech. Najwyżej wyparuje całą wodę z jeziora, żeby się wydostać, a to przecież wcale nie tak dużo. Zrobiła krok w przód i od razu poczuła, jak spada, ale tym razem naprawdę. Bardzo różniło się od tego co przeżyła przed chwilą, zwłaszcza że po sekundzie uderzyła w wodę, zagłębiając się w niej na kilka metrów.
  Oddech wyrywał jej się z piersi, a do ust zaczęła napływać woda. Białowłosa w panice poczęła machać dłońmi i nogami, chcąc jak najszybciej zaczerpnąć powietrza, jednak ktoś złapał ją za ręce, unieruchamiając w miejscu. Przez chwilę dusiła się, woda wypełniała jej płuca, wywołując niemiłosierny ból zdolny rozsadzić jej klatkę piersiową. Szarpała się, próbując wyrwać z żelaznego uchwytu, ale nic to nie dało. W końcu poddała się, czując, że już nie da rady dłużej walczyć, a ból stał się zbyt duży. Właśnie w tej chwili, kiedy woda wokół nich się uspokoiła, białowłosa poczuła, że już nic jej nie boli. Zamrugała, zdając sobie sprawę z tego, że wcale nie potrzebuje powietrza.
  Ktoś kto do tej pory trzymał ją w żelaznym uścisku, teraz poluzował nieco uchwyt i powoli wyciągnął ją na powierzchnię. Kiedy tylko jej głowa znalazła się nad wodą, dziewczyna niemal zachłysnęła się powietrzem. Chwilę zajęło jej przyzwyczajenie się do ponownego oddychania i uspokojenie swojego szybko bijącego serca. Dopiero, kiedy jej stopy bezpiecznie dotknęły piaszczystego podłoża, powoli odgarnęła ociekające wodą włosy z oczu i odwróciła się twarzą do bruneta, który ciągle ja obejmował.
   - Jesteś też magiem wody? – zapytała, jakby niedowierzając i zapominając o tym, czego przed chwilą sama doświadczyła.
  Do tej pory spotkała tylko jedną osobę, która posługiwała się dwoma żywiołami i była to Aldamir. Pewnie dlatego tak bardzo ją to zaskoczyło, a własne przeżycia zeszły na dalszy plan. Zwłaszcza, że tajemniczy jeździec niezwykle ją fascynował.
  - Teraz ty też nim jesteś – powiedział, nagle uświadamiając jej, że właśnie dostąpiła połączenia z kolejnym żywiołem i tym samym również posiadła zdolność panowania nad dwoma żywiołami.
   Podniosła dłoń nad wodę i skupiła się, marszcząc przy tym brwi. Nad bladą skórą zaświecił biały płomyk, całkowicie niezmieniony od czasu poranka, który jednak zdawał się świecić żywszym blaskiem i dawał więcej ciepła, które równocześnie wydawało się być chłodne. Z dziecinną ciekawością Akallabeth ostrożnie włożyła dłoń z płomykiem pod wodę. Ciecz nie wyparowała, a ogień nie zgasł, nadal płonąc żywym blaskiem pod powierzchnią jeziora.
  Białowłosa wstrzymała oddech, równocześnie dostrzegając swoje odbicie. Nic się nie zmieniło, dalej wyglądała jak przedtem, a może tylko w świetle księżyca nie mogła dostrzec niczego nowego. Zgasiła płomyk, ciągle nie potrafiąc uwierzyć w to co się wydarzyło.
  - Jak to możliwe? – szepnęła, spoglądając w dwukolorowe tęczówki bruneta.
  - Jesteś wyjątkowa, Akallabeth – odpowiedział, głosem bardziej zachrypniętym niż wcześniej, wysyłając dreszcze przez całe ciało dziewczyny. – Jak ja – dodał już o wiele ciszej, pochylając się nad nią i odgarniając mokre kosmyki bladej twarzy białowłosej.
  Poczuła się, jakby ogień znów zawrzał w jej żyłach, a jednak wcale nie płonęła.
  - Co masz na myśli? – zapytała cicho, nie śmiejąc mówić głośniej niż szeptem.
  Nie odpowiedział. Przesunął kciukiem wzdłuż linii jej dolnej wargi i uśmiechnął się lekko, by po chwili ponownie złączyć ich usta w długim pocałunku. Znów poczuła, jakby spadała, rozpływając się w jego silnych ramionach, jednak tym razem nigdzie się nie ruszyli, nie przejmując się tym, że stoją po pas w zimnej wodzie.

***

Uhuhu, dawno już miałam to napisać, ale dopiero dzisiaj dostałam napływ weny, a i tak troszku krótkie to, eh. Wybaczcie mi moją chwilową nieobecności, a raczej brak aktywności. Miałam zwariowany tydzień i niestety najbliższe nie będą lepsze. Postaram się jutro odpisać na komentarze i częściej wchodzić, ale to zależy od ilości mojego wolnego czasu i chęci. W każdym bądź razie mam nadzieję, że się podobało. Będzie jeszcze jeden albo dwa odcinki z tej serii, a potem nowa.

4 komentarze:

  1. [ Hah ale pobudziłaś moją wyobraźnię, już sama dalej tworze dalszy ciąg! Bardzo mi się podoba. ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Dokładnie o to mi chodziło ^^ Cieszę się, że się podoba.]

      Usuń
  2. [ Jupi..! Czytałam to cztery razy ! Fajne ! Co dalej ? Musisz koniecznie napisać ciąg dalszy. Wow aż sama mam ochotę sama coś napisać ale z tym by się nie równało więc się nie będę ośmieszać. Tak Trzymaj ! ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Cztery? Naprawdę? Czuję się zaszczycona. Ciąg dalszy, jeśli czas pozwoli, pojawi się za niedługo. Pisz, pisz! O to przecież chodzi, by się rozwijać, gdybym ja nie pisała już od dłuższego czau, pewnie nie byłoby to takie jak teraz ;)]

      Usuń