Przekraczasz mistyczną bramę, okalaną bluszczem, korony liściaste osłaniają drogę, czyniąc ją ciemną i magiczną. Drzewa powykręcane, jak zatrzymane w tańcu, mgła jak oddech Boga, ciepło drzewca z ognia na środku polany, ukrytego w międzylesiu. W głębi grota, jaskinia skalna; półki i rozpadliny skalne są dla większości domem.


Stado:
♀: 10 | ♂: 4

Ogłoszenia:
- Mamy mały zastój, jednak blog nadal jest aktywny.
- Proszę zgłaszać się po zadania do hierarchii pod odpowiednią zakładką

Zapraszamy w Nasze szeregi!

Nieobecni:
- Tin
- Dalia

4 lutego 2018

Demonie pośród cieni, chodź. Podejdź ku światłu...

Późną sobie godzinę wybrałaś, demonie... W ciemności nocy, pośród cieni drzew, gdzie księżyc nie sięga - czemuż tak się kryjesz? Czego tak się obawiasz? Znikać potrafisz, w cień się rozpłynąć, nie zobaczy cię nikt. Chyba że... Dasz im poznać się? Wróciłaś? 

Demonie, czego tu szukasz?

klik
Trzy lata minęły? Cztery może? Kto by to zliczył, gdy podczas nie jedno z wcieleń przeżył.
Raksha zniknęła z terenów Stada Nocy jak to cienie i koty mają w zwyczaju - niepostrzeżenie, bez wieści, bez pożegnania. Ciągnięta niejasnymi wspomnieniami, przebłyskami istnień, których przecież nie mogła znać, wyruszyła w podróż wgłąb siebie, z dala od stada, na które być może wtedy nie zasługiwała - i być może nie zasługuje dalej.
Dziś wróciła, bogatsza o poprzednie życia i doświadczenia, a także żal o sposób, w jaki odeszła. Chociaż spojrzenie ma starsze i smutniejsze, z pyska pozostała z niej dalej ta sama pantera, która kiedyś po raz pierwszy wkroczyła na tereny Stada Nocy.
Przychodzi również jak przyszła i wtedy - z niczym, owinięta cieniem, w nadziei, że zostanie przyjęta, mimo swych kocich przywar. Dalej samotniczka, dalej szukająca ciepła, ta sama kąśliwość i lojalność, dalej targana wewnętrznymi demonami - może tym razem w większej ilości, jednak poznanymi już od podszewki. Czy tym razem spisze się lepiej - niczego nie obiecuje, zbyt dobrze już zna siebie. Ma jednak znacznie więcej czegoś, czego kiedyś jej brakowało - nadziei.
Na lepsze jutro. Na znalezienie spokoju. Na odzyskanie rodziny.

Na pysk kocicy wstąpił nikły, bolesny uśmiech, a cienie wokół jakby skurczyły się w sobie, poznając dawno nienapotkaną obecność.
"Hmpf, więcej tych powrotów niż obecności przez wszystkie te lata, nie sądzicie?" zachrypły jej głos szepnął  w ciemność. Cienie jednak wyciągnęły się do niej zapraszająco, drzewa zaszumiały nagle jakoś bardziej znacząco, a serce Rakshy zabiło mocniej.
Z nieco bardziej krzywym niż wcześniej uśmiechem pantera przekroczyła granicę terenów Stada Nocy i skierowała się na Polanę.  
 
Kim zatem jesteś, Demonie?*

klik
Imię:
 Rakshasha "Raksha" Morte.
Wiek:
11 lat - 2 spędzone w HOTN
Hierarchia:
Obecnie  Kuglarz  
Niegdyś  Zabójczyni i Mag Mroku
Była Zasłużoną, dano jej tytuł Oddech Nocy


Z wyglądu przypomina zwykłego jaguara melanistycznego, jednakże prócz tego posiada parę błoniastych skrzydeł, które rozpiętością dorównują dwukrotnej długości jej ciała. Raksha jednak do małych nie należy - bez ogona mierzy niemal dwa metry, jest również znacznie wyższa od swych zwykłych pobratymców. Ślepia ma barwy głęboko fiołkowej, nocą jednak można dostrzec, że wokół źrenic błyszczą na zielono. 

Nie jest to jedyne wcielenie, które potrafi przyjmować, korzysta jednak właściwie tylko z jednej przemiany - wszystkie inne są jeszcze dla niej zbyt świeże i niosą ze sobą zbyt głośne echo poprzednich żyć. 
Jest to postać humanoidalna, kobieta, której za dnia skóra jest niemalże trupio blada, a nocą staje się niemal całkiem czarna. Koloru oczu nie da się jednoznacznie określić, zbliżone są jednak do fioletu, a czarne, proste włosy sięgają połowy pleców. Z kociej postaci zachowuje skrzydła, kły i pazury. Można powiedzieć, że jest to jej postać pośrednia, w której mieszają się wszystkie inne. Wygląd: 1 | 2

W obecnej postaci najlepiej panuje nad żywiołem Mroku, jednak dzięki swoim poprzednim wcieleniom potrafi wezwać i w pewnym stopniu panować nad wszystkimi innymi żywiołami. Oprócz Ciemności, najbliżej jej do Ognia, najgorzej zaś reaguje na Światło, które nieraz sprawia jej ból przy najlżejszym kontakcie. Umysł pantery spowija również mgła mroku, utrudniająca jakikolwiek wgląd w jej myśli.
Oczywiście, potrafi się też kryć w cieniach i skradać niemal bezszelestnie, uwielbia jednak poruszać się drzewami lub po prostu z pomocą swoich skrzydeł - wysoko w przestworzach.

Historia życia tej pantery jest jednak zbyt długa, by chociaż częściowo ją przybliżyć. W obecnej postaci już wiele lat przeżyła i doświadczyła, a żyła przecież kilkukrotnie. Niektóre już opowiedziała, inne zachowa dla siebie.


Posiada:
Talizman z zaklętym w nim demonem Eishame
Spiraculum De Nocte [Oddech Nocy]
Jej umaszczenie zachwyca, sprawia, że nie można oderwać od niej wzroku - co jest przydatne jako rozproszenie podczas walki - futro mieni się barwami nocy, nieraz w jej wnętrzu można dostrzec gwiazdy. Jeżeli tylko tego nie zapragnie, niełatwo ją dostrzec, za dnia kryję się w cieniu, nocą potrafi stać się zupełnie niewidzialna. Przez jej umiejętności nieraz mylona była z Cieniem, jednak posiada temperament i inteligencję demona. Jak przystało na kota, porusza się bezszelestnie.


"Myślisz, że jeszcze pamiętają?" warkliwy szept poniósł się wśród cieni, ponad trawą i pośród milczących drzew. 
Mrok zadrżał, zafalował i przykleił się do sierści pantery, a ciche dotąd korony zaśpiewały jakby z nowym zainteresowaniem. Pysk jej wykrzywił się nieco, ni to w uśmiechu, ni to gorzko, ni smutno, ni złośliwie. 
"Hmpf, no tak, ja pamiętam..." 
Blask z ogniska już migotał w oddali, ciepło płomieni już niosło się na wietrze. 
Polana czekała.
_______________________________________________________
Dzień dobry, witam, ponownie ^^ Mam nadzieję, że znów spędzę tu z Wami świetne chwile ^^
*Od tego momentu w dół sporo tekstu to po prostu poprawiona wersja poprzedniej karty.



10 komentarzy:

  1. Venka hasała wesoło przez las. Biegała między krzakami, co chwile zmieniając kierunek marszu, ganiając ptaki i błądząc po starej puszczy, sama nie będąc pewna gdzie chce dojść. W pewnym momencie dostrzegła jakąś ciemna postać. Przycupnęła na ziemi, zastanawiając się kto to jest. Baru? Tristan? Nie, żaden z nich. Zapach nie ten. Zrobiła wielkiego susa do przodu, w poślizgu lądując pod jakimś krzakiem, przywarowała na ziemi i wbiła spiżowe ślepka w czarną jak smoła sylwetkę, zastanawiając się kim była nietypowa postać.

    Vendela

    OdpowiedzUsuń
  2. Noc byla cicha i mroczna. Bez gwiazd, bez ksiezyca i darcia się nocnych ptaków. Jakby tereny HOTN umarły.
    Kirke nie mogla spac. Wszechobecny spokoj nie pozwalal. W mroku wlasnej jaskini slyszala glosy i nawolywania, grozby, ktorych nikt nigdy nie wypowiedział na glos. W końcu zmęczona i przemarznieta, podniosla sie i skierowala sie w stronę centrum Lasu Śmierci. Poszukiwała jakiegokolwiek pocieszenia. Albo chociaz czegos, co zajmie jej mysli. Wyszla na pokryte sniegiem pustkowie, ktore latem bylo pelnymi polnych kwiatów łąkami i spojrzala w strone lasu. Wtedy kątem oka na niebie dostrzegla kształt...kota? Wiekiego, skrzydlatego kota. Zadarla leb i zaczela go obserwować, szara plana pośrod pustymi bieli spragniona towarzystwa. / Kirke

    OdpowiedzUsuń
  3. Kirke poczekala az pantera wyrwie sie spod swoich mysli, wyladuje, uspokoi sie. Wtedy poruszyla sie delikatnie, zwracajac na siebie uwage. Lekki, przelotny usmiech, po chwili trudny do uchwycenia pojawil sie na jej pysku.
    - A więc ktos jest zyw w tych lasach, Raksho. Milo mi widziec bylo Twoj cień na niebie. - Krotki, szczekliwy smiech. - Stado Nocy nocą sypia. Zaskakujące. - Otrzepala sie ze śniegu. Pojawienie się pantery naprawde poprawilo jej humor.- Kirke

    OdpowiedzUsuń
  4. Podniosła zad w górę i zadreptała w miejscu tylnymi łapkami. Liznęła nerwowo truflę nosa, gdy bystry wzrok pantery ją dojrzał i nieznajoma się odezwała. *A miała być idealnym zwiadowcą!* Fuknęła cicho na samą siebie, po czym w jednym susie wyskoczyła spod krzaka i stanęła przed panterą w całej swojej okazałej małej osobie. - Ani ja Twojego. - Odparla na jej slowa, marszczac smiesznie nosek i zadzierajac glowe by na nia spojrzec, az jej jedno z uszu oklaplo.

    Vendela

    OdpowiedzUsuń
  5. - Wędruję od zmierzchu i nikogo jeszcze nie dojrzałam. - Uśmiechnęła się lekko, usiadłszy na śniegu i zacząwszy zrywać z chorej łapy kulki śniegu, które uczepiły się sierści zębami. Po chwili zastrzygła uszami, uniosła pysk i popatrzyła w oczy pantery.
    - Czy gdzieś Ci śpieszno? - zapytała, a potem zwróciła wzrok na głusze lasu. - Jeśli nie... - Oblizała pysk. - Chciałabym Ci zadać pytanie.
    Wilczyca znów nerwowo oblizała pysk. Gdy mrugnęła, na chwilę zrobiło się jej ciemno przed oczami i miała wrażenie, że straci równowagę. Niedobrze. Nie okazała tego po sobie jednak bardziej, niż potrząśnięciem głowy.
    - Czemu wróciłaś? - zapytała cicho, z ciekawością. Jakby odpowiedź pantery dostarczyć miała jej informacji czemu sama zdecydowała się na ten krok.

    Kirke

    OdpowiedzUsuń
  6. Niemal aż podskakiwała w miejscu z podniecenia. Nigdy wcześniej nie widziała tak wielkiego kota. Ledwo się powstrzymywała by nie zawołać na nią "kicikici". Oblizała nosek, przechylając przy tym śmiesznie łebek na bok, gdy czarna się przedstawiała. - A ja jestem Ven! Vendela. - Na pyszczku wykwitł szeroki, radosny uśmiech. Przysiadła na zadzie, gdy pantera się położyła. - A taak właściwie to co tutaj robisz? - Wbiła w nią nieco zdziwione spojrzenie spiżowych oczu.

    Vendela

    OdpowiedzUsuń
  7. Przysłuchiwała się słowom pantery. Spoglądała na nią pogodnie, wywaliwszy jęzor na wierzch i lekko dysząc. Gdy Raksha skończyła, zwinęła język z głośnym mlaśnięciem i uśmiechnęła się. - To tak jak ja. Bo z Kudłaczem nie ma żadnej frajdy. A Hiacia ciągle gdzieś znika. Więc biegam po całych terenach. - Odpowiadała na jej słowa, a przypomniało jej się jeszcze coś co pantera powiedziała i jakby na nowo dostrzegła jej błoniaste skrzydła. - Umieeesz latać?

    Vendela

    OdpowiedzUsuń
  8. Cicho stąpała po ziemi spacerując i co jakiś czas poprawiając bransoletki na ręce. Wieczorny spacer wśród drzew krzewów i nocnych zwierząt to jej żywioł, chociaż wolałaby był by dzień. Chłodny wiatr owiewal jej delikatne i gołe ramie. Uśmiechnęła się delikatnie nucąc piosenkę pod nosem. Za krzaków wyskoczyły myszy i przebiegły jej drogę. W końcu przed nią pojawił się dumy jeleń. Spojrzał na nią mądrymi slepiami. Po chwili spojrzał za nią i się spłoszył. Zmarszczyła brwi i powoli się odwrocila. W cieniu drzew ujrzała fioletowa parę oczu

    Lilith

    OdpowiedzUsuń
  9. -Witaj ! - odpowiedziała cicho uśmiechajac sie delikatnie, postąpiła dwa kroki do przodu. - Jestem Lilith, a Ty? - wystawiła rękę w nadziei, że kocica jak mniejsze kotowate podejdzie i się zacznie łasić. Mało miała doczynienia z kotowatymi, zazwyczaj uciekały od niej ponieważ hmm... Może to że jest wilkiem ? Jedynie te lubiące psy sie łasiły do niej.

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Witam, miałam się zgłosić po wątek, ale szczerze mówiąc nie mam zbyt bardzo pomysłu. Może samotne polowanie, które zamieni się jednak w wspólne? Wiem, oklepane, ale chwilowo nie mam nic innego w głowie. ]

    Illai

    OdpowiedzUsuń